|
Blog > Komentarze do wpisu
Zadanie wypożyczone z gazety
W niemądrym artykule były opisy podchwytliwych zadań, którymi selekcjonerzy
dręczą szukających pracy. Największe wrażenie zrobiło na mnie zdanie:
Takich właśnie potrzeba w Procter & Gamble: Sprzedaj mi niewidzialne
pióro. Silny efekt, bo sprzedawcy niewidzialnych piór wdzierają się co
tydzień do mego domu przez telefon i strasznie kalecząc polskie imię
upychają mi niekończące się dobrodziejstwa, którymi ich firma chce mnie
obsypać. Mam już rutynową mowę na to: nikt nie potrzebuje mojej zgody,
żeby coś mi dać. Skoro taka gadanina, żebym na coś się zgodził, to nie
chcecie mi dać, ale ode mnie coś wziąć. Nic dla was nie mam, żegnam.
Ale zaskoczyło mnie w tej artykułowej papce jedno ładne matematyczne
zadanie (drugie było znośne, ale sztampowe: jaka jest najmniejsza liczba
podzielna przez 225, którą można zapisać używając wyłącznie zer i
jedynek? Kto nauczył się w szkole rozkładu liczb naturalnych na iloczyn
liczb pierwszych, oraz kryteriów podzielności przez 5 i 9, rozwiąże, kto
inny musiałby wymyślać spory kawałek elementarnej matematyki dotyczącej
podzielności). Oczywiście żadne z nich nie ma najmniejszego związku z
elastycznością myślenia, której może wymagać jakaś praca, ale to jeden z
popularnych przesądów, że sprawność w grach logicznych i zadaniach
matematycznych czegoś tam dowodzi o ogólnej inteligencji.
Owo „ładne zadanie” ma pewien związek ze wzorem Stifela sprzed 500
lat, o którym kiedyś
tu mówiłem, bo
można uświadomić sobie, że wszystkie możliwości wpadają do dwóch osobnych a
podobnych do siebie szufladek... Ale samo uświadomienie sobie tego tu nie
pomoże, trzeba po prostu troszeńkę pracy eksperymentalnej, żeby sprawdzić
jak sprawa wygląda w najprostszych przypadkach. Czyli bardzo dobra ścieżka:
trochę konkretnych prób, uświadomienie sobie pewnej regularności,
postawienie hipotezy, potrzeba zastanowienia się jak ją dowieść. Sprawdzam
na studentach, nie wszystkim idzie łatwo, bo chcą magicznie przeskoczyć
etatpy. Nie wierzą w wartość eksperymentowania.
A zadanko brzmi tak: „Wchodzisz po schodach. Za każdym krokiem możesz
przejść jeden stopień albo dwa. Schody mają n stopni. Na ile różnych sposobów
możesz na nie wejść?”
Na początek warto tej liczbie dać imię własne, np. Sn to liczba sposobów wchodzenia na schody mające n stopni, i sprawdzić ile to jest S1, S2, S3... środa, 17 sierpnia 2011, andsol-br
TrackBack
Komentarze
fg2002
2011/08/17 04:03:49
ja też ładnie piszę - zobacz
2011/08/17 04:28:15
Dziękuję, czasami bywałem, widziałem, niestety prace Einsteina zrozumieć nieczęsto potrafię, a co dopiero teksty go ulepszające i poprawiające... Lecz idea przeplatania nauk ścisłych aktami kobiecymi ma w sobie coś. Porozmawiam z przyjacielem, matematykiem i fizykiem z Carbondale, IL, czy powinniśmy ubogacić wykłady z matematyki naszymi męskimi aktami.
2011/08/17 11:23:52
Czy problem z 225 (podobnie jak część pytań HRowców na kreatywność) nie sprowadza się do nagięcia kryteriów rozumowania w jakąś stronę?
Bo przecież 225 zapisane w systemie dwójkowym też spełnia tę definicję. 2011/08/17 17:34:55
Jak zwykle ciekawy wpis, choć zadanie raczej nietrudne; było chyba kiedyś bardzo podobne o królikach. ;)
redezi, ale wtedy pytający też może nagiąć kryteria i "najmniejsza" może zacząć oznaczać "o najkrótszym zapisie", a tu dowód może być bardziej skomplikowany (w zależności od tego co oznacza "najkrótszy zapis"). 2011/08/18 03:47:36
phil_s: nietrudne, ale w dotyku milsze niż króliczek. I nie ma podejrzeń o kazirodztwo. Ze znanych mi sposobów wprowadzenia tego chyba ten jest najprzyjemniejszy, teraz muszę pomyśleć nad wcieleniem tego chodzenia do tego rysunku, bo jest doskonale znana nieco dziwna skośna linia w trójkącie Pascala, która wyławia właśnie ciąg Fibonacciego...
redezi, nawet nie wyobrażam sobie jak HR wyobraża sobie kreatywność i czy ma jakieś uniwersalne kryteria, ale gdybym był takim i wybierał panie - powiedzmy - do pracy przy kasie w supermarkecie, to tak bym rzekł: "jak sobie poradzisz z taką sytuacją, klientka w połowie już obsłużona zastanawia się czy kupić to masło czy też nie, jakaś pani z boku zaczyna nawijać, że przed rokiem (gdy ty w istocie nigdzie nie pracowałaś) oszukałaś ją przy kasie na 5 zł, a uroczy bobasek tej pani z tyłu wpełzł pod kasę i wyłączył przewód od komputera. I strasznie chcesz siu-siu." Być może są ludzie, którym radzenie sobie z liczbą 225 więcej mówi o cechach osobistych, niech im tam. Chcesz zapisać 225 w systemie dwójkowym i podać na tacy jako rozwiązanie? Sprytnie, zapis dziesiątkowy 11111111100 potrzebnej wielokrotności 225 jest krótszy niż jej binarny zapis 11100011 - ale widzę tu małe niebezpieczeństwo. Bo HR-owiec powie: "nie u Dogonów (czy gdzieś tam) leżąca jedynka oznacza 224 więc trzeba tylko dwie jedynki, leżącą i stojącą"... Chcę powiedzieć: znajomość zapisu liczb naturalnych w systemie binarnym nie jest (jeszcze?) konsensualnym elementem wykształcenia ogólnego i używanie tej sztuczki wśród informatyków może mieć urok, a w innych okolicznościach wygląda na grę ukartowaną z przyjaciółką szwagierki. 2011/08/18 09:13:23
""jak sobie poradzisz z taką sytuacją, klientka w połowie już obsłużona zastanawia się czy kupić to masło czy też nie, jakaś pani z boku zaczyna nawijać, że przed rokiem (gdy ty w istocie nigdzie nie pracowałaś) oszukałaś ją przy kasie na 5 zł, a uroczy bobasek tej pani z tyłu wpełzł pod kasę i wyłączył przewód od komputera. I strasznie chcesz siu-siu." "
W pełni zgadzam się z Twoim rozumowaniem. I właśnie dlatego niespecjalnie poważam procedury rekrutacyjne. Tyle, że HR z agencji zewnętrznych często nie wie na czym polega praca, do której szuka kandydatów. "sztuczki wśród informatyków może mieć urok, a w innych okolicznościach wygląda na grę ukartowaną z przyjaciółką szwagierki. " Pełna zgoda, co tylko pokazuje bezsens tego typu pytań w testowaniu cech charakteru kandydata. 2011/08/18 15:42:27
jaka jest najmniejsza liczba podzielna przez 225, którą można zapisać używając wyłącznie zer i jedynek?
1) 0 2) nie istnieje min(-1111111110...0) 2011/08/18 17:23:51
Do usług!
Jeszcze refleksja nad propozycją: i sprawdzić ile to jest S1, S2, S3... Na krótki rzut - dobrze, na dłuższą metę - zbytnie przyzwyczajenie do indukcji może stać się uzależnieniem. A odwyk jest trudny. Jajakoprobabilista, oczywiście, zastosowałem podejście probabilistyczne, czyli regułę Bayesa, czyli "warunkowanie" ze względu na przedostatni krok. I wtedy natychmiast wychodzi, i dodatkowy łup - metoda jest potężna i uzyteczna, niezła - wręcz może konieczna - aletrnatywa dla indukcji (scentyficznej, oczywiście) 2011/08/25 21:40:31
Tez pomyślałam o Bayesie, ale może dlatego, ze miałam niedawno z tego (i wielu innych) egzamin.
|
|