Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
We are not amused

Urywek o czarnych modnych kostiumach poprzedza informacja, że nie tylko nieświnie nie siadały w kinie, ale też jadąc tramwajem ludzie nie płacili, oddając innym użyty bilet – „drobna rzecz, a uciecha wielka, że nie przysparzamy dochodu okupantowi”. Do tego dochodzi poczucie honoru: „Porządna warszawianka kroczyła ulicą dumnie, na żadnego Niemca nawet nie spojrzawszy”. Potem następuje opis patriotycznej mody, że fryzura nie w niemieckim stylu, kostiumy na czarno, na głowach zrobione z szalików kapturki, no i – proszę, proszę! – „biegały więc po ulicach wyrośnięte Czerwone Kapturki, każda dźwigała koszyczek, a nierzadko pod szmuglowaną słoniną, książkami lub innym prowiantem, leżały granaty, rewolwery i bibuła”.

Scenariusz z Hollywood czy z Bollywood?

Nie, wspomnienia Hanny Zborowskiej. Autorka spisywała je w latach 70-tych i dopiero w XXI wieku postanowiła wydać je jako książkę. Tytuł jej to „Humor w genach” – i jak widać z powyższych cytatów, humor wygląda na mimowolny.

Dla wyjaśnienia: nie widzę niczego niestosownego jeśli bohater podziemia okupacyjnego opisze w swych wspomnieniach ile wódki wypił i ile godzin grał w pokera (choć oglądanie głupich filmów okupanta ześwinia mniej niż chlanie). Albo gdy człowiek z Résistence na paru stronach cieszy się, że pod nosem okupanta zdołał wyhodować najprawdziwszy camembert. Życie i już. I wierzę, że wiele nastolatek nie patrzyło na Niemców, ale ewentualny brak kontaktów z pewnością nie wynikał z odrzucającej ich powierzchowności (ich ubiór i poza sławna była w całej Europie i natychmiastowa brutalność ujawniała się raczej przy napotykanych Żydach), tylko z postawy okupanta, który ze zgrozą myślał o Rassenschande, pohańbieniu rasy. Ale mimo kłopotów z przełożonymi jakoś ją hańbił i jak podają szacunki autorki niedawno wydanej książki „Pokochałam wroga”, dzieci z takich niemiecko-polskich związków pojawiło się około 20 tys. (przypuszczalnie dziesięć razy mniej niż „owoców łona” Francuzek), a jak wiadomo, nie każdy związek owocuje. Więc może nie masowe, ale też nierzadkie zjawisko i po co tu opowiadać patriotyczne bajdy?

Co do niewzbogacania okupanta przez unikanie płacenia za bilet: Warszawa pod okupacją, już po likwidacji getta, mieściła ponad milion Polaków, i z czegoś oni żyli. Pracowali. Dla kogo, dla rządu londyńskiego? Ech, te humorystyczne geny.

Ale wdaję się w sprawę tych wspomnień z powodu rewolwerów i granatów pod słoniną.

Zdaje się gry i rekonstrukcje historyczne są w modzie, proponuję więc kandydatom na bohaterów zrobić ładnie wyglądającą atrapę rewolweru, wsadzić ją do koszyka i przespacerować się po Marszałkowskiej. Starannie wypatrując umundurowanych panów. Naszych, macierewiczowych. Kto po drodze nie zesra się ze strachu, zasługuje na Mały Order Białego Orła Odwagi. Ale po tej przygodzie będzie nieco sceptyczniej podchodził do opowieści o granatach w koszykach Czerwonych Kapturków.

Co oznacza owe niedbale wciśnięte bezmyślne zdanie w rzekomo humorystycznej opowieści o dziewczynce, która chciała mieć za okupacji zgrabny czarny kostiumik?

Ano bardzo prostą rzecz: już od lat jest rynkowe zamówienie na gry i rozrywki o małych, średnich i dużych powstańcach, ubranych jeszcze schludniej niż Niemcy i zawsze przenoszących swe ukryte materiały w koszykach, zaglądanie do których okupantom przecież nie przeszłoby przez głowę.

Nie irytujmy się więc, głos ludu głosem Boga. I jak lud sobie zażyczy, wkrótce na rynku pojawią się gry „ratuj 1000 Żydów” z prawem dla wygrywających do wirtualnego lasu w Yad Vashem.

poniedziałek, 01 sierpnia 2016, andsol-br

Polecane wpisy

  • Przenosiny

    Wszystkich moich czytelników zapraszam do odwiedzaniaMigotania słów w ich nowym lokalu , naWordpressie.Pierwszy, dzisiejszy (4 sierpnia 2016) wpis już tam stoi

  • Paskudna niespodzianka

    Z ostatniej chwili.Przy próbie komentowania na własnym blogu – a parę chwilpóźniej przy podobnej próbie dodania komentarza na blogu Kota Behemotha–

  • Nie do wiary

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2016/08/01 09:48:09
Inna książka do kompletu.
-
2016/08/01 11:25:49
Premiera 31 sierpnia? Władze zdążą. Przyjdzie Gliński z Ziobrą i zamkną teatr.
-
2016/08/01 11:49:20
Ja tak trochę obok, ale trochę muszę odreagować.
Otóż "załapałem się" na końcówkę ŚDM i byłem w Brzegach, a wcześniej otarłem się o Błonia. Na Błoniach zauważyłem dziewczynę w koszulce: "Wiara, Młodość, Nacjonalizm". Mijałem nawiązania do NSZ, ale częstsze do Polski Walczącej. A wczoraj w Brzegach uderzył mnie chłopak w koszulce nawiązującej do powstania (czy raczej Powstania) z hasłem: "Lepiej umierać walcząc, niż żyć na kolanach". Zadałem sobie pytanie: czy on wie, jak bardzo sprzeczne z nauczaniem Kościoła hasło głosi? Domyślam się, że nie, bo wymogi dotyczące "wojny sprawiedliwej" (prawie tak surowe jak dotyczące antykoncepcji) w Polsce próbuje się przemilczeć -- chyba nie ma żadnego dość odważnego biskupa, by wypowiedział je głośno.

PS.
Ale rowerzystę w koszulce... hm.. jak to było? "Satan is the master, and whiskey is super!" też mijałem :) Jak i panią głoszącą, że "homoseksualista Bergoglio" jest "persona non grata" w Krakowie. Z tym, że oni w przeciwieństwie do wyżej wymienionych brali udział w spotkania z papieżem jako wierzący.
-
2016/08/01 15:49:55
A ja zwyczajnie chciałbym zobaczyć odmitologizowaną rekonstrukcję historyczną Powstania Styczniowego. Z przywódcami zwalczającymi się nawzajem zacieklej niż walczyli z zaborcą, z denuncjacjami i masowym mordowaniem nielicznych powstańców przez nader licznych chłopów zainteresowanych butami i paltem panicza.

P.S. pod poprzednim wpisem ustosunkowałem się do.
-
2016/08/01 16:21:30
telemach - o powstaniu styczniowym sporo się naczytałem (i jeszcze naczytam się, bo to jednak parę tomów) w stareńkich relacjach - "Zapiski o polskich spiskach i powstaniach" , prof. Mikołaja Berg. To od niego dowiedziałem się o patriotycznych nożownikach, o walce dwóch grup z odmiennym pojmowaniem tego jak walczyć należy, o patriotyzmie ugrupowań żydowskich. I w ogóle. Przykre, że carskiemu wysłannikowi łatwiej jest wierzyć niż dzisiejszym historykom. A że carowi narracja nie spodobała się to inna historia.

pak - a ja myślałem, że wersja o Polsce w ruinie i o życiu na kolanach już jest nieaktualna... I co to za moda, żeby z homoseksualizmu (rzeczywistego czy urojonego) robić oręże wewnątrz-kościelnych walk?

Nie powiem Ci, że w Brazylii miałbyś lżej. Fala głupoty zalała chyba wszystkie kontynenty. Tu też młodzi ludzie nie chcą żyć na kolanach i na ulicach domagają się, by Senat szybciej i zdecydowanie przeprowadził proces odsunięcia Dilmy od władzy. I kto by tam przejmował się sądową jakością argumentów czy moralnym przysposobieniem senatorów do wydania wyroku.

W tej sytuacji z dużo większą sympatią widzę ustawki kibiców piłkarskich czy żużlowych, którzy z dala od wsi i miast spotykają się, by wzajemnie się wybijać. O ile to sympatyczniejsze niż popychanie całego kraju do wojny.
-
2016/08/02 07:03:47
Ostatnio spotkałem się z ładnym określeniem: pedagogika bezwstydu. Bo to o to chodzi -- "nie musisz się wstydzić tego, jaki jesteś, zwłaszcza tego, że jesteś głupi."
-
2016/08/02 10:59:48
"Wiara, Młodość, Nacjonalizm" wiec co pozostalo starym kosmopilitycznym ateista? chyba tylko wykupic ubezpieczenie na pokrycie kosztow pochowku.

bywa
-
pfg
2016/08/02 11:31:22
Nie ze wszystkim, co andsol tu napisał, zgadzam się, ale odnośnie do wizji rozrywki o małych, średnich i dużych powstańcach proszę łaskawie przeczytać to: jagiellonski24.pl/2014/08/02/kaszczyszyn-powstanie-mit-popkultura/ Autor, jak się wydaje, pisze to całkiem poważnie. Musiał palić jakieś srogie zioło.
-
2016/08/02 14:31:10
pak, w końcówce on postuluje: ...gdzie w scenerii warszawskich Termopil pokażemy jednoznacznie światu, kto był dobry, a kto zły, nie bawiąc się w moralne niuansowanie i dyskusje o sensowności samego Powstania.

Ten program działania, streszczający się do "pokazać, nie niuansować, grać" wydaje się znany i ceniony także w politycznym mainstream. I przeraża mnie podejrzenie: a może ci ludzie tak mają zupełnie bez ziół?
-
Gość: nightwatch, *.ip.mgk.pl
2016/08/02 15:04:25
No i jak tu twierdzić że jedno czy drugie powstanie było bez sensu? Może wtedy i było, ale przecież nie takie rzeczy da się naprawić. Być może ocaliliśmy
-
Gość: nightwatch, *.gazeta.pl
2016/08/02 15:04:47
... Ziemię






PT KOMENTATORZY, wiedzcie: wyrzucam (prawie) wszystkie komentarze gdy link z ksywki prowadzi do działań komercjalnych. To jest blog psa ogrodnika: sam nie zarobię tu i innym nie pomogę.