S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
M³odzi i zdolni

W Olimpiadach Matematycznych bior± udzia³ dzieci i nastolatki. Ale rozwi±zywane przez nich zadania wy³o¿± na p³ask wiêkszo¶æ matematyków uniwersyteckich. I to nie jest zbyt dziwne.

Po pierwsze, zapa³ m³odych ludzi z regu³y przekracza mo¿liwo¶ci doros³ych. Dopóki szko³y ich nie utemperuj±, to s± pozaziemskie stwory, które nie potrzebuj± jedzenia i spania, potrafi± ¿yæ czyst± ambicj±.

Po drugie, zasad± Olimpiad jest dopuszczanie tylko takich zadañ, których wys³owienie nie wymaga specjalistycznej wiedzy. Znaczna czê¶æ matematyków zaczyna „wsi±kaæ” w temat w okolicach magisterium czy pó¼niej i obrabiane przez nich pólka s± do¶æ oddalone od tematyki z Olimpiad (teoria liczb, kombinatoryka, geometria elementarna).

Z kolei, fachowcy maj± ró¿norakie zdolno¶ci, czasami potrafi± dobrze uczyæ, czasami rozwi±zywaæ problemy, niekiedy tworz± swymi wizjami zupe³nie nowe kierunki – a czasami trzymaj± siê ze wzglêdnym sukcesem kariery uniwersyteckiej si³± uporu. Ró¿ne zdolno¶ci mog± wystêpowaæ z bardzo odmiennym nasileniem, znam dobrych rozwi±zywaczy, którzy nigdy nie tworz± niczego nowego, a tak¿e takich, którzy maj± odlotowe idee, ale w standardowych rachunkach potrafi± zagrzebaæ siê beznadziejnie.

Dochodzi do tego czynnik czasowy. Szybkie rozwi±zywanie zadañ to tak¿e sprawa treningu, a ¿ycie uczelniane nie zmusza do utrzymywania tak ostrego rytmu intelektualnego.

No i jeden z najwa¿niejszych czynników – selekcja najlepszych w tym kierunku. Du¿ej klasy talenty matematyczne s± w czasie studiów odci±gniête od matematyki ku ró¿nym kursom in¿ynierskim, do informatyki czy fizyki. A na Olimpiady zapisuj± siê stuprocentowi entuzja¶ci.

W tej chwili w prawie wszystkich krajach u¶wiadomiono sobie jak wa¿ne jest wy³awianie w szko³ach m³odych talentów i wielo¶æ tematycznych Olimpiad ¶wiadczy o op³acalno¶ci tego przedsiêwziêcia w skali masowej. A historia ich nie jest zbyt d³uga.

Titu Andreescu by³ natychmiastowym sukcesem gdy w 1990 roku pojawi³ siê w USA. Przede wszystkim, by³ z Rumunii, a to tam zorganizowano Miêdzynarodowe Olimpiady Matematyczne w 1959 roku. Andreescu mia³ wtedy 3 lata i gdy doszed³ do szko³y ¶redniej, szkolne zawody matematyczne by³y ju¿ powszechn± mani±. Bra³ udzia³ w konkursach rozwi±zywania zadañ, wygrywaj±c je parê razy, a jako doros³y matematyk pracowa³ przy ich wspó³organizowaniu. Gdy pojawi³ siê w USA, powierzono mu trenowanie do Olimpiady zespo³u m³odych talentów i po czterech latach osi±gn±³ sukces, który by³ nader potrzebny dla dumy narodowej jego nowej ojczyzny. USA bra³o udzia³ w Olimpiadach od po³owy lat 70tych z umiarkowanymi osi±gniêciami – ale 6osobowa dru¿yna z 1994 roku nie tylko zajê³a pierwsze miejsce, ale zdoby³a je w niezrównanym stylu: ca³a szóstka rozwi±za³a ka¿de ze swoich 6 zadañ w sposób, który zapewni³ maksymaln± punktacjê. Posypa³y siê nagrody i wyrazy uznania – pó¼niejsza jego dzia³alno¶æ (administracja, dydaktyka, pisanie podrêczników) wykaza³a, ¿e w pe³ni na to zas³ugiwa³.

Choæ w³adze edukacyjne Stanów s± bardzo ekonomiczne (kto¶ powiedzia³by, ¿e sk±pe) gdy chodzi o finansowanie inicjatyw pedagogicznych, Olimpiady jako¶ siê broni± i jako¶æ ich zdumiewaj±co odstaje od ¶redniego poziomu nauczania matematyki w ich szko³ach. Kto lubi ogl±daæ egzotyczne nazwiska, prawie zawsze je znajdzie ogl±daj±c sk³ad grupy reprezentuj±cej Stany.

No i dotarli tam do zrozumienia tego, co Rosjanie z³apali du¿o wcze¶niej. Leningradzki matematyk Boris Niko³ajewicz Delone (czêsto pisany w alfabecie ³aciñskim jako Delaunay, z powodu swoich francuskich koneksji z okresu napadu napoleoñskiego) wymy¶li³ taki typ wyzwania dla m³odych talentów (nadaj±c mu nazwê Olimpiady Matematycznej) i zorganizowa³ je ze swoich uczniem, V. Tartakowskim, pierwszy raz w 1934 roku. Dziesi±tka m³odych, którzy dotarli do fina³u, zosta³a pó¼niej na uczelni – i o to w³a¶nie chodzi³o. By³ tam dodatkowy problem z potrzeb± „m³odej krwi”, wielu nadaj±cych siê do uniwersyteckiej pracy kandydatów mia³o niew³a¶ciwe (z punktu widzenia nowej w³adzy) koneksje rodzinne i klasowe – na przyk³ad pochodzili z rodzin profesorów uniwersyteckich... Oczywi¶cie takich ludzi Kraj Rad nie potrzebowa³ na uczelniach.

Wspomniany w moim uprzednim wpisie Wiktor Abramowicz Za³galler (chyba ta transliteracja jest w polskim w³a¶ciwsza ni¿ „Zalgaller”, któr± przej±³em za angielskimi ¼ród³ami) by³ jednym z tych pierwszych olimpijczyków, uczniów Delone, pó¼niejszym wspó³pracownikiem Aleksandra Dani³owicza Aleksandrowa i bardzo cenionym pedagogiem. Nawiasem, przed paru dniami ukoñczy³ 91 lat, ale nie w Petersburgu, a w Izraelu, dok±d wyjecha³ w 1990 1999 roku. W sieci (z linkami poprzez rosyjsk± Wikipediê) s± jego bardzo ciekawe nagrania sprzed 2 lat, gdzie opowiada tak o historii radzieckiej matematyki jak i o s³awnych ludziach, których zna³ z bliska.

Na zakoñczenie, wrzucê tu pro¶bê-zachêtê dla polskich olimpijczyków. W krêgach G+ jest paru z nich, którzy zrobili spore kariery, mniej czy bardziej zwi±zane z matematyk± (na ogó³ poza Polsk±) bardzo by by³o ciekawe gdyby zechcieli opowiedzieæ po latach o tych m³odzieñczych do¶wiadczeniach – jak one rzutowa³y na ich pó¼niejsze nastawienia do nauki, do Akademii, do konkurencji wymagaj±cych olbrzymiej koncentracji i solidnego przygotowania. A wydaje siê, ¿e do dzisiaj nie pojawi³y siê u nas takie wspomnienia. Mo¿e V.H. zechce byæ pierwszy?

czwartek, 29 grudnia 2011, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/12/29 21:26:41
Niedawno kupi³em historiê matematyki, w której jest osobny rozdzia³ po¶wiêcony matematyce rosyjskiej i radzieckiej. Ksi±¿ka jest polska, ale jedn± z autorek jest Rosjanka.
-
2011/12/29 21:39:17
O, znalazlem: Rozwój matematyki na przestrzeni wieków
www.poczytaj.pl/67089
-
2011/12/29 21:49:19
Z opisów w Sieci nie domy¶li³bym siê, ¿e mówi± tam o matematyce rosyjskiej i radzieckiej. I w ogóle opisy do kitu. Widaæ sztuka recenzowania zdech³a.

Domy¶lam siê, ¿e ciekawe, bo po 4 latach wydanie wyczerpane.
-
2012/01/02 19:08:52
Gdy bylem mlody i cala dostepna litereatura naukowa a zwlaszcza matematyczna (rowniez amerykanska) byla tylko po rosyjsku (z wyjatkiem paru doskonalych ksziaek po polsku), kupowalem wielkie ilosci znakomitych zbiorow zadan autorstwa sowieckich matematykow. Co wiecej, rozwiazywalem ja pasjami, i to nie tylko ja, ale i towarzystwo w szkole. ALbowiem w owych zamierzchlych czasach "geek" to nie byl ten facio ktory ma najnowszy model telefonu komorkowego, a ten ktory jest najlepszy z matematyki czy fizyki. Niestety, wszystko sie gdzies pogubilo, ale mozna nabyc zbior:

The USSR Olympiad Problem Book: Selected Problems and Theorems of Elementary Mathematics (Dover Books on Mathematics) A. O. Shklarsky N. N. Chentzov, I. M. Yaglom

Andsolu, jezeli cie ta ksiazka interesuje, masz ode mnie w prezencie Gwiazdkowym :)
-
2012/01/02 19:31:46
" bardzo by by³o ciekawe gdyby zechcieli opowiedzieæ po latach o tych m³odzieñczych do¶wiadczeniach jak one rzutowa³y na ich pó¼niejsze nastawienia do nauki, do Akademii, do konkurencji wymagaj±cych olbrzymiej koncentracji i solidnego przygotowania"

W latach 1980 - 1985 bylem dyrektorem do spraw nauczania w dosyc duzym instytucie na Politechnice Warszawskiej. Na wydziale znanym z "wysokiego zmatematyzowania". Otoz, jednym z problemow z ktorym wladze wydzialu sie mierzyly, byl "odpad" wsrod prymusow i olimpijczykow znacznie wiekszy niz wsrod "przeciatniakow". Sledztwo wykazalo ze przyczyny byly glownie natury psychologiznej, ale byly. Olimpijczycy zanurzeni w "masie" i poddani edukacyjnym rygorom nie potrafili sie odnalezc. Przynajmniej niektorzy. Za to ci ktorzy potrafili sie odnalezc, zrobili doskonale kariery
-
2012/01/02 20:10:29
mamula: dziêki, tak, to te¿ mam, chyba z 4shared.com - na elektronicznej "pó³ce" od zadañ mam ponad dwudziestkê, od Andreescu, Arnolda, Bergera, Bradley'a i Brassa do Shanksa i Steinhausa - a na fizycznym regale jeszcze z 10 innych zbiorków. Nie mówi±c o licznych zeszytach Crux Mathematicorum. Ach, mieæ by tak czas i g³owê...

Co¶ w tym jest z ³atwiejszym odpadaniem bardzo dobrych na studiach. Moje nik³e dane (zaczyna³em ze 150 matematykami i 150 fizykami w jednym audytorium) zgodne s± z tym. Ci, co dotrwali do koñca w dobrym stylu i "wyszli na profesorów" to prawie zawsze nie ci, co wszystko wiedzieli ju¿ w pierwszym semestrze. Chyba nie jest ³atwo byæ bardzo zdolnym.