|
Blog > Komentarze do wpisu
Muza bez skrzydełek
Co to jest OEIS każde dziecko wie. Jeśli nie wiesz, to żałuj, że nie jesteś
dzieckiem, bo to dużej klasy zabawa, produkujesz sobie na pari-gp jakieś
ciągi liczbowe z najbardziej zwariowanych pomysłów a potem na
http://oeis.org
sprawdzasz w pudełeczku czy taki ciąg już komuś się trafił.
Ostrzegam, nie wsadzaj tam ciągu 1,2,3,4,5,6,7,8,9 bo komputer
pomyśli, że sobie kpisz z niego i wtedy zobaczysz do czego jest zdolny.
Zupełnie przyzwoita liczba ciekawych projektów wzięła się stąd, że ktoś
liczył wapurki, wstawił wyniki o nich do The On-Line Encyclopedia of
Integer Sequences a tam się okazywało, że ten ciąg pojawia się w mudach
niewykwowanych i rosła praca o związkach wapurek z mudami.
A zaczęło się od tego, że Neil Sloane (tak, duża głowa, skoro ma liczbę 2 Erdősa) jako student zbierał je zamiast znaczków albo ślimaków – no i teraz jest ich ponad 200 tysięcy. Więc już mówiłem, że każde dziecko to wie, ale przyznam się, że nie wiedziałem, że przed dwoma laty ktoś (przy aprobacie i współpracy Sloane'a) wrzucił do Sieci swój filmik z ciągami przerobionymi na obrazki.
Bardzo zaskoczył mnie ciąg A068396 (w filmiku 3:49; dopisując numer ciągu do adresu encyklopedii idzie się wprost do informacji o nim), bo to niby głupia zabawa, weź liczbę pierwszą, obróć ją cyframi, odejmij jedno od drugiego – a po zlogarytmowaniu coś takiego dziwnego... Jednego jestem pewien: Gauss by spuchł z zazdrości. sobota, 03 marca 2012, andsol-br
TrackBack
Komentarze
Gość: nightwatch, apn-77-114-144-189.dynamic.gprs.plus.pl
2012/03/03 10:05:01
ciekawe czy gdyby Gauss miał do dyspozycji Internet to nadal by się pierdołami nie zajmował
2012/03/03 11:09:45
@nightwatch
A Ty co za "biblijną" historię i filozofię nauki uprawiasz? Przecież nauka to w dużej mierze zajmowanie się pierdołami. Odległość między Noblami a IGNoblami jest mniejsza niż Ci się wydaje. Przecież taki dorosły matematyk co to zamiast się nachlać, seks uprawiać, dziećmi zająć, politykę robić etc. ślęczy na karteluszkami i sobie jakieś dowody skrobie to co jak nie pierdółkami się zajmuje. Ty widzę myślisz, że to z naukowcami sławnymi jest tak, że rano wstają i już puchną od nadmiaru odkryć naukowych @andsol Dzięki za stronę ubawiłem się świetnie, lekko mi skorelowała z moją niedawną notką: fronesis.blox.pl/2012/02/Radosc-paranoi.html 2012/03/03 11:18:04
@nightwatch
oj przepraszam, pomyliłem się, uwagę swoją kierowałem oczywiście do 5-grid @5-grid ten dłuższy komentarz powyżej był do Ciebie 2012/03/03 18:09:24
tichy: przypomniałeś mi jak to w 1796 roku 19letni chłoptyś zapisał w notesie:
EYPHKA! num = Δ + Δ + Δ i nawet jako stary byk, Gauss nie wypierał się swojej cielęcej fascynacji, a i my mu ją (mymują?) wysławiamy. No bo tylu sławnych przedtem grzebało się w kwestii liczb figuralnych, na przykład (przepraszam za strzelanie z dużej armaty) zabawną kwestię liczb, co jednako trójkątnymi i kwadratowymi są, sam Leonhard Euler w roku 1738 (duży chłopak wtedy był, 31 wiosenek miał) rozwiązał, a jego rozwiązanie w postaci wzoru rekursywnego q(0)=0, q(1)=1, q(n)=6q(n-1)-q(n-2) - ciąg A001109 w OEIS z przyjemnością podaję studentom, bo jak długo można trzymać ich tylko przy rekursji Fibonacciego i Lucasa. Wydawało mi się, że także jakość i świeżość metod i argumentów, a nie tylko przyszłe zastosowania, ważą w wycenie wartości dla sytuowania czegoś w nauce lub poza nią. fronesis, korelacja z Twoim wpisem jest chyba tak duża, że wychodzi to poza korelacje a ma coś wspólnego z dłuższymi i poważnymi rozważaniami o tym jak bardzo nauka jest zjawiskiem społecznym i podlega społecznym kryteriom oceny... A że nie miejsce tu na długość, śmieszną krótkością się wywinę. Chyba Karpacz albo coś podobnego, zima, świetnie zorganizowana szkółka matematyczna, których w peerelu była moc i nawet nie wiedzieliśmy jak bardzo to było niecodzienne i że ci Amerykanie tylko przez grzeczność chwalili. Mała tematyczna grupka, Amerykanin przy tablicy rozmawia z nią o czymś ludziom nieznanym, aż ktoś z sali poirytowany (myślę, że bardziej brakiem błyskotliwości pokazu niż tematem) atakuje pytając po co czymś takim zajmować się. A Amerykanin jakiś nietypowy, zamiast z hucpą oświadczyć, że świat nauki żyć bez tych topologicznych zwierzątek nie może, obraca się i z rozbrajającą naiwnością wyjaśnia: "I like it". 2012/03/03 18:12:11
...i myśleliśmy, że ci Amerykanie tylko przez grzeczność chwalili...
2012/03/03 18:15:13
fronesis:
A Ty co za "biblijną" historię i filozofię nauki uprawiasz? Że co ja uprawiam? A skąd wiadomo, że cokolwiek uprawiam? Przecież nauka to w dużej mierze zajmowanie się pierdołami. Odległość między Noblami a IGNoblami jest mniejsza niż Ci się wydaje. Przecież, przecież... Po czym pada zdanie, które dzięki temu "przecież" ma być niepodważalne... A nawet nie ma co podważać. Tak, w istocie krążą dwa stereotypy naukowców, jeden - poważni ludzie w poważny sposób zajmują się poważnymi zagadnieniami, i przeciwstawny - ... w szczególności ślęczący na karteluszkami, i coś tam skrobiący, pierdoły jakieś. No, a Gauss? Jaki był, jaki paradygmat był uprawiał - poważny czy karteluszkowo-skrobiący? Otwarcie mówię, że nie wiem, co zresztą już byłem powiedziałem, i to bez żadnego odniesienia do Biblii (widać, Biblia - czy jej przeciwieństwo - jest w oku patrzącego). Gdybym miał uprawić hazard, to bym postawił na ten pierwszy paradygmat. Niedużo, ot tak dla zabawy. Cieszyłoby mnie przytoczenie przykładu Gaussa zazdrosnego, i Gaussa zajmującego się pierdołami. |
|
Wątpię. Chyba, że przekonasz, że Gauss się pierdołami zajmował również. Co jest możliwe, ale musiałoby być dowiedzione.