|
Blog > Komentarze do wpisu
Z pasją
Poeta i wykładowca Jay Parini opowiada w wydanej w 2005 roku książce
„The Art of Teaching” o karierze dydaktycznej Roberta
Frosta, który sam o sobie mówił, że był „gospodarzem i poetą i
wykładowcą”. Oto parę zdań z tego opisu.
W roku 1976 robiłem wywiad z Johnem Dickey, który był rektorem w Dartmouth gdy Frost tam uczył, w latach czterdziestych. Przypomniał, że „Frost wszedł do sali i spytał studentów, którzy przygotowali swoje pierwsze wypracowania, czy ktoś napisał cokolwiek, czego potrafiłby bronić z pasją. Nikt nie podniósł ręki, więc wrzucił wszystkie ich prace do kosza i wyszedł z sali mówiąc, żeby wrócili na następne zajęcia z czymś, czego potrafiliby bronić z pasją”. W tej naszej epoce nauczania skierowanego ku konsumpcji, gdy częstokrotnie wykładowcy są zastraszeni wycenami swoich studentów (a od tego zależą ich kariery), trudno sobie wyobrazić pojawienie się takiej sceny, jaka by nie była jej dydaktyczna wartość. poniedziałek, 20 lutego 2012, andsol-br
TrackBack
Komentarze
2012/02/20 12:43:16
@andsol
Obawiam się, że gdybym zapytał o to samo, kilku frondystów/ek na sali miałoby czego bronić z pasją.
Gość: nightwatch, 78.133.143.5*
2012/02/20 13:04:59
o tak, na następne zajęcia przynieśli by krzyże
2012/02/20 13:15:51
fronesis: a na następnych zajęciach prosi się o bronienie z głową. Nie od razu makowca upieczono.
nightwatch: a co, obecnie nie przynoszą? Co za frondodekadencja... 2012/02/20 21:00:06
Zacny gościu schody_do_nieba, komentarz Twój jest usunięty ze względów formalnych (rodzaj słownictwa), jeśli chcesz, by był doceniony za zawartość, zechciej go przeformułować, by się dostosował do lokalnych obyczajów. Z góry dziękuję.
2012/02/20 21:35:31
@andsol
"bronienie z głową" Do pewnego stopnia to wychodzi, mam takie zajęcia "Współczesne dylematy moralne" i tam sporo z natury tego przedmiotu się dyskutuje, częściowo faktycznie pasja nawet frondystyczna pomaga. Sam pamiętam jak lata temu moim ulubionym studentem na zajęciach z filozofii politycznej był totalny korwinista ale miał przy tym samozaparcie i przez niego musiałem czytać do zajęć dwa razy więcej niż zwykle. Po namyśle robię korektę, może masz rację: lepsza fronda niż zimny budyń.
Gość: schody_do_nieba, bas1-montreal29-1279284348.dsl.bell.ca
2012/02/21 04:10:14
Drogi gospodarzu. Badz przygotowany na to ze reputacja polskiego nauczyciela akademickiego bedzie spadala az do momentu gdy siegnie wlasciwego poziomu - czyli dna. Moim zdaniem jak ktos nie wie co to jest uniwersytet, ani do czego sluzy to powinien sobie znalezc mniej uciazliwe dla otoczenia zajecie. Moze byc?
Ja jestem z dzielnicy w ktorej nauczycieli regularnie bijano. Nigdy za zle stopnie, zawsze za ch....e akcje. Pozdrawiam serdecznie, 2012/02/21 12:35:09
Drogi schody_do_nieba, zapewne z powodu przedłużających się upałów (okolice 30 stopni od ranka) nie bardzo Cię rozumiem. Anegdota Pariniego współgra z moimi przekonaniami, że nie ma nauczania, że jest uczenie się, że to uczeń coś pokazuje nauczycielowi, nie na odwrót; częściowo wyraziłem moje przekonania w drobnej kpince sprzed 11 lat i obstaję przy tym punkcie widzenia. I to są problemy uniwersalne, z największą pewnością nie ograniczone do nauczycieli akademickich czy nauczycieli polskich.
Jak bijanie nauczycieli ma się do problemu przekazu kultury? I - przy okazji - a jak Ty byś opowiedział "do czego służy uniwersytet"? Gdy byłem studentem miałem o tym pewne przekonania, ale tak uniwersytety jak i przekonania bardzo się zmieniły i chętnie poznałbym inne punkty widzenia. Dla przykładu, rzecz, której nie uświadamiałem sobie jako student (czyli nie byłem wtedy zbyt myślącą osobą), uniwersytety w olbrzymiej większości stosują system wycen narzucanych przez wykładowcę, co jest kompletnych i smutnym absurdem, bo to nie kucharz ma dawać wycenę wartości swojego dania, ani polityk swoich własnych poczynań. Ale jakoś rzeszom akademickich nauczycieli w niczym to nie przeszkadza, że sami sobie urządzają własną kontrolę jakości - i wcale nie przejmują się, że każdy ma nieco inną... We tle świta przekonanie zachowane z dawnych, dawnych czasów (które mignęło też w wypowiedział dyskutantów wypowiedzi pana Bogdana Misia na G+ o jakości badań dotyczących globalnego ocieplenia), że ludzie z uniwersytetów mają jakieś wyjątkowe walory etyczne czy umysłowe...
Gość: schody_do_nieba, bas1-montreal29-1279284348.dsl.bell.ca
2012/02/21 14:30:50
@ andsol-br
Wrzucanie prac studentow do kosza to: - demonstrowanie braku szacunku dla cudzej pracy; - demosntrowanie braku szacunku dla cudzej wlasnosci; - demonstrowanie braku szacunku dla cudzych uczuc. Czyli 'abuse of power', w skrocie 'abuse'. I jak to sie ma do przekazu kultury? .................. W latach 70' to ludzie udawali sie do Gujany, tam nakladali trampki i dresy aby - za namowa mistrza - przetransportowac sie na Syriusza, gdzie 'wszystko juz na nich czekalo'. ..... Zaznaczam ze moje wczorajsze opowiadanie o bijaniu nauczycieli nie bylo ani nie jest grozeniem. 2012/02/21 14:58:31
Taaa... Wolałbym od ogólnego iść do szczególnego, czyli na początek wiedzieć po co jest uniwersytet i czemu mają służyć spotkania wykładowcy i studentów, bo znając zakreślone cele łatwiej by było zdecydować dla jakich celów jakie metody są dopuszczalne czy zalecane. To by także pomogło w myśleniu o cudzych uczuciach i czy powinny one być brane pod rozwagę. Niektórzy ze znajomych uczący w Stanach sugerują, że ta dbałość bywa posunięta do poziomu, w którym nie można powiedzieć studentowi "nie" lub "nie wiesz", bo rzekomo to ich demotywuje i przynosi nieodwracalne szkody w rozwoju osobowości.
Nie kpię i nie przeciwstawiam się Tobie dla stanięcia po stronie Frosta (przypominam, że scena miała miejsce około 70 lat temu, to był inny świat) - przytoczyłem historię właśnie dlatego, że tak jest odmienna od dzisiejszych obyczajów i moim zamiarem nie było podanie wzorca do naśladowania a zachętę do refleksji sprowokowanej nieoczekiwanym akcentem. A czy to cudza własność oraz nadużycie? Nie wiem jak było od strony formalnej traktowane wypracowanie. A może po położeniu na stole stawało się własnością uczelni, do dowolnej dyspozycji wykładowcy? Ponadto, jeśli tak dosłownie odczytujesz to, co mogło by być traktowane jako parabola, jaka by nie była Twoja reakcja na popularne przed jakimś czasem opowieści o mistrzach Zen i ich technikach kierowania uczniów do oświecenia? Dla kompletnego wyjaśnienia sytuacji dodam, że jestem z tych, którzy nie akcentują techniki i paraboli na przedostatniej sylabie.
Gość: schody_do_nieba, bas1-montreal29-1279284348.dsl.bell.ca
2012/02/21 17:13:05
Mysle ze niedocenia sie roli jaka traumy ( wojenne, przedwojenne, totalitarne ) odegraly w ksztaltowaniu psychiki ludzi z Euopy Wschodniej. Nie mamy tego wyczulenia na 'abuse', ktore maja ludzie ktorzy mogli wzrastac w normalnych warunkach. Ale to jest okolicznosc lagodzaca, a nie usprawiedliwienie.
2012/02/23 15:32:36
No i tak trzymał tę głowę w piasku i trzymał, głaskali go po dupie i głaskali, aż mu zabrakło powietrza i się udusił.
2012/02/23 18:01:05
cmss, zastanawiałem się o co Ci chodzi tym razem i widzę, że znalazłeś to we wpisie porcelanki sprzed roku, że upowszechniłeś to w "kontrowersje.net", upowszechniłeś na swoim blogu i nie poprzestajesz na tym, cytując u mnie. Mogę do dopisku czytelnika "kontrowersji" brzmiącego "Mrożek jest znakomity, ale to opowiadanko akurat takie sobie" dodać, że tutaj oprócz bycia takie sobie jest w dodatku od rzeczy... Ale może mylę się, może nie jest od rzeczy, a zupełnie bez sensu.
2012/02/23 18:34:32
Od rzeczy, twierdzisz?
Chwytamy delikatnie kawałeczek umysłu nauczanego i prowadzimy, delikatnie. Jeżeli nie oderwie się by poszybować to ch*j z nim. Fakt, kosztowne a i wymaga fachowca dobrze usposobionego. Takiego stanowiska bronić należało, inaczej szkoła frankfurcka traumą zionąc, zaszlachtuje, w dobrze pojętym własnym interesie. A wtedy i teoria gier krzywo się uśmiechnie, 'abuse' ignorując, chamka jedna. PS Metafory, użyte, intensywnie. 2012/02/23 19:08:28
cmss, dawno temu czytałem opowiadanie człowieka wygłaszającej przemówienia publiczne w fachowym gronie, który dla urozmaicenia życia zakładał się z kolegą, że potrafi wrzucić do gawędy zadane mu słowo tak zgrabnie, że słuchacze nie dostrzegą w przemowie niczego dziwnego. No i w relacjonowanej historii jego kolega podrzucił mu "jednorożca" i on pokazywał jak się wywiązał z zadania.
W komentarzach nie tak małej liczby osób czuję, że chodzi im o coś bardzo podobnego, z tą różnicą, że wywody są bezsensowne a napuszone, natomiast w roli jednorożca nieomiennie stoi jakiś penis. 2012/02/23 19:56:26
Andsolu, nie traktuj poprzednich komentarzy jako wyrazu agresji, raczej była to reakcja na budyń, zimny i bez brzoskwinki, jak mniemam, a i odpowiedz na Twój, świetny:
Winę oczywiście ponoszą wykładowcy, którzy czynią fizykę niepotrzebnie skomplikowaną różnymi matematycznymi formułami, ukrywając w ten sposób jej naturalne piękno. Wypowiadały się autorytety z Harwardu i nie tylko. Znaczy, wyraz sympatii do, z cieniem ironii w, przyznaję. 2012/02/23 20:37:02
Świetny, ale nie mój. To jest w umieszczonym przeze mnie komentarzu, jasno mówiącym, że wypowiedź pochodzi od przyjaciela nauczającego w Stanach, a ze względu na bezkompromisowość poglądów nie potrzebującego personalnej reklamy z podpisem i adresem. Całość tu się mieści
2012/02/23 21:46:01
Więc, czy istnieje związek między: nie potrzebującego personalnej reklamy a moim komentarzem 15:32:36? Zaznaczam, ani cienia śladu zarzutu, czysta logika jeno, z pasją nie-do-powstrzymania: co, od czego, jak i dlaczego tak?
|
|
"ten lasek jest z kiełbasek, i widzę - wrzos to sos"
Ech, psie życie, psie sny.