|
sobota, 12 grudnia 2009
Koperta po japoñsku
Ale¿ wiem, ¿e to nie ma sensu. Po pierwsze, nie koperta a bezkopercie. Po drugie, pisze siê mejle a nie listy i nie wsadza siê ich do kopert czy bezkopert. Ale mo¿e ciê zainteresuje, ¿e 10 lat temu kto¶ uwa¿a³, ¿e to u¿yteczna wiedza.
Aha, znik³o z Sieci. Wiêc przerysowa³em to po swojemu. A4 to dobry wymiar na list z bezkopert±.
No to co, na wszelki wypadek przeæwiczymy to sobie? :)
pi±tek, 11 grudnia 2009
Kim by³ Czes³aw Smoliñski?
Frederick Forsyth opublikowa³ „Akta Odessy” w 1972 roku. „Powie¶æ sensacyjna” by³o okre¶leniem tego dzie³a. Powszechnie uwa¿ano, ¿e by³o tam co¶ wiêcej. Uki Goñi opublikowa³ „The Real Odessa” w roku 2002. Trzeba by³o 30 lat i zmiany rz±dz±cych ekip w Argentynie, by ten dziennikarz móg³ zbadaæ archiwa i dowie¶æ jak blisko powie¶æ oddawa³a bieg wydarzeñ. Podtytu³ tej ksi±¿ki to „How Peron Brought the Nazi War Criminals to Argentina” (Jak Peron sprowadzi³ nazistowskich zbrodniarzy wojennych do Argentyny).
Dziêki jego wytrwa³o¶ci znamy dzi¶ osoby i miejsca zas³u¿one w jednym z najwiêkszych w dziejach ¶wiata eksporcie zbrodniarzy. Ponad 90 tysiêcy osób. Taki t³um tak s³ynnych i zas³u¿onych dla Rzeszy osób – a tak ma³o o nich mówiono przez 50 lat. Uwaga skoncentrowa³a siê na Eichmannie i paru innych. A tyle tam ciekawych postaci...
I pomy¶leæ, ¿e w tym transporcie miêdzykontynentalnym niepo¶lednie zas³ugi mia³ nasz rodak, Czes³aw Smoliñski. B³yskawiczna i fenomenalna kariera. Przyby³ do Buenos Aires w sierpniu 1947 roku i tak Goñi o nim pisze:
[...] Polak mówi±cy po niemiecku z arystokratycznym akcentem w „hochdeutsch”. Zaledwie cztery miesi±ce pó¼niej by³ z powrotem w Europie, by spotkaæ siê z wa¿nymi urzêdnikami szwajcarskimi jako osobisty przedstawiciel Perona. Jego misj± by³o wysondowanie sk³onno¶ci Szwajcarów, by pomogli w stworzeniu etapu tranzytowego dla nazistów rekrutowanych przez argentyñskiego prezydenta.
A k³ama³ przy tym Szwajcarom, ¿e by³ w Argentynie od wielu lat. W istocie, naturalizowa³ siê tam dopiero 4 lata pó¼niej.
Oficjalnie chodzi³o o ¶ci±gniêcie ludzi, którzy mieli pomóc w rozwijaniu Argentyny (ja¶niej mówi±c: w stworzeniu argentyñskiej bomby atomowej), ale wkrótce okaza³o siê, ¿e „technikiem” by³ ka¿dy nazista.
Goñi pisze, ¿e spotkania z Peronem w pa³acu prezydenckim Casa Rosada, w których bra³ udzia³ Smoliñski, miewa³y niebanalnych go¶ci, trudnych do wyobra¿enia sobie w innych pa³acach prezydenckich:
W najlepiej udokumentowanym z tych spotkañ, na pocz±tku grudnia 1947 roku, z prezydentem spotka³o siê jednocze¶nie trzech skazanych s±downie zbrodniarzy wojennych.
Byli to Belg Pierre Daye, Holender René Lagrou i Francuz Georges Guibaud. Dowodzi to, ¿e Peron nie mia³ przes±dów narodowo¶ciowych, wa¿ne by³o, by go¶cie byli zas³u¿onymi nazistami.
Inne sformu³owanie pytania z tytu³u: czym wkupi³ siê w ³aski Perona ów Polak? Niestety, wszystkie odniesienia z Sieci powtarzaj± frazy z ksi±¿ki „Prawdziwa Odessa”. Jaki¶ Jan Czes³aw Smoliñski umar³ w Argentynie w 1996 roku. Z drugiej strony, Smoliñski ma w przybli¿eniu numer 250 na li¶cie podaj±cej najczê¶ciej spotykane polskie nazwiska. Przypuszczam, ¿e o tym Polaku nie dowiemy siê wiele. Mo¿e to i lepiej.
czwartek, 10 grudnia 2009
Ulubiony polski sport: plucie na wielko¶æ
Za ¿ycia: wiêziony przez Gestapo, potem przez KGB – a pó¼niej trzymany
w nieformalnym domowym areszcie przez UB. Po ¶mierci: prze¶ladowany przez
ba³wanów. Dwie próbki, pierwsza wiadomo sk±d:
a druga jest z
tej parszywki:
Ju¿ wcze¶niej zdarza³o mi siê, gonitwa za jak±¶ ksi±¿k± po komentarzu
blogowym – i kolejne odkrycie jak ma³o wiem o naszej w³asnej historii.
Tak by³o na przyk³ad ze wskazówk±
reniferiady o ksi±¿ce Sacka „Oko
za oko” – i wpis o niej zaowocowa³ piêknymi refleksjami
jej t³umacza,
Romana Palewicza. A tym razem, gdy zniesmaczy³a mnie
nierzetelno¶æ
pl.wikipedia, telemach przypomnia³ co wyrabiaj± z pamiêci±
Leopolda Treppera. Niepolskie ¼ród³a mówi± jasno: dziêki dzia³aniom kierowanej
przezeñ sieci szpiegowskiej zwanej „Czerwon± kapel±” Niemcy straci³y byæ mo¿e ponad 200 tysiêcy swych ¿o³nierzy. Obok
Mariana Rejewskiego jeden z
naszych najwiêkszych wk³adów do zwalczenia faszyzmu. Ale to nie do nas ta mowa. On
móg³ sobie pisaæ, ¿e kocha³ Polskê, ale my wiemy, ¿e to ¯yd.
A gdyby kto¶ zapisa³ ¿yciorys Pi³sudskiego dodaj±c do dat such± uwagê:
„brygadier austriacki”?
PS. Zawdziêczam Ci, telemachu, nieprzespan± noc. W parê godzin po doj¶ciu „Wielkiej gry” zapomnia³em o reszcie ¶wiata...
¶roda, 09 grudnia 2009
¦wiêta blisko
¦wiêta Kokej Koli ju¿ za pasem. Nie ma obawy, nie zabraknie
tradycyjnego napoju napêdzaj±cego wszystkie osio³ki w Nazarecie.
wtorek, 08 grudnia 2009
Ale
Nieca³e dwa ksiê¿yce temu telemach przypomnia³ rodaka, który znacznie w historii siê odznaczy³ a my z oci±ganiem przyznajemy siê do niego. A nale¿a³ ów cz³owiek do formacji, która mia³a wówczas tak dobr± prasê jak dzi¶ Arabowie – i z do¶æ podobnych przyczyn. Przypomnia³em sobie wtedy, ¿e jak w sztuce teatralnej bywa wisz±ca od dawna strzelba, tak u mnie le¿y od lat na pó³ce ksi±¿ka, która powinna wreszcie wej¶æ do akcji. I zacz±³em czytaæ zebrane przez Irvinga Horowitza artyku³y z tomiku „The Anarchists”. Bez w±tpienia najbardziej fascynuj±cy jest w±tek hiszpañski i mo¿e zbiorê odwagê, by co¶ tu stre¶ciæ, ale przygotowuj±c siê do tego zagl±dam w Sieci tu i tam i w jednym z miejsc znalaz³em frazê, która zrobi³a na mnie du¿e wra¿enie.
Czemu ta a nie tysi±ce do niej podobnych, które z pewno¶ci± ju¿ kiedy¶ widzia³em? A bo ja wiem? Przechodzi cz³owiek ka¿dego wieczoru ko³o wilko³aka i grzecznie mu siê k³ania, a pewnej nocy, niespodziewanie, dostrzega rysy ukryte pod kapeluszem. No, zdarzy³o siê. Jedno s³owo, które tak wiele mówi o spo³eczeñstwach zachodniego ¶wiata sprzed stu lat.
Dziennikarz nakre¶la³ postaæ anarchisty, który zakoñczy³ ¿ycie na gilotynie – i rys biograficzny zacz±³ s³owami:
Rodzice jego byli biedni ale uczciwi.
poniedzia³ek, 07 grudnia 2009
¯art profesury wart
S³ynny niemiecki matematyk Ernst Zermelo w 1910 roku (maj±c 39 lat) przyj±³ pozycjê profesora w Zurychu. M³odzik, jak na owe czasy. Wiêkszo¶æ ¼róde³ podaje, ¿e zrezygnowa³ z niej w 1916 roku z powodu z³ego stanu zdrowia, ale w ksi±¿ce Lebenskreise z 1968 roku Abraham Fraenkel cytuje inny mo¿liwy powód. Zermelo spêdza³ wakacje w Niemczech i w ksiêdze rejestracyjnej w hotelu zapisa³: „Gottseidank kein Schweizer” (nie Szwajcar, chwaliæ Boga). Parê dni pó¼niej w tym samym hotelu zatrzyma³ siê szwajcarski minister Edukacji. PS. Nigdzie nie pasuje, wiêc dopiszê tu. Blog Borovika cytuje blog z NYT pewnej pani pisz±cej: „£atwiej rodzicom rozmawiaæ z dzieæmi o seksie i narkotykach ni¿ o matematyce i nauce” – ale tam jest odes³anie do raportu Intela, w którym stoi w mniej epatuj±cej formie: „rodzice przyznaj±, ¿e rozmowa na tematy matematyczne i naukowe jest trudniejsza ni¿ o u¿ywaniu narkotyków”.
niedziela, 06 grudnia 2009
Dzieci nie rozumiej±
Freeman Dyson sta³ siê matematykiem maj±c 15 lat, gdy rozwi±zywa³ æwiczenia z
zamówionego przez pocztê podrêcznika równañ ró¿niczkowych. Nie mia³ jeszcze
20 lat gdy C.P.Snow (ten od „Dwóch kultur”, ³±cznik
miêdzy ¶rodowiskami rz±dowymi i naukowymi w Zjednoczonym Królestwie w czasie
WWII) przekona³ go do podjêcia pracy w Dowództwie ataków bombowych. Pracowa³
w dziale nazywanym Badania operacyjne; ta nazwa przenios³a siê
pó¼niej na ca³y dzia³ matematyki.
Pracowa³ nad wcale nie abstrakcyjnymi kwestiami prze¿ywania lotników po
locie z bombami nad Niemcy. Piêknym przyk³adem potrzeby my¶lenia by³a
rekomendacja owego dzia³u dotycz±ca wzmocnienia os³ony samolotu. Analiza
powracaj±cych samolotów nasuwa³a my¶l, by wzmocniæ czê¶ci najbardziej
ostrzelane i uszkodzone. Ale ludzie tam pracuj±cy zasugerowali co¶ wrêcz
odwrotnego: os³aniaæ te czê¶ci, które by³y nietkniête. Uwa¿ali, ¿e brak
samolotów wracaj±cych ze ¶ladami ostrza³u w owej czê¶ci oznacza³ w³a¶nie,
¿e tam trafione samoloty by³y tracone.
Nie pracowa³ nad wyborem miejsc do bombardowania, ale odczuwa³
odpowiedzialno¶æ za ca³o¶æ rozwijanych tam badañ.
Jego drug± ¿on± jest Niemka Imme, m³odsza od niego o 13 lat. Maj± czwórkê
dzieci. I po podaniu tych informacji ma sens zacytowanie zakoñczenia rozdzia³u
„Krucjata dzieciêca” jego ksi±¿ki „Disturbing the
Universe”.
Po trzydziestu latach ja, moja ¿ona i czwórka naszych dzieci odwiedzali¶my
antybombowy schron w ogrodzie przy domu wujka mojej ¿ony, we Wschodnich
Niemczech. Zbudowa³ solidny schron, z cegie³ i ze stali. Dooko³a mo¿na
jeszcze by³o dojrzeæ parê kraterów po bombach. Po trzydziestu latach dach
schronu trzyma³ siê solidnie a pod³oga by³a sucha. Dom jest w miasteczku
w pobli¿u Berlina. W latach, gdy by³em w Dowództwie ataków bombowych, moja
¿ona mieszka³a w owym domu. By³a jeszcze dzieckiem. Nocami gdy pojawia³y
siê bombowce, chowa³a siê w schronie. [...] Nieudolnie próbowali¶my wyja¶niæ
to dzieciom.
– To znaczy, ¿e mama by³a tutaj kiedy przyjaciele taty rzucali bomby na
ogród?
Rzeczywi¶cie, nie da siê wyja¶niæ rzeczy tego typu siedmioletnim dzieciom.
sobota, 05 grudnia 2009
Rabat po polsku
I szybko nast±pi³ szczê¶liwy koniec.
– Tak – potwierdzi³a kierowniczka – tu jest rabat 10% i
to siê dodaje, czyli mamy tu 462 z³ote.
Czy by³em przy tym? Nie. Ale W. nigdy nie robi sobie ze mnie ¿artów. Wierzê jej, ¿e to z jej miasta, z Realu...
pi±tek, 04 grudnia 2009
Nonsensy z g³ow± i bez
Pierwszy nonsens jest fajny i umie¶ci³ go
przed 20 laty Ed Barbeau w swojej sta³ej kolumnie w
The College Math. J. oddanej b³êdom celowym i niezamierzonym,
pu³apkom i nieporozumieniom pojawiaj±cym siê w matematyce.
Takie zagmatwania s± wy¶mienitymi sprawdzianami czy pojêcie
jest pojête czy te¿ wbite w g³owê. Cytowany tu nonsens ró¿ny jest od typowej pu³apki z dzieleniem przez zero, czyli uroda jego nie jest pospolita.
Zadanie: oblicz (log3169)·(log13243).
Rozwi±zanie: oznaczam log3169 przez a oraz log13243 przez b.
Przypominam sobie, ¿e „logarytm” to wyk³adnik, czyli mam
169=3a oraz 243=13b. Ponadto, 169=132 oraz 243=35.
Dostajê 132-3a=0 oraz 35-13b=0, dodajê do siebie te dwa
zera:
St±d dostajê 2=b oraz 5=a, wiêc wynik to 2·5=10. Wynik jest poprawny, rozumowanie jest b³êdne :)
Druga historyjka nie ma niewinno¶ci pierwszej, powiedzia³bym nawet,
¿e ma makabryczne elementy, a opowiedzia³ mi j± tak jak j± kiedy¶
us³ysza³ w tv Boles³aw Gleichgewicht. Mo¿e przypomnê, ¿e ma on wspania³±
pamiêæ i w pe³ni mu ufam, ¿e to w³a¶nie us³ysza³ od gadaj±cej g³owy.
Mówi³a ona tak:
Mamy du¿± kulê a w ¶rodku jest n ma³ych kulek. Jak wiadomo, gdzie zmie¶ci
siê ich n, tam zmie¶ci siê jeszcze jedna, wiêc mo¿emy tam mieæ n+1 kulek. I
mo¿emy powtórzyæ to sobie tyle razy ile chcemy, do nieskoñczono¶ci, i to
zjawisko jest nazywane w logice twierdzeniem o indukcji matematycznej.
Humanisto, je¶li nie zrozumia³e¶ dowcipu, to naprawdê ¿a³uj.
czwartek, 03 grudnia 2009
Historia pewnego niebycia
Z pewn± czêstotliwo¶ci±, wyznaczan± brakiem ciekawych konfliktów ¶wiatowych, ten czy tamten polityk (przez wyg³oszenie truizmów z powa¿n± min± staj±cy siê mê¿em stanu) o¶wiadcza: „Brazylia powinna byæ sta³ym cz³onkiem Rady Bezpieczeñstwa”. Prasa brazylijska skwapliwie przechwytuje i powiela te o¶wiadczenia, ale nikt siê nie pili z wyja¶nianiem jak to siê sta³o, ¿e Brazylia teraz nim nie jest. A ¿e Sergio Corrêa da Costa wyja¶ni³ mi to i owo z historycznego podk³adu jej niebycia (w swojej ostatniej ksi±¿ce Crônica de uma guerra secreta z 2004 roku), chêtnie to tu przeplotkujê.
Najpierw bêdzie moja infantylna refleksja jak ci dyktatorzy, prawie jak mistrzowie od miotu nale¶nikiem albo od Formu³y 1, podziwiaj± siê wzajemnie. Nie chodzi mi o historyczne odniesienia, ¿e wszyscy oni zacmokuj± siê my¶l±c o Napoleonie, co ju¿ wskazuje na ich niepe³n± znajomo¶æ historii, ale robi± sobie takie g³upawe ³añcuszki: Hitler podziwia³ Mussoliniego (do czasu, potem go uzna³ za bufona), Stalin Hitlera (do czasu, potem mia³ mu bardzo za z³e zerwanie wieczystych mi³osnych paktów), Peron Hitlera (do koñca, za co do dzi¶ Argentyna p³aci swoimi losami) a nawet nie taki durny dyktator jak Getúlio Vargas z sympati± ogl±da³ Hitlera robi±c przy tym niechêtne uwagi o chorych demokracjach liberalnych w stylu brytyjskiej. (Pisa³em ju¿ trochê o zdarzeniach z przesz³o¶ci, które nie zawsze czyni³y Zjednoczone Królestwo bliskie brazylijskim sercom).
Brytyjczycy dali siê we znaki Brazylijczykom na pocz±tku wojny. Brazylia by³a neutralna z podzielonymi sympatiami, sk³aniaj±cymi siê bardziej ku stronie niemieckiej. A tu 1940 Brytyjczycy przechwytuj± brazylijskie okrêty p³yn±ce z kupion± u Kruppa broni±. Sz³o o potê¿ne kontrakty, zawarte jeszcze w 1938 roku, Brazylia kupi³a m.in. ponad tysi±c dzia³, a warto¶æ kontraktu przekracza³a 8 milionów ówczesnych funtów szterlingów. Czê¶æ dotar³a do Brazylii przed blokad± morsk± brytyjczyków, drugi transport w kwietniu 1940 by³ przetrzymany przez brytyjczyków w Gibraltarze i d³ugo ch³apano jêzykami nim go puszczono w dalsz± drogê, ale oznajmiono, ¿e kolejnych transportów nie przepuszcz±. I zatrzymali okrêt Siqueira Campos z 400 marynarzami i mnóstwem sprzêtu, p³yn±cy do Lisbony.
Brytyjczycy ¿±dali dowodów, ¿e broñ by³a uprzednio zap³acona. Naturalnie, d³ug brazylijski stanowi³by przysz³e dofinansowywanie walcz±cej strony. Kontrakt by³ skomplikowany, wiêksza czê¶æ zakupu by³a sp³acona, ale przecie¿ w takich interesach nie ma prostoty, rzecz wygl±da³a ¼le dla Brazylii, bo przywiezione ju¿ czê¶ci broni bez reszty dostaw nie mia³y sensu. I na dodatek, po paru dniach, w listopadzie i grudniu 1940 roku, dwa mniejsze okrêty te¿ by³y przechwycone przez flotê brytyjsk±.
Na naradzie rz±dowej minister wojny Eurico Dutra (pó¼niejszy demokratycznie wybrany prezydent) za¿±da³ wypowiedzenia wojny Zjednoczonemu Królestwu. Na szczê¶cie dyplomaci Stanów przekonali Brytyjczyków, by przepu¶cili brazylijskie okrêty. Dali siê przekonaæ do¶æ szybko, wizja nacjonalizacji rozlicznych przedsiêbiorstw brytyjskich w Brazylii mia³a dla nich bardzo niemi³e aspekty i rz±d brytyjski og³osi³, ¿e uwalnia³ towary zatrzymane jako przemyt, stanowi±ce w istocie ³adunek bawe³ny oraz argentyñskich perfum (wie man weiß, Krupp – znana firma kosmetyków).
Dziêki temu na bankiecie 31 grudnia dla Si³ Zbrojnych, prezydent dyktator Getúlio Vargas móg³ wyg³osiæ przyjazny neutralny opieprz rz±du Jego Królewskiej Mo¶ci.
Konsekwencj± wewnêtrzn± tych zdarzeñ by³o zacie¶nienie kontaktów ze Stanami, co w styczniu 1943 doprowadzi³o do spotkania Vargasa z Rooseveltem i brazylijskiej deklaracji wojny z Osi±. Argentyna sz³a inn± drog±. W czerwcu 1943 roku Peron obejmowa³ w³adzê og³aszaj±c „los Argentyny zale¿y od niemieckiego zwyciêstwa”. ¬le by³o z tym losem i w ostatnim miesi±cu trzeba by³o dla zachowania twarzy wypowiedzieæ ukochanemu niemieckiemu dyktatorowi wojnê, ale potem w pewnym sensie siê zrehabilitowali. Przed faszystami. Ale o tym innym razem.
Teraz tylko chcia³em wyja¶niæ czemu niewiele brakowa³o, by nie zablokowano wej¶cia Argentyny do nowo utworzonego ONZ. Nie tyle gor±ce protesty pañstw z Ameryki Po³udniowej pomog³y, wa¿niejszy by³ pocz±tek Zimnej Wojny.
Brazylia, po zwyciêskiej w wojnie stronie, z ca³± chwa³± wchodzi³a do ONU (i kto wie czy Oswaldo Aranha nie stworzy³ jej najlepszych momentów na samym pocz±tku jej istnienia), ale uprzednich incydentów Zjednoczone Królestwo nie zapomnia³o Brazylii. I do dzi¶ ten kraj nie jest sta³ym cz³onkiem Rady Bezpieczeñstwa.
Aaa, kotki dwa,
¶roda, 02 grudnia 2009
Jak pl.wikipedia dyskretnie broni Watykanu
Biskup Alois Hudal uratowa³ tysi±ce osób. Nie wa¿ne by³o jakiej narodowo¶ci – Chorwat, Niemiec, Austriak, Wêgier, je¶li zwalcza³ komunizm i liberalizm, a dzia³a³ w NSDAP, móg³ po wojnie liczyæ na pieni±dze, bilety, dokumenty i kontakty. Nigdy nie zmieni³ przekonañ o moralnej warto¶ci swych dzia³añ, chodzi³o o wyci±ganie „ofiar z obozów koncentracyjnych”, choæ Polak by u¿y³ wyra¿enia „nazistów z amerykañskich wiêzieñ wojennych”. Oczywi¶cie tak± postaæ nawet w S24 trudno broniæ, jedyne co siê tam robi to mówienie, ¿e to „jeden wysoki urzêdnik ko¶cielny”. Znaczy siê, akcent logiczny i uczuciowy na „urzêdnik”.
Trudno unikn±æ mówienia o nim przy obronie papie¿y (¶wiêtych ludzi, ju¿ tak od 2000 lat) przed atej±, bolszewi± i niechluj±. A Wikipedia to wa¿ne pole bitwy, dociera siê tam bez paszportu. I tu wyra¼nie widaæ co znaczy w³a¶ciwe (czyt. watykañskie) nastawienie. Gdzie „tu”? Przy porównaniu angielskiego i polskiego tekstu. Skoro trudno uj±æ siê za postaci±, to t³o trzeba zmieniæ i nasi Rycerze Watykanu delikatnie modyfikuj± tony i barwy. Np. po polsku ni z tego, ni z owego przy przedstawianiu dzie³a biskupa o „Podstawach narodowego socjalizmu” pojawia siê informacja, ¿e Pius XI w jakiej¶ encyklice potêpia³ nazizm. No, cenne to u katolika, u Pierwszego Katolika, ale nie ma s³owa o jakim¶ karaniu biskupa. I tylko z angielskiej wersji dowiemy siê, ¿e choæ jego stosunki z Piusem XII nie by³y tak serdeczne jak z poprzednim papie¿em, to nawet po wojnie by³ rektorem Collegio Teutonico di Santa Maria dell'Anima. Nie do roku 1947, jak sugeruje pl.wikipedia, ale do roku 1952! I nie ma jak wmawiaæ ludowi, ¿e o jego pro-nazistowskim nastawieniu Pius XII nie wiedzia³, wiêc przemilcza siê po prostu, ¿e nadal by³ w Watykanie „wysokim urzêdnikiem ko¶cielnym”.
Nawet pocz±tkuj±cy czytelnik krymina³ów wie, ¿e dobre dochodzenie powinno uwa¿nie sprawdziæ „sk±d by³y pieni±dze” (na ratowanie tysiêcy faszystów). W en.wikipedia wspomniane s± imiona paru arcybiskupów, w pl.wikipedia milczenie mo¿e nasuwaæ my¶l, ¿e bra³ potrzebne miliony z w³asnej dobrotliwej kieszeni. Oczywi¶cie rachunki Watykanu nie podlegaj± miêdzynarodowym audytorom, wiêc nie dowiemy siê kto ile zap³aci³. A szkoda, bo to by³by taki krymina³, ¿e Raymond Chandler wysiada.
wtorek, 01 grudnia 2009
£aciñskie aktualizacje
Epitafium onanisti:
Narzeka Adam: numero Deus impare gaudet,
Mówili „de lana caprina”
Dyrekcja szko³y przybita:
Ostatni fa³sz Nereo:
poniedzia³ek, 30 listopada 2009
Kulmowa Pycha
Niektóre Aporemy Joanny Kulmowej s± w Sieci, a inne nies±.
Dok³adnie 10 cykli brak. To je podopisujê. Ale nie wszystkie
od razu. To by by³o po¿arcie kilograma czekolady na raz.
Do¶æ gorzkiej czekolady, nawiasem mówi±c.
Dzi¶ bêdzie cykl Pycha.
1
2
3
4
5
niedziela, 29 listopada 2009
Nie ma to jak sukces przyjaciela
W zasadzie nie chcia³ opowiadaæ. Nie, nie jest przesadnie skryty, ani
przesadnie skromny, taki normalny. Ale nie mia³em cierpliwo¶ci na delikatne
namowy i wystrzeli³em z grubej rury: albo natychmiast chwalisz siê pisemnie
albo zobaczysz.
To go przekona³o. Napisa³. No proszê zerkn±æ. Wchodzi Tadeusz Kuranda i odczytuje tekst z kartki.
Mieszkañcy Wroc³awia zdecydowali, ¿e projekt przedstawiony do oceny przez MPK (w Gazecie Wroc³awskiej okre¶lany jako propozycjê „mi³o¶ników wroc³awskich tramwajów”) wygra³ za¿art± bitwê internautów o estetykê tramwaju. Za¿art±, bo ilo¶æ oddanych g³osów, moim zdaniem, by³a imponuj±ca - choæ przewaga g³osów oddanych na zwyciêski projekt ju¿ tak± nie by³a. Wci±¿ powtarzam, ¿e Ludwika XVI zgilotynowano przewag± jednego g³osu Konwentu, a genera³ Jaruzelski przewag± jednego g³osu zosta³ prezydentem.
Mimo tego, nale¿y jednak zauwa¿yæ, ¿e wyniki s± wiele mówi±ce.
Spo¶ród trzech, niemal równowa¿nych pod wzglêdem oddanej ilo¶ci g³osów, jêzyczek u wagi przechyli³ ten, który odwo³ywa³ siê do anegdoty i wdziêku. Choæ nie mia³ ¿adnych atutów odwo³uj±cych siê ani do podszeptów tworców strony internetowej z sond±, ani legendy, ani tradycji.
Tramwaj z wymalowanymi na burtach krasnalami mia³ potê¿ne zaplecze medialne i sentymentalne - warto to podkre¶liæ, bo pozosta³e propozycje a¿ takich atutów nie mia³y. Warto te¿ zauwa¿yæ, ¿e strona internetowa z sond± zilustrowana by³a w³a¶nie tym tramwajem w krasnale jako jej ok³adk±, wiêc zanim zobaczy³o siê inne propozycja ta by³a niemal¿e sugesti±, dotycz±c± wyboru.
Tramwaj z „lampasami” to jedynie niewielka modyfikacja obecnego standardu, wiêc te¿ spory argument dla wyboru przez tradycjonalistów.
Tramwaj w „b±belki” wygl±da³ trochê myl±co, a nawet mydl±co, poniewa¿ wygl±da³ raczej jak agresywna reklama myd³a i mia³ chyba niewielkie szanse na szerokie powodzenie, jednak ilo¶æ oddanych g³osów na ten projekt powinna sugerowaæ to, ¿e by³y to g³osy zwolenników jakiej¶ estetyki twórczej i s±dzê, ¿e zwolennicy w³a¶nie tej opcji przeszli ze swoimi g³osami na stronê tramwaju MPK, który oferowa³ subteln± fantazjê.
Moich propozycji by³o ze cztery ale ta, która zosta³a przedstawiona do konkursu dla mnie samego by³a pewnym zaskoczeniem, bo nie przewidywa³em swojego w tym konkursie udzia³u a projekt by³ raczej jak±¶ sugesti±, szkicem i nie traktowa³em tego z ca³± dizajnersk± powag± a raczej jako „a mo¿e co¶ w tym rodzaju?”. Moj± propozycjê, jako swoj± jedyn±, przedstawi³o wroc³awskie MPK a pozosta³e nale¿a³y do Urzêdu Miasta. Tamte miejskie wcze¶niej by³y gotowe i ju¿ publikowane w gazecie, wiêc pozna³o je wielku wroc³awian.
Poproszono mnie na rozmowê do MPK o wyra¿enie opinii i rozmowy na temat estetyki wroc³awskich tramwajów.
Có¿ mia³em robiæ? Opowiedzia³em co widzê w tamtych projektach miejskich. Raczej skrytykowa³em wykazuj±c b³êdy. Efekt tej mojej oceny te¿ by³ niespodziewany: No to mo¿e pan by co¶ zaproponowa³?
Tak z kibica sta³em siê mimowolnym uczestnikiem mistrzostw i zwyciêzc±.
Zaproponowa³em te¿ wzór obiæ foteli pasa¿erskich w tramwajach. Ma to byæ charakterystyczna literka W z herbu Wroc³awia. Literka pomarañczowa wysoko¶ci 3 cm naprzemian z tak± sam± szar± umieszczone w regularnym rastrze na granatowym tle.
Widzia³em ju¿ próbki produkcyjne tej wyk³adziny i zarêczam, ¿e wygl±daj± bardzo elegancko.
Kiedy¶ widzia³em burboñskie tapiserie: z³ote lilijki na granatowym tle. Taki projekt tych foteli wyda³ mi siê oczywisty i spójny z wci±¿ powtarzan± w kó³ko moj± ide± aby tramwaj nie by³ ¶rodkiem transportu a przestrzeni± miejsk±, miejscem gdzie spêdza siê czas, takim trochê buduarem.
Mo¿e w to trudno tak od trazu uwierzyæ ale faktem jest to, ¿e wroc³awski transport miejski MPK przewozi rocznie ok. 365 000 000 pasa¿erów. Wyobra¼cie sobie jak± publikê, jak± wystawê ma artysta projektuj±cy choæby siedzenia? Wzorów u¿ytkowych siê nie podpisuje, wiêc s³awa mo³ojecka nie ma bohatyrów krocz±cych w chwale, z³otych ³añcuchach i sobolach.
Poni¿ej umie¶ci³em skopiowane wyniki sondy podane na stronie internetowej Urzêdu Miasta Wroc³awia.
Sonda Tramwaj Plus
W wyniku przeprowadzonej sondy dotycz±cej kolorystyki Tramwaju Plus informujemy, ¿e wygra³a propozycja nr 2, która otrzyma³a 4607 g³osów (33%). Autorem projektu jest Tadeusz Kuranda:
Kolejne miejsca w g³osowaniu internautów zajê³y:
* propozycja nr 4 (tradycyjny) - 4146 g³osów (30%) W sumie w sondzie internetowej oddano 14036 g³osów.
sobota, 28 listopada 2009
Ichnie Giertychy
Tak mnie poruszy³ portret Jezusa na dinozaurze, ¿e niedawno odda³em tej przeja¿d¿ce
ca³y
wpis – i w komentarzach nachasch pokaza³, ¿e na wielu
artystach temat te¿ zrobi³ olbrzymie wra¿enie. Piêkna kolekcja.
Okazuje siê, ¿e dinozaurowe galopy zaoowocowa³y w Stanach ca³± ksi±¿k±.
Dziennikarz Charles Pierce przeczyta³ o dinozaurze i potem zobaczy³ go w Muzeum
Stworzenia w Kentucky, ale ksi±¿ki by nie by³o gdyby dinozaur nie mia³ siod³a.
Wiêc napisa³ co¶, co mia³o nazywaæ siê Dinozaury z siod³ami, ale
ostatecznie wybrany tytu³ brzmi
Idiot America.
Umieszczony w amazon.com opis ma tytu³ „Skoñczy³y siê wojny kultur i
idioci wygrali”.
W paru liniach rozmowy autor zdo³a³ zgrabnie wrzuciæ parê celnych uwag i
zachêcam do tej lektury; moment rozbawienia w tych gorzkich w gruncie rzeczy
linijkach pojawia siê w refleksji o nudzie dominuj±cej owe Muzeum Stworzenia,
¿e tam nawet mit o smokach s³u¿y fanatycznym biblijnym interpretacjom i Pierce pyta:
Kto by chcia³ ¿yæ w ¶wiecie, w którym smoki s± nudne?
|
Ostatnie notki
Zak³adki:
ARCHIWUM czyli
Bie¿±ce lektury
Kiplingowe koty
Na temat
O Kraju
Pogodnie
Popieramoralnie
Przyjazne
Rozsiani
UK Vierablu (by³a tu)
Ró¿ne
Stanê³y
¦wiat
Tyle lektur
Tyle przyrody
Tyle sztuki
Vis in verba
W³asne
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||