Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
RSS
sobota, 16 lipca 2016
Bądź co bądź chociaż dziwne bywają bądzie

– Piękny zydel– rzekł Gabriel. – Mogę przysiąść na nim?

– Ależ jasne. Wyglądacie na dobrze zlatanego... A co tu macie na czole?

Anioł podwinął skrzydła i przycupnął lekko jęknąwszy.

– Jak leciałem nad Jerozolimą Związek Pasterzy robił inscenizację Walki z Goliatem i któryś z takich owakich prawie mnie uziemnił. Cud, że doleciałem.

– A czemu zawdzięczam ten cud? – zaniepokoił się Józef.

Gabriel zawahał się trochę, bo jeszcze mu szumiało w głowie ale wstydził się wrócić i przyznać się, że zapomniał parę detali.

– Dobrą nowinę ci niosę. Pan postanowił, że sam siebie poczniesz i porodzisz.

– Nic nie rozumiem – zdumiał się Józef. – O co tu chodzi?

– Ja też nie rozumiem, ale służba nie drużba, posłaniec nie jest myślenia a do latania.

Zaniepokojony Józef wyjąkał:

– A to będzie bolało?

– Chyba nie, ale nic mi o tym nie było przekazane.

– A jaki ja będę potem, jak już się pocznę?

– Józefie, po co te pytania, i tam będzie co ma być. Bądź dobrej myśli i zawierz Panu – rzekł Gabriel, rozprostował skrzydła i z pewnym trudem podniósł lot.

– Czego ten pan chciał? – zawołała z kuchni Zawsze Dziewica.

– A nic, nic specjalnego. Takie nasze męskie sprawy.

– Duży stół?

Józef nie odpowiedział. Kłopot z kobietami w tym, że są zbyt ciekawe i nie mają talentu do teologii. Nigdy by nie zrozumiała przesłania anioła.

06:30, andsol-br
Link Dodaj komentarz »
piątek, 15 lipca 2016
Wspinaczka po szczeblach ważności

Sami złośliwi ludzie. I Gore Vidal, który w eseju Calvino's Novel zdaje relację z wizyty u Santayany w 1948 roku w szpitalu Błękitnych Zakonnic we Włoszech, i George Santayana, który mu to opowiada – no i ja, gdy tutaj to przepisuję.

Niech mi pan powie, kim jest ów pan Edmund Wilson? Odwiedził mnie. Myślę, że musi być bardzo ważny. W istocie, wydaje mi się, że powiedział, że jest bardzo ważny. I mówił mi: przysłał mi pan książkę. A ja mówię, że nie. A on mówi, że tak, przysłał pan, i był bardzo rozgniewany. Już chciałem powiedzieć mu, że nie wysyłam książek, ale przypomniałem sobie, że gdy byliśmy ratowani przez amerykańską armię [...] pewien major, bardzo energiczny człowiek przyszedł do mnie z masą moich książek. Stał nade mną i zmusił mnie do podpisywania ich.... dla tego, dla tamtego. Byłem wystraszony i zrobiłem to, co mi kazał. Może jedna z tych książek była dla pana Wilsona.

04:33, andsol-br
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 14 lipca 2016
Dla odmiany

Zazwyczaj w poczekalniach dentystów i lekarzy do oglądania mam najgłupsze pisma świata, ale raz przytrafiło się coś milszego:

03:51, andsol-br
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 lipca 2016
Czarny humor - przed czytaniem odklikać

„[...] być może zepsuł mnie tak długi pobyt na Zachodzie, ale uważam, że powinniśmy w Polsce jak najszybciej przejąć indywidualistyczne hasło Zachodu: umieraj i daj żyć innym!”

Wyjęte z Asystenta śmierci Bronisława Świderskiego.

01:20, andsol-br
Link Komentarze (2) »
wtorek, 12 lipca 2016
Arabskie przeszkody

A więc co przeszkadza Arabom, by mieli kraje startupów? W odpowiedzi tkwią: ropa naftowa, ograniczenia wolności politycznych, sytuacja kobiet i jakość edukacji.

To z „Start-Up Nation. The Story of Israel's Economic Miracle”, książki którą napisali Dan Senor i Saul Singer.

A jak odjąć ropę, to ich uwaga w dużej mierze stosuje się także do Polski.

Niestety, u nas w modzie jest „dobry pan nam da, jak Bóg pozwoli” czyli feudalizm kaczyński.

01:15, andsol-br
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 11 lipca 2016
Wołanie w obcych językach
00:02, andsol-br
Link Komentarze (1) »
niedziela, 10 lipca 2016
Skandaliczny przekład

Dziennikarze z Washington Post oraz z tv Fox News zbłaźnili się wykazując katastrofalną nieznajomość polskiego języka oraz polskiej sytuacji politycznej. Jak wszyscy wiemy, po skazaniu przez sąd wiceszefa BOR-u Pawła Bielawnego za niedopuszczalne błędy przy organizacji lotu Prezydenta Tysiąclecia Lecha Kaczyńskiego do Smoleńska, Prezes Tysiąclecia oznajmił: „Świetnie. A teraz czas posadzić Tuska za jego zbrodnię”. Ale ci amerykańscy ignoranci przekazali oświadczenie Prezesa Tysiąclecia w tej postaci:

Polska nie ma problemów z opcjami politycznymi. Świetna działalność Donalda Tuska jest osadzona blisko naszego serca.

Nic dziwnego, że w takich warunkach ich demokracja posuwa się tylko na bok.

I trudno wyobrazić sobie prowadzenie poważnej polityki, neutralizującej wrogie działania Rosji, Grenlandii oraz Tajlandii, gdy rzekomy sojusznik podkłada nam takie świnie!

06:31, andsol-br
Link Dodaj komentarz »
sobota, 09 lipca 2016
Co jest w środku

Parę dni temu odszedł Elie Wiesel. Miał prawie 88 lat, więc przyczyna śmierci może być określona jako „naturalna”.

Inaczej niż Primo Levi, Bogdan Wojdowski czy tylu innych, których Zagłada zniszczyła po latach. Czy dlatego tak wielu z ocalonych dopiero na starość wracało do mówienia i pisania o swoich przejściach, że wcześniejsze myślenie o tym groziło załamaniem wewnętrznym?

Czytałem o wielu takich samobójstwach popełnionych dopiero po latach – ale nie przypominam sobie choćby jednego doniesienia, by wyrzuty sumienia doprowadziły dużo później któregoś z katów do wydania na siebie wyroku.

Może to banalnie potwierdza częstsze istnienie pamięci niż sumienia?

21:24, andsol-br
Link Dodaj komentarz »
piątek, 08 lipca 2016
Transformacje

W Japonii z kultu Wirakoczy wyrosła wiara w Sudoku.

04:56, andsol-br
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 lipca 2016
Na bimber i perfumy

Polską nazwę „alembik”, prostego urządzenia do destylacji, polska Wikipedia wyprowadza z łaciny, natomiast dla portugalskiej wersji „alembique” Wikipedia po portugalsku szuka pochodzenia w arabskim (prawie z automatu, skoro na „al” się zaczyna) ale dopuszczając, że tam się zapętało z greki, do której z kolei mogło to dotrzeć z semickich języków.

Na przykład od Fenicjan?

Szkoda, że nie ma wycieczek w tamte czasy.

05:43, andsol-br
Link Dodaj komentarz »
środa, 06 lipca 2016
Szale sprawiedliwości, system wschodni

Gdy skończył się komunizm Adam Hochschild mógł dojechać do Karłagu w Kazachstanie. Przez ten łagier przewinęło się (jak podaje Wikipedia) 800 tysięcy więźniów. Pracowali na roli i przy hodowli. Warunki pracy wyjaśnia w jego książce The Unquiet Ghost: Russians Remember Stalin opis, podany przez więzioną tam niemiecką komunistkę Margarete Buber, dotyczący inspekcji w jednym z podobozów:

Pewnego wieczoru wszystkie kobiety z baraku musiały stanąć na apelu i umundurowany oficer tajnej policji odczytał listę wyroków dla różnych więźniów za wykroczenia przeciw obozowemu regulaminowi. Były tam dodatkowe dwa oraz trzy lata za próbę ucieczki; dwa lata za kradzież skór; półtora roku za dopuszczenie do śmierci jakiejś owcy; trzy lata za zamordowanie współwięźnia; i siedemdziesiąt pięć wyroków śmierci za powtórną i upartą odmowę pracy.

06:23, andsol-br
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 04 lipca 2016
Ze szczyptą czepialstwa

Dziwna to reklama. Mamy nowe wydanie, poprawione, z roku 2016


a zachęca Teresa Torańska, zmarła w roku 2013.

Ok, nie ma problemu, nawet jeśli pierwsze wydanie jest z roku 2014 – wydawnictwo już wiele miesięcy wcześniej rozesłało robocze egzemplarze, by móc drukowaną książkę wypuścić w świat razem z opiniami o niej, ale mimo wszystko odczuwam tu pewną niewygodę. No bo projekt książki to jedno, a wydrukowana wersja to drugie i niekoniecznie tożsame z pierwszym, a jeszcze bardziej jest to prawdą w wypadku naniesienia poprawek. Czy na pewno Teresa Torańska aprobowałaby je z równym entuzjazmem? Przypuszczam, że tak, ale to z konieczności muszą być przypuszczenia.

Aha, proszę nie przejmować się durną liczbą (durna to taka, co się kończy na 99). Są i inne księgarnie.

Jeśli takie postacie jak Torańska zachwalają, to ja mogę milczeć, prawda? Dorzucę tylko, że krótkie rozdziały dotykają bardzo głęboko spraw dotyczących tak życia Kraju (Katyń, stan wyjątkowy) jak i pozornie marginalnych anegdot o znanych postaciach. I myślę, że na przykład odcinek zatytułowany „85. TELEWIZJA I SZMAL (1977)” jest jedynym w polskiej literaturze opisem bonanzy, która okryła swym miękkim dotykiem tylu luminarzy polskiej kultury... Dlaczego jedynym? Bo zapewne ci, co brali, później nie byli skłonni chwalić się tym.

01:51, andsol-br
Link Komentarze (8) »
niedziela, 03 lipca 2016
UK, niepolski ogląd

Dlaczego to ogólne zdziwienie? To prawda, że niektóre imperia kończyły się jakimś skowytem, po najeździe i rzezi (Bizancjum? Inkowie?), albo rozkładem z rzezią po ogólnym bum! (Austro-Węgry), ale ostatnio mieliśmy przykład ZSRR, który zakończył się cichym pffff i walki nastąpiły potem. No i teraz z Kaukazu przenoszą się bliżej Europy. Więc co dziwnego, że i inne imperium, rozmontowujące się już od prawie stu lat, postanowiło zrobić pffff?

Czy i u nich od tego może zrobić się wojna? Bo ja wiem... Mieli już długie lata ćwiczenia tego, niby jak jakaś Kolumbia czy Gwatemala, w Irlandii Północnej, i tam jest za dużo ran by wszystko było już gładziutko zagojone, ale nie spodziewałbym się, by Szkocja zamierzała ogłosić pospolite ruszenie. A wojny z innymi krajami? No więc już mieli, prawie z każdym krajem (z nami nie, bo nas nie było na scenie) i mogą sobie zrobić z Hiszpanią nawet drugi akt wojen morskich albo odpierać pod Londynem atakujące Niderlandy, ale bardziej bym bał się Republiki Kaczyńskiej najeżdżającej Litwę.

A koszty rozstania, jakiekolwiek koszty rozstania z Europą nigdy nie przybliżą się choćby w części do kosztów wojen, więc czym się tu im przejmować?

Nam owszem, jest czym, bo jeśli dobrze pamiętam to w ciągu ostatnich stu lat drugi raz jacyś kretyni zakładali, że to właśnie UK będzie broniło Polskę, która dlatego może stawiać się hardo, no ale to już nie jest brytyjskie zmartwienie.

04:14, andsol-br
Link Komentarze (12) »
sobota, 02 lipca 2016
Nowości wydawnicze

To bardzo dobry rok naszego cenionego autora. Na rynku właśnie pojawiają się następujące pozycje:

Radom: jak wywołałem Solidarność (wyd. wPotylicę)

Tuskańskie Winnice – podróże europejskie (wyd. Flądra)

Posłanie Piłsudskiego (i łóżko Dmowskiego) (wyd. IPN)

Pod Grunwaldem, Bublem i Kościołem; wspomnienia Szczerego Polaka (wyd. Sodalicja Mariańska & SKOK)

oraz wznowienie (z nowymi przypisami i obelgami)

Nikt mnie nie przeleci: górnolotnie na Giewoncie (wyd. Helium).

06:11, andsol-br
Link Komentarze (4) »
piątek, 01 lipca 2016
Kogo chrzcili?

W beletrystyce można zdobyć czytelnika jednym akapitem czy paru zdaniami, ale zaufanie do autorowi opowieści o historii to nieco dłuższy proces. Chociaż... czy ja wiem... może nie mam racji. Przypomniałem sobie kompletne androny o historii, które podał w zgrabnej polszczyźnie Rafał Ziemkiewicz – miłe brzmienie wystarczyło tym czy tamtym ze znajomych, by oznajmili „to ciekawe”. I nie inaczej jest z jakimiś zupełnie zdziczałymi antysemitami, którzy gorączką nadrabiają braki myślowe i nieznajomość faktów (a może uczulenie na fakty, nie ma jak odkryć tego). Więc może powinienem powiedzieć, że to jest bardziej skomplikowanym procesem u ludzi, którzy starają się oddzielać treść od formy, ale i przy tym zastrzeżeniu też muszę zastanowić się jakie to niby kryterium może sprawdzić kto potrafi dokonać tego rozdziału.

No dobrze, spróbuję inaczej. Wielu historyków mi zaimponowało, ale nie wszystkim zbytnio ufam; czytałem sporo książek Jasienicy ale czy wpłynął na moje rozumienie historii? Jego eseje były takie wewnątrz-polskie, jak gdyby reszta świata była „za nami” albo „przeciw nam” i tylko to miało znaczenie.

Inaczej mówiąc, zaczynam takie lektury w duchu sprzeciwu i w nim na ogół pozostaję, choć nie zawsze potrafię w rozsądnym czasie wyjaśnić dlaczego.

Nie wiem niczego o Andrzeju Zielińskim. Pierwszy krok, zajrzenie do Wikipedii, sugeruje, że nie jest on ulubieńcem redaktora notki. Dla pełnej wstępnej dyskredytacji kogoś trzeba napisać jakie miał wcześniejsze (podejrzanie brzmiące) nazwisko albo wprost walnąć, że pochodził z „zasymilowanej rodziny” – piękna sztuka literacka, nie Żyd, ale jednak nie Polak, bo takie coś zasymilowane. Ale widocznie wywracając wiele pokoleń nie znaleziono u niego nikogo zasymilowanego, więc inna charakteryzacja ma roztaczać wokół niego podejrzany zapaszek: pracę zawodową rozpoczynał w 1961 r. w „Sztandarze Młodych”, obecnie na emeryturze. No tak, wszystko jasne, my tu dobrze wiemy komu i jak służył „Sztandar Młodych”.

Więc zaczynam czytanie „Sarmaci, katolicy, zwycięzcy. Kłamstwa, przemilczenia i półprawdy w historii Polski” i od razu dostaję w łeb. Polanami.

Jeszcze w szkole nauczono mnie, że Anglia nie miała konstytucji, ale jakoś radziła sobie mimo tego (przynajmniej do ostatniego tygodnia). O wiele później dowiedziałem się, że Stany Zjednoczone miały, owszem, konstytucję, ale ona wcale nie mówiła jaki jest oficjalny język tego kraju. A tu dowiaduję się o mojej ojczyźnie, że 1050 lat temu nie było żadnego „chrztu Polski”. Życie jest pełne niespodzianek.

Oczywiście, pognałem do Sieci, by sprawdzać autora, ale choć gmatwają tam, wykręcają się w lewo i w prawo, tłumaczą z jednych obcych na inne obce języki, to prawda ukryta w stercie słów przenika dziwnym światłem: może był chrzest jakiegoś plemienia, Polan czy Polen, Polonii czy Bulunii, ale słowo Polska wygląda na twór późniejszy o kilkaset lat.

Więc może zacna młódź z ONR uzna, że są Prawdziwymi Poleniami? I będą przekazywać sobie znak prawdy, nosząc żerdzie przytroczone do kołtuna?

06:23, andsol-br
Link Komentarze (5) »






PT KOMENTATORZY, wiedzcie: wyrzucam (prawie) wszystkie komentarze gdy link z ksywki prowadzi do działań komercjalnych. To jest blog psa ogrodnika: sam nie zarobię tu i innym nie pomogę.