Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
O cześć wam biskupi prałaci

Ronald Modras, Kościół katolicki i antysemityzm w Polsce w latach 1933-1939, Kraków 2004, str.43-45.

Przez 123 lata Polska była tylko ideą, ale ta idea nie chciała zniknąć. „Jeśli Polacy nie mogą zapobiec temu, aby wrogowie połknęli ich w całości – pisał Rousseau w 1772 roku – to niech przynajmniej robią wszystko, co mogą, aby się nie dać strawić”. Polacy występowali zbrojnie przeciwko Rosji w latach 1830-1831 (powstanie listopadowe) i ponownie w latach 1863-1864 (powstanie styczniowe). Żydzi uczestniczyli w obu tych powstaniach: kilkuset w pierwszym, kilka tysięcy w drugim, niektórzy doszli do wysokich stopni oficerskich. Tysiące Żydów poddano torturom, powieszono lub zesłano na Syberię razem z Polakami, wśród których było wielu niższych rangą przedstawicieli duchowieństwa, sprzyjających zrywom niepodległościowym. Ponad tysiąc polskich księży zesłano na Syberię pomiędzy 1864 a 1914 rokiem. Inaczej jednak przedstawiała się sprawa z polskimi biskupami.

Podczas gdy księża doświadczali bezpośrednio cierpień zwykłych ludzi, biskupi byli często połączeni więzami rodzinnymi czy klasowymi z rządzącą elitą mocarstw zaborczych. A ponadto, co bardziej istotne, biskupi postępowali zgodnie z zaleceniami Watykanu, który po rewolucji francuskiej nie miał żadnej sympatii dla polskich koncepcji rewolucyjnych. Papież Klemens XIV otwarcie poparł pierwszy zabór na tej podstawie, że Maria Teresa, „apostolska cesarzowa” Austrii, będzie bardziej skutecznie chronić Kościół. Po odrzuceniu apelu polskiego ambasadora o pomoc w walce z Rosją, papież Pius VI w 1795 roku nakazał polskiej hierarchii kościelnej pełną współpracę z zaborcami. Papież Grzegorz XVI potępił (1832) powstanie listopadowe w encyklice, w której zalecił Polakom poddanie się „prawowitej władzy” cara, ponieważ posłuszeństwo wobec „władzy ustanowionej przez Boga” jest „niepodważalną zasadą”. Papież Pius IX wypowiedział się życzliwie wobec Polaków i krytycznie wobec Rosji dopiero wtedy, gdy polskie wojska zostały całkowicie pokonane w powstaniu styczniowym w latach 1863-1864. Fala terroru rosyjskiego spowodowała w końcu niezwykłe przyznanie się papieża do błędu; jego wypowiedź zaczynała się od słów „Vae mihi quia tacui”, czyli „Biada mi, żem trwał w milczeniu”.

Jeszcze w 1894 roku papież Leon XIII nakazywał Polakom ufność i posłuszeństwo wobec władz zaborczych. Car rosyjski był uznawany za głównego gwaranta porządku społecznego. Nawet jeśli oznaczało to, że katolicka Polska będzie podporządkowana schizmatyckiej, prawosławnej Rosji, utrzymanie starego porządku przywróconego przez kongres wiedeński było priorytetem dla papieży. Odpowiadając tym, którzy krytykowali brak współczucia Watykanu dla sprawy polskiej, papież Leon XIII stwierdził po prostu, że Stolica Apostolska zawsze miała na względzie dobro Polski. Polscy narodowcy byli rozgoryczeni papieską obojętnością, jeśli nie całkowitą wrogością wobec ich aspiracji. Czuli się niezrozumiani i zdradzeni. Jednak schizma nie wchodziła w rachubę, gdyż w sytuacji braku polskiej państwowości musieli odwoływać się do rzymskiego katolicyzmu, podobnie jak do polskiego języka i historii, jako żródła narodowej tożsamości.

Kościół rzymskokatolicki nigdy nie miał monopolu religijnego w dawnej Rzeczypospolitej. Polska była zawsze wielonarodowym i wielowyznaniowym społeczeństwem, w którym najpierw żyli poganie, potem Żydzi, prawosławni Ukraińcy, złączeni unią Rusini, husyci, luteranie, kalwini, unitariańscy socynianie, a nawet muzułmańscy potomkowie Tatarów. Niektórzy polscy narodowcy w czasie zaborów odrzucili swój wcześniejszy katolicyzm ze względu na konserwatywne stanowisko polityczne Kościoła. Wielu narodowców, zwłaszcza przedstawiciele liberalnej inteligencji, wstępowało do polskich lóż masońskich. Lecz w ostatnich dekadach pierwszej Rzeczypospolitej wzrosły wpływy Kościoła rzymskokatolickiego w reakcji na poczynania prawosławnych Rosjan oraz protestanckich Prusaków i Szwedów. We wschodnich prowincjach kraju, w których przeważali prawosławni i unici, katolicyzm był przez długi czas postrzegany jako „polska religia”. Polscy narodowcy, niekoniecznie religijni, zaczęli odwoływać się do chrześcijańskiej symboliki i idealizować Polskę jako Chrystusa narodów. W tym duchu wypowiadał się czołowy poeta polskiego romantyzmu, Adam Mickiewicz, który postrzegał cierpienia Polski jako część boskiego planu, mesjanistycznej misji, podobnej do tej, jaką pełnił Izrael. Żydzi i Polacy byli według niego „bratnimi narodami”, mającymi do wykonania wielkie ponadnarodowe zadania.

„Naród – pisał Ernest Renan – jest to społeczność złączona wspólnym błędnym przekonaniem na temat własnych początków oraz wspólną awersją do sąsiadów”. Zjednoczeni niechęcią do mocarstw zaborczych Polacy coraz bardziej utożsamiali polskość z wyznaniem rzymskokatolickim. Chociaż katolicyzm nigdy nie był miarą polskości, w ostatnich dekadach XIX wieku rosnąca liczba polskich duchownych i politycznych demagogów zaczęła stosować właśnie taką miarę.

poniedziałek, 24 października 2011, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/10/24 07:33:16
Niestety wpis jakże prawdziwy. Biskupi chętnie z władzą chodzili pod rękę. W mojej miejscowości jest ślad postawy odmiennej i odnoszącej się do duchowieństwa niższego.
Ojciec Maksymilian Tarejwo skazany i stracony w 1864 roku za wspieranie powstania styczniowego. Na cmentarzu parafialnym jest jego grób, a miejsce w którym został stracony znajduje się krzyż i pamiątkowy kamień.
To ostatnie miejsce w czasach PRL było przestrzenią walki z SB o pamięć. Krzyż ustawiany nocą w dzień był usuwany, gdyż pamięć o Tarejwo uznawano za godząca w sojusz z Krajem Rad. Widocznie coś z tą przyjaźnią polsko-sowiecką było nie tak skoro kogoś walczącego z caratem uznawano za zagrożenie. Może obawiano się niewłaściwego wzorca dla młodzieży?
Zdjęcia Tarejwo tutaj: goo.gl/PqG7i
-
2011/10/24 08:22:59
caddicus: Ciekawe!
-
2011/10/24 08:46:34
Tylko dlaczego mamy być po stronie myśli narodowej przeciw Kościołowi? Kościół ma swoje kryteria 'słuszności wojny' (fakt, późniejsze raczej). Powiedzmy, że sytuację zaboru można uznać za agresję zewnętrzną. Ale co z kryterium 'szansy zwycięstwa'? Bo bez tego walka uchodzi (wg KK) za niesprawiedliwą. (Poniekąd słusznie -- jest zabijaniem dla zabijania, a nie dla wymiernego sukcesu.) Przykładając te miarę do większości polskich powstań należy uznać, że były niesprawiedliwe. Nie widziałem jednak nigdy polemiki z taką nauką Kościoła. Ba! Mam wrażenie, że nawet duchowni się jej nie nauczyli...
-
2011/10/24 15:31:52
Najgorszy moment wojennej zawieruchy. Na audiencje do Pius XII dostaje się w końcu prymas Polski August Hlond. Zaczyna opisywać przerażające rzeczy do jakich dochodzi w Polsce pod Niemiecką okupacją. Pius XII podnosi się z fotela wyraźnie znudzony: "Dość tego biadolenia!". Relacja ta została potwierdzona u kilku wiarygodnych źródeł, w tym przez Papée - ówczesnego ambasadora Polski w Watykanie.
-
2011/10/25 07:07:33
KK jak miedzynarodowka socjalistyczna, ponad granicami :)

katolicy wszystkich krajow laczcie sie (z domieszka nacjonalizmu ludowego, do miedzy to moje)

a to moze zaciekawi:

tygodnik.onet.pl/30,0,69584,antykoscielny_bunt_mlodych,artykul.html
-
2011/10/26 02:56:59
Zaciekawi, Rysiu. Ten człowiek mówi delikatnie, ale nawet tak umiarkowany język jest trudny do przyjęcia dla takich, co od lat bawili się w nadzorców stada owieczek. A owieczek jednak coraz mniej na pastwisku, i te co starsze siłą głosu nadrabiają brak towarzystwa.