|
Blog > Komentarze do wpisu
Po siedem grup na głowę
Nawet jeśli nigdy nie zdarzył ci się kontakt z grupą od oficjalnej strony, przez jej
definicję, to znasz twór od strony praktycznej: sześć różnych sposobów na
układanie równobocznego trójkąta na jego pierwotnym miejscu (nie zapominaj,
że zostawianie go w spokoju to jeden z tych sześciu ruchów), osiem dla
kwadratu, tylko cztery dla prostokąta z bokami różnej długości – a może
i 24 sposoby na obracanie sześcianu (ach, gdyby dawało się go przenicować na
drugą stronę, to byłoby tych sposobów 48; życie w 4 wymiarach ma swoje
zalety).
To są właśnie przykłady grup. Malutkich grup. Symetrie, wykonane jedna po
drugiej dające inne symetrie. I każdą z nich można odkręcić. To znaczy
użyć symetrii, która przywraca figurę (bryłę, grafik) do wyjściowego stanu.
Dziedzina ciekawych i głębokich studiów, teoria grup, młodziutka (choć
znajdzie się jej korzenie sprzed 200 lat, to ona sama chodzi samodzielnie
niewiele ponad setkę), rozrośnięta w wielu kierunkach i wrośnięta już w prawie
wszystkie działy matematyki, fizyki i chemii, dobrze czująca się w biologii,
muzykologii, architekturze, antropologii – krótko mówiąc, wszędzie,
gdzie słowo „symetria” jest kochane i szanowane – może
zaskoczyć tak laika jak i studenta brakiem prostej i zrozumiałej
klasyfikacji swoich małych obiektów. „Wymiar” grupy (a fachowo
mówiąc: jej rząd) to ilość jej elementów. (Oczywiście mówię teraz o
grupach skończonych; te nieskończone to zupełnie inna piosnka). Widać, że
te dwie figury
mają po 6 symetrii, ale to są inne grupy – i trzeba nieco pomyślunku
lub znajomości teorii, by pokazać, że nie ma innych możliwych
sześcioelementowych grup. Podobna będzie sytuacja z czteroelementowymi
grupami, ale pięcioelementowa jest tylko jedna na świecie, jeśli nie liczyć
jej wiernych kopii (używających odmiennych zapisów).
W sławnej i użytecznej OEIS, sieciowej encyklopedii ciągów liczb
całkowitych, pierwszym ze skatalogowanych obecnie ponad 200 tysięcy ciągów
(powtórzę: pierwszym z nich) jest ciąg podający ile jest
różnych grup dla kolejnych liczb naturalnych. Od razu
rzuca się w oczy, że liczby pierwsze nie dają luzu grupom, zawsze jest tam
jedna jedyna grupa, a potęgi dwójki są uprzywilejowane, już dla n=8 jest
pięć grup.
A dla n=16 jest ich 14. I choć to sprawa znana od stu lat (wtedy właśnie
ukazała się monografia W. Burnside'a Theory of Groups of Finite
Order), nie dręczy się studentów dowodzeniem tego, bo klasyczne
wyliczanki są nieco uciążliwe. Ale w 2005 roku szwajcarski matematyk Marcel
Wild, pracujący na uniwersytecie w Południowej Afryce, uprościł nieco te
rachunki, w artykule czyniącym w tytule spełnioną obietnicę: The Groups
of Order Sixteen Made Easy (MAA, vol.112, no.1).
Jednak nie należy robić sobie zbytnich nadziei na daleki spacer tą ścieżką, bo
na to tylko komputer może sobie pozwolić. Jak pisał tam autor:
„Ostatnio klasyfikacja małych grup nadzwyczajnie rozwinęła się
dzięki studiom [tu wymienionych trzech autorów]. W końcu ludzkość wie, że
są 49.487.365.422 grupy rzędu 210, w przybliżeniu siedem ich na
każdego człowieka”.
Wykorzystam okazję, żeby zrobić reklamę moim szkicom pokazującym jak bogatymi strukturalnie obiektami są już dwunastoelementowe grupy – dotarło do mnie, że te rysunki były włączone do paru wypracowań w Stanach, dowodzących studenckie rozumienie tematu; jeśli przed wklejeniem przeczytali i zrozumieli, to świetnie. Ale o pewność tu trudno... czwartek, 15 grudnia 2011, andsol-br
TrackBack
Komentarze
Gość: Xitami, grakom-r.3s.pl
2011/12/15 06:36:44
Czemu osiem dla kwadratu?
2011/12/15 13:32:56
Xitami: i to jest najfajniejsze w matematyce, jak człowiek sam do czegoś dociera - i nikt mu nie odbierze przyjemności tego odnajdywania i rozumienia...
2011/12/15 19:40:21
Wlasnie przestudiowuje grupy. Ty to masz chyba jakis szosty zmysl ;)
2011/12/15 22:20:58
evita_duarte: jeśli chcesz przestudiować więcej niż Twoich siedem, weź grupy abelowe rzędu p^n, Wyniki sypią się i dają człowiekowi pewność siebie :)
|
|