Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
BG opowiada i to dużo

Umieszczone na mojej witrynie 4 tomy wspomnień Bolesława Gleichgewichta potrzebują zachęt, bo dziś w świecie Internetu jest taki tłok, że nie ma wartości, która nie potrzebuje zachęty i przyciąga samą swoją wartością. Ludzie, którzy wdali się w tę lekturę z reguły czytali wszystko, do jego ostatniej relacji (którą zawiesił na opisie swoich lat studenckich w Odessie), a spisywanie wspomnień przerwał, gdy znikła komuna i jako człowiek zaufania ścisłej czołówki Solidarności został powołany do innych działań.

Choć jest niezrównanym gawędziarzem i pamięć do dziś (skończył 97 lat) nadal ma wyśmienitą, o tym nowszym świecie opowiada dużo rzadziej. Gdy trzy lata temu nagrywałem narrację o jego losach po studiach i czasami opowieść docierała do nowszych czasów, parę razy prosił o wyłączenie mikrofonu i ze smutkiem spełniałem jego prośbę.

Ale jest relacja, która choć nadal rozważnie wybiórcza, pokrywa też okres jego działań w Solidarności – a także dużo bardziej szczegółowo naświetla jego życie rodzinne w Warszawie sprzed 1939 roku. Są to nagrania sporządzone w roku 1997 dla fundacji Spielberga (Fundacja Zapisu Historii Ocalonych z Shoah), które po przetworzeniu na format avi zamieściłem jako 6 filmów (części 1 – 4 trwają poniżej pół godziny każda, części 5 i 6 są prawie godzinne). Mogłem to uczynić dzięki pomocy człowieka z dużą ilością dobrej woli, który udostępnił mi na ten cel 3 GB na serwerze.

Nie każdą gadającą głowę można znieść słuchając przez prawie cztery godziny. Ale gdy ma coś do powiedzenia i umie to przekazać... Kto spróbuje, szybko zrozumie czemu jako wykładowca uniwersytecki przykuwał uwagę przez całosemestralne wykłady, które zostawały w pamięci na długi czas.

Wywiad nagrywano na szpulkowych kasetach i każda z nich zaczyna się kilkusekundowym milczeniem, co nie boli ale trochę irytuje. Jeśli znajdę trochę wolnego czasu, przestudiuję manpages paru programów linuksowych i nauczę się wycinać te kawałki, ale to jest intencja, a nie obietnica.

sobota, 23 lipca 2016, andsol-br

Polecane wpisy

  • Przenosiny

    Wszystkich moich czytelników zapraszam do odwiedzaniaMigotania słów w ich nowym lokalu , naWordpressie.Pierwszy, dzisiejszy (4 sierpnia 2016) wpis już tam stoi

  • Paskudna niespodzianka

    Z ostatniej chwili.Przy próbie komentowania na własnym blogu – a parę chwilpóźniej przy podobnej próbie dodania komentarza na blogu Kota Behemotha–

  • Żyć zgodnie z zasadami

    W domu leksykografa na obiad podają najpierw deser, potem sznycel, a nakoniec zupę.

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2016/07/25 06:15:14
Nie było tak trudno z programem ffmpeg i w tej chwili stoi tam 8 filmików, wszystkie poniżej 85 MB, długości ich nie przekraczają 30 minut i wprawdzie nie wszytko jest tak jakbym chciał, ale pomniejszyłem trochę też chcenie i jest ok.
-
2016/07/25 15:26:39
Andsolu, jestem Ci niezwykle wdzięczna za udostępnienie wspomnień Bolesława Gleichgewichta. Kończyłam właśnie pierwszy tom, kiedy Twoja witryna... znikła. Błagam, spróbuj ją wskrzesić - to naprawdę pasjonująca lektura!
-
2016/07/25 20:07:50
Rzeczywiście w tej chwili nie ma tam jak wejść - to się temu serwerowi zdarza pierwszy raz w tym roku (ale nie mam jak coś z tym zrobić, to jest warszawski serwer) - jeszcze nocką wchodziłem tam ładując materiały; myślę więc, że za parę godzin problem się rozwiąże. Cieszę się, że dołączyłaś do grona, które lubi słuchać B.G.
-
2016/07/25 20:42:15
yvo-margot - dobra lektura przerwana w połowie smuci - ale da się to szybko rozwiązać, nawet jeśli serwer pohibernuje trochę. Przyślij mi znak życia (bym miał Twój e-adres) na andsolbr małpka gmail kropelka com i podrzucę Ci całość testu - czytanie będzie takie jak w Sieci, tylko zbraknie ikonek orientujących przy poruszaniu się po rozdziałach.
-
2016/07/25 22:02:07
Tak, to gorsze od gaszenia światła o 22-ej (kolonie) - nie da się nawet czytać pod kołdrą. Znak życia wysłałam:)






PT KOMENTATORZY, wiedzcie: wyrzucam (prawie) wszystkie komentarze gdy link z ksywki prowadzi do działań komercjalnych. To jest blog psa ogrodnika: sam nie zarobię tu i innym nie pomogę.