|
Blog > Komentarze do wpisu
Językowe opresje
Rok 1994, nowozelandzki wykładowca Bill Barton spotyka się w RPA z nauczycielami matematyki ze szkół w Zululandzie.
Pod koniec rozmowy gawędziliśmy nieformalnie. Chciałem dowiedzieć się czy
używali języka zulu ucząc matematyki. Skrępowane milczenie, zerkanie
jednego na drugiego i dookoła. „Tak”, w końcu jeden przyznał
spokojnie, „ale nie wolno nam.” „Ale waszym pierwszym
językiem jest zulu?” „Tak.” „I tak samo jest z
wszystkimi waszymi uczniami?” „Tak.” „Ale oni mają nieco
trudności z angielskim?” „Mają.” Okazało się, że w ogóle nie
wolno było im uczyć w zulu i dyrektor krążył przysłuchując się przy
drzwiach, by sprawdzić czy nie używali go – stąd ich opór z przyznaniem
się. Reguły szkolne uzasadniano tym, że celem było nauczenie się terminów
angielskich i odniesienie korzyści z władania językiem światowym oraz
własnym, a badania w dziedzinie edukacji wykazywały, że najlepszą strategią
było zanurzenie w języku docelowym.
Dziwne to było dla mnie. W tym czasie w Nowej Zelandii mówiący po maoryjsku
nauczyciele i uczniowie byli w każdej szkole dobrze widziani i robiono
wiele, by utrwalić maoryjski jako język nauczania. Zachęcano wszystkich
nauczycieli we wszystkich szkołach, by włączali do swych lekcji w stosownych
miejscach wszelkie znane im zwroty po maoryjsku. Postępowanie to uzasadniano tym, że celem było nauczenie się terminów
angielskich i odniesienie korzyści z władania językiem światowym oraz
własnym, a badania w dziedzinie edukacji wykazywały, że najlepszą strategią
było zanurzenie w języku docelowym.
Tak, to samo uzasadnienie dla dwóch przeciwstawnych kierunków wychowawczych. Łatwo jest to wyjaśnić. W Nowej Zelandii był kulturalny renesans Maori i ludzie byli dumni ze swego języka i dziedzictwa. A Południowa Afryka dopiero wynurzyła się z gnębiącego ją systemu politycznego, w którym jednym z narzędzi ucisku było prawo wymagające nauczania w lokalnych językach. W RPA znalazłem się w delikatnej sytuacji Białego popierającego nauczanie w miejscowym języku! W edukacji, kontekst socjo-polityczny jest wszystkim. Bill Barton, The Language of Mathematics – Telling Mathematical Tales, Springer 2008. poniedziałek, 21 listopada 2011, andsol-br
TrackBack
Komentarze
Gość: Kot Mordechaj, 85-210-46-135.dynamic.dsl.as9105.com
2011/11/21 13:28:26
Z jakiegos powodu liczenie w jezyku obcym, nawet jak sie go uzywa na codzien i czesciej niz jezyka wlasnego, jest bardzo trudne, przynajmniej dla niektorych. Moja Stara jak musi sobie przypomniec ile to jest 8x7, to musi w myslach przejsc na rosyjski. A juz po angielsku to samo zadanie - forget it! Najpierw tlumaczy to na polski, potem z polskiego przeklada na rosyjski i dopiero wtedy dochodzi do wniosku, ze chyba... zaraz, zaraz ... 42? 37? 56?
2011/11/21 17:10:43
Whatever. Ona ma tyle zasług, że może mieć większy dopuszczalny współczynnik błędu. Nawiasem, nie powiem bez przekładu jaki jest mój numer komórki czy domowy - bo to nie są liczby, a rytualne zaklęcia.
2011/11/21 22:57:30
Nie narzekajcie tak, ja mam z niemieckim o wiele gorzej, przez ten ich koszmarny, odwrotny system. Nawet jak mi ktoś po niemiecku podpowie, że 7 x 9 jest 63, to i tak zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że to zapiszę jako 36.
|
|