|
środa, 23 maja 2012
wtorek, 22 maja 2012
poniedziałek, 21 maja 2012
Dekoracja słaba, bo rozmiary nierówne
Droga B., gdy napisałaś, że książka o tym psie może wiele powiedzieć o
dziewczynce, którą byłaś, pomyślałem, że test książkowy pokazuje dość dokładnie
kto był kim, o ile odliczyć typy, które nie umieją wyrzucać książek i ich
katalog jest bardziej bałaganem niż wskazówką. I to by było o mnie. Ale
nawet w tym bałaganie coś przenika i wynika.
Więc zrobiłem spis działu najbardziej pękatego na regale domyślasz się
jak, zdjęcia i ze zdjęć spis :) to są biografie, autobiografie,
pamiętniki. Czasem parę tomików o tej samej osobie. Ale ważne kto, a nie
ile. Mówimy tylko o książkach książkowych, nie elektronicznych. Więc stoją
sobie tam zgodnie:
Helena Antipoff
niedziela, 20 maja 2012
Mariusz Surosz
Mam duży dług u niego. Dług wdzięczności za napisanie książki
„Pepiki”.
Wymiar przyjazny
Współczesna historia Czech w kilkunastu życiorysach. Wszystkie postacie
zdumiewające, niebanalne, wiele z nich powinniśmy w Polsce znać i szanować.
Prawdę mówiąc nie wiem czemu nie napisałem już przed rokiem po przeczytaniu
książki. Cóż, lepiej późno niż wcale.
Dwa elementy, które mi utkwiły mocniej niż inne w pamięci. Jak profesor
Tomáš Masaryk zareagował na antyżydowską hecę z oskarżeniem Leopolda
Hilsnera o mord Czeszki i w konsekwencji jakie nastawienie
do prezydenta Masaryka mieli
później bogaci amerykańscy Żydzi (o ile odmienna mogła by być historia
Polski gdyby Dmowski nie był chory na nienawiść do Żydów...) – i o tym jak
po odzyskaniu niepodległości Czesi zmusili Niemców żyjących od wieków w Pradze
do błyskawicznego uczenia się czeskiego. Oczywiście nie jedyny to
przypadek w nowoczesnej historii, vide zmuszenie Polaków i Żydów w Wilnie do
błyskawicznego nauczenia się litewskiego w wolnej i niepodległej (przez całe
8 miesięcy) Litwie w 1939 roku. Jak często durni urzędnicy państwowi rozsiewają ziarna
nienawiści (zakaz używania języka domowego, palenie kościołów, cerkwi i
synagog, oddalanie od zawodów i stanowisk), która rozrasta się i kwitnie
potem przez wieki.
Jest Mariusz Szczygieł, jest Mariusz Surosz. Jeśli będą i inni z takimi piórami i z taką wiedzą o naszych mądrych i ważnych sąsiadach, może będzie szansa na zanik naszych uprzedzeń, przesądów i kompleksów, może będzie więcej sympatii i chęci bliższego poznania? Tak, język czeski nie jest bardzo łatwy dla Polaka, ale jeśli Polak zechce, Polak potrafi.
sobota, 19 maja 2012
Głowa rodziny
Przyniesione przez synów.
Kiedy wołamy matkę
– Mamo, gdzie są moje skarpetki?
– Mamo, nie ma nic do jedzenia?
– Mamo, czy mam gorączkę?
Kiedy wołamy ojca
– Tato, gdzie jest mama?
piątek, 18 maja 2012
Życie umysłowe Kraju 2012
Teorie naukowe śmigają w gmlistym helowym powietrzu, eksplodując coraz
większymi bombami. I coraz lepiej przybliżają się do Prawdy, która
jest od lat oczywista w Salonie24 (znanym też pod popularną ksywką Narodowa Kuźnia
Myśli). Dobrze zbliżał się do Iluminacji Antoni Macierewicz (nota 8),
przebił go Grzegorz Szuladziński (nota 9), ale pełne trafienie (nota 10,
dyplom pamiątkowy i niekończące się brawa) należą się Rafałowi Gawrońskiemu.
Otóż prawda jest taka: rytualne picie krwi jest w dalszym ciągu codziennym
zajęciem wiadomo kogo i jest związane ze specjalnym rytuałem pentagramu.
Niestety do wiadomo kogo doszlusował kardynał Nycz i w Sejmie dokonał tego
rytuału w końcu zeszłego roku, w dniu prawie narodzin pana naszego, a zabito
na wypicie krwi pięciu polskich żołnierzy z Afganistanu. I oczywiście od
razu widać jedność metod i celów z brutalnym zabójstwem zgromadzych przed
dwoma laty w samolocie, czyli jak można liczyć na przyjęcie przez polskie
sądy prawdy skoro sam Nycz jest wiadomo kim. Ale może to nie jest takie
dziwne, bo wiadomo kto, ten co był papieżem, też był wiadomo kim.
I to są najświeższe wiadomości z naszej myślącej ojczyzny, dla której nie ma
ratunku, bo choć dzielni związkowcy zaganiają posłów do Sejmu, to sami
widzimy co się w tym Sejmie dzieje.
Czy ktoś tu uważa, że Polak potrafi i to przebić? Stay tuned.
czwartek, 17 maja 2012
A więc jestem autystą
Ana Beatriz Barbosa Silva to słynna psychiatra brazylijska, autorka serii
książek do odbioru powszechnego i do sprzedaży w supermarketach,
wtajemniczająca lud w sekrety psychopatów i nerwicowców, bulimii i
anoreksji, strachu i zastraszania. Dobra jest w tym métier, skoro sprzedała
już ponad 800 tysięcy egzemplarzy. I właśnie wywiadami dla pism kobiecych
promuje swoją następną książkę (koprodukcji z jej kolegami), którą zaleje
kraj w przyszłym miesiącu. Tym razem o autyzmie.
Nawiązałem wzrokowy kontakt z jednym z tych wywiadów w sytuacji typu
„poczekalnia u dentysty” i trochę mną popodrzucało, bo sugerowała
ujawnianie tam różnych nowości naukowych, o których czytam od dobrych 20
lat, a jestem bardzo uczulony na przeróżne techniki przywłaszczania sobie
autorstwa odkryć i teorii. Niech tam jej, ważne, by wiedziano co i jak, bo
nadal powszechne jest „leczenie” autyzmu krzykiem i przymusem,
więc może ta książka pomniejszy zakres barbarzyństwa w tej dziedzinie.
Przecież każdy płodny dorosły może zostać rodzicem autystycznego dziecka,
wiedza o autyzmie powinna być ważną częścią szkolnego wyposażenia
mentalnego.
Autorka rozróżnia różne stopnie autyzmu, mówi, że często pewna doza introwertyzmu może wskazywać na skłonności autystyczne i że ludzie mogą nie zdawać sobie sprawy, że w pewnej mierze są autystami. I przytacza anegdotę, która skłania mnie do wstąpienia do klubu autystów. Opowiada bowiem ona, że są osoby, które
mają duże trudności w nawiązywaniu relacji i odczytywaniu intencji innych
osób. Cierpią przez całe życie i nie rozumieją czemu nie są akceptowani.
Kłamać jak raz potrafię, choć bez maestrii, i żadna koleżanka z pracy nie pojawiła się u mnie powiadamiając, że chce spać, ale obawiam się, że nie mam w sobie dostatecznie wiele byczości, by wziąć się za uwodzenie kobiety po jej wyznaniu, że nie jest w najlepszym fizycznym stanie. Ot, typowy objaw autyzmu.
środa, 16 maja 2012
Ratunek dla Europy
1. Przekopujemy wirtualnie za pomocą map Google'a Przesmyk Nadziei:
2. Odholowujemy wirtualnie Starogrecką Wyspę do Afryki, gdzie w miłym
klimacie będzie mogła wiecznie pławić się w cieple wspomnień o swojej
wielkości. Oczywiście zachowamy we wdzięcznej pamięci ich przepisy na
sałatki z oliwkami oraz algorytm Euklidesa.
3. Powiadamiamy Italię o technicznej możliwości wykopania wirtualnego
przesmyku od Genui do Wenecji i odholowania ich staroci do rozdysponowania
między Libię i Abisynię – jeśli nie przestaną się wygłupiać z filmami
nudnymi jak włoska polityka i polityką nudną jak włoskie filmy.
4. Przywracamy Turcji Heraklita z Efezu i Talesa z Miletu.
5. Przyjmujemy Turcję do Unii Noweuropejskiej.
6. Dla zachowania równowagi religijnej i wyrównania krzywd
historycznych przyjmujemy do Unii najstarsze królestwa chrześcijańskie na
świecie – Armenię i Gruzję.
7. Dobrosąsiedzkie stosunki ze światem arabskim
wymagają oddania im władzy w dawnych kalifatach półwyspu Iberyjskiego, z wyłączeniem
Katalonii, bo oni nas najmniej w Hiszpanii irytują.
7. Po dokonaniu tych technicznych poprawek stwierdzamy, że Warszawa
znajduje się w centrum Nowoeuropy, przemianowujemy ją na Czwartą Jerozolimę,
wprowadzamy konstytucję Czwartej Rp wyznaniowej i oddajemy całą władzę w
ręce kleru. Podziwiająca to Stareuropa pada na kolana i nie podnosi się
więcej a my im pokazujemy. I ustalamy tradycję, że papieże są naprzemiennie
z Poznania i z Krakowa, a przewodniczący Kongregacji do Spraw Wiary z Kielec.
8. O, to jest to.
wtorek, 15 maja 2012
Zoologiczny bezsens
Od odesłania do odesłania i okazuje się, że to nie godny uwagi Hodding Carter II, a żyjący o wiek wcześniej (też godny uwagi) Henry Ward Beecher wrzucił tę frazę: „There are only two lasting bequests we can hope to give our children. One of these is roots, the other, wings.” Tylko dwie trwałe rzeczy możemy dać w spadku dzieciom. Jedna to korzenie. Druga to skrzydła.
poniedziałek, 14 maja 2012
Stałość uczuć
I malutki urywek z książki, o której mówiłem wczoraj. Zofia Chądzyńska pisała to koło roku 1995. Opowiada jak wyjazd do Wiednia na leczenie zbiegł się z innym wydarzeniem, słynnym z historii światowej. Rok 1938. Natychmiast wróciła do Polski.
Gdy się obudziłam, była Częstochowa. Wsiadali jacyś ludzie. Tobołki. Gazety.
Po dłuższej chwili usłyszałam. O, miały szczęście Austriaki. Już tam
Hitler zrobi za nich porządki z Żydkami. Nie było wątpliwości,
znalazłam się w Ojczyźnie. Pamiętam, co powiedziałam:
niedziela, 13 maja 2012
Niesamowite spotkanie
Droga Przyjaciółko!
Tak, sprawiłaś mi wielką przyjemność tą niegrubą książeczką, ale do razu
odczuwam niestosowność słowa przyjemność. „Nie wszystko o moim
I ta jej niesamowita pracowitość. Nie wiem co mnie w niej bardziej
zdumiewa: ta pracowitość czy znaki Przeznaczenia kierujące jej krokami przez
cały czas (w tych
skromnych 150 stronach jest więcej prawdziwie mistycznych zdarzeń niż w
całych tomach nawiedzanych przez NMP duchownych, a przecież daleko jej było
do instytucjonalnych religii).
Urodzona 100 lat temu... Polskie Radio wystawiło na jej urodziny
jej nagrania,
bardzo dla mnie cenne. Dowiedziałem się mnóstwa rzeczy o Ricie Gombrowicz. I o
niej samej.
Wiem, że ludzie nie są wieczni. Że była schorowana. Ale jaka to szkoda, że jej nie ma.
sobota, 12 maja 2012
Medal Fieldsa, którego nie było
Dwa tygodnie temu przytoczyłem tu jedną historyjkę
z książki
Vladimira Arnolda. Książka jest mieszanką, są tam sprawy ważne i
nieistotne, błyskotliwe obserwacje i niewielkiej jakości anegdoty powtarzane
za kimś, ot, pot pourri z różnymi zapachami. Nie należy jej kojarzyć z
tokiem myśli Hugona Steinhausa we „Wspomnieniach i zapiskach”,
lepsze skojarzenie to ze Stanisławem Mrożkiem, bo Arnold też miał po
poważnym wypadku potrzebę odtworzenia swej pamięci – książka jest
skomponowana z listów i tekstów pisanych w owym okresie.
Mniej wartościowe urywki nie odrzucają, o ile czytelnik nie ma nabożnego
stosunku do autora, ze skłonnością do obalania pomników przy pierwszych
rozczarowaniach. Natomiast dużej klasy niespodzianek jest sporo i wspomnę tu
dziś tylko jedną z nich, a ma ona dla mnie bardzo gorzki smak.
Po zamknięciu towarzystwa kulturalnego zwanego CCCP Arnold zaczął spędzać
czas pół na pół,
Rozumieć, rozumiem. To chyba był okres gdy zaczęto na bieżąco wydawać w
Stanach tłumaczenie w całości paru ważnych rosyjskich i ukraińskich pism
matematycznych, gdy dość łatwo dopuszczano zachodnich matematyków do
uczestnictwa w rosyjskich seminariach i konferencjach, a w tle było też
uregulowanie kwestii rosyjskich wydań zachodniej literatury naukowej. To
znaczy, płacenie za nie przez Związek Radziecki. Ale zawsze wyobrażałem
sobie, że taka jest różnica między nagrodą Nobla a medalem Fieldsa, że choć
pieniędzy mało, to tylko względy merytoryczne odgrywają rolę.
Skończył się okres i tej naiwnej wiary. Sprzedali się Rosjanom, czemu nie mieliby teraz służyć Chińczykom czy komukolwiek...
czwartek, 10 maja 2012
Słownikowe radości
Epitafium, rz. Napis na nagrobku, dowodzący, że zalety osiągnięte
poprzez śmierć posiadają retroaktywny efekt.
Koperta, rz. Trumna dokumentu; pochwa rachunku; łuska przekazu
pieniężnego; nocna suknia miłosnego listu.
Niestrawność, rz. Choroba, którą pacjent i jego przyjaciele często
biorą za głębokie religijne przekonanie i chęć zbawienia ludzkości.
Ocean, rz. Zbiornik wodny zajmujący dwie trzecie świata stworzonego
dla człowieka – który nie ma skrzeli.
Odległość, rz. Jedyna rzecz, której bogaci życzą biednym, by mieli jej
wiele i na zawsze.
Plebiscyt, rz. Powszechne głosowanie dla potwierdzenia woli
rządzącego.
Potop, rz. Godny uwagi pierwszy eksperyment ze chrztem, który zmył
grzechy (i grzeszników) tego świata.
Proces, rz. Formalne dochodzenie, mające wykazać i zapisać w
dokumentach niewinność sędziów, adwokatów i przysięgłych.
Skrzypce, rz. Instrument do łaskotania ludzkiego ucha przez pocieranie
końskiego ogona o kocie jelito.
Zniesławiać, cz. Kłamać o kimś. Mówić prawdę o kimś.
I tyle na dzisiaj ze „Słownika diabła” (Ambrose Bierce).
środa, 09 maja 2012
Pozwólcie dzieciątkom wejść w matmę
Jeśli wstępu nie będzie, oglądanie wpisu zbyt szybko się skończy, wierszówki ani prozówki nie otrzymam i ogólne ramion wzruszenie nastąpi. A ja chcę umysłu, a nie ramion reakcji.
Więc w pierwszych słowach mego wstępu pozdrawiam i witam (i nikt mi za to
słówko awantury nie zrobi) a w drugich słowach przyznaję, że tym razem nic
tu mojego oryginalnego nie ma. Ani pomysłu, ani układu, ani nawet
twierdzenie nie jest moje, bo jest Ptolemeusza, a on żył niewiadomo kiedy
ale podobno 100 lat po Chrystusie – a że nikt nie wie na pewno czy
Chrystus żył naprawdę, to taka informacja niewiele wyjaśnia. I nie chodzi o
żadnego z egipskich Ptolemeusza, którzy żyli parę wieków przed Chrystusem
(tak, tym samym), ale o Klaudka, Greka z Egiptu, który miał jeden słaby
pomysł ze Słońcem ganiającym dookoła Ziemi, ale bądźmy wielkoduszni i
pamiętajmy, że używał współrzędnych dla opisu położenia gwiazd (czyli to
jednak nie Kartezjusz współrzędne wymyślił, co w niejednej szkole może
zdziwić matematołków) i że ma na swoim koncie twierdzenie sinusów oraz to
twierdzenie, o którym chcę tu rysować. Oraz opowiedzieć.
Ale jeśli nie ma tu niczego ode mnie to po co ględzę, zamiast odesłać do
jakiegoś podręcznika geometrii? A, bo nie zawsze chodzi o to, o czym się
mówi. Na przykład, gdy ktoś obwieszcza, że będzie mówił o ojczyźnie, honorze
i rodzinie, to na sto procent chodzi o coś zupełnie innego. I moim tajnym
zamysłem jest pokazać jak moim zdaniem warto prowadzić wywód matematyczny w
rysunkach, nawet gdy jest okropnie prosty i zmieści się w 1 (słownie:
jednym) rysunku. Czyli to jest taki pokaz gotowania, w którym nie chodzi o
tę jajecznicę na szczypiorku, tylko o organizację danych, porządek w kuchni
i brak rozpraszających uwagę a nieużywanych utensylii marki SpokoKoko. Więc
proszę zwrócić uwagę, że zwracam uwagę tylko na to, na co warto. A reszta
won. Przynajmniej czasowo.
Rzecz dotyczy czteroboku wpisanego w okrąg, bo chcemy znać kąty a
w tej sytuacji wiemy,
że wszystkie kąty z wierzchołkiem na okręgu powyżej cięciwy i oparte na
niej, są sobie równe. Majuskuły (to stare słowo na tzw. „duże
litery”) oznaczają długości odcinków, ale jeśli zrozumiesz, że to są
odcinki, to witaj w obyczajowym matematycznym bałaganie i nie przejmuj się.
Odpowiednie minuskuły to kąty stojące naprzeciwko tych odcinków
(traktowanych jako cięciwy).
Twierdzenie. Długości boków oraz przekątnych wiąże ta zależność:
AC+BD=MNA oto dowód. Każdy z kątów a,b,c,d pojawia się dwa razy (są dwa wierzchołki naprzeciwko każdego z boków); zaznaczmy je wszystkie, tak jak poniżej to robię dla kąta a:
Oto wynik
Na przekątnej N zaznaczam punkt, który utworzy jeszcze jeden kąt c, opierający się tym razem o bok A.
Ten punkt rozdziela przekątną N na dwa odcinki X,Y, więc mamy N=X+Y.
Wykorzystujemy podobieństwo trójkątów z kątami a e c (to znaczy: korzystamy z twierdzenia Talesa).
A teraz, w podobny sposób wykorzystujemy podobieństwo trójkątów mających kąty a i b+c. Dwie linie rachunków kończą dowód.
wtorek, 08 maja 2012
Oto pierwszy na świecie blog
podający na użytek zainteresowanych, dzieci i dorosłych,
wszystkie litery polskiego alfabetu:
a ą b c ć d e ę f g
Ponieważ minęło ponad 70 lat od chwili zgonu ich twórcy, a nie zawierają one
ligatur, palcowania ani wskazówek interpretacyjnych, czytelnik może używać
ich do woli, przekazywać, rozdawać, gubić i nadużywać. Niemniej jednak
etykieta literowa, zwana też ortografią, obowiązuje przy zestawianiu ich w
słowa i zdania.
Wesołej zabawy! |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
ARCHIWUM
Czytane ostatnio
Kiplingowe koty
Na temat
O Kraju
Pogodnie
Popieramoralnie
Przyjazne
Rozsiani
Stanęły
U mnie
Warto
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||