Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
RSS
środa, 23 maja 2012
Wywarzona opinia, na zimno

Myślący Polacy mają Jarosława Kaczyńskiego za męża opaczności.

01:17, andsol-br
Link Komentarze (4) »
wtorek, 22 maja 2012
Ladies Godivas

00:02, andsol-br
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 21 maja 2012
Dekoracja słaba, bo rozmiary nierówne

Droga B., gdy napisałaś, że książka o tym psie może wiele powiedzieć o dziewczynce, którą byłaś, pomyślałem, że test książkowy pokazuje dość dokładnie kto był kim, o ile odliczyć typy, które nie umieją wyrzucać książek i ich katalog jest bardziej bałaganem niż wskazówką. I to by było o mnie. Ale nawet w tym bałaganie coś przenika i wynika.

Więc zrobiłem spis działu najbardziej pękatego na regale – domyślasz się jak, zdjęcia i ze zdjęć spis :) – to są biografie, autobiografie, pamiętniki. Czasem parę tomików o tej samej osobie. Ale ważne kto, a nie ile. Mówimy tylko o książkach książkowych, nie elektronicznych. Więc stoją sobie tam zgodnie:

Helena Antipoff
Vladimir Arnold
Władysław Bartoszewski
Menachem Begin
Isaiah Berlin
Otto von Bismarck
Andrzej Bobkowski
Jorge Luis Borges
Zofia Chądzyńska
Nikita Chruszczow
Subrahmanyan Chandrasekhar
Assis Chateaubriand
Paulo Coelho
Donald Coxeter
Alain Daniélou
Henryk Dasko
René Descartes
Benjamin Disraeli
Marek Edelman
Albert Einstein
Robert Frost
Gilberto Freyre
Gerhard Gentzen
Witold Gombrowicz
Henryk Grynberg
Dag Hammarskjöld
Stanisław Hartman
Julia Hartwig
Stephen Hawking
Józef Hen
Benjamin Herson
Emmanuel John Hevi
Ludwik Hirszfeld
Victor Hugo
Anita Janowska
Paweł Jasienica
Samuel Johnson
Ryszard Kapuściński
Isaac Karabtchevsky
Victor Klemperer
Katarzyna Kobro
Arthur Koestler
Tadeusz Konwicki
Mikołaj Kopernik
Władysław Korcz
Manasche Krzepicki
Marcin Kula
Aleksander Henryk Laks
Karolina Lanckorońska
Stanisław Lem
Mario Vargas Llosa
Nadieżda Mandelsztam
Jenny Marx
Karl Marx
Golda Meir
Czesław Miłosz
Casimiro Montenegro Filho
Landell de Moura
Sławomir Mrożek
John Nash
Neron
Anaïs Nin
J.Robert Oppenheimer
Stanislas Ostroróg
Dorothy Parker
Boris Pasternak
Fernando Pessoa
Karl Popper
Eça de Queiroz
Mario Quintana
Bogusław Radziwiłł
Darcy Ribeiro
Rainer Maria Rilke
Bertrand Russell
Mário Schenberg
Henryk Schönker
Albert Schweitzer
Ricardo Semler
Andrei Siniavski
Juliusz Słowacki
Wacław Solski
John Sperling
Hugo Steinhaus
Alfred Tarski
Mark Twain
Sergio Vieira de Mello
Orlando Villas Boas
Kurt Vonnegut, Jr.
Jerzy Waldorff
Aleksander Weissberg-Cybulski

00:03, andsol-br
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 20 maja 2012
Mariusz Surosz

Mam duży dług u niego. Dług wdzięczności za napisanie książki Pepiki. Wymiar przyjazny (nie odstrasza grubością), wydawnictwo godne zaufania (W.A.B.), koncepcja niecodzienna, wykonanie fascynujące.

Współczesna historia Czech w kilkunastu życiorysach. Wszystkie postacie zdumiewające, niebanalne, wiele z nich powinniśmy w Polsce znać i szanować.

Prawdę mówiąc nie wiem czemu nie napisałem już przed rokiem po przeczytaniu książki. Cóż, lepiej późno niż wcale.

Dwa elementy, które mi utkwiły mocniej niż inne w pamięci. Jak profesor Tomáš Masaryk zareagował na antyżydowską hecę z oskarżeniem Leopolda Hilsnera o mord Czeszki i w konsekwencji jakie nastawienie do prezydenta Masaryka mieli później bogaci amerykańscy Żydzi (o ile odmienna mogła by być historia Polski gdyby Dmowski nie był chory na nienawiść do Żydów...) – i o tym jak po odzyskaniu niepodległości Czesi zmusili Niemców żyjących od wieków w Pradze do błyskawicznego uczenia się czeskiego. Oczywiście nie jedyny to przypadek w nowoczesnej historii, vide zmuszenie Polaków i Żydów w Wilnie do błyskawicznego nauczenia się litewskiego w wolnej i niepodległej (przez całe 8 miesięcy) Litwie w 1939 roku. Jak często durni urzędnicy państwowi rozsiewają ziarna nienawiści (zakaz używania języka domowego, palenie kościołów, cerkwi i synagog, oddalanie od zawodów i stanowisk), która rozrasta się i kwitnie potem przez wieki.

Jest Mariusz Szczygieł, jest Mariusz Surosz. Jeśli będą i inni z takimi piórami i z taką wiedzą o naszych mądrych i ważnych sąsiadach, może będzie szansa na zanik naszych uprzedzeń, przesądów i kompleksów, może będzie więcej sympatii i chęci bliższego poznania? Tak, język czeski nie jest bardzo łatwy dla Polaka, ale jeśli Polak zechce, Polak potrafi.

01:25, andsol-br
Link Komentarze (2) »
sobota, 19 maja 2012
Głowa rodziny

Przyniesione przez synów.

Kiedy wołamy matkę

– Mamo, gdzie są moje skarpetki?

– Mamo, nie ma nic do jedzenia?

– Mamo, czy mam gorączkę?

Kiedy wołamy ojca

– Tato, gdzie jest mama?

00:02, andsol-br
Link Komentarze (2) »
piątek, 18 maja 2012
Życie umysłowe Kraju 2012

Teorie naukowe śmigają w gmlistym helowym powietrzu, eksplodując coraz większymi bombami. I coraz lepiej przybliżają się do Prawdy, która jest od lat oczywista w Salonie24 (znanym też pod popularną ksywką Narodowa Kuźnia Myśli). Dobrze zbliżał się do Iluminacji Antoni Macierewicz (nota 8), przebił go Grzegorz Szuladziński (nota 9), ale pełne trafienie (nota 10, dyplom pamiątkowy i niekończące się brawa) należą się Rafałowi Gawrońskiemu. Otóż prawda jest taka: rytualne picie krwi jest w dalszym ciągu codziennym zajęciem wiadomo kogo i jest związane ze specjalnym rytuałem pentagramu. Niestety do wiadomo kogo doszlusował kardynał Nycz i w Sejmie dokonał tego rytuału w końcu zeszłego roku, w dniu prawie narodzin pana naszego, a zabito na wypicie krwi pięciu polskich żołnierzy z Afganistanu. I oczywiście od razu widać jedność metod i celów z brutalnym zabójstwem zgromadzych przed dwoma laty w samolocie, czyli jak można liczyć na przyjęcie przez polskie sądy prawdy skoro sam Nycz jest wiadomo kim. Ale może to nie jest takie dziwne, bo wiadomo kto, ten co był papieżem, też był wiadomo kim.

I to są najświeższe wiadomości z naszej myślącej ojczyzny, dla której nie ma ratunku, bo choć dzielni związkowcy zaganiają posłów do Sejmu, to sami widzimy co się w tym Sejmie dzieje.

Czy ktoś tu uważa, że Polak potrafi i to przebić? Stay tuned.

00:20, andsol-br
Link Komentarze (8) »
czwartek, 17 maja 2012
A więc jestem autystą

Ana Beatriz Barbosa Silva to słynna psychiatra brazylijska, autorka serii książek do odbioru powszechnego i do sprzedaży w supermarketach, wtajemniczająca lud w sekrety psychopatów i nerwicowców, bulimii i anoreksji, strachu i zastraszania. Dobra jest w tym métier, skoro sprzedała już ponad 800 tysięcy egzemplarzy. I właśnie wywiadami dla pism kobiecych promuje swoją następną książkę (koprodukcji z jej kolegami), którą zaleje kraj w przyszłym miesiącu. Tym razem o autyzmie.

Nawiązałem wzrokowy kontakt z jednym z tych wywiadów w sytuacji typu „poczekalnia u dentysty” i trochę mną popodrzucało, bo sugerowała ujawnianie tam różnych nowości naukowych, o których czytam od dobrych 20 lat, a jestem bardzo uczulony na przeróżne techniki przywłaszczania sobie autorstwa odkryć i teorii. Niech tam jej, ważne, by wiedziano co i jak, bo nadal powszechne jest „leczenie” autyzmu krzykiem i przymusem, więc może ta książka pomniejszy zakres barbarzyństwa w tej dziedzinie. Przecież każdy płodny dorosły może zostać rodzicem autystycznego dziecka, wiedza o autyzmie powinna być ważną częścią szkolnego wyposażenia mentalnego.

Autorka rozróżnia różne stopnie autyzmu, mówi, że często pewna doza introwertyzmu może wskazywać na skłonności autystyczne i że ludzie mogą nie zdawać sobie sprawy, że w pewnej mierze są autystami. I przytacza anegdotę, która skłania mnie do wstąpienia do klubu autystów. Opowiada bowiem ona, że są osoby, które

mają duże trudności w nawiązywaniu relacji i odczytywaniu intencji innych osób. Cierpią przez całe życie i nie rozumieją czemu nie są akceptowani. Mam kolegę, psychiatrę, który nawiązywał romans z naszą wspólną znajomą. Pewnego dnia poszła do niego do domu i powiedziała: „Jestem tak zmęczona, chcę zamknąć oczy i zasnąć”. On przygotował dla niej herbatę, położył się koło niej i zasnął. A to po prostu była jej gierka! Następnego dnia kobieta spytała: „czy wczoraj nie miałeś ochoty na mnie?” On odpowiedział, że tak, ale ponieważ ona chciała spać to uszanował jej chęć. Od razu pomyślałam, że ten kolega ma ślad autyzmu. To są osoby inteligentne, skoncentrowane na swoich działaniach i są dobre w tym. Ale odbierają rzeczy dosłownie, nie docierają do nich ukryte intencje. I nie potrafią kłamać.

Kłamać jak raz potrafię, choć bez maestrii, i żadna koleżanka z pracy nie pojawiła się u mnie powiadamiając, że chce spać, ale obawiam się, że nie mam w sobie dostatecznie wiele byczości, by wziąć się za uwodzenie kobiety po jej wyznaniu, że nie jest w najlepszym fizycznym stanie. Ot, typowy objaw autyzmu.

02:15, andsol-br
Link Komentarze (8) »
środa, 16 maja 2012
Ratunek dla Europy

1. Przekopujemy wirtualnie za pomocą map Google'a Przesmyk Nadziei:


2. Odholowujemy wirtualnie Starogrecką Wyspę do Afryki, gdzie w miłym klimacie będzie mogła wiecznie pławić się w cieple wspomnień o swojej wielkości. Oczywiście zachowamy we wdzięcznej pamięci ich przepisy na sałatki z oliwkami oraz algorytm Euklidesa.

3. Powiadamiamy Italię o technicznej możliwości wykopania wirtualnego przesmyku od Genui do Wenecji i odholowania ich staroci do rozdysponowania między Libię i Abisynię – jeśli nie przestaną się wygłupiać z filmami nudnymi jak włoska polityka i polityką nudną jak włoskie filmy.

4. Przywracamy Turcji Heraklita z Efezu i Talesa z Miletu.

5. Przyjmujemy Turcję do Unii Noweuropejskiej.

6. Dla zachowania równowagi religijnej i wyrównania krzywd historycznych przyjmujemy do Unii najstarsze królestwa chrześcijańskie na świecie – Armenię i Gruzję.

7. Dobrosąsiedzkie stosunki ze światem arabskim wymagają oddania im władzy w dawnych kalifatach półwyspu Iberyjskiego, z wyłączeniem Katalonii, bo oni nas najmniej w Hiszpanii irytują.

7. Po dokonaniu tych technicznych poprawek stwierdzamy, że Warszawa znajduje się w centrum Nowoeuropy, przemianowujemy ją na Czwartą Jerozolimę, wprowadzamy konstytucję Czwartej Rp wyznaniowej i oddajemy całą władzę w ręce kleru. Podziwiająca to Stareuropa pada na kolana i nie podnosi się więcej a my im pokazujemy. I ustalamy tradycję, że papieże są naprzemiennie z Poznania i z Krakowa, a przewodniczący Kongregacji do Spraw Wiary z Kielec.

8. O, to jest to.

01:45, andsol-br
Link Komentarze (3) »
wtorek, 15 maja 2012
Zoologiczny bezsens

Od odesłania do odesłania i okazuje się, że to nie godny uwagi Hodding Carter II, a żyjący o wiek wcześniej (też godny uwagi) Henry Ward Beecher wrzucił tę frazę: „There are only two lasting bequests we can hope to give our children. One of these is roots, the other, wings.”

Tylko dwie trwałe rzeczy możemy dać w spadku dzieciom. Jedna to korzenie. Druga to skrzydła.

02:21, andsol-br
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 14 maja 2012
Stałość uczuć

I malutki urywek z książki, o której mówiłem wczoraj. Zofia Chądzyńska pisała to koło roku 1995. Opowiada jak wyjazd do Wiednia na leczenie zbiegł się z innym wydarzeniem, słynnym z historii światowej. Rok 1938. Natychmiast wróciła do Polski.

Gdy się obudziłam, była Częstochowa. Wsiadali jacyś ludzie. Tobołki. Gazety. Po dłuższej chwili usłyszałam. „O, miały szczęście Austriaki. Już tam Hitler zrobi za nich porządki z Żydkami”. Nie było wątpliwości, znalazłam się w Ojczyźnie. Pamiętam, co powiedziałam:

– Nie martwcie się, panowie, zrobi i za nas.

– Co pani? Defetystka się znalazła. My to nie Austriaki ani nie Pepiki, my to my.

I dziś miałoby się ochotę powtórzyć: Oj, my to niestety wciąż my.

00:52, andsol-br
Link Komentarze (13) »
niedziela, 13 maja 2012
Niesamowite spotkanie

Droga Przyjaciółko!

Tak, sprawiłaś mi wielką przyjemność tą niegrubą książeczką, ale do razu odczuwam niestosowność słowa przyjemność. „Nie wszystko o moim życiu” boli przy czytaniu. Mówisz „Czyta się to jak powieść przygodową, prawda?” – tak, to prawda, ale jednocześnie jest tak potężna doza tragizmu, że nie pozwala zwracać większej uwagi na warstwę literacką. Wydobywanie się z Pawiaka, wyciąganie uwikłanego w konspirację brata z więzienia Gestapo za pomocą niemieckiego wywiadu wojskowego, ucieczka z peerelowskiej pozycji dyplomatycznej we Francji, ciężka praca w Argentynie i to ciągle w cieniu nieuleczalnej choroby męża... Gdy czytam takie relacje, własne życie wydaje się usłane różami.

I ta jej niesamowita pracowitość. Nie wiem co mnie w niej bardziej zdumiewa: ta pracowitość czy znaki Przeznaczenia kierujące jej krokami przez cały czas (w tych skromnych 150 stronach jest więcej prawdziwie mistycznych zdarzeń niż w całych tomach nawiedzanych przez NMP duchownych, a przecież daleko jej było do instytucjonalnych religii).

Urodzona 100 lat temu... Polskie Radio wystawiło na jej urodziny jej nagrania, bardzo dla mnie cenne. Dowiedziałem się mnóstwa rzeczy o Ricie Gombrowicz. I o niej samej.

Wiem, że ludzie nie są wieczni. Że była schorowana. Ale jaka to szkoda, że jej nie ma.

01:27, andsol-br
Link Komentarze (7) »
sobota, 12 maja 2012
Medal Fieldsa, którego nie było

Dwa tygodnie temu przytoczyłem tu jedną historyjkę z książki Vladimira Arnolda. Książka jest mieszanką, są tam sprawy ważne i nieistotne, błyskotliwe obserwacje i niewielkiej jakości anegdoty powtarzane za kimś, ot, pot pourri z różnymi zapachami. Nie należy jej kojarzyć z tokiem myśli Hugona Steinhausa we „Wspomnieniach i zapiskach”, lepsze skojarzenie to ze Stanisławem Mrożkiem, bo Arnold też miał po poważnym wypadku potrzebę odtworzenia swej pamięci – książka jest skomponowana z listów i tekstów pisanych w owym okresie.

Mniej wartościowe urywki nie odrzucają, o ile czytelnik nie ma nabożnego stosunku do autora, ze skłonnością do obalania pomników przy pierwszych rozczarowaniach. Natomiast dużej klasy niespodzianek jest sporo i wspomnę tu dziś tylko jedną z nich, a ma ona dla mnie bardzo gorzki smak.

Po zamknięciu towarzystwa kulturalnego zwanego CCCP Arnold zaczął spędzać czas pół na pół, w Rosji i we Francji i miał pierwszorzędne kontakty z czołówką światowej matematyki. Był tak w komitecie przyznającym medale Fieldsa jak w grupie, która wybierała członków owego komitetu. Jeden z owych kontaktów opowiedział mu jak to pewnego roku komitet postanowił jemu właśnie przyznać tę nagrodę, ale radziecki reprezentant oświadczył, że jeśli medal zostanie przyznany Arnoldowi, Związek Radziecki wycofa się z Międzynarodowej Unii Matematycznej. Komitet poddał się temu szantażowi.

Rozumieć, rozumiem. To chyba był okres gdy zaczęto na bieżąco wydawać w Stanach tłumaczenie w całości paru ważnych rosyjskich i ukraińskich pism matematycznych, gdy dość łatwo dopuszczano zachodnich matematyków do uczestnictwa w rosyjskich seminariach i konferencjach, a w tle było też uregulowanie kwestii rosyjskich wydań zachodniej literatury naukowej. To znaczy, płacenie za nie przez Związek Radziecki. Ale zawsze wyobrażałem sobie, że taka jest różnica między nagrodą Nobla a medalem Fieldsa, że choć pieniędzy mało, to tylko względy merytoryczne odgrywają rolę.

Skończył się okres i tej naiwnej wiary. Sprzedali się Rosjanom, czemu nie mieliby teraz służyć Chińczykom czy komukolwiek...

20:17, andsol-br
Link Komentarze (4) »
czwartek, 10 maja 2012
Słownikowe radości

Epitafium, rz. Napis na nagrobku, dowodzący, że zalety osiągnięte poprzez śmierć posiadają retroaktywny efekt.

Koperta, rz. Trumna dokumentu; pochwa rachunku; łuska przekazu pieniężnego; nocna suknia miłosnego listu.

Niestrawność, rz. Choroba, którą pacjent i jego przyjaciele często biorą za głębokie religijne przekonanie i chęć zbawienia ludzkości.

Ocean, rz. Zbiornik wodny zajmujący dwie trzecie świata stworzonego dla człowieka – który nie ma skrzeli.

Odległość, rz. Jedyna rzecz, której bogaci życzą biednym, by mieli jej wiele i na zawsze.

Plebiscyt, rz. Powszechne głosowanie dla potwierdzenia woli rządzącego.

Potop, rz. Godny uwagi pierwszy eksperyment ze chrztem, który zmył grzechy (i grzeszników) tego świata.

Proces, rz. Formalne dochodzenie, mające wykazać i zapisać w dokumentach niewinność sędziów, adwokatów i przysięgłych.

Skrzypce, rz. Instrument do łaskotania ludzkiego ucha przez pocieranie końskiego ogona o kocie jelito.

Zniesławiać, cz. Kłamać o kimś. Mówić prawdę o kimś.

I tyle na dzisiaj ze „Słownika diabła” (Ambrose Bierce).

00:47, andsol-br
Link Dodaj komentarz »
środa, 09 maja 2012
Pozwólcie dzieciątkom wejść w matmę

Jeśli wstępu nie będzie, oglądanie wpisu zbyt szybko się skończy, wierszówki ani prozówki nie otrzymam i ogólne ramion wzruszenie nastąpi. A ja chcę umysłu, a nie ramion reakcji.

Więc w pierwszych słowach mego wstępu pozdrawiam i witam (i nikt mi za to słówko awantury nie zrobi) a w drugich słowach przyznaję, że tym razem nic tu mojego oryginalnego nie ma. Ani pomysłu, ani układu, ani nawet twierdzenie nie jest moje, bo jest Ptolemeusza, a on żył niewiadomo kiedy ale podobno 100 lat po Chrystusie – a że nikt nie wie na pewno czy Chrystus żył naprawdę, to taka informacja niewiele wyjaśnia. I nie chodzi o żadnego z egipskich Ptolemeusza, którzy żyli parę wieków przed Chrystusem (tak, tym samym), ale o Klaudka, Greka z Egiptu, który miał jeden słaby pomysł ze Słońcem ganiającym dookoła Ziemi, ale bądźmy wielkoduszni i pamiętajmy, że używał współrzędnych dla opisu położenia gwiazd (czyli to jednak nie Kartezjusz współrzędne wymyślił, co w niejednej szkole może zdziwić matematołków) i że ma na swoim koncie twierdzenie sinusów oraz to twierdzenie, o którym chcę tu rysować. Oraz opowiedzieć.

Ale jeśli nie ma tu niczego ode mnie to po co ględzę, zamiast odesłać do jakiegoś podręcznika geometrii? A, bo nie zawsze chodzi o to, o czym się mówi. Na przykład, gdy ktoś obwieszcza, że będzie mówił o ojczyźnie, honorze i rodzinie, to na sto procent chodzi o coś zupełnie innego. I moim tajnym zamysłem jest pokazać jak moim zdaniem warto prowadzić wywód matematyczny w rysunkach, nawet gdy jest okropnie prosty i zmieści się w 1 (słownie: jednym) rysunku. Czyli to jest taki pokaz gotowania, w którym nie chodzi o tę jajecznicę na szczypiorku, tylko o organizację danych, porządek w kuchni i brak rozpraszających uwagę a nieużywanych utensylii marki SpokoKoko. Więc proszę zwrócić uwagę, że zwracam uwagę tylko na to, na co warto. A reszta won. Przynajmniej czasowo.

Rzecz dotyczy czteroboku wpisanego w okrąg, bo chcemy znać kąty a w tej sytuacji wiemy, że wszystkie kąty z wierzchołkiem na okręgu powyżej cięciwy i oparte na niej, są sobie równe. Majuskuły (to stare słowo na tzw. „duże litery”) oznaczają długości odcinków, ale jeśli zrozumiesz, że to są odcinki, to witaj w obyczajowym matematycznym bałaganie i nie przejmuj się. Odpowiednie minuskuły to kąty stojące naprzeciwko tych odcinków (traktowanych jako cięciwy).

Twierdzenie. Długości boków oraz przekątnych wiąże ta zależność:

AC+BD=MN

A oto dowód.

Każdy z kątów a,b,c,d pojawia się dwa razy (są dwa wierzchołki naprzeciwko każdego z boków); zaznaczmy je wszystkie, tak jak poniżej to robię dla kąta a:

Oto wynik

Na przekątnej N zaznaczam punkt, który utworzy jeszcze jeden kąt c, opierający się tym razem o bok A.

Ten punkt rozdziela przekątną N na dwa odcinki X,Y, więc mamy N=X+Y.

Wykorzystujemy podobieństwo trójkątów z kątami a e c (to znaczy: korzystamy z twierdzenia Talesa).

A teraz, w podobny sposób wykorzystujemy podobieństwo trójkątów mających kąty a i b+c. Dwie linie rachunków kończą dowód.

16:56, andsol-br
Link Komentarze (4) »
wtorek, 08 maja 2012
Oto pierwszy na świecie blog

podający na użytek zainteresowanych, dzieci i dorosłych, wszystkie litery polskiego alfabetu:

a ą b c ć d e ę f g
h i j k l ł m n ń o
ó p q r s ś t u v w
x y z ź ż

Ponieważ minęło ponad 70 lat od chwili zgonu ich twórcy, a nie zawierają one ligatur, palcowania ani wskazówek interpretacyjnych, czytelnik może używać ich do woli, przekazywać, rozdawać, gubić i nadużywać. Niemniej jednak etykieta literowa, zwana też ortografią, obowiązuje przy zestawianiu ich w słowa i zdania.

Wesołej zabawy!

02:42, andsol-br
Link Komentarze (18) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 130