|
sobota, 21 listopada 2009
Lubiê ma³e grupy
Czemu na mojej witrynie jest to æwiczenie po angielsku i portugalsku, a nie
ma go po polsku? Ach, tak, wstawi³em je 10 lat temu a wtedy mój kontakt z
polskim Internetem by³ nik³y. Chyba tylko linuksowa lista dyskusyjna. No to
poprawiê dzi¶ to zaniedbanie.
Peter Hilton mówi³ na wyk³adzie o teorii grup:
ka¿dy algebraik ma zawsze grupê S3 w kieszeni, ¿eby testowaæ
hipotezy. Na przyk³ad: „je¶li dzielnik normalny i grupa ilorazowa s±
nilpotentne, to grupa te¿” – S3 natychmiast okazuje siê
kontrprzyk³adem.
Z sympatii dla tej grupy skupi³em jej dziesiêæ opisów i æwiczonko mówi: poka¿, ¿e to wszystko jest to samo. Oczywi¶cie w teorii grup „to samo” znaczy „grupy s± izomorficzne”.
Opisy s± podane dwa razy, najpierw w ludzkim jêzyku a potem w notacji
przyjêtej w tej teorii.
1. Permutacje trzyelementowego zbioru.
2. Symetrie trójk±ta równobocznego.
3. Najmniejsza mo¿liwa grupa nieabelowa.
4. Macierze 2×2 otrzymane z dwóch maj±cych „podobny” wygl±d.
5. Automorfizmy grupy Kleina.
6. Jej w³asne automorfizmy.
7. Funkcje otrzymane ze sk³adania dwóch homografii.
8. Funkcje z C w C otrzymane z pewnego obrotu i z odbicia.
9. Wszystkie odwracalne macierze 2×2 nad cia³em {0,1}.
10. Grupa z prezentacj± z 2 generatorów i 3 relacji.
PS. Czytelniku nie lubi±cy teorii grup, spoko. Ja tak tylko wyj±tkowo, dla odprê¿enia. Wiesz, sobota.
pi±tek, 20 listopada 2009
To nie zbo¿owy kr±g, ale...
Kto zas³u¿y³ widzi co¶, czego inny nie widzi a to znaczy, ¿e objawi³ mu siê znak. Zerknij jeszcze raz czy widzisz co widzisz.
Ludzie ma³ej wiary ani ateistyczni u¿ytkownicy niegraficznej przegl±darki lynx niczego nie zobacz± ale to te¿ jest znak. Udaj siê do pobliskiej parafii i powiedz: widzia³em i g³os s³ysza³em.
Zaprawdê widzisz? I nie s± to u³udy? To zwo³aj lud i do roboty. Postawimy tu
daszek, a pod nim czciæ to bêdziemy. Po¶lij linki o tym do 5 osób a jak nie, to siê skoñczy ¼le. A mo¿e nawet gorzej.
PS. Zawieszone noc±, ale proszê nie zdejmowaæ!
czwartek, 19 listopada 2009
Z uniwerku wyrzucona na ok³adkê
Przy rozmowie o „pierwszej kobiecie, która...” marzatela zapyta³a mnie o historiê studentki wydalonej z brazylijskiego uniwersytetu za noszenie zbyt kusych szatek podaj±c tê linkê.
Afera by³a tu s³awna, tv dziesi±tki razy powtarza³a sceny nagrane na komórkê, gdzie widaæ wrzeszcz±cych studentów i policjê chroni±c± dziewczynê przy wychodzeniu z uniwersytetu. Ale dla mnie historia nie trzyma³a siê kupy, bo w tym kraju ³atwiej byæ wygwizdany z powodu nadmiaru odzienia a nie dla jego braku. Napisa³em wtedy:
W³adze tej uczelni twierdz±, ¿e prowokowa³a zachowaniami od dawna i nie zosta³a relegowana za ubranie a za zachowania.
Potrzebowa³em tygodnia na przygotowanie siê do dodania tu czego¶ (mam nadziejê) sensownego – postanowi³em poprosiæ o pomoc wszystkie grupy studenckie, z którymi mam kontakt w tym semestrze. Chcia³em tak informacji jak i interpretacji. Najbardziej zastanawia³a mnie kwestia czy to, co zdarzy³o siê na Uniban mog³oby ich zdaniem zdarzyæ siê na UFSC, czyli na tutejszym uniwersytecie. Próbka statystyczna (ponad 130 zapytanych osób) nie jest tak ma³a a i wiarogodne informacje pojawi³y siê – i najbardziej rzuca mi siê w oczy, ¿e (jak zwykle) interpretacja polskiej gazety:
Nie spodziewa³a siê, jak wielkie zamieszanie tym wywo³a³a
jest skrajnie bzdurna.
W g³upich sprawach wszyscy uczestnicy g³upio wygl±daj± (mo¿e dlatego nie lubiê ¿adnych masowych rozrywek), ale okazuje siê, ¿e w³adze uczelni mówi³y prawdê. Oczywi¶cie, relegowanie Geisy Arruda by³o b³êdem i przy pierwszym nacisku ministerstwa musieli wycofaæ siê, ale...
Przyjació³ka jednej z moich studentek jest dziennikark± w São Paulo, która zbiera³a na ten temat materia³y i relacjonowa³a, ¿e dziewczê od d³ugiego czasu odrywa³o na uczelni rolê kurewki, prowokuj±c wyk³adowców i kolegów w czasie zajêæ. Mówiê o „roli”, bo w ¿yciu prywatnym zachowywa³a siê zupe³nie normalnie i ubiera³a siê w niewyró¿niaj±cy siê sposób. Wydaje siê, ¿e postanowi³a skorzystaæ z modelu sugerowanego przed dwoma laty przez znan± aktorkê, która odgrywanej prostytutce nada³a glamour i wyrafinowanie. Czyli Geisy postanowi³a siê wybiæ z t³umu.
Owszem, uda³o siê jej to przedsiêwziêcie, jest twarz± z ok³adki wczorajszego wydania tygodnika „Isto É” i ma rzekomo negocjowaæ ujawnienie jeszcze szczegó³owsze swego czaru dla „Playboy'a”.
Ok³adka jest wstêpem do d³ugiego artyku³u o zacofaniu, mêskiej dominacji i wielu innych modnych zwrotach. Wszystko to jest prawd± a nawet s³uszn± prawd±. Niby nie jest tu ¼le, bo ponad 90% moich studentów uwa¿a, ¿e sprowokowanie tutaj (na UFSC) t³umu samców do wywrzaskiwania wulgaryzmów by³oby nieprawdopodobne, choæ mo¿liwe. Jest spora ró¿nica miêdzy poziomem kulturalnym darmowego i jednego z lepszych uniwersytetów, a molochem rozrzuconym po 13 miastach, maj±cym 60 tys. studentów (czwarty w kraju co do wielko¶ci), stanowi±cym jedn± z najtañszych w¶ród prywatnych wy¿szych uczelni (ko³o 450 z³ miesiêcznie). I do tego jedn± z najgorszych – w ocenie ministerstwa usytuowan± na 159 pozycji w¶ród ocenianych 175.
To jedna strona zjawiska. Jakie s± inne? Ano moi studenci, co bardziej mêscy, uwa¿aj± za normalne, ¿e prowokowani mê¿czy¼ni mog± ostro reagowaæ. Nie powiedz± mi wprost w oczy, ¿e obiæ dziewczynê te¿ mog±, ale podejrzewam, ¿e wiele dziwnych robaczków siedzi im w g³owie. Nie pyta³em ich czy dziewczyna ma prawo biæ w ry³o go¶cia, który zgrywa siê na don¿uana, ale i tu domy¶lam siê ich odpowiedzi.
Jeszcze inna strona? Artyku³ w „Isto É”, wyj±tkowo ostry atak na z³e obyczaje i zacofanie owego uniwersytetu, ile by nie mia³ racji, parê razy przypomina pozycje i powi±zania polityczne w³a¶ciciela owego pedagogicznego konglomeratu; to nie kwiatek do w±chania, skrajna prawica z lekko zabagnionymi koneksjami, ale wygl±da to na pocz±tek artyleryjskiego ostrza³u przed przysz³orocznymi wyborami do w³adz wykonawczych i do parlamentu. Jest tam olbrzymia doza demagogii, ale takiej niekosztownej, wszyscy siê zgodz± i nikt nic nie zmieni we w³asnym zachowaniu.
Wygl±da wiêc na to, ¿e kariera dziewczyny startuje nie dziêki jej przyciê¿kiemu makija¿owi i staraniom, by odbiæ siê od t³umu konkurentek (ach, te t³umy pañ zrzucaj±cych fata³aszki na d¼wiêk s³owa Playboy), ale dlatego, ¿e ustawi³y siê przeciw niej w³adze uczelni, ideologiczni wrogowie pisma. Wa¿ny jest ten timing polityczny przy odgrywaniu roli bad girl.
A przy okazji pytania studentów o poza-wyk³adowe kwestie spyta³em owe grupy czy wiedz± o podpisaniu przez Brazyliê konkordatu. Piêæ osób s³ysza³o o tym.
Chcia³em te¿ wiedzieæ czy postanowienie o nauczaniu religii w publicznych szko³ach podstawowych zmieni obecn± sytuacjê. W owych grupach w sumie 42 osoby uczy³o siê w szko³ach publicznych i 40 mia³o tam naukê religii, zawsze prowadzon± przez „normalnych” nauczycieli. Czyli dano klerowi to, co i tak w praktyce jest. I bardzo bym siê zdziwi³ gdyby w brazylijskiej szkole mia³ siê pojawiæ do prowadzenia lekcji religii katolicki ksi±dz. Ale Watykan s³ynie z cudów...
¶roda, 18 listopada 2009
Nie znam siê na psach
Przepraszam za brzydk± ilustracjê. Pytanie zapewne jest g³upie, ale
pozycja psa te¿ niezbyt m±dra:
– by³em tam do¶æ d³ugo i on czasami ³ypn±³ okiem ale koñczynami nie rusza³. Wiêc chcia³bym siê dowiedzieæ czy to jest normalne, ¿e pies udaje nied¼wiedzi± skórê czy te¿ ten jest jaki¶ wyalienowany?
wtorek, 17 listopada 2009
Program odmiany studenckiej
Uwaga, studencie seminarium duchownego czy Akademii Teologicznej.
Je¶li nie chcesz rezygnowaæ z
g³êbokiej refleksji duchowej ani z dyplomu uniwersyteckiego upowa¿niaj±cego
do dzia³añ nadnaturalnych, ale chcesz nieco bardziej
o¿ywionej muzyki, rado¶ci na codzieñ i swobody w kwestii prowadzenia swego ¿ycia
seksualnego, nie pytaj swego pasterza duchowego co on o tym my¶li, bo on o
tym nawet nie wie. Podejmij samodzieln± decyzjê i przenie¶ siê na Fakultet
Teologii Umbandy.
Dyplom brazylijskiego MEN-u i solidne czteroletnie studia
w São Paulo. Chcesz znaæ szczegó³owy program? Ale¿ proszê bardzo:
A gdy studia koñcz± siê, otwieraj± siê inne perspektywy.
Dodatkowe kursy, np. „perkusji i sztuki sakralnej” albo
mo¿liwo¶æ zostania po 4 miesi±cach specjalist± od ro¶lin – w ich medycznych
aspektach rytualistycznych i etnofarmakobotanicznych.
Czy s± potrzebne szczegó³owe informacje?
poniedzia³ek, 16 listopada 2009
Sztuka wyzwolona od ¿ycia
Zgodnie z obietnic± przedstawiam parê uwag o artykule Paula Lockharta, o którym mówi³em we wczorajszym wpisie. W komentarzach rozwinê³a siê ca³kiem o¿ywiona rozmowa. Tam te¿ stoi linka do polskiego t³umaczenia tego tekstu i ucieszy³em siê gdy Jurek mi j± podrzuci³, bo wiadomo jak to z jêzykami nawet w¶ród mi³ych i m±drych Polaków. Ale szybko odkry³em, ¿e t³umaczenie mo¿e byæ pomocne dla tych, którzy go potrzebuj±, ale dla przyk³adu, który dzi¶ wspomnê, jest nieprzydatne. Jest – powiedzmy to delikatnie – pewien rozziew miêdzy sensami dwóch tekstów.
Uwagi nie bêd± szerokie ani g³êbokie. tichy powiedzia³, ¿e nie nale¿y wciskaæ s³onia do naparstka i ta s³uszna uwaga jest jeszcze s³uszniejsza gdy my¶li siê o blogu. Je¶li Lockhart rozwin±³ swoje rozwa¿ania a¿ do ksi±¿ki, to ich uczciwa analiza na blogu (i to przed przeczytaniem ksi±¿ki) nie jest wykonalna. Wiêc powiem tu co mnie cieszy ju¿ teraz i gdzie przewidujê jeszcze wiêksz± uciechê przy obijaniu jego tez.
Dlaczego zamierzam je obijaæ skoro wczoraj napisa³em, ¿e artyku³ mnie zachwyci³? Po pierwsze, bywaj± rozmówcy, którzy oka¿± siê sprzymierzeñcami lub adwersarzami, ale zawsze jest przyjemno¶ci± rozmowa z nimi. To widaæ gdy ujawniaj± wiedzê, dobr± wolê i spor± zbie¿no¶æ z naszymi pogl±dami :)
Po drugie, powiedzmy ¿e przepis na naprawê jakiego¶ kawa³ka ¶wiata sk³ada siê z opisu stanu chorobowego, diagnozy i proponowanej kuracji. I ¿e niewielu specjalistów zgadza siê z twoim opisem, bo maj± go za nadmiernie radykalny i mówi±, ¿e przecie¿ nie jest tak ¼le. A tu pojawia siê kto¶ i mówi dok³adnie to, co ty, a ma podium i mikrofon. No to tylko go u¶ciskaæ i potem, na osobno¶ci, zacz±æ spory o dalsze etapy.
Moje przekonanie, ¿e to matematycy (szczególnie szkolni) swoimi programami, metodami, dzia³aniami „pedagogicznymi” powoduj± katastrofê, sk³ada winê na tak licznej grupie osób, ¿e zasadnie wielu mych studentów czy czytelników mo¿e my¶leæ co¶ o zielonych winogronach albo o jednym z oszo³omów, który co tydzieñ odnajduje niezno¶ne b³êdy u Einsteina, albo o mizantropii spowodowanej wrzodem ¿o³±dka. Kto mnie tu stale i uwa¿nie czyta, chyba bêdzie sk³onny powoli przechodziæ na moj± stronê, bo czasami potrafiê pokazaæ jak mo¿na rozwik³aæ niektóre zagmatwane sprawy bez po¶wiêcania jako¶ci cenionej przez specjalistów. Ale posiadanie sprzymierzeñca, drukowanego po angielsku i przez szanowane wydawnictwo bardzo mi u³atwi ¿ycie. Drobny przyk³ad. Ile to ja siê nie natr±bi³em o idiotyzmie tych „mieszanych liczb” czy „u³amków niew³a¶ciwych”... Móg³ kto¶ mieæ to za obsesjê, z powodu u³amka niew³a¶ciwego, który w szkole mnie obija³ po korytarzach. A teraz wyci±gnê ksi±¿eczkê i zacytujê urywek, ¿e ¿aden zdrowy umys³owo matematyk nie zajmowa³by siê tymi banialukami.
Wiele leków przepisywanych przez Lockharta stosujê od dawna. Choæby w tym semestrze, na wieczorowym kursie uczy³em graæ studentów w wy¶cigi samochodowe (tor na pokratkowanym papierze), w bitwê morsk± (nie z okrêtami ale z czterema obszarami po 16 kratek), w grê eli, w Fibonacci Nim, a w tym tygodniu bêdzie „gra ¿ycia” (the game of life) Conway'a. I wierzê, ¿e mo¿na uczyæ matematyki pokazuj±c jej strony zaskakuj±ce, tajemnicze i artystyczne (a czemu tylko zidiociali numerolodzy maj± spijaæ z tego dzbanka miodek?), ale daleki jestem od filozofii Hardy'ego o jej tym wiêkszej warto¶ci im mniej ona siê przydaje. Co wiêcej, czêsto wy¶miewam przed studentami tê jego postawê mówi±c, ¿e ¿ycie przynios³o ironiczny epilog, no bo z jakiego prawa jest on znany w¶ród nie-matematyków? Z prawa Hardy'ego-Weinberga? Banalny list do pisma o elementarnej matematyce, ale wnosz±cy nieco jasno¶ci w kwestie dziedziczno¶ci...
Niedobrze jest gdy kto¶ siê oddaje tylko jednej idei. Idea to nie ¿ona. Dieudonné z filipikami przeciw trójk±tom, Hardy krêc±cy nosem przeciw zastosowaniom, Arnold domagaj±cy siê, by tylko problemy wywodz±ce siê z dobrej fizyki mia³y prawo ¿ycia, oni wszyscy zaczynali od wa¿nych obserwacji i koñczyli spêtani siatk± w³asnych logicznych ale nieu¿ytecznych wniosków. Niestety nie³atwo jest mówiæ genialnym ludziom: „kochany, rozlu¼nij siê”.
Zachêcam do uwa¿nego prze¶ledzenia sprawy k±ta wpisanego w pó³okr±g (strony 20-22 angielskiego pdf-a) gdy najpierw przesadza z brzydot± formalizacji dowodu, ¿e to k±t prosty (tylko logicy i kompletni mizantropi tak by to zapisywali), potem pokazuje ¶liczne rozwi±zanie swojego ucznia (sam bym by³ dumny gdybym to wymy¶li³) – po angielsku wyra¼niejsze s± istotne k³opoty, bo tam dwa razy jest u¿yte s³owo „must” – a dopiero na stronie 22 ujawnia, ¿e oczywisto¶æ podanego rozwi±zania nie by³a wiele warta, bo trzeba by³o jeszcze znale¼æ dobry argument czemu co¶ oczywistego jest prawd±. Dla nieprzyzwyczajonych do ¿eglugi na tych morzach: rzeczy oczywiste dziel± siê w zasadzie na trzy grupy: takie, które s± prawdziwe i przy mniejszym czy wiêkszym wysi³ku da siê tego dowie¶æ; takie, które s± fa³szywe, co zauwa¿ano na ogó³ po wielu latach wiary w oczywisto¶æ; takie, ¿e jedna cholera wie czy to prawda czy nie.
Inaczej mówi±c, nie by³o tam tak prosto, ¿e kto¶ zauwa¿y³ co¶ piêknego i klasa by³a weso³a. Zapewne wszyscy ulegli perswazji, ¿e dwie przek±tne pude³ka „musz±” byæ ¶rednicami okrêgu – a potem kto¶ zapyta³: „a niby czemu musz±?” i wszyscy zaczêli intensywnie g³ówkowaæ.
I najgorsza sprawa. Przy u¿yciu sugerowanych metod, dobry, cierpliwy, pe³en fantazji i wiedzy nauczyciel wiele dobrego mo¿e zrobiæ. Ilu ich trzeba w polskich szko³ach? Licz±c zgrubnie ilu jest uczniów, ile lekcji matematyki maj±, ilu jest ich w jednej klasie, jakie jest obci±¿enie dydaktyczne nauczyciela, powiedzia³bym: gdzie¶ miêdzy 15 a 25 tysi±cami. I wiemy jakie s± ich pensje. Jakie¶ sugestie jak taki sen przemieniæ w polsk± rzeczywisto¶æ?
Dostrzegamy tu pewne praktyczne k³opoty? No to mo¿e lepiej zacz±æ my¶leæ o czym¶ zupe³nie innym, na przyk³ad o materia³ach w Sieci, które uczeñ bêdzie móg³ i bêdzie chcia³ sam opanowaæ, nie przejmuj±c siê (nie)istnieniem dobrych nauczycieli?
niedziela, 15 listopada 2009
Jak skoñczyæ w Polsce z ateizmem
Dosta³em od Jurka wiadomo¶æ:
Oczywiscie znasz „A Mathematician's Lament” Paula Lockharta (np. tu). W³a¶nie siê dowiedzia³em, ¿e rzecz wysz³a w ksi±¿kowej wersji...
Oczywi¶cie nie zna³em i tak siê zachwyci³em pdf-em (jutro napiszê o nim parê s³ów), ¿e pogna³em do Amazona i natychmiast kupi³em, z rozpêdu akceptuj±c ich sugestiê trzech ksi±¿eczek. A co mi tam. Dolar tu ostatnio s³aby, a trzynastka za pasem. I to mi przypomnia³o, ¿e kiedy¶ dosta³em trzynastkê w Niemczech. Nazywa³a siê Weihnachtsgeld. Bo¿onarodzeniowy pieni±dz.
Ciekawe, ¿e wcze¶niej nie u¶wiadamia³em sobie mo¿liwo¶ci tkwi±cych w tej nazwie. Bo jakie to proste. Nazywamy trzynastkê Pieni±¿kiem Jezusa. Wyp³acamy go w ko¶cio³ach (Sejm chêtnie to zatwierdzi). Po spowiedzi i komunii, rzecz jasna. Wszyscy z rozja¶nionymi twarzami id± do domu. A kto nie chce, to widaæ nie zas³uguje.
Ale bojê siê, ¿e moja piêkna idea wyprzedza swoje czasy. Chyba nic z tego nie bêdzie. Nie zgadza siê z nasz± tradycj±, by ko¶ció³ dawa³ zamiast braæ pieni±dze.
sobota, 14 listopada 2009
Przyspieszacz czytelniczy
Urz±dzenie z³o¿one z wentylatora i niczego wiêcej rozwi±za³o mój problem kumuluj±cych siê stosików z nieprzeczytanymi ksi±¿kami. Proste w instalacji i jeszcze prostsze w dzia³aniu polega na zasadzie fizycznej, ¿e jak co¶ dmucha, to co¶ wydmuchiwanego gdzie¶ zasysa. Otó¿ wentylator skierowany w stronê krzes³a ustawionego przy komputerze ¶le cz±stki powietrza pobierane z rega³u.
Wentylator wsysa tre¶æ ksi±¿ek stoj±cych bezpo¶rednio za nim (mo¿na to okre¶liæ jako proces wczytywania) i ¶le dok³adnie ku mojej g³owie. Wa¿ne jest do¶æ nieruchome ustaleniu siê na krze¶le, na przyk³ad przechodz±c przez kolejne poziomy sokobanu – i ksi±¿ka jest przekomunikowywana do g³owy w rytmie plus minus cztery razy szybszym ni¿ przy klasycznym przechwycie ocznym.
Bardzo polecam tê technikê i liczê na relacje o ewentualnych ulepszeniach.
pi±tek, 13 listopada 2009
Brazylijskie rozwi±zanie
Czy prezydent Lula d±¿y³ do zawarcia przez Brazyliê konkordatu z Watykanem?
Wygl±da na to, ¿e tak. Jego podró¿ do W³och, rzekomo na rozmowy z premierem
Berlusconi w listopadzie 2008 przygotowywa³a szczegó³y techniczne. Prawo
gna³o przez rok przez brazylijski Parlament i przed miesi±cem zosta³o
zatwierdzone tak¿e w Senacie, co w zasadzie jest ostatnim krokiem. O ile
przeciwnicy rozwi±zania nie podwa¿± konstytucjonalno¶ci prawa, bowiem
Konstytucja z 1988 roku jasno stawia kwestiê laicko¶ci kraju, zakaz
finansjowania religii i przedk³adania jednych wyznañ nad inne.
Sk±d te pro-katolickie naciski prezydenta maj±cego w Polsce s³awê nieomal komunisty?
To ciekawy przyczynek do ogólnej prawid³owo¶ci, ¿e liberalni rz±dz±cy czêsto
sankcjonuj± konserwatywne prawa a uznani konserwaty¶ci czyni± kroki uwa¿ane
za bardzo postêpowe. Minê³o 70 lat a do dzi¶ nie ma pe³nego zrozumienia w
tym kraju jak to siê sta³o, ¿e dyktator Getúlio Vargas wprowadzi³ prawo
pracy z ochron± robotników i gwarancj± minimalnej pensji, które mog³yby byæ
przysz³o¶ciowym idea³em w praktyce wielu dawnych demoludów.
Nie mam zdecydowanego wyja¶nienia. Z jednej strony Lula mia³ byæ zachwycony
papie¿em w czasie jego brazylijskiej wizyty w 2007 a tak¿e uwa¿nie s³ucha³
kardyna³a Cláudio Hummesa, odletniego przyjaciela, który za czasów walk
Luli z dyktatur± wojskow± popiera³ go jako biskup z
São Bernardo, gdzie mie¶ci siê zwi±zek zawodowy Sindicato de Metalúrgicos.
Z drugiej
strony, katolicy s± wiêkszo¶ci± spo³eczeñstwa i ta akcja mo¿e mieæ wielkie
znaczenie w przysz³orocznych wyborach – a jako bezbo¿ny i uwa¿ny
obserwator dzia³añ Luli w polityce spo³ecznej uwa¿am, ¿e nie by³aby to zbyt
wysoka cena za unikniêcie powrotu strasznych mord prawicy, które chêtnie by
wróci³y do zad³u¿enia Brazylii wiadomo gdzie i poddania jej dyktatowi
wiadomo czyjemu. Wiêc sprawy nie s± proste.
Nawiasem, wedle wszelkich przewidywañ, katolicy znajd± siê tu w mniejszo¶ci
ko³o 2020 roku. Wagê g³osu innych religii widaæ w tym, ¿e wymusili nieomal
równoleg³e przej¶cie przez Parlament Lei Geral das Religiões (Ogólnego Prawa
Religii), prawie kopii Konkordatu, ale mówi±cej o innych religiach.
My¶lê, ¿e warto przytoczyæ artyku³ 11 Konkordatu, dla jego wywa¿onej
niejasno¶ci, zostawiaj±cej „na potem” szczegó³y praktyczne dostêpu
KK do szkó³.
Artigo 11
A República Federativa do Brasil, em observância ao direito de liberdade religiosa, da diversidade cultural e da pluralidade confessional do País, respeita a importância do ensino religioso em vista da formação integral da pessoa.
§1º. O ensino religioso, católico e de outras confissões religiosas, de matrícula facultativa, constitui disciplina dos horários normais das escolas públicas de ensino fundamental, assegurado o respeito à diversidade cultural religiosa do Brasil, em conformidade com a Constituição e as outras leis vigentes, sem qualquer forma de discriminação.
Artyku³ 11
Federacyjna Republika Brazylii, przestrzegaj±c prawo wolno¶ci religijnej,
ró¿norodno¶æ kulturaln± i wielorodno¶æ wyznaniow± Kraju, ma szacunek dla
wagi nauczania religijnego z punktu widzenia ca³o¶ciowego kszta³cenia osób.
§1. Nauczanie religijne, katolickie i innych wyznañ religijnych, z
dobrowolnym wpisywaniem siê, stanowi przedmiot w normalnych godzinach
szkolnych podstawowych szkó³ publicznych, zapewniaj±c szacunek dla
ró¿norodno¶ci kulturalnej religijnej w Brazylii, zgodnie z Konstytucj± i z
innymi obowi±zuj±cymi prawami, bez jakiejkolwiek formy dyskryminacji.
Wiele innych artyku³ów ma ciekawe elementy, godne omówienia tu, ale mo¿e to
spokojnie zostaæ na jaki¶ inny dzieñ. Ogólny ton jest w nich taki w³a¶nie,
¿e elementy restrykcyjne s± chyba nie¼le wbudowane w ten tekst.
Ale najwa¿niejsz± czê¶ci± teorii jest praktyka. I jak wygl±da praktyka gdy
zdarzenia przybieraj± formy nieprzewidziane katechizmem doskonale widaæ na
przyk³adzie zdarzeñ z Rio do Sul, pobliskiego miasteczka, z czerwca tego
roku. Otó¿ dziêki doniesieniu rodziny dziecka policja zdo³a³a
przyszpiliæ Angelo Chiarelli, ksiêdza, in flagranti. 64 lata, na ³ó¿ku ju¿
le¿a³a
13-latka, rozporek mia³ otwarty. Nim Kuria czy ktokolwiek móg³ wywrzeæ
naciski, wszystkie stacje tv i radiowe odgrywa³y jego rozmowy z komórki
(on je nazywa³ „wyrazami czu³o¶ci” – daleko posuniêtymi,
powiedzia³bym, ale nie bêdê cytowa³, bo mój blog nie jest pornograficzny), w
YouTube jest on w swym ca³ym ko¶cielnym piêknie – i wygl±da na to, ¿e w
nastêpnych latach jego akcja „Infância Missionária” nie bêdzie siê
mog³a rozwijaæ. Takie rzeczy pojawiaj± siê ze spor± czêstotliwo¶ci± i s±
natychmiast ujawiane spo³eczeñstwu. To jedyny sposób na zmuszenie szeregowych
i utytu³owanych funkcjonariuszy firmy Vaticano do uwa¿niejszego przestrzegania norm ¶wieckiej
moralno¶ci.
Miliony ewangelików bardzo im w tym pomagaj±.
czwartek, 12 listopada 2009
Nieodpowiedzialny wyskok
Gdyby kózka nie skaka³a
W gruncie rzeczy d³ug by³ krótki,
Nie cieszy³a siê nim wiele,
Sêdzia ³ypn±³ na ni± bykiem
Resztê znamy. G³upiej kózki
¶roda, 11 listopada 2009
By³a pierwsz±, która...
W niedawnej rozmowie Jurek Kocik podrzuci³ nazwisko Yvonne Choquet-Bruhat. Sk³adowe czê¶ci zna³em z matematyki, o ca³o¶ci powiedzia³a mi Wikipedia. I znowu to zaskoczenie, ¿e jaki¶ „pierwszy raz” by³ tak niedawno.
Przepraszam, ju¿ staram siê mówiæ ja¶niej. Pierwsza kobieta wybrana do francuskiej Akademii Nauk. No, kto¶ musia³ byæ pierwszy, ale kiedy? 1978?
Gdy przyjació³ka mówi³a, ¿e jej babcia by³a pierwsz± kobiet± z doktoratem z literatury na polskim uniwersytecie, no, w porz±dku, rozumia³em, ma³y kraj wci¶niêty w z³± pozycjê w czasoprzestrzeni. Wtedy uniwersytetów niewiele by³o. Ale Francja, 1978? Ile to razy czytam o podobnych niespodziankach. Pierwszy Czarny, który... Pierwszy przypadek, ¿e gej... Pierwsza kobieta... I wszystko to z datami z okresu mojego ¿ycia.
Jaki¶ maniak od ci±g³o¶ci dowodzi w Sieci, ¿e dopisano 300 lat w nowoczesnej erze, ¿e kalendarz jest zak³amany, bo to niemo¿liwe, ¿eby tak d³ugo we wczesnym ¶redniowieczu nic siê nie dzia³o. Tego argumentu nie da siê zastosowaæ do ostatnich wieków. Wojny, przewroty, katastrofy s± dobrze za¶wiadczone i mo¿emy byæ pewni, ¿e wszystkie daty by³y w u¿ytku. I mimo tego, tyle wieków trzeba, ¿eby krok po kroku, krok po kroku doprowadzaæ nasz± zachodni± cywilizacjê do jakiego¶ pozoru normalno¶ci? Bo o poziomie standardów innych a szanownych cywilizacji chyba lepiej nie wspominaæ.
I w takich momentach najlepiej u¶wiadamiam sobie w jakim gnoju byli¶mi i jak bliscy ci±gle jeste¶my ¶redniowiecza z jego wyprawami krzy¿owymi, durnymi pomazañcami bo¿ymi, Inkwizycj±, pogard± dla biednych, nienawi¶ci± do Innych... Zaraz, kiedy rzekomo mia³o skoñczyæ siê ¦redniowiecze?
wtorek, 10 listopada 2009
Nowiny z Piek³a
Atei¶ci mog± zacz±æ patrzeæ z ulg± w nieskoñczono¶æ. Jak wiadomo, przewidziane s± dla nich w Piekle codzienne seanse sagi o Jezusie Mela Gibsona i wielu z nich waha³o siê czy nie lepiej jednak poddaæ siê zabiegowi Ostatniego Namaszczenia. Ale dobrze poinformowane ¼ród³a donosz±, ¿e Piek³o zosta³o wyposa¿one w nowy wystrój Sal Katuszy
Diabelska linia mebli „user-friendly armchairs” kojarzona jest z niepokoj±c± dyrekcjê Piek³a plotk± rozsiewan± z Watykanu, ¿e rzekomo Piek³o ma byæ zniesione. Rzecznik prasowy Piek³a ironizuje: „oni maj± jednego papie¿a, a zgadnij ilu my mamy?” ale nastrój nerwowo¶ci jest wyczuwalny tam silniej ni¿ siarkowodór.
Przedstawiciele racjonalista.pl nie chc± siê wypowiadaæ na ten temat, daj±c do zrozumienia, ¿e w Piek³o w±tpili du¿o wcze¶niej ni¿ Watykan.
poniedzia³ek, 09 listopada 2009
Zhm¶:nm (6)
Z historii
malarstwa ¶wiatowego: nieznane momenty (6)
Pilar, przestañ p³akaæ.
Co siê sta³o to siê nie odstanie. Zostaw, niech wyschnie, potem mo¿e
obrócimy o 90 stopni.
Joan Miró, Azul no.2, (1961) 270 x 355
niedziela, 08 listopada 2009
Karnawa³ 2010
Choæ brakuje jeszcze paru miesiêcy, przygotowania do karnawa³u s± zaawansowane. Tradycyjna Szko³a Samby Pycha i Rozpycha nie zasypia gruszek w popiele. Kostiumy s± ju¿ gotowe:
a enredo, czyli w±tek karnawa³owej fabu³y to „Montezuma Czerwona Twarz”.
sobota, 07 listopada 2009
Szariat dla Zachodu
24 lata temu og³osi³ czego chce dla ¶wiata: „pe³na integracja biblijnego prawa z naszym ¿yciem”. Chodzi o wcielenie tych 613 ¿ydowskich nakazów i zakazów, z których pokpiwa³em sobie przed rokiem. Ale dla niego nie by³ to ¿aden ¿art. I nie jest nim dla ¶wiata, bo gdy bardzo, ale to bardzo bogaty cz³owiek ma religijne przywidzenia i sk³onny jest wydaæ bardzo du¿o na ich wprowadzanie w ¿ycie, rzecz wcale nie jest do ¶miechu. Wprawdzie ujawnienie jego zamiarów nie zabrzmia³o dobrze w prasie USA i niektórzy politycy zwracali jego wp³aty (piêkny obyczaj obowi±zkowego rejestrowania sk±d przychodzi pieni±dz), to inni, owszem, chêtnie je przyjêli. I przypuszczalnie to on kupi³ w Kaliforni ut³uczenie prawa do homoseksualnych ma³¿eñstw.
Parê jego przekonañ (zacytowanych z jego wypowiedzi przez bogobojnych ludzi, którym jednak zbrak³o cierpliwo¶ci na to stê¿enie g³upoty):
Fajne, nie? A co mi strzeli³o, by zamiast o ciekawych, warto¶ciowych i dobrych ludziach mówiæ, o Howardzie Ahmansonie pisaæ?
W ¶rodê ogl±da³em jak
Abiekt spêdza³ noc na ¶ledzeniu wyników g³osowania w Maine. Chodzi³o o to czy utr±c± istniej±ce tam prawo do ma³¿eñstw par tej samej p³ci czy te¿ nie. W koñcu okaza³o siê, ¿e utr±cili. I Abiekt ¶ledzi³ ruch tych procentów i powiatów (counties) i stara³ siê przewidzieæ co siê mia³o staæ.
Wojtku, sta³o siê co musia³o siê staæ. Wiêkszy dolar wygra³ z dolarem mniejszym. Nie wiem czy to ten sam pan kupi³ sobie w innym k±cie Stanów biblijnie poprawny wynik, ale jak nie on to jaki¶ jego moralny bli¼niak. A ¿e taki regres w tak rozwiniêtym kraju? Có¿, jak mawia mój przyjaciel, to jest pañstwo utworzone przez tak radykalnych fanatyków, ¿e nikt ich w Europie nie wytrzymywa³. I czasami wracaj± tam do swoich korzeni.
Wierzê, ¿e europejskie korzenie s± w Grecji i mo¿e i my osi±gniemy nasz regres i wrócimy do ¶wiata bez obsesji dotycz±cej czyjego¶ prywatnego ¿ycia, a pe³nego festiwali teatralnych i konkursów poetyckich. Niech dolar idzie do dolara, my Polacy wolim agorê.
(A bo co, pomarzyæ sobie nie mo¿na?) |
Ostatnie notki
Zak³adki:
ARCHIWUM czyli
Kiplingowe koty
Loty pokazowe
Na temat
O Kraju
Pogodnie
Popieramoralnie
Przyjazne
Rozsiani
UK Vierablu (by³a tu)
¦wiat
Thinking is beautiful
Tyle lektur
Tyle przyrody
Tyle sztuki
Umilk³y
Vis in verba
W³asne
Z ostatnich lektur
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||