Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Mogło być inaczej

My Arabowie, szczególnie ci, którzy są wykształceni, widzimy z najgłębszą sympatią ruch syjonistyczny. Składamy serdeczne życzenia Żydom wracającym do domu. Działamy razem dla odnowionego i poprawionego Bliskiego Wschodu i obie nasze akcje uzupełniają się wzajemnie. Są to działania narodowe a nie imperialistyczne. W Syrii jest miejsce dla ich obu. W istocie, myślę, że żadne z nich bez drugiego nie może odnieść sukcesu.

Tak pisał emir Fajsal do Feliksa Frankfurtera 3 marca 1919 roku, dwa miesiące po podpisaniu umowy z Chaimem Weizmannem o osadnictwie Żydów w Palestynie. Za dwa lata miał zostać królem Iraku, przesunięty tam przez Brytyjczyków. A adresat miał stać się jednym z najsławniejszych prawników w Stanach Zjednoczonych, przeciwstawiając się histerii antykomunistycznej i wyzyskowi robotników.

Natomiast Bliski Wschód szedł swoją drogą.To znaczy taką, na którą go wepchnęli Francuzi i Brytyjczycy.

niedziela, 31 lipca 2016, andsol-br

Polecane wpisy

  • Przenosiny

    Wszystkich moich czytelników zapraszam do odwiedzaniaMigotania słów w ich nowym lokalu , naWordpressie.Pierwszy, dzisiejszy (4 sierpnia 2016) wpis już tam stoi

  • Paskudna niespodzianka

    Z ostatniej chwili.Przy próbie komentowania na własnym blogu – a parę chwilpóźniej przy podobnej próbie dodania komentarza na blogu Kota Behemotha–

  • Żyć zgodnie z zasadami

    W domu leksykografa na obiad podają najpierw deser, potem sznycel, a nakoniec zupę.

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2016/07/31 09:26:15
narobilo sie, tam, tu, wszedzie.
-
2016/07/31 11:16:09
To znaczy taką, na którą go wepchnęli Francuzi i Brytyjczycy.

A dlaczego nie Turcy? Albo Niemcy? Albo Wenecjanie na ten przykład?
-
2016/07/31 13:01:44
Wenecjanie chyba nie dzielili między siebie pozostałości po Imperium Osmańskim, Telemachu. Ani Niemcy. Turcy chyba też nie mieli wiele do powiedzenia, w końcu to nie oni kroili, ale ich kroili. Ale może tylko tak mi się wydaje.

-
2016/07/31 14:06:51
Może dlatego, telemachu, że ani Mark Sykes, ani François Georges-Picot Wenecjanami nie byli.
-
2016/08/01 13:07:49
@andsol
@babilas

Pozwolą panowie że się z nimi nie do końca zgodzę (to ładniejsze niż sugerowanie u adwersarza upośledzenia umysłowego lub prohiltlerowskich konotacji, nieprawdaż? Wiem, wiem że to niemodne ale ja jestem w tym względzie trochę wczorajszy). Co mnie zastanawia (nieomal zawsze) to łatwość redukcji skomplikowanych procesów historycznych do migawek wzbogaconych wektorem emocjonalnym wyrosłym na odkryciu u podstaw zjawiska jakichś sporych wspólnych mianowników. Ja nie neguję roli poczynań francuskich i brytyjskich dyplomatów i innych politykierów w kreacji stuletniego problemu zwanego bliskim wschodem.
Ja się jedynie wzbraniam przed łatwością sformułowania "wepchnęli Francuzi i Brytyjczycy".
Piszesz Andsolu, że "mogło być inaczej"
Zgadzam się z tym sądem, popieram a nawet identyfikuję.
Gdyby Niemcy nie "wepchnęli" Turcji na drogę udziału w I WS po stronie, która sromotnie przegrała, losy imperium otomańskiego (a przynajmniej reszty dogorywającego od półwiecza korpusu potoczyłyby się (z pewnością) inaczej.

Gdyby w 1913 młodoturecki triumwirat: Enver Pasza, Talaat Pasza, Dżemal Pasza nie objął absolutnej władzy, a w 1914 nie zdecydował się na skok w wielką jatkę głową naprzód. Co zakończyło się zresztą sromotną klęską i przyśpieszyło rozpad imperium.
Gdyby Mehmed V nie zdecydował się na ogłoszenie wojny świętej, tzw. dżihadu, 14 listopada 1914, proeuropejskie elity Kairu Bagdadu i Damaszku nie zwiałyby w objęcia Londynu i Paryża.
Gdyby Wenecjanie nie byli swojego czasu uprzejmi wpaść na pomysł, że można przekupić przywódców IV wyprawy krzyżowej apelując do ich chciwości i nie zrobili z nimi sztamy która doprowadziła do ostatecznego upadku Bizancjum po zdobyciu Konstantynopola w 1203 i 1204 - Ottomani nie dostaliby szansy na łatwą ekspansję w następnych 250 laty i Imperium Otomańskie najprawdopodobniej nie powstałoby w formie w jakiej powstało.

Nie nie dzielę włosa na czworo. Po prostu wzbraniam się sprowadzać historię (która jest procesem) do migawki popierwszowojennej z łatwo ustalonymi winnymi tego co stało się później. Myślę też, że dla "Francuzów i Brytyjczyków" dalekosiężne skutki własnej podsiębiernej polityki były wówczas podobnie nieprzewidywalne jak swego czasu dla Wenecjan. Redukując historię do migawek z łatwo wyłonionymi wektorami winy i odpowiedzialności oddalamy się od racjonalnych i pragmatycznych rozwiązań.
-
2016/08/01 16:34:45
telemachu, racji nie ma jak Ci odebrać (i po co by to czynić), ale czy za konieczne masz w oglądzie każdego współczesnego zdarzenia powracanie do pierwszego jaszczura wychodzącego z morza? Rozumiem, że (wbrew geometrycznym intuicjom) takie pogłębienie podejścia jest jednocześnie poszerzeniem oglądu, a może poszerzenie podejścia pogłębieniem poglądu - ale jest tu pewien feler. Rozmywanie odpowiedzialności. I spora jej część przypadnie jaszczurowi, a Sykes i Picot wyjdą na mężów stanu.
-
2016/08/01 16:54:24
Ja może tego nie potrafię tak wyłożyć zgrabnie, Telemachu, ale spróbuję. W historii bywają mniej lub bardziej spektakularne zero-jedynkowe zakręty (Gavriło Princip trafia lub nie trafia, Hitler dokonuje inwazji Wielkiej Brytanii lub nie dokonuje, Kolumb dopływa do Ameryki lub ginie w burzy, etc.). Dość łatwo spekulować, co mogłoby się wydarzyć, gdyby ostatni zakręt wykonano w prawo, a nie w lewo. Rozważania o praktycznych implikacjach wcześniejszych zakrętów wymagają stworzenia sobie obrazu alternatywnej historii alternatywnego świata, co wymaga wyobraźni równie wielkiej jak wiedzy.

Więc owszem, to nie Picot z Sykesem wszystko zepsuli, ale oni ostatni mieli szansę trochę naprawić. Jak, tego nie wiem. Wiem tylko, że nie można obiecywać wszystkim wszystkiego.

Co do zaś śmiertelnego ciosu wymierzonemu Bizancjum przez podpuszczonych przez Wenecjan krzyżowców, ośmielam się wątpić. Imperium pod koniec XI wieku było już cieniem samego siebie (z krótkim intervallum lucidum za czasów Jana Komnena). "Awantura łacińska" być może skróciła tylko agonię. To i tak zasługa Tamerlana, że przetrwało tak długo.
-
2016/08/01 16:59:10
No właśnie, AndSolu, pomyśl jak mógłby wyglądać dziś świat, gdyby Agamemnon nie zdobył Troi...
-
2016/08/01 17:41:37
Świat z dwakroć krótszą Odyseą?
-
2016/08/02 01:22:22
@andsol: wcale nie mam zamiaru się upierać. Kilkakrotna zmiana punktu siedzenia nauczyła mnie jednak pokory i stałem się ostrożniejszy w wyłanianiu dziejowych winnych.
Ostatnio siedziałem przy winie i różnych takich z niejakim Anastasio Caetano, dobry człowiek, syn Włocha i Greczynki urodzony w Stambule. Tyle tylko że w jego obecności nie wolno wymienić tureckiej nazwy miasta bo on się urodził, jak twierdzi, w Konstantynopolu. Mieście, w którym ludność turecka do 1915 roku była w mniejszości a gdzie ostatni wielki pogrom wszystkiego co niewystarczająco tureckie odbył się na oczach obojętnego świata w 1955 roku. Dosiadł się do nas Kurd komunista z Djabakir, a potem Syryjczyk Chrześcijanin z Damaszku. Są przyjaciółmi, znają i przyjaźnią się od lat. Pokłócili się o ocenę sytuacji na bliskim wschodzie i w Turcji już po 20 Minutach. Już tradycyjnie. A ja przedtem wysłuchałem trzech zupełnie różnych historii i dowiedziałem się kto temu wszystkiemu jest winien i dlaczego.
Zdziwiłbyś się potężnie.

@babilas: pragnę uprzejmie zwrócić uwagę, że na ścieżkę histalternatywną wprowadził mnie Andsol. Patrz zresztą tytuł. On jest wszystkiemu winien.

Co do wydarzeń zero-jedynkowych to myślę podobnie. Ale akurat (moim skromnym zdaniem) to co uchwalono w 1920 roku w Sevres tutaj się nie załapuje. Dotyczyło dogorywającego wieloetnicznego imperium, które było wówczas postrzegane podobnie jak Austro-Węgry. Czyli byt niemożliwy i zbyteczny. Gdy trzy lata później w Lozannie jeszcze raz przetasowano karty nagle pojawił się przy stole nowy gracz: turecka republika z apetytem na wszystko co się da połknąć. Tyle że niestety kresek z map na których nagryzmolono granice w Sevres nie miał już kto wymazać. I nie bardzo było wiadomo czym je zastąpić.
-
2016/08/02 01:24:01
@nameste: o!
-
2016/08/02 01:54:59
On jest wszystkiemu winien. Cóż, zatrzymanemu in flagranti nie przystoi wmawianie niewinności. A co do wymiaru dzieł poetyckich i innych następstw działań z historii, zaczynam doceniać popularne niegdyś a uniwersalne wyjaśnienie: "Bóg tak chciał".
-
2016/08/02 07:00:24
On jest wszystkiemu winien. Tytuł blogonoty.
-
Gość: jrk, 146.201.224.*
2016/08/02 17:41:07
Nie pamietam, czy juz te dwa linki wysylalem na tym blogu, wiec jesli sie powtorze, to z gory przepraszam. Ale jesli nie, to zachecam do przeczytania. Wynika tej analizy, ze cokolwiek mocarstwa zachodnie nie robily na Bliskim Wschodzie to i tak dynamika tamtejszych procesow od tego nie zalezala i nie zalezy. W szczegolnosci dotyczy to powstania ISISu, ktore oczywiscie mozna przypisac drugiemu Bushowi, ale niekoniecznie jest to cala prawda. A moze nawet tylko mala czescia prawdy:

www.huffingtonpost.com/alastair-crooke/isis-wahhabism-saudi-arabia_b_5717157.html

www.huffingtonpost.com/alastair-crooke/isis-aim-saudi-arabia_b_5748744.html

-
2016/08/02 22:24:55
@JRK,

dzięki za linki. Mało tak naprawdę wiemy i niebezpieczeństwo, że czyjeś przypuszczenia i myślenie życzeniowe które wlało się do medialnego mainstreamu rozwiną własną dynamikę i zaczną się rozpierać normatywnie nie powinno być lekceważone.
Tym bardziej, że apologetów prawd prostych i binarnych wyborów jakby przybywa.






PT KOMENTATORZY, wiedzcie: wyrzucam (prawie) wszystkie komentarze gdy link z ksywki prowadzi do działań komercjalnych. To jest blog psa ogrodnika: sam nie zarobię tu i innym nie pomogę.