S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Nie jest dobrze


W zasadzie nie ma siê czym przejmowaæ. Jak kto¶ zechce zrobiæ matematyczny model ksiê¿ycowego krokodyla, to czemu tego zabraniaæ? Jak dowiedzie ciekawych w³asno¶ci, ludu masa rzuci siê tam do badañ. Jak na definicji siê skoñczy, kto¶ bêdzie mia³ publikacjê, której lito¶ciwie nikt mu nie przeczyta. ¯e takie wyniki s± publikowane w jakim¶ studenckim pisemku z Montany a sygnowane przez pani± profesor ze stanowego uniwersytetu z Illinois, te¿ nie ma k³opotu. Troszkê nieswojo zaczynam czuæ siê gdy widzê, ¿e ta definicja wiary jest wziêta z ksi±¿ki „Matematyczne wierzenia” wydanej w 2002 roku przez Kluwer Academic Publishers. Nieswojo, bo chodzi po g³owie: no i do czego to naturalnie prowadzi?

Wkrótce wiem ju¿ do czego. ¯e w tych ró¿nych pisemkach (a mnogo¶æ ich jest nies³ychana) publikuj± siê specjali¶ci z matematyki kobiecej, etnomatematyki i pedagodzy od nauczania postêpów geometrycznych dla dzieci z terenów górskich, to od d³u¿szego czasu normalka. Nawiasem, Brazylia ma wysuniêt± pozycjê, bo czê¶æ tych tre¶ci przed laty sp³odzi³ Ubiratan D'Ambrosio (a córka jego badawcz± tematykê rado¶nie podjê³a) no i mamy teraz tego konsekwencje. Nie w g³owie mi winiæ go, to by³o nieuchronne. Tyle uczelni, trzeba tylu tytu³ów naukowych, wiêc takie badania by³y chyba nieuchronne. Ale..

Bardzo, ale to bardzo zaniepokoi³em siê gdy w w pewnym pisemku napotka³em a¿ dwa artyku³y wi±¿±ce matematykê z religi±. Je¶li taka moda chwyci (a w fizyce ¶wietnie ju¿ siê ma i teologiczni fizycy nawet solidne nagrody zdobywaj±), to niezad³ugo pojawi± siê przeró¿ne teologie matematyczne – i kto my¶li, ¿e kpiê sobie, niech przedrze siê przez artyku³ (z tego numeru pisma) o przypadku Józefa – prawie ¿e zdo³a³em to przeczytaæ, o rozumieniu oczywi¶cie nie ma mowy, chocia¿ domy¶lam siê, ¿e to w linii Kartezjusza idzie, ¿e jak matematyk jest bez Boga, to co za matematyk z niego.

Hmmm... To mo¿e nie nale¿y mieæ nostalgii za przysz³o¶ci±?

¶roda, 09 listopada 2011, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Go¶æ: rysberlin, 194.64.224.3*
2011/11/09 06:46:28
ja tam mam, nostalgicznie patrze w przyszlosc i nawet wszechobecna teologia tego czy tez tamtego nostalgii nie wypedza....chyba ze brak przyjaciol, nie mam bowiem Facebooka, Google+, Naszej Klasy i calej tej reszty 8)

-
2011/11/09 07:27:43
Mia³em podejrzenie, ¿e The Case of Joseph mo¿e byæ o wyliczance Józefa Flawiusza, ale nie. Jeden i drugi tekst jest smêtny i mêtny, a zwi±zków z matematyk± w ogóle nie dostrzegam. My¶la³em, ¿e to jakie¶ prawdziwe kurioza, jak w "fizyce teologicznej" (np. "Geneza zasad kosmologii kwantowej" Zbigniewa Jacyny-Onyszkiewicza), wspó³czesne wersje baby z brod± i dwug³owego cielaka. Co za rozczarowanie!
Wilson: At least tell me this did you find something there?
House: Underneath the God stuff... There's more God stuff.
-
2011/11/09 12:27:28
W Monachium akurat jest rozpierducha bo na dyrektorkê muzeum po¶wiêconego epoce narodowego socjalizmu desygnowano specjalistkê od gender studies, a ona zapowiedzia³a, ¿e teraz najwy¿szy czas popatrzeæ na tamte czasy w sposób nowy, odkrywczy i s³uszny.
Czasy takie.
-
2011/11/09 14:46:44
A ju¿ my¶la³em, ¿e chodzi o tzw. "Joseph Effect" (rzecz i termin - jak najbardziej z odniesieniem do Biblii - wprowadzony przez Mandelbrota i Wallisa, zwi±zany z fraktalnym ruchem Browna i wspó³czynnikiem Hursta).

A tu - masz - ani jednego wzoru!

Jest takie przys³owie (mo¿e inaczej by³o oryginalnie sformu³owane) - "weirdos nie trzeba sadziæ - sami siê mno¿±".
-
2011/11/09 17:32:40
Drogi andsolu! Widac wpadles w paradygmat: "Jak czegos nie rozumiem, to musi to byc glupie"

Congratulations!
-
2011/11/10 03:14:37
Co to jest matematyka kobieca? CZy istnieje tez meska?
-
2011/11/10 04:27:02
To jest technika pisania kaczanowatych doktoratów wedle zasady: kobiety ¿yj± cyklem menstualnym, wiêc z pewno¶ci± to one wymy¶li³y liczenie modulo n, gdzie n jest miêdzy 21 a 28. Albo wycinanki by³y ku¼ni± (a mo¿e odlewni±...) regularno¶ci geometrycznych, wiêc kobiety odky³y izometrie p³aszczyzny.

Nieistotno¶æ kwestii rasowych, p³ciowych, religijnych w matematyce jest uderzaj±ca: nieznany jest jeden jedyny przyk³ad otrzymanego w historii wyniku, który by wskazywa³ na rzeczone cechy autora. Owszem, czasami mo¿na podejrzewaæ, ¿e tworz±cy mia³ co¶ bardzo dziwnego w g³owie, ale to jest zupe³nie inna bajka.

Przy okazji: wydrwiwam jak tylko mogê (a mogê przy ka¿dej okazji) nieprzydatno¶æ supermocy parapsychologicznych w matematyce. Potêg± my¶li mo¿na znale¼æ zw³oki w jeziorze, przewidzieæ kurs akcji na gie³dzie, rozmawiaæ z poprzednim wcieleniem pradziadka oraz lewitowaæ, ale nie udowodniono tymi mocami jak dotychczas jednego choæby najbardziej zafajdanego twierdzenia. Powie parapsycholog, ¿e matematyka nie jest dla umys³ów otwartych i bez przes±dów. A astrologia oj, jak bardzo jest. Prawdziwa postêpowa nauka.
-
2011/11/10 14:02:10
No fakt. Pocz±tkowo my¶la³em, ¿e to jakie¶ nawi±zanie do MTE, ale wyra¼nie nie... Jest ¼le...
-
2011/11/10 16:38:05
Ale¿ pisemka Andsolu czytasz!

Zadziwiaj±ce, jak i sk±d uwagê Tw± przywabi³o pisemko kó³ka matematycznego na wydziale pedagogiki z kierunkiem nauczania na poziomie ¶rednim i poni¿ej, ze specjalizacj± matematyka, choæ na zupe³nie niez³ym stanowym uniwersytecie (UGA).

No, ale niez³o¶æ wywodzi siê z ichniej in¿ynierii oraz mat-przyrod (te¿, mocno umiêdzynarodowionych), za¶ edu - no, to insza inszo¶æ.

W edu - edu-matu, edu do kwadratu.

O specyfice tej dyscypliny akademickiej i jej odbicia w realu mo¿na by w nieskoñczono¶æ. Waham siê jednak, bo ³atwo - ogólnie mówi±c - kogo uraziæ, a niewykluczone, ¿e w¶ród swoich czytelników ta niezwyk³a kategoria mo¿e byæ choæ trochê reprezentowana.

-
2011/11/10 17:48:23
pak4: wygl±da na jeszcze jedn± lukê w moim wykszta³ceniu, a co to jest MTE?

tichy: no tak, cykl siedmiu krów nie brzmi dostatecznie naukowo...

Co do pisemek: nie raz wydziobywa³em jaki¶ ¶wietny artyku³ z polskiej Delty czy z publikacji PTM-u, rosyjski Kvant to rzecz s³ynna w¶ród nim zainteresowanych; IREM ze Strasburga miewa wy¶mienite kawa³ki (o, popatrz jak ³adnie mechanicznie robione epicykloidy); brazylijska Revista do Professor de Matemática miewa inspiruj±ce studentów artykuliki... A w tych dziwnych niby-szkolnych ze Stanów odszuka³em ca³y cykl twórczo¶ci pary Peter Hilton - Joan Pedersen. Czego siê nie robi, ¿eby znale¼æ co¶, co mo¿e zachêciæ m³odych ... no ... znawców Harriego Pottera do wycieczki do ¶wiata kultury...
-
2011/11/10 17:51:29
PS. Przez pewien czas subskrybowa³em kanadyjskie Crux Mathematicorum with Mathematical Mayhem i nie bêdê udawa³, ¿e umia³em rozwi±zywaæ wszystkie tam widniej±ce zadania z prawie szkolnego poziomu...