Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Rewolucja czyli one

W wywiadzie z Polityki Jacka Żakowskiego z Władysławem Dowborem jest ta wymiana zdań:

: Lula zamienił rewolucję ideologiczną na rewolucję kobiet?

WD: Ta zmiana jest w Brazylii bardziej radykalna od zmiany czysto politycznej.

Oto parę liczb po części uzmysławiających o czym mowa:

Suma dochodów kobiet rośnie 30,8% w ciągu 5 lat, podczas gdy mężczyzn podnosi się o 22,7%. W klasie [społecznej] C skok wynosi 48,7%.

Liczby mówią sporo lub niewiele. Przede wszystkim: najlepsze, bo stałe zatrudnienie, z wielu ukrytymi i jawnymi dodatkami, to posady państwowe (federalne i stanowe) i tam nie podniesiono zbytnio płac w ostatnich latach. Ani nie zatrudniono masowo na tych posadach kobiet. Chodzi więc głównie o te najniżej opłacane prace: handel, podrzędne usługi. Prosty lud, z najbardziej brutalnymi obyczajami – bo bieda nie uszlachetnia nawet w Brazylii. Bieda zawsze i wszędzie upadla. I to tam rządzi macho. Ten od picia piwa po pracy i zaganiania kobiety do kuchni i do 20godzinnej pracy na dobę.

Gdy kobieta zaczyna mieć w ręce prawie tyle pieniędzy, co on, jego władza znika. Mniej powodów, by trzymać się go za wszelką cenę. Więcej odwagi w podejmowaniu wielkich decyzji o kierunku życia. A także o małych, ale ważnych dla nich sprawach. Rosnący od lat w szaleńczym rytmie ponad 20% rynek kosmetyków i usług związanych z wyglądem i zdrowiem zmienia strukturę społeczeństwa.

Może parę z owych procentów nie świadczy o postępie a o lepszym ściąganiu podatków, bo wiele kobiet otrzymało kartę pracy i uczyniło swą działalność dostrzegalną przez urzędy. Może wiele procent trzeba dorzucić, bo znaczna część ekonomii brazylijskiej nadal pozostaje nieformalna. Kto sprawdzi jakie są dochody liczonych w miliony niesklepowych sprzedawczyń kosmetyków firm Natura, Avon i dziesiątków innych. Kto podliczy obrót towarów dziesiątków tysięcy kobiet przemierzających kraj w nocnych autobusach, które teraz już nie jeżdżą po chińszczyznę do Paragwaju, a do rodzimych fabryk tekstylnych w odległości zaledwie kilkusek kilometrów od domu. No właśnie, to nie jest proces, który Lula zapoczątkował. Gdy skończyła się dyktatura i „wybuchła” demokracja, przejawiła się w ekonomii: utworzono w pierwszym roku rządów prezydenta Sarney ponad 4 miliony mikroprzedsiębiorstw. Większość w ciągu dwóch lat splajtowała. Ale impuls do szukania własnymi siłami rozwiązań pozostał. I bardzo, bardzo szybko zmieniają się relacje rodzinne, nastawienie kobiet do kształcenia się, ich wymogi uczuciowe i ekonomiczne względem partnerów. Zgrabny myk językowy: „dona de casa está virando dona da casa” (gospodyni domowa staje się kierującą domem). To dużo więcej niż zmiany, które wprowadza grupa młodych przygłupów ganiających z kałachami po ulicach.

piątek, 16 września 2011, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/09/16 23:43:42
No, ale to takie niemedialne i slabo mierzalne...