|
piątek, 18 maja 2012
Życie umysłowe Kraju 2012
Teorie naukowe śmigają w gmlistym helowym powietrzu, eksplodując coraz
większymi bombami. I coraz lepiej przybliżają się do Prawdy, która
jest od lat oczywista w Salonie24 (znanym też pod popularną ksywką Narodowa Kuźnia
Myśli). Dobrze zbliżał się do Iluminacji Antoni Macierewicz (nota 8),
przebił go Grzegorz Szuladziński (nota 9), ale pełne trafienie (nota 10,
dyplom pamiątkowy i niekończące się brawa) należą się Rafałowi Gawrońskiemu.
Otóż prawda jest taka: rytualne picie krwi jest w dalszym ciągu codziennym
zajęciem wiadomo kogo i jest związane ze specjalnym rytuałem pentagramu.
Niestety do wiadomo kogo doszlusował kardynał Nycz i w Sejmie dokonał tego
rytuału w końcu zeszłego roku, w dniu prawie narodzin pana naszego, a zabito
na wypicie krwi pięciu polskich żołnierzy z Afganistanu. I oczywiście od
razu widać jedność metod i celów z brutalnym zabójstwem zgromadzych przed
dwoma laty w samolocie, czyli jak można liczyć na przyjęcie przez polskie
sądy prawdy skoro sam Nycz jest wiadomo kim. Ale może to nie jest takie
dziwne, bo wiadomo kto, ten co był papieżem, też był wiadomo kim.
I to są najświeższe wiadomości z naszej myślącej ojczyzny, dla której nie ma
ratunku, bo choć dzielni związkowcy zaganiają posłów do Sejmu, to sami
widzimy co się w tym Sejmie dzieje.
Czy ktoś tu uważa, że Polak potrafi i to przebić? Stay tuned.
czwartek, 17 maja 2012
A więc jestem autystą
Ana Beatriz Barbosa Silva to słynna psychiatra brazylijska, autorka serii
książek do odbioru powszechnego i do sprzedaży w supermarketach,
wtajemniczająca lud w sekrety psychopatów i nerwicowców, bulimii i
anoreksji, strachu i zastraszania. Dobra jest w tym métier, skoro sprzedała
już ponad 800 tysięcy egzemplarzy. I właśnie wywiadami dla pism kobiecych
promuje swoją następną książkę (koprodukcji z jej kolegami), którą zaleje
kraj w przyszłym miesiącu. Tym razem o autyzmie.
Nawiązałem wzrokowy kontakt z jednym z tych wywiadów w sytuacji typu
„poczekalnia u dentysty” i trochę mną popodrzucało, bo sugerowała
ujawnianie tam różnych nowości naukowych, o których czytam od dobrych 20
lat, a jestem bardzo uczulony na przeróżne techniki przywłaszczania sobie
autorstwa odkryć i teorii. Niech tam jej, ważne, by wiedziano co i jak, bo
nadal powszechne jest „leczenie” autyzmu krzykiem i przymusem,
więc może ta książka pomniejszy zakres barbarzyństwa w tej dziedzinie.
Przecież każdy płodny dorosły może zostać rodzicem autystycznego dziecka,
wiedza o autyzmie powinna być ważną częścią szkolnego wyposażenia
mentalnego.
Autorka rozróżnia różne stopnie autyzmu, mówi, że często pewna doza introwertyzmu może wskazywać na skłonności autystyczne i że ludzie mogą nie zdawać sobie sprawy, że w pewnej mierze są autystami. I przytacza anegdotę, która skłania mnie do wstąpienia do klubu autystów. Opowiada bowiem ona, że są osoby, które
mają duże trudności w nawiązywaniu relacji i odczytywaniu intencji innych
osób. Cierpią przez całe życie i nie rozumieją czemu nie są akceptowani.
Kłamać jak raz potrafię, choć bez maestrii, i żadna koleżanka z pracy nie pojawiła się u mnie powiadamiając, że chce spać, ale obawiam się, że nie mam w sobie dostatecznie wiele byczości, by wziąć się za uwodzenie kobiety po jej wyznaniu, że nie jest w najlepszym fizycznym stanie. Ot, typowy objaw autyzmu.
środa, 16 maja 2012
Ratunek dla Europy
1. Przekopujemy wirtualnie za pomocą map Google'a Przesmyk Nadziei:
2. Odholowujemy wirtualnie Starogrecką Wyspę do Afryki, gdzie w miłym
klimacie będzie mogła wiecznie pławić się w cieple wspomnień o swojej
wielkości. Oczywiście zachowamy we wdzięcznej pamięci ich przepisy na
sałatki z oliwkami oraz algorytm Euklidesa.
3. Powiadamiamy Italię o technicznej możliwości wykopania wirtualnego
przesmyku od Genui do Wenecji i odholowania ich staroci do rozdysponowania
między Libię i Abisynię – jeśli nie przestaną się wygłupiać z filmami
nudnymi jak włoska polityka i polityką nudną jak włoskie filmy.
4. Przywracamy Turcji Heraklita z Efezu i Talesa z Miletu.
5. Przyjmujemy Turcję do Unii Noweuropejskiej.
6. Dla zachowania równowagi religijnej i wyrównania krzywd
historycznych przyjmujemy do Unii najstarsze królestwa chrześcijańskie na
świecie – Armenię i Gruzję.
7. Dobrosąsiedzkie stosunki ze światem arabskim
wymagają oddania im władzy w dawnych kalifatach półwyspu Iberyjskiego, z wyłączeniem
Katalonii, bo oni nas najmniej w Hiszpanii irytują.
7. Po dokonaniu tych technicznych poprawek stwierdzamy, że Warszawa
znajduje się w centrum Nowoeuropy, przemianowujemy ją na Czwartą Jerozolimę,
wprowadzamy konstytucję Czwartej Rp wyznaniowej i oddajemy całą władzę w
ręce kleru. Podziwiająca to Stareuropa pada na kolana i nie podnosi się
więcej a my im pokazujemy. I ustalamy tradycję, że papieże są naprzemiennie
z Poznania i z Krakowa, a przewodniczący Kongregacji do Spraw Wiary z Kielec.
8. O, to jest to.
wtorek, 15 maja 2012
Zoologiczny bezsens
Od odesłania do odesłania i okazuje się, że to nie godny uwagi Hodding Carter II, a żyjący o wiek wcześniej (też godny uwagi) Henry Ward Beecher wrzucił tę frazę: „There are only two lasting bequests we can hope to give our children. One of these is roots, the other, wings.” Tylko dwie trwałe rzeczy możemy dać w spadku dzieciom. Jedna to korzenie. Druga to skrzydła.
poniedziałek, 14 maja 2012
Stałość uczuć
I malutki urywek z książki, o której mówiłem wczoraj. Zofia Chądzyńska pisała to koło roku 1995. Opowiada jak wyjazd do Wiednia na leczenie zbiegł się z innym wydarzeniem, słynnym z historii światowej. Rok 1938. Natychmiast wróciła do Polski.
Gdy się obudziłam, była Częstochowa. Wsiadali jacyś ludzie. Tobołki. Gazety.
Po dłuższej chwili usłyszałam. O, miały szczęście Austriaki. Już tam
Hitler zrobi za nich porządki z Żydkami. Nie było wątpliwości,
znalazłam się w Ojczyźnie. Pamiętam, co powiedziałam:
niedziela, 13 maja 2012
Niesamowite spotkanie
Droga Przyjaciółko!
Tak, sprawiłaś mi wielką przyjemność tą niegrubą książeczką, ale do razu
odczuwam niestosowność słowa przyjemność. „Nie wszystko o moim
I ta jej niesamowita pracowitość. Nie wiem co mnie w niej bardziej
zdumiewa: ta pracowitość czy znaki Przeznaczenia kierujące jej krokami przez
cały czas (w tych
skromnych 150 stronach jest więcej prawdziwie mistycznych zdarzeń niż w
całych tomach nawiedzanych przez NMP duchownych, a przecież daleko jej było
do instytucjonalnych religii).
Urodzona 100 lat temu... Polskie Radio wystawiło na jej urodziny
jej nagrania,
bardzo dla mnie cenne. Dowiedziałem się mnóstwa rzeczy o Ricie Gombrowicz. I o
niej samej.
Wiem, że ludzie nie są wieczni. Że była schorowana. Ale jaka to szkoda, że jej nie ma.
sobota, 12 maja 2012
Medal Fieldsa, którego nie było
Dwa tygodnie temu przytoczyłem tu jedną historyjkę
z książki
Vladimira Arnolda. Książka jest mieszanką, są tam sprawy ważne i
nieistotne, błyskotliwe obserwacje i niewielkiej jakości anegdoty powtarzane
za kimś, ot, pot pourri z różnymi zapachami. Nie należy jej kojarzyć z
tokiem myśli Hugona Steinhausa we „Wspomnieniach i zapiskach”,
lepsze skojarzenie to ze Stanisławem Mrożkiem, bo Arnold też miał po
poważnym wypadku potrzebę odtworzenia swej pamięci – książka jest
skomponowana z listów i tekstów pisanych w owym okresie.
Mniej wartościowe urywki nie odrzucają, o ile czytelnik nie ma nabożnego
stosunku do autora, ze skłonnością do obalania pomników przy pierwszych
rozczarowaniach. Natomiast dużej klasy niespodzianek jest sporo i wspomnę tu
dziś tylko jedną z nich, a ma ona dla mnie bardzo gorzki smak.
Po zamknięciu towarzystwa kulturalnego zwanego CCCP Arnold zaczął spędzać
czas pół na pół,
Rozumieć, rozumiem. To chyba był okres gdy zaczęto na bieżąco wydawać w
Stanach tłumaczenie w całości paru ważnych rosyjskich i ukraińskich pism
matematycznych, gdy dość łatwo dopuszczano zachodnich matematyków do
uczestnictwa w rosyjskich seminariach i konferencjach, a w tle było też
uregulowanie kwestii rosyjskich wydań zachodniej literatury naukowej. To
znaczy, płacenie za nie przez Związek Radziecki. Ale zawsze wyobrażałem
sobie, że taka jest różnica między nagrodą Nobla a medalem Fieldsa, że choć
pieniędzy mało, to tylko względy merytoryczne odgrywają rolę.
Skończył się okres i tej naiwnej wiary. Sprzedali się Rosjanom, czemu nie mieliby teraz służyć Chińczykom czy komukolwiek...
czwartek, 10 maja 2012
Słownikowe radości
Epitafium, rz. Napis na nagrobku, dowodzący, że zalety osiągnięte
poprzez śmierć posiadają retroaktywny efekt.
Koperta, rz. Trumna dokumentu; pochwa rachunku; łuska przekazu
pieniężnego; nocna suknia miłosnego listu.
Niestrawność, rz. Choroba, którą pacjent i jego przyjaciele często
biorą za głębokie religijne przekonanie i chęć zbawienia ludzkości.
Ocean, rz. Zbiornik wodny zajmujący dwie trzecie świata stworzonego
dla człowieka – który nie ma skrzeli.
Odległość, rz. Jedyna rzecz, której bogaci życzą biednym, by mieli jej
wiele i na zawsze.
Plebiscyt, rz. Powszechne głosowanie dla potwierdzenia woli
rządzącego.
Potop, rz. Godny uwagi pierwszy eksperyment ze chrztem, który zmył
grzechy (i grzeszników) tego świata.
Proces, rz. Formalne dochodzenie, mające wykazać i zapisać w
dokumentach niewinność sędziów, adwokatów i przysięgłych.
Skrzypce, rz. Instrument do łaskotania ludzkiego ucha przez pocieranie
końskiego ogona o kocie jelito.
Zniesławiać, cz. Kłamać o kimś. Mówić prawdę o kimś.
I tyle na dzisiaj ze „Słownika diabła” (Ambrose Bierce).
środa, 09 maja 2012
Pozwólcie dzieciątkom wejść w matmę
Jeśli wstępu nie będzie, oglądanie wpisu zbyt szybko się skończy, wierszówki ani prozówki nie otrzymam i ogólne ramion wzruszenie nastąpi. A ja chcę umysłu, a nie ramion reakcji.
Więc w pierwszych słowach mego wstępu pozdrawiam i witam (i nikt mi za to
słówko awantury nie zrobi) a w drugich słowach przyznaję, że tym razem nic
tu mojego oryginalnego nie ma. Ani pomysłu, ani układu, ani nawet
twierdzenie nie jest moje, bo jest Ptolemeusza, a on żył niewiadomo kiedy
ale podobno 100 lat po Chrystusie – a że nikt nie wie na pewno czy
Chrystus żył naprawdę, to taka informacja niewiele wyjaśnia. I nie chodzi o
żadnego z egipskich Ptolemeusza, którzy żyli parę wieków przed Chrystusem
(tak, tym samym), ale o Klaudka, Greka z Egiptu, który miał jeden słaby
pomysł ze Słońcem ganiającym dookoła Ziemi, ale bądźmy wielkoduszni i
pamiętajmy, że używał współrzędnych dla opisu położenia gwiazd (czyli to
jednak nie Kartezjusz współrzędne wymyślił, co w niejednej szkole może
zdziwić matematołków) i że ma na swoim koncie twierdzenie sinusów oraz to
twierdzenie, o którym chcę tu rysować. Oraz opowiedzieć.
Ale jeśli nie ma tu niczego ode mnie to po co ględzę, zamiast odesłać do
jakiegoś podręcznika geometrii? A, bo nie zawsze chodzi o to, o czym się
mówi. Na przykład, gdy ktoś obwieszcza, że będzie mówił o ojczyźnie, honorze
i rodzinie, to na sto procent chodzi o coś zupełnie innego. I moim tajnym
zamysłem jest pokazać jak moim zdaniem warto prowadzić wywód matematyczny w
rysunkach, nawet gdy jest okropnie prosty i zmieści się w 1 (słownie:
jednym) rysunku. Czyli to jest taki pokaz gotowania, w którym nie chodzi o
tę jajecznicę na szczypiorku, tylko o organizację danych, porządek w kuchni
i brak rozpraszających uwagę a nieużywanych utensylii marki SpokoKoko. Więc
proszę zwrócić uwagę, że zwracam uwagę tylko na to, na co warto. A reszta
won. Przynajmniej czasowo.
Rzecz dotyczy czteroboku wpisanego w okrąg, bo chcemy znać kąty a
w tej sytuacji wiemy,
że wszystkie kąty z wierzchołkiem na okręgu powyżej cięciwy i oparte na
niej, są sobie równe. Majuskuły (to stare słowo na tzw. „duże
litery”) oznaczają długości odcinków, ale jeśli zrozumiesz, że to są
odcinki, to witaj w obyczajowym matematycznym bałaganie i nie przejmuj się.
Odpowiednie minuskuły to kąty stojące naprzeciwko tych odcinków
(traktowanych jako cięciwy).
Twierdzenie. Długości boków oraz przekątnych wiąże ta zależność:
AC+BD=MNA oto dowód. Każdy z kątów a,b,c,d pojawia się dwa razy (są dwa wierzchołki naprzeciwko każdego z boków); zaznaczmy je wszystkie, tak jak poniżej to robię dla kąta a:
Oto wynik
Na przekątnej N zaznaczam punkt, który utworzy jeszcze jeden kąt c, opierający się tym razem o bok A.
Ten punkt rozdziela przekątną N na dwa odcinki X,Y, więc mamy N=X+Y.
Wykorzystujemy podobieństwo trójkątów z kątami a e c (to znaczy: korzystamy z twierdzenia Talesa).
A teraz, w podobny sposób wykorzystujemy podobieństwo trójkątów mających kąty a i b+c. Dwie linie rachunków kończą dowód.
wtorek, 08 maja 2012
Oto pierwszy na świecie blog
podający na użytek zainteresowanych, dzieci i dorosłych,
wszystkie litery polskiego alfabetu:
a ą b c ć d e ę f g
Ponieważ minęło ponad 70 lat od chwili zgonu ich twórcy, a nie zawierają one
ligatur, palcowania ani wskazówek interpretacyjnych, czytelnik może używać
ich do woli, przekazywać, rozdawać, gubić i nadużywać. Niemniej jednak
etykieta literowa, zwana też ortografią, obowiązuje przy zestawianiu ich w
słowa i zdania.
Wesołej zabawy!
poniedziałek, 07 maja 2012
Klasówki i won za Don
W ogródku za domkiem w dzielnicy Biskupin, na ulicy W., w mieście także
zaczynającym i kończącym się na tę literę , siedziała młoda polonistka Ewa
i klasówki poprawiała. A z drugiego ogródka, symbolicznym płocikiem
oddzielonym, Janek, dwunastoletni syn sąsiada, przyjrzał się uważnie i
zapytał uprzejmie: „a co pani robi?” „Klasówki z polskiego
poprawiam”, wyznała nauczycielka. „Aha. A czy mogę pani
pomóc?” A że przy ogródkowym stoliczku miejsca było dosyć, a pomysł był
zabawny, zgodziła się nauczycielka, a chłopak, przekroczywszy płotek
niepłotek, przysiadł się przy stoliku i poprawiał. I robił to tak dobrze i
inteligentnie, że nauczycielka zdumiona była, bo poprawiać poprawek nie
potrzebowała, a uwagi chłopca były tak wnikliwe, że niejedna polonistka
wśród jej koleżanek by ich nie poczyniła.
Ta nauczycielka to moja młodsza siostra (przed ukończeniem drugiego
wydziału, na innym kontynencie i w innej specjalności), a chłopak to Jan
Hartman, syn mojego profesora uniwersyteckiego, Stanisława Hartmana i mojej
pani asystent, Krystyny Hartman, która wówczas już adiunktem była. Janek na
swojej dwunastoletniej wiedzy nie poprzestał, po stosownych szkołach
uniwersytecką filozofię ukończył, doktoratem dopełnił i został jednym z
najwybitniejszych w Kraju specjalistów w kwestiach z bioetyką związanych. A
oprócz pracy na UJ jako profesor doktor habilitowany, blogerem jest także i
w tej roli ciekawe korespondencje
otrzymuje. Niektóre z nich od ludzi z kłopotami dającymi się ogólnie opisać
jako „niepanowanie nad formą i treścią wypowiedzi po polsku”, co
łamanym językiem i wrzącym mózgiem doradzają mu douczenie się polskiego,
najlepiej po uprzednim wyjeździe na Madagaskar czy w inne miejsce służące
Żydom.
I dziwne jest to rozsyłanie po świecie naszego intelektualisty, rdzennego
wrocławianina, bowiem nawet jako studenci, a potem jako młodsi koledzy
prof. dr Stanisława Hartmana wiedzieliśmy, że był z ewangelicko-reformowanego
kościoła i że gdy Gestapo uznało jego niemieckie nazwisko za
podejrzane, nieprzekonane brakiem obrzezania osadziło go na Pawiaku i przez
6 tygodni sprawdzało jego dokumenty i pochodzenie. I Stanisław Hartman
wyszedł z Pawiaka.
Ale przysłowiowa niemiecka dokładność to nic w porównaniu z dociekliwością i
z furią polskich antysemitów, zrodzoną z ducha katolickiej Inkwizycji, gdzie
po 170 latach
dociekano żydowskich przodków. Stanisław Hartman nie znał kultury
żydowskiej, języka żydowskiego, był polskim matematykiem cytującym z pamięci
długie teksty z polskiej literatury. Po utraceniu pracy w roku 1968 być może
zainteresował się ludem, do którego przypisała go komuna, ogólniejszych
niż norymberskie ustaw używająca, by niewygodnych Polaków do wygodnych grup
etnicznych wrzucić. Syn postanowił być także Żydem.
Nieprawdziwi Polacy powiedzą, że hasa luzem po Polsce zdziczały
antysemityzm, przeganiający w czujności rasowej czołówkę Gestapo. Ale prawda
jest inna:
Ciekawe czy katoliccy autorzy wspomnianej korespondencji blogowej, broniący Polski przed niekatolickim profesorem Janem Hartmanem nie boją się, że gdy zastukają do Wrót Nieba, wyjdzie zza nich klucznik, Żyd św. Piotr i im nakładzie po mordach.
niedziela, 06 maja 2012
Wybierz sobie Zespół
To jest wolny i demokratyczny kraj. Każdy
może wstąpić do takiego Zespołu, który wydaje mu się sensowniejszy.
Zasadnicze postanowienia, w dwóch ideologicznych wariantach (lecz nie
dających tego samego, co na końcu się okaże) są takie:
1.a. Celem powołania Zespołu jest przeciwdziałanie ateizacji Polski,
przeciwdziałanie wykluczania z życia publicznego religii i szerzenie
wartości chrześcijańskich i obrony mediów katolickich w tym katolickiej
Telewizji Trwam.
1.b. Zespół będzie opierał się klerykalizacji Polski, powielaniu mitu o
obecnych prześladowaniach religii katolickiej w Kraju oraz przedstawianiu działań
politycznych agentów niepolskich władz jako aktywności religijnej.
2.a. Do zadań zespołu należy w szczególności promowanie katolickich wartości
moralnych, przeciwdziałanie wprowadzania prawodawstwa sprzecznego z katolicką
nauką społeczną, pielęgnowanie wartości i tradycji, propagowanie i ochrona
kulturalnej spuścizny cywilizacji chrześcijańskiej.
2.b. Zespół będzie chronił postanowień Konstytucji we wszystkich jej
artykułach, a więc i tego, który orzeka, że „stosunki między państwem a
kościołami [...] są kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii oraz
wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie”. Dla Zespołu ważną
jest autonomia instytucji naukowych wszelkich dziedzin, niepodlegających
naciskom grup dbających o partykularne interesy. Zespół będzie z dumą i
stanowczością bronił kulturalnej spuścizny europejskiej, szczycącej się
zdobyczami okresu Oświecenia, które dziś są atakowane przez najróżniejsze
przesądy i barbarzyńskie zakusy.
Różnica między dwoma Zespołami jest ta, że członkowie wariantu a. będą otrzymywali parlamentarne apanaże.
sobota, 05 maja 2012
Międzyludzkie związki teorio-liczbowe
Zmarły w zeszłym roku Jonas Kubilius, były rektor wileńskiego uniwersytetu i członek Seimasu, czyli litewskiego Sejmu, jest rzetelnie opisany w Wikipedii. Teoria liczb i prawdopodobieństwo, ceniona monografia, dydaktyk sporej klasy, zorganizował Olimpiady matematyczne na Litwie... Ale zawsze coś tam da sie dorzucić, bo Wikipedia nie wie albo nie chce wiedzieć. Wielkim człowiekiem radzieckiej teorii liczb był akademik Iwan Matwiejewicz Winogradow. Oprócz genialnych pomysłów matematycznych miał też zdecydowane poglądy o tym kto powinien robić matematyczne kariery w CCCP, a raczej kto ich robić nie powinien. I dał do zrozumienia, że doktorem habilitowanym (czyli doktorem nauk) w Ojczyźnie Rad i Narodów ten Żyd nie zostanie. A gdy go dyskretnie oświecono, że Kubilius to rdzenne litewskie, a nie żydowskie nazwisko, szczerze się ucieszył i wkrótce egzaminy doktorskie złożone zostały. And so it goes, jak mawiał pewien niemiecki Amerykanin.
środa, 02 maja 2012
Zachęta kinowa
Chcę zachęcić do obejrzenia filmu i nie wiem jak.
To takie tanie mówimy o prostych emocjach. No, tani
film, nie ma kostiumów z epoki, bo epoka to teraz. Film jest z roku 2009. I
nie ma szybkich samochodów, choć
jest włoski, ale Włosi wcale nie mówią tam dużo czy głośno.
Herkules pojawia się dość szybko na scenie i dostaje po mordzie. A główna aktorka, owszem, ściąga ubranie. La Pivellina.
wtorek, 01 maja 2012
Niech się święci hipokryzja 1 maja
Jakie tam Święto Pracy? Albo Święto Robotników albo
(od biedy) Święto Pracowników. Od biedy, bo w usługach jest się
dziś zwykłym robolem, poganianym i lekceważonym, ale pochodzenie i sens
święta to robotnicy, ci, których zza biurka nadal nie zauważa się i 45 lat
komunistycznego magla niewiele zmieniło w mentalności. Ciągle ta nadęta
pseudoszlachecka Polska od śpiewania hymnów religijnych i pogardy dla roboty
i robotnika.
Mam w dupie święto pracy, moje wyrazy szacunku dla tych, co harują na codzień, by z trudem dotrzeć do połowy zarobków różnych biurw czy do 5% zarobków sławetnych dyrektorów łaskawie rozwijających nam przemysł i handel. |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
ARCHIWUM
Czytane ostatnio
Kiplingowe koty
Na temat
O Kraju
Pogodnie
Popieramoralnie
Przyjazne
Rozsiani
Stanęły
U mnie
Warto
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||