|
Blog > Komentarze do wpisu
Prawie, ale niezupełnie
Poznałem go dzięki cytatowi umieszczonemu przez Victora Klemperera w „Języku Trzeciej Rzeszy”. Oto ten cytat:
Znak, pod którym zjednoczą się wszystkie państwa Pan-Europejskie to Krzyż
Słońca: czerwony krzyż na złotym słońcu, symbol humanitaryzmu i
rozsądku.
To Richard Nikolaus von
Coudenhove-Kalergi, pół-Austriak, pół Japończyk, a zwrot pojawił
się w wydanej w 1923 roku książce „Pan-Europa”. Więc nie jest to
wcale coś, co może się wydawać. Wręcz przeciwnie, Hitler go nienawidził.
Zdumiewające losy i idee. Jak zwykle bywa w takich wypadkach, mogę mu powiedzieć:
miło poznać, choć szkoda, że tak późno.
I tylko tyle, bo co w tej chwili o nim wiem, znajdziesz w podlinkowanym
wpisie z angielskiej Wikipedii. I proszę, nie mów źle o niej. Gdyby nie
Wikipedia, byłbym zdany na moją Encyclopædia Britannica.
A w niej nie ma nic o tej postaci. sobota, 01 października 2011, andsol-br
TrackBack
Komentarze
2011/10/01 09:16:01
13-tomowa encyklopedia PWN była od zawsze, ale już na na początku lat 90. korzystałem z pierwszej encyklopedii Microsoftu na płycie CD, podekscytowany możliwością szybkiego wyszukiwania i multimediami. Sama encyklopedia była jednak odpowiednikiem wydań papierowych. Potem widziałem mnóstwo różnych encyklopedii w wersji elektronicznej, także polskich, potem online, aż wreszcie przyszła Wikipedia. Potrafię ją czytać, więc ze swoimi milionami haseł jest dla mnie ekstremalnie użyteczna, a wbrew malkontentom uważam, że zachowuje niezbędne minimum neutralności, obiektywizmu i poziomu edytorskiego.
Jeśli ktoś nie widział, tekst w Polityce: www.polityka.pl/nauka/komputeryiinternet/1519604,1,jak-wikipedia-zabila-encyklopedie.read 2011/10/01 14:24:46
@Pwimmer
(...)Wikipedia. Potrafię ją czytać, więc ze swoimi milionami haseł jest dla mnie ekstremalnie użyteczna, a wbrew malkontentom uważam, że zachowuje niezbędne minimum neutralności, obiektywizmu i poziomu edytorskiego. (...)" Swięte słowa. Polski czytelnik wikipedii dowiaduje się (jeśli zajrzy pod hasło) o twórcy paneuropeizmu że: "Jego prababką ze strony ojca była Maria hr. Nesselrode Kalergis Muchanow (ukochana Norwida), córka Tekli z Górskich herbu Nałęcz." Acha, i jeszcze że studiował w Monachium i ożenił się z żydówką. O paneuropeizmie, dorobku i znaczeniu R C-K. dowiaduje się wielkie gie. Prawdopodobnie go to również nie interesuje, przecież najważnejszą informację już mu podano. Z żydówką. Wszystko jasne. Pawle, Pawle, jak ja Ci Twego dobrego samopoczucia i zdolności do myślenia pozytywnego zazadroszczę. Widzisz szklankę do połowy pełną nawet tam, gdzie (dla mnie) jest tylko zabrudzony i wyszczerbiony spodek. 2011/10/01 15:01:45
A wracając do tematu, to trudno powiedzieć, czy gorsza jest polska (raczej powszechna pod tym względem) ignorancja, czy pałętające się "po sieci" rzygowiny w rodzaju:
www.thestudentroom.co.uk/showthread.php?t=1073879&page=2 Postrzeganie Unii jedynie przez okulary marki "co my z tego możemy wyciągnąć" nie jest zresztą tylko naszą polską przypadłością. Cały gmach wizji i idei, które legły u podstaw odchodzi nawet w starych krajach Unii w zapomnienie. Pozostaje rozszczekany pragmatyzm (opłaci się, bo się opłaci). W nowych krajach unii jest to natomiast kompletna edukacyjna klęska. Co staje się widoczne np. w przypadku Słowacji i stanowiska jej rządu w kwestii ratowania Euro. Z graniczącym z pewnością prawdopodobieństwem można założyć analogiczny, destrukcyjny scenariusz w Polsce (gdyby była członkiem strefy). To, co towarzyszyło ojcom założycielom i to co napędzało ich ideowych poprzedników (takich jak Richard Nicolaus) zagubiło się zupełnie. Nie ma świadomych spadkobierców, brak nawet polityków pojmujących ten konstrukt, jako wspólną odpowiedzialność i potrafiących przekazać to pojmowanie wyborcy. Nie wróży to dobrze. Paradoksalnie pociesza mnie ponadnarodowe zglajszachtowanie bęądące wynikem bezrefleksyjnego pędu w nowe technologie i zglobalizowane wielkie korpo. Nie żebym przepadał, ale być może są to jedyne hamulce, które nie zawiodą, gdy znów poczujemy chęć aby się sobie rzucić do gardeł. 2011/10/01 19:59:35
Telemachu mily, zawsze da sie podac jeden, sto albo i tysiac hasel niepelnych, pobieznych, zgola nieencyklopedycznych, ale en masse Wikipedia sie broni. Takie jest moje szczere przekonanie (choc dopuszczam, ze moge byc w glebokim bledzie).
2011/10/01 20:14:00
Ależ Pawle, ja wiem, że się czepiam. Przecież też korzystam (kiedyś, w ponierskich czasach tworzyłem aktywnie, chociarz w innym języku). Mój pesymizm wynika z doświadczeń z samopowielającą się głupotą w niektórych, powtarzam: niektórych działach polskiej Wiki. I niepokoju, co stanie się z naszą wiedzą, jeśli, dajmy na to zdarzy nam się (na wskutek globalnego konfliktu, kataklizmu lub sam nie wiem co) pozostaniemy na pewien czas bez prądu elektrycznego. To takie niepokojące wiedzieć, że nasza cywilizacja nie przetrwa (bo nikt nie będzie wiedział jak przywrócić prąd nie zaglądając do internetu). A materialne podstawy wiedzy utracimy przecież w najbliższej dekadzie.
Gość: nightwatch, apn-95-40-112-17.dynamic.gprs.plus.pl
2011/10/01 21:15:31
Ale i wtedy, siedząc przy świeczce w szałasie, będę się zastanawiał jakim cudem ludzie pisali na klawiaturze ''
2011/10/01 22:15:02
kurde, pesymizm Telemacha uzasadniony chyba, kurde - jak poslucham co wyprawiaja w firmie mojej zony (Staatsbibliothek zu Berlin) to jak wtyczke ktos wyciagnie, to kurde - tu Telemacha scenariusz
Telemach: "To, co towarzyszyło ojcom założycielom i to co napędzało ich ideowych poprzedników (takich jak Richard Nicolaus) zagubiło się zupełnie. Nie ma świadomych spadkobierców, brak nawet polityków pojmujących ten konstrukt, jako wspólną odpowiedzialność i potrafiących przekazać to pojmowanie wyborcy. Nie wróży to dobrze." a kiedy Telemachu, ostatnio byles swiadkiem kampanii wyborczej na programy? w Berlinie we wrzesniu byly tylko, tylko, tylko TWARZE 2011/10/01 23:28:22
@Telemach - publicznie jakoś tego nie rozgłaszałem, ale w tym gronie mogę wytłumaczyć, dlaczego po jakichś sześciu-siedmiu miesiącach intensywnej pracy pożegnałem się oficjalnie z Wikipedią. Dla historii świata, a nawet samej Wikipedii, wiedza to mało istotna, ale niemniej dość zabawna.
Otóż w pewnym momencie wpadłem na pomysł, bo na jednej stronie zgromadzić wybitne postaci pochodzenia żydowskiego, które przyczyniły się do rozwoju światowej techniki, nauki, kultury itd. W sumie nic zdrożnego, takie zestawienia wybitnych Polaków, wybitnych Francuzów etc. można tu i ówdzie spotkać. Napadł na mnie strasznie pewien prominentny wikipedysta, oskarżając o pisanie w stylu Polonica.net, gdzie nawet trzy czwarte polskiego episkopatu ma żydowskie pochodzenie. Jednym słowem, przez zupełne nieporozumienie, dwóch facetów o jednoznacznie negatywnym nastawieniu do antysemityzmu pożarło się tak, że jeden z nich (ja) po prostu się wyniósł. Trochę śmieszne w swoim absurdzie, ale po pewnym czasie, w duchu, przyznałem jakąś dozę racji oponentowi. Po prostu nie uwzględniłem alergiczności tematu. 2011/10/01 23:47:25
@prwimmer: ja wyniosłem się w momencie, gdy zabrakło mi sił do walki z bezpośrednią demokracją. Która jest rzeczą świetną, o ile wszyscy mają tyle samo wiedzy, dystansu i czasu. Ale spróbuj walczyć z przymierzem emerytów z misją i przekonaniem, że duża liczba emerytów przecież nie może się mylić, skoro wydaje im się, że jest tak, jak zawsze sądzili i jak dalej podaje (zresztą zupełnie błędnie) jedno ze znanych źródeł. Beznadziejna sprawa. Ale znam od wewnątrz i zdaję sobie sprawę, że kiedyś w końcu kolektywna ignorancja musi polec - mimo iż w przypadku narodowych wiki siła samonapędzającej się konserwacji memu jest potężna.
2011/10/01 23:57:38
@rysberlin: ach, małżonka w "Stabi"? UdL, czy tej sharounowskiej, w poblliżuu fiilharmonii? A co do wyborów, to zgoda. Ale tu przynajmniej do szkół trafiło i latami do łbów tę paneuropejskość jako wizję wbijają jak nie przymierzając w Polsce katechizm. Coś tam zostaje. No i slogany: że to przede wszystkim wspólny powojenny obowiązek, że kooperacja zamiast konfrontacji, że koniec narodowych antagonizmów jako 11 przykazanie Europejczyka. Spróbuj tak na poważnie w Polsce a zaraz ktoś ryknie buracko niceaalbośmierć i masz babo placek. No, w najlepszym przypadku, że "dobrze, że kontroli na granicach nie ma".
2011/10/02 05:24:46
@ telemach - tylko że bezpośrednia demokracja i Wikipedia to dwie różne sprawy. Patrz np:
Polls are evil Wikipedia is not a democracy Problem w tym, że my (jak zwykle) potrafimy szybciej, więcej i lepiej. Nasza Wikipedia jest więc trochę parodią oryginalnej (całkiem nieźle działającej) idei. Mnie bardziej niż wszystko przeszkadza brak łatwego dostępu do źródeł polskojęzycznych, nie będę przecież z byle gównem latał do papierowej biblioteki. Jeszcze się definitywnie nie zniechęciłem, ale udzielam się bardzo sporadycznie, tylko wtedy gdy mam atak altruizmu. 2011/10/02 07:47:55
Telemach - przy filharmonii, jak zaczynala to bylo to "na koncu swiata", jak pamietasz za tylko pola :)
2011/10/02 07:51:05
Prwimmer 23:28 - ciekawe, ciekawe
|
|
Gospodarzu drogi, a ja myslalem ze ty paluszki atramentem upackane masz, a kartony po butach fiszkami wypelnione pietrza sie w ragalach glebi 8)