|
Blog > Komentarze do wpisu
Parę deko drożdży
O polityce krajowej wspominam niecodziennie i kpiąco, bo niestety na to
zasługuje. Czasami zastanawia mnie dysonans między stanem rzeczy a wysoką
jakością dyskusji różnych patriotów sprzed 100 czy 80 lat, zachowanych w
książkach, które mam na półkach, ale zawsze kończy się to na poczuciu
bezradności. Kot w wirówce nie ma wielu opcji. Szukam ratunku na małą, rodzinną
skalę: bronię zdrowia fizycznego nie pijąc Coca-Coli i nie jedząc wytworów
podobnych do BigMaców, bronię zdrowia psychicznego nie wierząc w rozsiewane
w mediach idee prêt-à-porter. Na skalę publiczną działam jedynie
jako fachowiec, który solidnością usług stara się zachowywać żywymi
przekonania o wartości etyki w działaniach codziennych. Nie daję rad
papieżom, prezydentom i CEO, bo poświęcam im tyle czasu co i oni mnie.
Afera z przepchaniem przez urzędy ustawodawcze polskiego akcesu do ACTA
skłania mnie do wyrażenia publicznego paru efektów mego wishful
thinking. Czasami nierealne idee stają się realnymi, bo realność jest
pojęciem zmiennym – to moje usprawiedliwienie tego kroku.
Europarlamentarzyści przyznali, że podpisywali nie wiedząc co robią. Tyczy
się co najmniej fuszerki. Ona nie powinna być wynagradzana. Uważam, że
należy założyć stowarzyszenie OPSA, Ochrona Przed Skutkami ACTA, i
prosić uprzejmnie ale systematycznie, aż do skutku, wszystkich tych panów,
by podjęli jedną z dwóch akcji: albo publicznie przyznają, że świadomie i
zgodnie ze swymi przekonaniami promowali ACTA (co trzeba będzie zawsze
przypominać wyborcom) albo przyznają, że zbłaźnili się i otrzymane poselskie
awantaże za dwa miesiące działalności (powiedzmy: ryczałtowo 12 tysięcy euro
od osoby) przekazują na konto OPSA.
Oczywiście, OPSA natychmiast wdaje się w studia nad niwelowaniem przyszłych
presji korporacji międzynarodowych chcących zdominować polskie prawo i
zastraszyć polskich obywateli.
Potrzeba też jak najsprawniejszego bojkotu przy kolejnych wyborach
parlamentarnych. Rozumiem, że nigdy nie będzie on pełny, przez co mało warci
i mało głosowani kandydaci dotrą do ważnych stanowisk, ale czy obecnie wiele
warci dotarli? Zbyt długo Kraj żyje z syndromem bliźniaków, przed którymi
trzeba bronić się za każdą cenę, nawet za cenę kandydata przejawiającego
bezdyskusyjny brak kręgosłupa, prawdomówności i projektów. Oczywiście, nie
mam wątpliwości, że faszyzujące ugrupowanie panów Kaczyńskich było
natychmiastowym zagrożeniem polskich instytucji publicznych, ale na długą
metę cechy charakteryzujące rządy PO mogą przynieść skutki równie groźne;
staje się oczywiste, że histeryczne krzyki PiS-u o antypolskim charakterze
działań (oraz nieróbstwa) rządu pana Tuska mają oprócz histerii także
rzeczowe składniki.
Sam pan Tusk bodajże oznajmił, że nie zamierza kontynuować obecności w
rządzie – łatwo uwierzę, że chętnie przejdzie na ważne
stanowisko w jakiejś wytwórni płyt – ale proszę zauważyć, że jego
techniki eliminacji myślących ludzi ze swego otoczenia, choć mniej
drastyczne niż u bezpośredniego konkurenta, nie różnią się od nich niczym
istotnym. Przejście do pogardliwego traktowania zorganizowanego
społeczeństwa to konsekwencja syndromu Ludwika XIV. Jego pozostanie w roli
szarej eminencji byłoby prawie tak bolesne dla Kraju jak jego ujawniane
ostatnio działania.
Trzeba będzie zacząć intensywnie myśleć o opcji tertium. Obecnie jedynie pan Palikot może tam zmierzać, lecz, powiem to wyraźnie, w groźnej sytuacji możliwość błazna bez poglądów już nie przeraża. On ma przynajmniej Wandę Nowicką, którą nie mogą pochwalić się inne ugrupowania. piątek, 27 stycznia 2012, andsol-br
TrackBack
Komentarze
2012/01/27 17:41:10
Zgadzam sie z przedmowca. Nikt z protestujacych ACTA nie czytal. Wywiady z protestujacymi puszczane w TV swiadcza o tym zw to kompletni kretyni. O co chodzi? O "TERROR" wlascicieli praw intelektualnych. O to zeby mozna bylo sobie dowolnie i bez grozby kary krasc, tak, KRASC wynik czyjejs pracy i rozpowszechnaic na lewo i prawo.
Zwolennicy "internetowej zlotej wolnosci" mowia ze nikomu sie nic nie kradnie. Kradnie, kradnie.... Ja napisalem podrecznik. W Polsce wydalem. Z pewne jdziedziny technicznej. Byl popularny.. Tak polularny ze ktos go "puscil" w Internecie. Wydawnictwo odmowilo drugiego wydania wlasnie z tego powodu. Czuje sie okradziony. Ciekawe kiedy "wolnosciowcy" zorganizuja uliczne protesty z wybijaniem szyb przeciwko parwu ktore zabrania gwalcic panienki? Wszakze i przy gwalcie niczego sie nikomu nie kradnie Brawo Tusk ze podpisal, brawo Rzad ze sie nie ugial, brawo ci ktorzy maja odwage mowic publiczne ze popieraja ACTA i tepia kradziez. Jak piosenkarz Holdys, na przyklad, Wrog Publiczny Numer Jeden 2012/01/27 18:12:44
Opinie komentatorów zostały przeczytane i zrozumiane. Jako autor wpisu dziękuję za reakcje, prosząc jednocześnie o podobne potraktowanie wpisu, którego intencją na pewno nie jest wdawanie się w argumenty o złodziejach, gwałtach i o tym, komu odwagę należy przyznać, a komu jej odmówić.
Oprócz podpisanego przez Polskę tekstu istnieje sprawa sposobu prowadzenia negocjacji i traktowania adwersarzy, łącznie z jawną prowokacją polegającą na podawaniu istotnych informacji w ostatnim tygodniu, gdy niczego już nie można odkręcić. I o tym tu mowa, nie o zapisach drobnym drukiem.
Gość: Wojciech Kubalewski, smtp.vector-polska.pl
2012/01/27 18:45:43
Andrzeju, nie będzie łatwo uniknąć rozmowy o złodziejach, jeśli umowa międzynarodowa dotyczy walki z kradzieżą. Nie wiem, czy w czasie całej naszej rozmowy o umowie ACTA zdołam uniknąć wskazania, że pewne zachowania są kradzieżą. Obiecuje staranie, nie mogę gwarantować mojego powodzenia.
Prosząc w Twoim komentarzu do komentarzy "o podobne potraktowanie" zdajesz się prosić o "czytanie tekstu źródłowego "ze zrozumieniem". Skoro "komentarze zostały zrozumiane", to czego i i kot nie zrozumiał? Pytam, bo chcę zrozumieć co do nas piszesz. Zgodzę się z argumentem, że koła urzędniczo-polityczne strasznie dały ciała względem procedowania umowy demokratycznych - przecież? - Państw. Ale uzupełnij proszę koniecznie jakimś konkretem tezę o podawaniu _istotnych_ (podkreślenie moje) informacji w ostatnim tygodniu. Jaka dokładnie istotna informacja została podana w ostatnim tygodniu? I może, jako przyrodnicy, spróbujemy ustalić o który dokładnie tydzień Tobie chodzi? Kiedy bieg czego się kończy w jakim tygodniu? I druga prośba: powiedz mi czego konkretnie nie można odkręcić? O ile zrozumiałem przeczytany tekst umowy, to stanowi ono zapis pewnych mniej, albo bardziej pobożnych życzeń, które sygnatariusze umowy zgodnie z własnym widzimisię mogą, jeśli akurat nie będą zajęci czymś pilniejszym, przekuć w krajowe ustawodawstwo. A to w Polsce (jeszcze?) nie jest uchwalane tajnie. Moim zdaniem rząd polski podpisując umowę ACTA co najwyżej potwierdził, że obecnie i od dawna obowiązujące w Polsce prawo o ochronie praw autorskich i prawa pokrewne będą obowiązywać dalej. Moim zdaniem ostrze umowy ACTA skierowane jest w piratów chińskich i paru pomniejszych wydrwigroszy. Czego tu się bać ciągle nie wiem. A Ty brzmisz jakbyś wiedział. Przestrasz mnie!
Gość: sarna, atm.orneta.arkusnet.pl
2012/01/27 20:13:06
Mamula, mam mieszane uczucia, ale zapewne dlatego, że nie wgryzłam się osobiście w tekst ACTA. W myśl zasady " kto nie winien niech pierwszy rzuci kamieniem " nie gloryfikowałabym jednak pana Hołdysa:
di.com.pl/news/13245,0,Pirackie_programy_w_firmie_Holdysa.html 2012/01/27 20:13:10
Ja ACTA czytałem a mimo to przeciw niej protestuję, Tym samym stwierdzanie "nikt protestujący ACTA nie czytał" traci swoja moc i możecie panowie zastanawiać się nad lepszymi argumentami. Acha - z plotek wiem że Vagla tez jednak czytał zanim zaprotestował opuszczając rządowe forum Dialog by nie legitymować farsy - czyli co najmniej 2...
2012/01/27 22:24:01
Wojtek: Pytam, bo chcę zrozumieć co do nas piszesz. Piszę, że nie podoba mi się gdy ktoś mi opowiada, że to będzie podpisane, bo 30 organizacji to kiedyś gdzieś omawiało, ale to nic nie zmieni co najwyżej w życiu bardzo złych ludzi i to daleko stąd. Współżycie z różnymi Barbie od polityki mnie nauczyło, że nie ważne co mówią ale jak pachną. A tu rzecz cuchnie. Ale każdy używa zupełnie własnego nosa zupełnie tak jak chce.
mamula: brawo Rzad ze sie nie ugial - hm, bezkręgowce pełzanie mają już wpisane w naturę, więc to nie był im taki wysiłek. 2012/01/27 23:47:36
A propos niezbyt ładnie pachnących polityków: jeżeli komuś nie odpowiada woń płynąca z odzywek posła Suskiego, może dać temu wyraz podpisując się pod petycją, która domaga się ukarania tego chama przez Komisję Etyki Poselskiej:
www.petycje.pl/petycja/8375/rasistowskie_uwagi_w_sejmie.html 2012/01/28 00:05:40
Ewa Łętowska: kompletna amatorszczyzna w rządzeniu państwem. I co tu dodać - lub po co...
Gość: wojciech@kubalewski.com, smtp.vector-polska.pl
2012/01/28 09:38:02
@andsol: już wcześniej przyznałem Ci (i każdemu) rację w sprawie sposobu, chętnie uczynię to jeszcze raz: "Zgodzę się z argumentem, że koła urzędniczo-polityczne strasznie dały ciała względem procedowania umowy demokratycznych - przecież? - Państw.". Tu nie ma sporu.
Co Ci szkodzi ostrzec mnie i przekonać mnie, że także tym razem jest jakiś plan "politycznych barbie" na zagonienie mnie/nas do narożnika? No chyba, że takie ostrzeżenie wynikające z pracy Twojej myśli nad umową ACTA jest dostępne wyłącznie za opłatą? 2012/01/28 09:47:03
Też nie podoba mi się ACTA i prostestuję przeciwko niej. Nie dlatego, że bronię piractwa - nie ściagam ani filmów ani muzyki z sieci, nie mam na to ani czasu ani ochoty. Być może dużo tracę na braku zainteresowania kultura masową, na pewno nie jestem tu na bieżąco, ale nie mam zamiaru tego zmieniać.
W zapisach ACTA jest jednak tak wiele nieprecyzyjnych zapisów, które można wykorzystać w bardzo nieciekawy sposób także przeciwko mnie. Ja nie chcę być śłedzona i sprawdzana na każdym kroku i nie życzę sobie aby moje prawo do prywatności było ograniczane - a takie coś sie zapowiada. Jeżeli ja będę umieszczać na swoim blogu niedozwolone treści i Blox będzie musiał płacic za to karę, gdyż mnie nie upilnował - to wyprzedzająco zacznie szpiegować i moderować również Andsola. Do karania za zbrodniomyśl już naprawdę niedaleko. Kiedyś wydawało mi się, że domniemanie winy to jedna z cech charakterystycznych dla systemów totalitarnych, teraz nie jestem już tego pewna. A politycy? Cóż, wielka plama rządu, który zawsze uważałam za "mój rząd". Kompletne lekceważenie głosu własnych wyborców i jest to bolesne, niestety. Inna sprawa, że tłumaczenie Palikota, że "jesteśmy biedni, więc trochę kraść możemy" też zupełnie mnie nie przekonuje. Może lepiej byłoby sie zastanowić, dlaczego w kraju nad Wisłą nie ma serwisu, w którym za drobna opłatą można by legalnie kupić np. ulubioną muzykę? I dlaczego nie walczą o to twórcy? Opłata za jeden utwór - bez wszystkich kosztów związanych z produkcją płyty, okładki, dystrybucją, kosztami sprzedaży w sklepach mogłaby być naprawdę niewielka, z pewnoscią wiele osób by skorzystało. A do twórców trafiłaby zdecydowana większośc takiej opłat. Owszem, zysk jednostkowy byłby mały, część utworów pewnie w ogóle by się nie sprzedała, ale efekt skali zapewnilby w sumie całkiem przyzwoite dochody. 2012/01/28 12:21:15
marzatela: oczywiście społeczeństwo trzeba wyprowadzać z kanałów etycznych, gdzie współżyje się z wielkimi złodziejami samemu podkradając po trosze, ale na nich pomstując - ale kto kogo i kiedy wychował niejasnymi groźbami? Tak, wprowadzenie tanich usług to jeden z elementów, które odbiorą chęć na szukanie pseudo-uzasadnień dla nieetycznych zachowań. Są i inne drogi, ta akcja środowisk uniwersyteckich (wspomniałem już o tym na G+) to inna droga. Żadna nie jest szybka. We wszystkich podobnych problemy są rozwiązywane bez tworzenia nowych, poważniejszych. A z ACTA jest wręcz odwrotnie.
Wojtek: do moich myśli, bez opłaty, każdy myślący może dotrzeć - wydaje się, że nawet pan premier Tusk zamiast działać postanowił pomyśleć troszkę i w wyniku second thought, która u niego jest first thought, skłonny jest pozwolić, by inni sprzątnęli to, co on narobił. 2012/01/28 12:57:59
Kilkanaście miesięcy temu opublikowałem dwa wpisy dotyczące ochrony praw autorów ebooków. Była bardzo gorąca dyskusja, byłem właściwie sam przeciw tłumowi.
Po pierwsze, nie zabijaj - autora: poradnikwebmastera.blox.pl/2010/11/Po-pierwsze-nie-zabijaj-autora.html Polemizuję z polemiką: poradnikwebmastera.blox.pl/2010/11/Polemizuje-z-polemika.html 2012/01/28 16:23:10
Tak, Pawle, świetnie pamiętam te Twoje wpisy, zdumiało mnie tylko, że to już ponad rok minął. Nawiasem, będę miał też dylemacik co z robić z tym, co teraz pichcę, i to naprawdę nie jest łatwa decyzja.
2012/01/31 14:00:55
@Gospodarz, P.Wimmer
Pozwolę sobie na dorzucenie 3gr do Waszych wzmianek nt. wydawania książek w postaci cyfrowej. [użyte rozwiązanie] vs. [nielegalne rozpowszechniane] oraz [dozwolony użytek] "Czy zabezpieczenie DRM jest skuteczne?" 1) TAK -> zapobiega "piractwu" (A1), ale blokuje dozwolony użytek z książki (B1) 2) NIE -> nie zapobiega "piractwu" (A2), ale utrudnia dozwolony użytek z książki (B2) Skutkom A1, A2, B1, B2 odpowiednie oceny (najlepiej liczbowe) nadaje zainteresowany. 2012/01/31 17:21:30
Nawratek pisze:
"W skrócie chodzi o to, że własność prywatna ma dwojaki wymiar - z jednej strony ma służyć osobie ludzkiej (właścicielowi i jego najbliższym), z drugiej 'całej rodzinie ludzkiej'. Jeśli więc ktoś jest właścicielem gruntu lub budynku, lecz stoi on pusty i czeka na wzrost ceny, można owego właściciela obciążyć podatkiem i zmusić, by coś ze swoją własnością pożytecznego uczynił (w najgorszym wypadku, można mu tą własność po prostu odebrać). Z własnością intelektualną jest podobnie. Do pewnego stopnia oczywiście powinna wynagradzać wysiłek (czyli pracę) włożony w jej uzyskanie (napisanie książki, wyprodukowanie filmu, wynalezienia czegoś), z drugiej jednak strony, muszą istnieć jej ograniczenia (rodzaj 100% podatku po przekroczeniu jakiejś wysokości zarobku, czy wejścia do domeny publicznej po pewnym czasie), tak by pożytek całej rodziny ludzkiej był uwzględniony." Przeciez to jest BOLSZEWIZM czystej wody. Az ciarki po grzbie cie chodza jak sie czyta takie wynurzenia ledwie 20 lat po upadku komuny... Skad sie to-to w ludziach biezre? genetycznie maja zakodowane, czy co?
Gość: , acgm8.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/01/31 18:51:59
@Mamula:
Bolszewizm, czyżby? Posiadanie na własność ziemi Indianom wydawało się czymś absurdalnym, nie do pojęcia i nie do przyjęcia. Posiadanie na własność ludzi odrzuciliśmy jako koncept przestarzały. Z kolei tzw. "własność intelektualna" to stosunkowo nowy termin i koncept. Zasadniczo powstała następująco: społeczeństwo na pewnych warunkach przyznało autorom prawa ograniczonego i wygasającego z czasem monopolu na czerpanie zysków z publikowanych przez nich utworów. Minął jakiś czas i okazuje się, że posiadacze praw majątkowych, wielkie koncerny i organizacje zbiorowego zarządzania, zaczęli nazywać przyznane im prawa - "własnością". Kolejnym etapem, który rozgrywa się na naszych oczach, jest negowanie i odrzucanie warunków, na jakich otrzymali swoje prawa. Mówiąc językiem twojego komentarza: społeczeństwo wyhodowało stado żmij na własnej piersi. 2012/01/31 18:56:53
@ mamula66 - niechcący trafiłeś, prawdopodobnie poczucie sprawiedliwości i chęć dzielenia się z innymi mamy genetycznie zakodowane, ten model skutecznie działał przez miliony lat ewolucji Homo. A pazernego kapitalizmu jeszcze nie mamy, to nowinka i prawdopodobnie efemeryda - jest niezmiernie destrukcyjny.
2012/01/31 18:58:24
@ acgm8 - no właśnie, oddajcie nam Kubusia Puchatka!
2012/01/31 20:09:24
Jeden z ciekawych przykładów brazylijskiego bolszewizmu: pas ziemi szerokości 33 metrów wzdłuż brzegu morza oraz rzek spławnych oraz 10 metrów wzdłuż potoków należy do Ministerstwa Marynarki i nie wolno w tym obszarze wznosić konstrukcji.
Taki sobie dekret wydał w 1934 roku bolszewicki prezydent - dyktator Getúlio Vargas i na jego podstawie burzy się dzisiaj na przykład w takiej Floripie piękne domki budowane na plaży przez ludzi, którzy ciężkim trudem na giełdzie dorobili się środków na zbudowanie ich i zapłacenie urzędnikom za sporządzenie nieco oryginalnych map biegu rzeki, jeziora czy morza. Uczciwy bogaty obywatel nie może uwolnić się od tłumu blisko wody, te cholery mają prawo do dostępu do niej wszędzie. O ile piękniej jest w Polsce, gdzie dziś nie powtórzyłbym mojego spaceru wokół jeziora Niesłysz czyli w Niesulicach, bo druty kolczaste ograniczające dane przez Pana Boga prywatne posesje wchodzą wprost do jeziora. 2012/02/17 19:43:59
"...Trwający od kilku lat atak na dobra wspólne jest konsekwencją kryzysu kapitalizmu. W sytuacji, gdy kolejne gałęzie gospodarki tracą na rentowności, kapitalizm poszukuje nowych rynków. Pęknięcie baniek nowych technologii oraz hipotecznej, kryzys rynków długów publicznych, wyczerpywanie się korzyści z prywatyzacji usług publicznych i systemów emerytalnych, popychają kapitalistów do szukania nowych źródeł akumulacji kapitału. Dobra wspólne mają w tym względzie ogromny potencjał. Umowy w rodzaju ACTA pomagają znieść przeszkody chroniące dobra kultury przed zawłaszczeniem, pomóc korporacjom opatentować je i w ten sposób przekształcić w strefę akumulacji. Własność intelektualna to nic innego jak narzędzie ustanawiania monopolu.
Dlatego nie chodzi o to, by poddać ACTA konsultacjom, nie chodzi nawet o to, by wyrzucić ją do kosza to tylko pierwszy krok. Chodzi o to, by radykalnie i raz na zawsze zerwać z koncepcją praw własności intelektualnej. Stawką jest być albo nie być cywilizacji." Więcej - www.monde-diplomatique.pl/index.php?id=1_2 . 2012/02/17 23:57:49
Dziękuję, Tereso. Tak, to jest rzeczowy, przemyślany i uzasadniony ogląd świata. Niestety.
|
|
minutę - dosłownie -temu skończyłem czytać treść umowy ACTA. Nie wiem z czego ten globalny hymn (?) sprzeciwu wobec umowy ACTA sią wziął? Nie znalazłem w niej niczego, czego ktoś nie będący złodziejem musiałby się bać . Wiele był dał za to, gdyby mi ktoś wskazał jej artykuł, który jest taki straszny, że trzeba aż palikotem straszyć? BTW: jestem członkiem partii o nazwie Ruch Poparcia Palikota.
Afery żadnej nie widzę, jako się rzekło, ale nie wykluczam, że głupi jestem i bez zrozumienia czytam.
Co do podpisywania (albo pewniej: głosowania) bez głębszej analizy, bez lektury tekstu: dam sobie rękę w kolanie odgryźć, że takie horrendum jest w każdym parlamencie na porządku dziennym. I nawet nie za bardzo mnie to martwi. każdy parlament ma swoje komisje, podkomisje, biura legislacyjne, ciała doradcze. Owszem cały ten system czasem nie daje rady i produkuje buble. Od tego media opinii, żeby - na czas - wywlec, skrytykować. Co ja mam o medialnej wrzawie dzisiejszej sądzić, skoro treść umowy znana jest PUBLICZNIE od roku 2010, a protokoły z negocjacji można sobie było poczytać? Wszystko daje do myślenia, ale mało kto bierze? Gdzie była Wikipedia (którą szanuję, lubię, a czasem drobny datkiem wspieram!) rok temu, gdy tekst umowy był gotowy? Poprzestanę na tym jednym retorycznym pytaniu na adres jednego tylko z legionu "święcie oburzonych" mediów. Kabotyńskie gesty polityków próbujących płynąć na fali wgniecionej przez przerażonych umową ACTA złodziei praw autorskich czynią niesmak, ale czegóż się tu po zawodowych politykach spodziewać?
Sposoby o metody pana Tuska nie różnią się od tychże stosowanych przez kaczystów? Zawsze twierdziłem, że różnice między PiS i PO są zbyt małe, aby obronił się pogląd, że to jest jakaś alternatywa. Na moje wyszło?