Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Moje stereotypy świadczą o mnie

Widzę, że wiele z polemicznych uwag Ewy Brustman, podanych w dopuszczającej sporą swobodę, bo wierszowej formie (na temat naszych dzisiejszych nastawień do niedawnej historii polskich Żydów) jest mniej impresjonistycznie, a także wielostronniej potraktowanych w artykule wydrukowanym w „Więzi” sprzed 6 lat – a autorką jest obecna ambasadorka Polski w Izraelu, Agnieszka Magdziak-Miszewska.

Moje punktowe działania na tym blogu nie są elementami zaplanowanego programu, to zaledwie zapis etapów mojego dokształcania się w dziedzinie, która wciąga mnie swoją wagą. Nie mam w temacie przygotowania formalnego ani gruntowniejszych lektur z czasów gdy umysł był najbardziej chłonny a czasu na studia było w miarę wiele, dokształcanie się (czy – jak mówił Tadeusz Kotarbiński – „odgłupianie się”) jest cyklem niezbornych improwizacji i przypadków. Niestety. Ale im bardziej wnikam w temat, tym mocniej odczuwam, że miał rację Ksawery Pruszyński mówiąc w roku 1937 po wydarzeniach z Przytyku: „być może, że sprawa żydowska w Polsce jest przede wszystkim nie kwestią społeczną, gospodarczą, ustrojową [...] ale – moralną.

Więc wracam i będę wracał do tematu, bo w splocie niesłychanie ważnych spraw warunkujących przyszłość Kraju, ta może być wskaźnikiem czy chora polska dusza może w przewidywalnej przyszłości wyjść z psychiatryka.

Jeśli artykuły ze „Znaku” nie znasz, a zachęty potrzebujesz, może zaproponuję te uwagi:

We własnych oczach Żydzi byli przez wieki tylko i wyłącznie niewinnymi ofiarami – w każdym miejscu i w każdym czasie w Europie, przede wszystkim wschodniej. [...] Przekonanie, iż Żydzi, poza USA i oczywiście Izraelem, byli wyłącznie prześladowani, jest tym silniejsze, im dalszy związek mówiącego z Europą. Rzecz jasna, przekonanie to wzmacniane jest historyczną ignorancją, o którą w amerykańskim systemie edukacyjnym doprawdy nietrudno.

Polacy są równie głęboko przekonani, iż byli wyłącznie ofiarami historii, choć w przeciwieństwie do Żydów, heroicznymi ofiarami. I ofiarami pozostają. Ich bohaterstwo i cierpienie zostało zawłaszczone przez Żydów, którzy po pierwsze: zmonopolizowali termin Holokaust, a po drugie sfałszowali historię, bo przecież Polacy, cierpiąc tak samo jak Żydzi pod okupacją hitlerowską, mieli w sobie jeszcze tyle męstwa, by Żydom pomagać, chronić ich lub przynajmniej duchowo wspierać. [...]

Na opisane powyżej autostereotypy nakładają się, i wzmacniają konflikt, równie głęboko zakorzenione stereotypy Polaka w oczach Żyda i Żyda w oczach Polaka. Skutkiem tego dialog polsko-żydowski w Ameryce jest albo niemożliwy, albo też wymaga od jego uczestników wyjątkowego heroizmu.

Nawiasem, rzadko widzę w Sieci takie nagromadzenie personalnych, nieuzasadnionych argumentacją (a popieranych wyłącznie bluzgami) ataków jak te kierowane przeciw autorce artykułu. Ach, nie. Zapomniałem o rzece nienawiści do Wisławy Szymborskiej, wypływającej z jakichś tajemniczych źródeł. No właśnie. Chora dusza, paskudne objawy choroby.

wtorek, 06 września 2011, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: nightwatch, apn-77-114-223-31.dynamic.gprs.plus.pl
2011/09/06 07:39:39
Dobrze Ci tak pisać z bezpiecznej odległości, ale spróbuj wpaść na imieniny do cioci w Polsce i palnij coś o Żydach to zaraz zobaczysz jak wielu masz w rodzinie znawców historii i socjologii. Biedny uciemiężony naród cały czas krwawi pod jarzmem wiadomego pochodzenia.