|
Blog > Komentarze do wpisu
Za naszą i waszą sprawę
Choć w Kraju jesień, Polska kwitnie
makami. To od kapiącej krwi z Ziobry, człowieka który – obok
Jarosława Kaczyńskiego – można powiedzieć, że
przelał najwięcej krwi
dla tej partii. Jakiej Partii? No jak to jakiej. Dla pokolenia wykształconego na łonie PZPR, matka jak Partia jest tylko jedna. To
znaczy Partia jak matka, czyli Kaczyński. Więc zgodnie z jego skorpionową
naturą, matkobójca.
Inni natychmiast chętnie utoczyliby krew z prof. Miodka, bo wiadomo (jak
donoszą
wojowniczy
internauci: heil Miodek), bo jak on ośmiela się używać
słowa Breslau. Przy okazji, Breslau, Breslau, Breslau, czym (mam nadzieję)
dolałem nieco makotwórczej cieczy do naszej gleby. A że woje o Nasz Breslau nawet nie
przeczytali artykułu, to oczywiste. Jak się ma właściwą formację polityczną,
czytanie tylko szkodzi na głowę, trzeba głosić prawdę.
Ale ja, łżePolak, a w zasadzie Brazylijczyk, przeczytałem i znalazłem
stwierdzenie dziennikarza informującego prof. Miodka:
I Włosi, pardon, mieszkańcy Italii, nie obrażają się, że w Polsce są Włochami.
A Michał Babilas pokazuje mi, że ów dziennikarz nie jest z Raciborza, bo tam
czytają uwagi tego
językoznawcy:
Prof. Jan Miodek: To jest pytanie intrygujące co drugiego Polaka,
dlaczego cały świat ma Italię, a my mamy Włochy. To nawet samych Włochów
intrygowało. Podobno w latach '30 Ministerstwo Spraw Zagranicznych dostało
taki protest od Włochów: dlaczego wy, Polacy, jesteście tacy wyjątkowi, czy
nie moglibyście nazwy naszego państwa podciągnąć pod to brzmienie
uniwersalne. Na to Ministerstwo odpowiedziało, że przywilejem większych
miast czy znanych państw jest to, że one często mają w różnych językach
różne brzmienia i Włochy są tego przykładem.
Przypomniało mi to, że Michał kiedyś opisał mi to zjawisko nieco
szczegółowiej. Oto odzysk z zasobów mego komputera:
W latach 1930tych ambasada włoska w Polsce
odkryła, że słowa „Włoch” i „Włochy” źle się kojarzą
po polsku. Wobec tego Mussolini napisał do Prezydenta Mościckiego, że prosi,
żeby używać słowa „Italia”. Wydano instrukcje dla prasy. Mniej więcej
od 1935 roku nie znajdziesz w druku w polskiej prasie słowa „Włochy”,
chyba że te pod Warszawą. Do dziś to w języku polskim zostało, kiedy
biura podróży zapraszają cię na wakacje „do słonecznej Italii”.
Więc jak New Order, to kompletny. Do roboty, prawico, czyli do przelewu krwi. Będziemy walczyć o Italię w Polsce i o Wrocław w Deutschlandzie. czwartek, 27 października 2011, andsol-br
TrackBack
Komentarze
2011/10/27 09:26:58
Italia tu i ówdzie bywa. Ale ja nie o tym. Ja o tym, że ta notka przypomniała mi, jak to w Dreźnie (Dresden Hbf) wydukałem po niemiecku, że proszę o bilet do "Breslau". Na co pani w kasie mnie pouczyła, że nie ma Breslau, że może mnie interesuje Wroclaff?
2011/10/27 19:05:31
To jakieś zbyt ekskluzywne, Pawle. Ja proponuję coś zrozumiałego dla wszystkich narodowców - Carrefour, Kaufland, Lidl, Tesco...
Gość: Kot Mordechaj, 85-210-42-248.dynamic.dsl.as9105.com
2011/10/27 19:37:50
W XIX wieku bardzo czesto uzywano Italii zamiast Wlochy. A przymiotnik byl "italski" (Pod italskich wiatrow zaglem/Mysli moja plyn z aniolem..." albo jakos podobnie, nie chce mi sie sprawdzac.)
A Mussolini nie byl jedyny, ktory prosil o zmane polskiej nazwy kraju. Takze pewna ambasada w Warszawie zwrocila sie do wladz RP aby jej kraj nazywac KYRGYZSTANEM. Wiem o tym, gdyz pewien kretyn zarzadzajacy biurem BBC w Warszawie przyslal taki ukaz. Moja Stara kategorycznie odmowila, podobnie jak odmowila nazywania Gornego Karabachu Nagornokarabachem, powiadajac, ze to nie jest w ZADNYM jezyku - ani po polsku, ani po rosyjsku, a tym bardziej nie po ormiansku czy azersku. No i ponadto u Mandelsztama stoi jak byk: Tak to w Gornym Karabachu W pewnym dziwnym miescie Suszi Nalykalismy sie strachu Nieznanego dotad duszy. Albo jakos tak podobnie.... PO Nagornokarabachu jakis czas potem zrezygnowano. 2011/10/27 19:54:26
Kocie, witam bardzo ciepło jako już znowu Europejskiego, a nie Amerykańskiego Kota. No popatrz ile łączy Kyrgyzów i Plawdziwych Poraków. A wiesz, ja kiedyś wymyśliłem rozwiązanie odwiecznych problemów niemiecko-polskich, po prostu przezwiemy ich Germańcami, a oni bardzo się ucieszą i za to dadzą nam jeszcze więcej dotacji niż w ostatnich latach i wtedy nie będziemy się martwili jeśli kupią więcej gruntów blisko tej naszej od wieków Grünberg.
|
|
biedny Ziobro, w poczet bohaterow wstawic :roll: