S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Nierewolucja, ale i tak sporo

Zamówienie ksi±¿ki Ariki Okrent „In the Land of Invented Languages” mia³o wiêcej uzasadnieñ uczuciowych ni¿ racjonalnych, ale decyzje tego typu s± nieuniknione gdy poznaje siê ksi±¿kê przez zautomatyzowane zachêty w Sieci i nie ma szansy na wziêcie jej do rêki i otworzenie na przypadkowej stronie. Tym razem uda³o siê.

Refleksje jej dotycz±ce maj± ró¿ne etykietki; jedna z nich, autyzm wi±¿ê siê z inn± czytan± w tym samym czasie ksi±¿k± (Roger Fouts, „Najbli¿si krewni: Jak szympansy u¶wiadomi³y mi, kim jeste¶my”) i ten w±tek zostawiê na inn± chwilê. Teraz wilk wyci±ga z ksi±¿ki i niesie do lasu to, co mu najbli¿sze – idee, które mog± byæ u¿yte w sensownej szkole.

Szukanie takich idei poch³ania mnie tak jak nowe pomys³y zdalnego rozbijania samolotu poch³aniaj± Macierewicza, bez tego moje ¿ycie by³oby smutniejsze. To nie tylko kwestia rozrywki, lecz postawy optymistycznej, co¶ tu musi byæ! Bez praktycznych pomys³ów pozosta³bym na poziomie narzekalni dentystycznej, pe³nej wyznañ niewiary w m³odzie¿ i postêp. A a¿ tak jeszcze nie zgredzia³em.

Rzecz jest delikatna, muszê zostawiaæ na happy hour rozkoszne pomys³y o zupe³nym rozwaleniu szko³y – kilkaset tysiêcy rozjuszonych nauczycieli rozprawi³oby siê ze mn± szybko. Trzeba zapomnieæ o marzeniach i pracowaæ nad jak±¶ ofert±, która mog³aby zostaæ poparta przez parê tysiêcy rozs±dnych edukatorów i wypróbowana przez kilkudziesiêciu. Wiêc nie bêdzie tu rewolucji z wyrzuceniem na ¶miecie wiêkszo¶ci programu, a tylko delikatna sugestia: a gdyby tak wygospodarowaæ delikatnymi ciêciami w programach matematyki, polskiego, jêzyka obcego i wychowania plastycznego na spotkania, które by by³y sesjami starannie przygotowanej improwizacji i twórczo¶ci? Obrazki znalezione u Ariki Okrent, dotycz±ce jêzyka wymy¶lonego przez Charlesa Blissa daj± pierwszy impuls:



– powi±zanie w³asnych, wymy¶lonych ad hoc symboli dla modyfikowania czê¶ci mowy to dro¿d¿e dla dzieciêcej fantazji i mo¿na oczekiwaæ czêstych bardzo, bardzo niebanalnych pomys³ów. Oczywi¶cie, trzeba tu nauczyciela, który potrafi szczerze i z uznaniem powiedzieæ dziecku: „ja bym tego nie potrafi³ wymy¶liæ”. Po paru takich lekcjach mo¿na w zupe³nie inny sposób rozmawiaæ o sensach i bezsensach gramatyki.

Drugi pomys³ (zapo¿yczony z jakiej¶ anglojêzycznej witryny sieciowej) to staranne wybranie kandytatów na nowe s³owa, czego¶, co brzmi prawdopodobnie, ale jednak nie istnieje w naszym jêzyku – i wymy¶lanie definicji takiego stworu. Dla zachêty do studiów matematyki czy logiki da to nieskoñczenie wiêcej ni¿ kolejna sesja tortur dwumianem kwadratowym.

Trzeci jest oczywist± refleksj± o u¿yteczno¶ci Oulipo dla niespetryfikowanych g³ów. Mam wra¿enie, ¿e pierwszy raz spotka³em siê z ich twórczo¶ci± w eseju Martina Gardnera w Scientific American – do natychmiastowego u¿ytku widzi mi siê jakikolwiek mniejszy wariant „¶nie¿nej kuli”, któr± on tam cytowa³:

I do not know where family doctors acquired illegibly perplexing handwriting; nevertheless, extraordinary pharmaceutical intellectuality, counterbalancing indecipherability, transcendentalizes intercommunications incomprehensibleness.

Na szczê¶cie s± i polskie przyk³ady, cytujê Jana Gondowicza (rozdzia³ Ouliproust w ksi±¿ce „Pan tu nie sta³”):

W te dni czas trwa³ mojego Morfeja wzglêdów wczesnych, ulubionych.

A mo¿e odmiana alfabetyczna, nie z wyd³u¿aniem kolejnych s³ów, a z zaczynaniem na kolejne litery alfabetu? Po¿yczka z tego samego ¼ród³a:

A by³ czas d³ugi egzystencji flegmatycznej, gdy haniebnie infantylnie j±³em kosztowaæ lenistw ³o¿a, maj±c na oku po¿ytki roju snów.

Przychodzi chêæ wykorzystania bogactwa jêzyka mimo eliminacji kolejnych liter w „Lekcji geografii” Tomasza Mirkiewicza, ale przyznajê, ¿e trudno sobie wyobraziæ Mirkiewicza na jednej lekcji, a religiê na drugiej.

I wreszcie – informatyka. Nie ta, z poddawaniem ca³ego pokolenia w niewolê produktów Microsoftu, ale z twórczo¶ci±, niech bêdzie jak naiwniejsz±, przy tworzeniu w³asnych programów. Tu nie trzeba wiele wymy¶laæ, wystarczy poczytaæ i pos³uchaæ Wac³awa Zawadowskiego. I przej¶æ do pisania w³asnej twórczo¶ci w qbasiq-u. Albo komend w gp-pari.

Mieliby¶my w ten sposób dobry pocz±tek. Tylko, ¿e jak w innym miejscu Jan Gondowicz mówi: „Kto tego raz spróbowa³, tego zwyk³a proza nudzi.”

wtorek, 13 grudnia 2011, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Go¶æ: nightwatch, apn-95-40-94-19.dynamic.gprs.plus.pl
2011/12/13 07:36:05
A jakie s± Twoje do¶wiadczenia w u¿ywaniu gp pari do nauczania czegokolwiek?
-
2011/12/13 15:36:49
nightwatch: nie tak czêsto mam przedmioty, w których naturalnie mogê podsun±æ u¿ywanie pakietów, wiêc czasami przemycam tu tê czy tamt± informacjê jak to ³atwo wyprodukowaæ tabelkê dla jakiego¶ ci±gu (powiedzmy: liczby Catalana) czy wy³owiæ w¶ród pierwszego pó³ miliona warto¶ci wielomianu drugiego stopia z Z[x] liczby pierwsze. Nadzieja w tym, ¿e widz±c prostotê jednolinijkowej komendy zechce im siê imitowaæ i modyfikowaæ, ale nie mogê domagaæ siê tego (nie nale¿y to do programu) i nie tak czêsto mam jaki¶ prywatny odzew, ¿e w istocie komu¶ takie idee przydaj± siê. Powiedzmy: dwa razy na semestr.