|
Blog > Komentarze do wpisu
Prawo wyłączonego środka
Młodszy syn (przedostatnia klasa szkoły średniej) nie przygotował się do
egzaminu z biologii tak jak by chciał, złapała go grypa. Zostanie w łóżku
nie wydało mu się dobrym rozwiązaniem, trzeba potem zapłacić grzywnę 20
reali (albo przynieść zaświadczenie od lekarza, wizyta u lekarza co najmniej
120 reali – albo popołudnie w zakichanym ośrodku zdrowia) i jechać po
południu do szkoły tylko na egzamin. Więc poszedł jak stał. Wypytany jak
sobie poradził wyjaśnił:
– Zakreślanie jednej z pięciu opcji. W paru zadaniach musiałem iść na
loterię. Ale nie zawsze to jest 20 procent szans. Bo w jednym
zadaniu były dwie możliwości sprzeczne ze sobą, więc nie mogły być obie
fałszywe. Czyli miałem szansę 50 procent.
– I które 50 procent wybrałeś?
Zaśmiał się, a potem dodał:
– Ale innym razem coś takiego pomogło.
Zgadzam się, czasami trzeba paść, ale i styl padania jest ważny. piątek, 30 września 2011, andsol-br
TrackBack
Komentarze
prwimmer
2011/09/30 06:09:29
Syn biolog dał trochę ciała, ale syn matematyka sobie poradził, hi hi :-)
2011/09/30 06:14:36
BTW -= jakoś nie potrafię się przemóc do sfeminizowanych nazw zawodów. Kobieta-biolog to biolog, a nie biolożka. Zupełnie nie wyobrażam sobie "profesorka", a "poliityczka" to już wręcz żart.
Ale kiedyś lata przestawiałem się z "unikalny" na "unikatowy" i jakoś już mi idzie.
Gość: rysberlin, 194.64.224.3*
2011/09/30 06:51:06
grzywna za nieobecnosc? ciekawa metoda dyscyplinowania uczniow, a co z nauczycielami?
2011/09/30 10:37:49
@pwimmer: profesorka i polityczka są problematyczne, bo jeśli użyjemy reverse engineering to łatwo powrócić nie tam, gdzie się chciało. Kurz: profesorek i polityczek nie brzmią ładnie. O biolożku już nie wspomnę.
2011/09/30 14:37:41
Z nazwami żeńskimi typu polityczka, matematyczka, muzyczka jest ten specyficzny problem, że one pokrywają się z deminutywami (polityczka = mała polityka), wskutek czego brzmią trochę niepoważnie. Jest to jednakowoż kwestia przyzwyczajenia i osłuchania. Polityczka jeszcze się wydaje nie do przyjęcia, ale matematyczka chyba już nie razi.
Gość: taria, 37-bem-6.acn.waw.pl
2011/09/30 20:21:52
Ale już żeńskie formy tytułów bóg czy prorok, wykładowca mają w sobie jakieś dostojeństwo. Bogini, prorokini, wykładowczyni, czemu więc nie biologini jako biolog płci żeńskiej?
2011/09/30 23:56:05
Ach, wspomnienia z liceum.
Leniwym będąc fizykę w którejś klasie zaliczyłem głównie dzięki niezbyt rozgarniętej nauczycielce*, której zamknięte testy dawało się świetnie (no, na 4 w skali 2-5) rozwiązać bez znajomości tematu - po części logiką, po części psychologią. Zresztą w większości testów zamkniętych, z jakimi miałem w życiu do czynienia, można było sobie tak pomóc, ale najwyżej troszkę. Pani od fizyki natomiast podkładała się na całej linii. Natomaist mój ogromny podziw wzbudził wykładowca statystyki na studiach, w którego zamkniętych testach kompletnie nic się nie dało zrobić bez rzetelnej wiedzy. *Nie razi, prawda? Jak lekarka. Osłuchanie więc. 2011/10/01 03:00:58
Tak, tak, lekarka nie razi, bo wszyscy się już przyzwyczaili do zmywarki...
Też miałem w liceum idiotkę od fizyki. I kretyna od PO. Panowie, szanujmy wpomnienia. 2011/10/01 05:07:55
O ile pamiętam, miałem w życiu trójkę nauczycieli, którzy byli godni tego słowa. Nie wiem, może to dużo?
Gość: rysberlin, 194.64.224.3*
2011/10/01 07:05:19
statystyka, studia - pamietam, pamietam do dzisiaj: mediana wazona - co za nazwa, co za slow migotanie :)
|
|