Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Potęga wiedzy

Przed wiekami czułbym swą nicość i zagubienie widząc skomplikowany świat. Dziś czuję je widząc skomplikowane wyjaśnienia świata.

(Tak, to skutek czytania o mp3).

czwartek, 11 sierpnia 2011, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/08/11 18:07:03
andsolu, cytuje twoje komentarz do blogu o mp3: "Do kolegów matematyków: nic nie mam przeciw symbolom i formalizmom. Wręcz przeciwnie: żyję z nich. Ale one mają pojawiać się (na ogół, dodajmy, by uniknąć kroku ku fanatyzmowi symplicjonistycznemu) po zrozumieniu na czym polega zjawisko, a nie dla wyłuskiwania z nich tzw. interpretacji w fizyce czy w czymś innym. Niby oczywiste, najpierw słowo, potem jego zapis, ale kierunek nałogowo wykręcany na odwyrtkę przez fachowców'

Stwierdzenie jest kapitalne. Rekomenduje lekture wspomnien Richarda Feynmana, znakomitego amerykanskiego fizyka (niektorzy mowia ze drugiego po Einsteinie). Feynman udal sie na jakis czas do Brazylii aby nauczac studentow fizyki. Krytycznie wyrazal sie o sposobie ksztalcenia: owo ksztalcenie polegalo na pamieciowym wkuwaniu definicji i wzorow. Pewnego dnia, na wykladzie Feynman zapytal o zjawisko X. Studenci wyrecytowali bezblednie definicje zjawiska X. "No, a powiedzecie dlaczego swiatlo sloneczne odbija sie od fal na wodzie?" zapytal pokazujac okno. Nikt nie wiedzial. Feynman byl zniesmaczony - to wlasnie zjawisko X bylo odpowiedzialne za odbijanie promieni slonecznych. Ale tego nikt studentom nie wytlumaczyl.

Neistety, wkuwanie definicji bez zrozumienia to dominujace podejsce w "dydaktyce".

P.S. Dobry artykul o Feynmanie w Polityce.pl

www.polityka.pl/nauka/natura/1518166,1,richard-feynman---drugi-po-einsteinie.read

-
2011/08/11 19:46:27
swietna linka gospodarzu, niestety przy pierwszym zdaniu z czelusci domu domu doszedl mnie glos zony wzywajacy do czynnosci pozytecznych (tak powiedziala pokazujac pietrzace sie
prasowanie) ;) :)
-
2011/08/11 21:12:28
Faktycznie, bardzo przyzwoity artykuł. Z nazwisk tam wymienionych, na topie jest chyba von Neumann. Na podwójnym topie nawet, jeżeli komuś połączenie: bomba A & Co rezonuje.

Link do mp3 faktycznie świetny. Co do WO to on chyba chemik z wykształcenia jest? I lewak, priorytety uwzględniając? Trzeba przyznać, dzielnie walczy.
Osobiście bardzo doceniłem uwagę: Biedny audiofilu, robiłeś swoje mp3 z vinyli?, jako że już naście lat, jak obliczyłem, do tego się przymierzam by z vinyli na CD ...
Fakt, wątpliwości egzystencjalne straszne mogą być jako że skrót myślowy to po to, by krótko było co prostą drogą do wątpliwości egzystencjalnych ...
Nie, zaznaczam stanowczo(?), bym miał coś na przekór następnemu akapitowi. Co przez "słowo" rozumiemy?
-
2011/08/11 21:17:58
mamula, dzięki za linkę do Polityki. Co do owego urywku książki Feynmana, pojawił się tu w rozmowie przed dwoma laty, przypomniany przez banderzwierza, pomyślałem więc, że nie od rzeczy będzie ułatwić innym zainteresowanym zapoznanie się z tym kapitalnym opisem, który dotyczy (obawiam się) nie tylko przeszłości i nie tylko Brazylii. Nie znających tego, serdecznie zachęcam do lektury.

Rysiu, z podobnych przyczyn przekonałem się do takiego pionowego wypychacza pary, prasuję tym dużo szybciej niż żelazkiem, ale nie wiem jak to się nazywa w języku, którego kiedyś używałem na codzień a czasami i w nocy.
-
2011/08/11 21:42:35
cmss: no właśnie, wo "dzielnie walczy", ale tam, gdzie to jest zupełnie niepotrzebne, bo droga do zdobycia uznania i sympatii wiodła przez powiedzenie miskom: "bardzo Ci dziękuję za dużo lepsze ujęcie tematów, które w istocie nie są moją specjalnością". To chyba nie kwestia lewactwa, prawactwa czy obojnactwa, a tego, że mówienie takich prostych rzeczy nie jest naszą, polską specjalnością :)

Zgoda co do von Neumanna. Ponieważ szybko odszedł, łatwiej o nim jest zapomnieć. Nie z mojej perspektywy można oceniać kto więcej włożył do matematyki i fizyki, ale nawet z mojej jest wyraźnie widoczne, że w tej trójce wielkich on miał najgłębsze rozumienie roli administratorów nauki, czyli powiązań między tym, czym chętnie by się zajmowali uczeni a tym, na co skłonne są łożyć władze.

Co przez "słowo" rozumiemy? No, tak, w zwrocie najpierw słowo, potem jego zapis "słowo" pojawia się jako nieomal równoważnik konceptu, idei, natomiast "zapis" jest prawie tym samym, ale już w opakowaniu i do położenia na półce w sklepie. Nie będę się upierał, że sformułowanie jest najlepsze z możliwych, ale wierzę, że przy dozie dobrej woli zgodzisz się, że koncepty kursujące wśród specjalistów jako niedoszlifowane słowa poprzedzają starannie przemyślane, owinięte w obronne zastrzeżenia i niuanse zapisy, które potem są treścią podręczników.
-
2011/08/11 23:24:53
"droga do zdobycia uznania i sympatii wiodła przez powiedzenie miskom: "bardzo Ci dziękuję za dużo lepsze ujęcie tematów, które w istocie nie są moją specjalnością"."

Tak. To jest chyba dla wszystkich oczywiste. Z wyjątkiem WO. A swoją drogą, ten oryginalny tekst WO o mp3 wcale nie był najgorszy. Mógł WO najzwyczajniej docenić, że miskom się chciało. Ale to oznaczałoby utratę wywalczonego prestiżu. I docenić? U nas?

" To chyba nie kwestia lewactwa, prawactwa czy obojnactwa "


U nas tak. Nie słyszałeś o lewicowej akustyce? Albo zbrodni komunistycznej?
-
2011/08/11 23:26:14
ad1. Lewactwo czyste wprost. Może być prawactwo, jeżeli wolisz, nikła różnica. Ale nie jest naszą, polską specjalnością to lewactwo.
ad 3. Tak właściwie, chodziło mi o coś poważniejszego, akapity są interesujące. Jestem pełen respektu w stosunku do tych, którzy myślą słowami, ja do nich nie należę. Ktoś coś pisał o dwóch kulturach. I będąc w tej nie-humanistycznej jak powiedzieć: koń jaki jest każdy widzi skoro z (chwilowo) ślepym rozmawiasz? No dobrze, koń to 4 nogi, głowa , tułów i ogon, oczywiście na real - pamiętamy, najpierw małpa od niej człowiek pochodzi czyli banan, gałęż, wędka itd - wszystko przetłumaczone, jak połączyć to mamy konia, git. Wszystko jasne, tylko teraz tenże chwilowo ślepy musi samodzielnie tak kozę a i żabę rozwiązać, inaczej ślepym pozostanie i ch*j, że Masłowską zakończę.
-
2011/08/12 00:01:30
cmss: ja nie wiem jak myślą, ani jak myślę (na pewno nie słowami Masłowskiej, bo to nie jest ani stadium pre-verbalne, ani post-verbalne, a emocjonalny MacDonald), wiem, że są jakieś powiązania między ideami a słowami, i przy zmianie języka ostro się to odczuwa.

A mówię o tym, bo niedawno właśnie spytał mnie Jurek Kocik jak powiedzieć po angielsku "poglądowy rysunek" (a mówi on tym językiem na codzień) i uświadomiłem sobie, że nie tylko tego nie wiem, ale nie wiem też jak powiedzieć coś takiego po portugalsku ani po rosyjsku i skoro to dla mnie coś znaczy tylko po polsku, to może to nic nie znaczy i od dziecka mnie okłamywano. I jestem jak ta pchła z naukowej rosyjskiej anegdoty, która po urwaniu słowa nie umie skakać.

Więc przypuszczam, że myślę wewnątrz jakichś nitek, które wiążą doznania ze słowami (a nie należę do myślących obrazami) i poczekam trochę, aż Vilayanur Ramachandran mi opowie jak ja myślę, a chwilowo będę myślał o rzeczach, z którymi mam trochę więcej szans na dojście do ładu.
-
2011/08/12 01:04:25
Tak zupelnie na marginesie, oryginalny artykul WO jes tcalkiem dobry, i jedyna pomylka jest pomylenie przetwornika analogowo-cyfrowego z cyfrowo analogowym. Miski tez maja po swojej stronie rozne rzeczy, na przyklad sluszne zauwazenie ze twierdzenie Nyquista-Kotielnikowa-Snannona mowi o odtwarzaniu funkcji z ograniczonym spektrum, ale nei zauwazenie ze muzyka takiego ograniczonego spektrum nie ma, wiec probkowanie i pozniejsze odtwarzanei sa operacjami przyblizonymi, nawet jezeli sie sygnalu nie kompresuje. Dlatego tez wymyslono inne standardy zapisu na CD, na przykald SACD w ktorym probkuje sie z czestotliwoscia prawie 3 MHz dzieki czemu odtwarzne jest pasmo do 50 kHz. A wedle owej psychoakustyki, harmoniczne instrumentu nawet powyzej 20 kHz, mimo ze czlowiek ich wprost nei slyszy, maja wplyw na odbior muzyki

Ale o ile miski do mleka napisaly artykul ciekawy, to niepotzrebnie ma on od pierwszego wiersza charakter ataku na WO. WO pisal artykul dla kompletnego laika i pisal o ludziach ktorzy stworzyli MP3. Nie bylo celem WO wyjasnienie z drobiazgami jak MP3 dziala. Nei wiem czemu miski do mleka uwaza ze musi to ludziom wyjasnic. Tak mi wyglada jakby uwazal ze ma monopol na wyjasnianie.
-
2011/08/12 04:35:29
Snow, Dwie kultury, 1959
Dwa biegunowo odmienne środowiska: na jednym biegunie mamy intelektualistów o literackiej proweniencji, którzy, nawiasem mówiąc, we własnym gronie mówią o sobie jako o "intelektualistach", jak gdyby w ogóle nie było żadnych innych. Pamiętam, jak pewnego razu, gdzieś w latach trzydziestych, G.H.Hardy powiedział mi z pewnym zakłopotaniem: - "Czy zauważyleś, jak używa się dzisiaj słowa "intelektualista"? Wydaje się, że pojawiła się jakaś nowa definicja, która z pewnością nie obejmuje Rutherforda, Eddingtona, Diraca, Adriana ani mnie. Nie uważasz, ze wydaje się to dość dziwne?". Intelektualiści o literackiej proweniencji - na jednym biegunie, a na drugim - naukowcy z fizykami na czele. [ ... ] Ich postawy są tak różne, że nie potrafią znależć wspólnego języka nawet na poziomie emocjonalnym.

To mp3 było interesujące bo wyrażnie widoczna jest "literacka proweniencja" WO i "ścisła" Misek do mleka.
Abstrahując oczywiście od faktu, że żaden humanista nie będzie wyjaśniał "istoty" mp3.
-
2011/08/12 04:41:10
Aha, przestałeś udawać, że nie pamiętasz kto napisał The Two Cultures :)
-
2011/08/12 04:48:21
@mamula66
(Andsolu przepraszam za długość, ale skoro pytają, to odpowiadam)

Muzyka nie ma ograniczonego spektrum, ale słyszenie ma. Dane o wpływie harmonicznych powyżej 20kHz na odbiór muzyki są z tego co wiem bardzo skąpe, znam dwie prace z jednego laboratorium (pierwszy autor Oohashi) pokazujące bardzo słabe, choć mierzalne efekty. O ile mi wiadomo, nigdy takie dane nie zostały opublikowane przez inne laboratorium - choć może coś przeoczyłem, nie śledziłem tego ostatnio. Jeszcze w Katedrze Akustyki Muzycznej Akademii Muzycznej w Warszawie mówiono mi o podobnych wynikach, tyle, że nie zostały one opublikowane, czyli trzeba przyjąć, że nie istnieją.

Z SACD jest problem taki, że zapisuje z 3 MHz, ale z jednobitową rozdzielczością (kodowanie DSD w odróżnieniu od "zwykłego" PCM). Normalnie jednobitowa rozdzielczość oznacza gigantyczny szum kwantyzacji, z którym w SACD radzą sobie poprzez tzw. kształtowanie widma szumu, które "wypycha" szum z częstotliwości słyszalnych w niesłyszalne. Wynik jest taki, że owszem masz pasmo rozciągające się bardzo wysoko (przynajmniej w teorii, odtwarzacze to ograniczają), ale wchodzi Ci tam ów wypchnięty szum.
Jeśli wierzy się w słyszalność składowych powyzęj 20kHz, można sobie z tym poradzić znacznie prościej stosując "zwykłe" kodowanie PCM jak w CD, tylko z większą częstotliwością próbkowania. Tak ma martwy format DVD-A, tak może być zapisany dźwięk na dyskach Blue Ray: cz. próbkowania 96kHz, 192 kHz, i parę innych. Zresztą obecnie takie cz. próbkowania (oraz 24-bitową rozdzielczość, zapewniającą teoretycznie 144-dB dynamikę, w praktyce ograniczoną przez szumy toru analogowego do 100-120 dB) dają co lepsze komputerowe karty dźwiękowe.

Był jeszcze jeden zarzut do DSD/SACD, że proces ten może generować dodatkowe zniekształcenia w sposób, którego mówiąc szczerze nawet nie próbowałem zrozumieć.

Dość powiedzieć, że z tego co wiem w podwójnie ślepym teście są poważne problemy z odróżnieniem tradycyjnego PCM 44.1/16 (a la CD) od PCM wysokiej rozdzielczości (a'la DVD-A/Blue Ray) czy od DSD (a'la SACD). Oczywiście, o ile test jest zrobiony z identycznie przygotowanych źródeł. Jakiś czas temu przyłapano pewną wytwórnię muzyczną na stosowaniu nieco innego kształtowania dźwięku do (droższych) plików audio wyższej rozdzielczości. Oczywiście brzmiały nieco inaczej niż pliki 44.1/16, ale była to zasługa dodatkowych zabiegów upiększających, a nie rozdzielczości.

Poza tym z DSD jest jeszcze jeden problem. Matematyka do przetwarzania dźwięku cyfrowego istnieje dla PCM, a nie dla DSD. Żeby wydać płytę SACD musisz albo zrezygnować z edycji bardziej zaawansowanej niż cięcie i sklejka itp, albo robić to i tak na gęstym PCM i konwertować, tracąc rzekome przewagi DSD nad gęstym PCM. (Ostatnio żeby poratować edycję DSD w wymyślono DXD, rodzaj hybrydy między PCM a DSD).


A propos WO. Mamy z WO dość długo ciągnący się spór o znaczenie precyzji w artykułach prasowych. Moja notka to część tego sporu.

Nie zgodzę się, z Twoim zdaniem " Nie bylo celem WO wyjasnienie z drobiazgami jak MP3 dziala". Tzn. może nie było to jego celem, ale spróbował wyjaśnić, i zrobił to błędnie. Stoję na stanowisku, że lepiej by zrobił, gdyby nie wyjaśniał wcale.

"Tak mi wyglada jakby uwazal ze ma monopol na wyjasnianie."
Ależ skąd, nie mam nic przeciwko gdy inni wyjaśniają. Mam przeciwko, gdy wprowadzają czytelników w błąd.
-
2011/08/12 05:06:24
@cmss
Ciekawostką jest tu, że w zasadzie WO (chemik) jest z wykształcenia ciut bliższy ścisłości niż ja, biolog.
-
2011/08/12 05:31:47
Długie komentarze są mile widziane gdy krótkie sprawy nie rozwiązują :) Mam tylko lekki, choć niezawiniony, wyrzut sumienia, że wartościowa dyskusja może w kawałku zostać porwana (hijacked) na mój blog, a to nie jest dla niej dobre. Ale nastąpiło to całkiem naturalnie, więc nie będę odmawiał ani różańca ani komentarzy.

A skoro pojawiłeś się i nie jest niemożliwym pojawienie się i adwersarza, powtórzę co tyle osób już powiedziało: jego artykuł był (jest) wartościowy, czasami trudno jest zrozumieć po co jakieś zadry tam gdzie inni polepszają jakość. Coś w klimacie. Lato za gorące albo za zimne.

-
2011/08/12 08:01:52
Kłaniam się wychodząc z lurking mode.
Być może ciekawe będą moje wrażenia z lektury artykułu WO. Rozumiem dość dogłębnie teorie stojące za MP3 z racji dawno odebranego wykształcenia (nieużywanego w 95%, ale pamięta się najlepiej to co się wchłaniało w tym wieku) oraz z racji zainteresowań i śledzenia tematów około kompresji plików i MP3 latach gdy powstawały. No może poza szczegółami psychoakustycznymi. Próbkowanie, transformacja Fouriera (w analizie klasycznej-ciągłej, wariant dyskretny i obejmujące oba ujęcie analizy funkcjonalnej) i jej związek z akustyką. Pamiętam na czym polega główny chwyt w algorytmie FFT tak dramatycznie zmniejszający złożoność obliczeniową (że da się nadążyć za muzyką). Czytałem kiedyś temu o istocie MP3 - co się odrzuca/upraszcza po etapie FFT. Wiem też na czym polega końcowe kodowanie na CD, bo przecież tam nie zapisuje się wyniku próbkowania, tylko zwiększa się objętość kodem korygującym błędy (ciekawa algebra). Co łączy się z MP3 gdy się słucha tych plików zapisanych na CD. Jest więc tu słowo kodowanie używane w kilku znaczeniach - jeden z powodów nieporozumień.
Czytałem więc WO w Gazecie i MdM z na blogu z nastawieniem: "jakie jeszcze ciekawe szczegóły lub anegdoty usłyszę", "jakie generalne refleksje, myśli na tych szczegółach zostaną oparte" oraz ze sportową ciekawością "jak wyważy autor uproszczenia aby osiągnąć generalny cel i walory literackie - czytalność". U WO szybko zorientowałem się, że wbrew tytułowi (jak oszukać ucho, jak stworzył MP3) celem jest pokazanie modelu współpracy nauki i przemysłu, w tym filozofii życiowej i podejścia do kariery i pieniędzy (tu:post NRD-owskich naukowców). Modelu europejskiego przeciwstawionego temu amerykańskiemu. To pasuje i do rubryki gospodarczej i do lewicowych zainteresowań WO. W tym sensie artykuł jest świetny. Ale MdM ma rację, dopisując swój komentarz, wyjaśniając błędne i mylące uproszczenia (pomijam pewną agresję wynikającą jak pisze z tradycji relacji z WO). Popularyzator musi sobie wyobrażać, że w czasie lektury u czytelników w wielu miejscach pojawią się pytania, pragnienie dokładniejszego wyjaśnienia. I podejmuje decyzje, gdzie pogłębić odpowiadając na spodziewane pytania, gdzie nie - dbając o główną myśl i literackie walory. WO za jedną z ważnych anegdot uznał np.tę o trudności kompresji "Tom's Diner". Słusznie - konkretny utwór przyciąga uwagę. WO pyta w wywiadzie - dlaczego ten utwór. Odpowiedź profesora jest oczywiście prawidłowa, ale częściowa - bitrate. Za dużo danych do kompresji/dekompresji, żeby komputer nadążył w czasie rzeczywistym. Ale dlaczego za dużo danych? Ja się tu skrzywiłem na to pominięcie, ale to decyzja autora. Ale to konsekwencja wcześniejszego pominięcia - opisując jak oszukiwać ucho, profesor wg WO poprzestaje na samym próbkowaniu i porównaniu do filmu - 25 klatek na sekundę. MdM ma rację - u czytelnika-laika pozostaje wrażenie, że istota wynalazku MP3 to jak badania nad ruchem i wynalazek filmu-projektora. To istotny błąd WO nie tylko dlatego, że pominął sedno wynalazku. On pominął rzecz b.istotną dla założonej wymowy artykułu. Próbkowanie to odkrycie na poziomie "lutownicy i drucików", na poziomie techników bez teoretycznego wykształcenia - braci Lumiere (przytrzymywanie klatek filmu nieruchomo na chwilę zamiast ciągłego przesuwania u Edisona - co poprawiło ostrość). MP3 to wynalazek idący dużo dalej, wykorzystujący i zaawansowaną matematykę, i świetny algorytm (szybkość) i psychoakustykę, rzemiosło i zdolności techniczne były tu ważnym ale tylko dodatkiem. Tu już potrzebny jest instytut naukowy i model współpracy nauka-przemysł i dzielenia zysków z wynalazku. Brak pogłębienia, dotarcia do sedna MP3 nie pasuje, wręcz zaciemnia sens artykułu - jest tu jakaś niekonsekwencja autora.
-
2011/08/13 02:50:04
kaneis: bardzo serdecznie dziękuję Ci za wyważony i rzeczowy komentarz, tym ciekawszy dla mnie, że mówiący o użyciu error correcting codes, skąd dla mnie sugestia, że może powiniem przemóc lenistwo czy jak tam nazywa się nadmiar innych zabaw i spróbować wgłębić się trochę w temat.

Jest sporą złośliwością losu, że pad Bloksowego serwera nastąpił w czasie, gdy wiele osób mogłoby wdać się w czytanie i przemyślenie Twoich uwag (4 po południu) - niestety czytelnik to lotna istota i nie zawsze wraca. A szkoda. Ponieważ pełnię tu rolę Bloksowego gospodarza, bardzo Cię przepraszam za ten feler mojej blogowej platformy i przyznaję, że skłoni mnie to do intensywniejszego przemyślenia zmiany adresu bloga.
-
2011/08/13 03:50:21
Odpowiem krotko MdM, krotko aby nie "bruzdzic" andsolowi w blogu.

Wypada sie zgodzic ze przewagi SACD sa dysksyjne, podobnie jak przewagi innych standardow o "wysokiej rozczelczosci" w rodzaju DVD-A. Jest pare zwalczajacych sie obozow zarzucajacych sobie nawzajem niewlasciwa metodyke badan i inne grzechy. Troche jest to na marginesie moich zainteresoean, wiec sledze od przypadku do przypadku.

Faktem jest ze SACD sie nie przyjal (wydano cos 6000 plyt, co jest niczym) i owo nie przyjecie wynika raczej nie z wad standardu, co z faktu ze szybkosc konwoju okreslona jest przez szybkosc najwolniejszego okretu, co zupelnie prosto przeklada sie na fakt, ze do pelnego podziwiania zalet SACD potrzebny jest sprzet wartosci dobrego samochodu.

Zas moje osobiste doswiadczenie jest takie ze SACD to SACD, mp3 to mp3, ale najlepsze rezultaty osiaga sie jezeli caly tor - od zrodla po glosniki nie zawiera ZADNEGO elementu cyfrowego a najlepiej zadnego elementu polprzewodnikowego. Niestety, CD (a nawet SACD) nie moze rownac sie z plyta winylowa. Rowniez niestety, spzret "nie cyfrowy" tez kosztuje tyle co niezly samochod, ale uwazam ze to pieniadze lepiej wydane niz na sprzet ucyfrowiony. No i dzieki temu ilosc moich winyli niebezpiecznie zbliza sie do liczby 4 cyfrowej.

Co nie przeszkadza ze w pracy i w samochodzie slucham MP3 i radia satelitarnego. Cyfrowego jak najbardziej
-
2011/08/13 04:41:39
@kaneis i andsol

Racja, to co się dzieje w CD-A poniżej poziomu danych audio jest niesamowite. Modulacja 8-14 (en.wikipedia.org/wiki/Eight-to-fourteen_modulation), korekcja błędów i rozproszenie danych, dzięki którym płyta powinna przeżyć nie tylko liczne zarysowania, ale nawet wywiercenie 2-mm dziurki lub naklejenie 2-mm szerokości taśmy wzdłuż promienia. No i śledzenie, nie mogę się powstrzymać przed przeklejeniem porównania:

At a constant linear velocity of about 1.2 meters per second, the required tracking precision is astounding: Proper tracking of a CD is equivalent to driving down a 10 foot wide highway (assuming an acceptable tracking error of less than +/- 0.35 um) more than 3,200 miles for one second of play or over 14,400,000 miles for the entire disc without accidentally crossing lanes! Actually, it is worse than this: focus must be maintained all this time to better than 1 um as well (say, +/- 0.5 um). So, it is more like piloting a aircraft down a 10 foot wide flight path at an altitude of about 12 miles (4 mm typical focal length objective lens) with an altitude error of less than +/- 7 feet! All this while the target track below you is moving both horizontally (CD and spindle runout of 0.35 mm) 1 mile and vertically (disc warp and spindle wobble of up to 1 mm) 3 miles per revolution! In addition, you are trying to ignore various types of garbage (smudges, fingerprints, fibers, dust, etc.) below you which on this scale have mountain sized dimensions. Sorry for the mixed units. My apologies to the rest of the world where the proper units are used for everything).

(nie sprawdzałem obliczeń, źródło repairfaq.ece.drexel.edu/sam/cdfaq.htm )

Ale oczywiście jest to poziom oddzielny od samego kodowania audio, wszak dowolny plik (w tym mp3) zapisany na CD-ROM będzie poddany identycznym (niemal, są OIP drobne różnice) zabiegom. Z drugiej strony, plik mp3 (czy kopia płyty danych PCM z płyty CD) zapisane na dysku komputera też podlegają zawiłym zabiegom i kodowaniu korekcji błędów, ukrytym przed nami przez mądrość projektanta dysku.

@mamula66
Niestety, CD (a nawet SACD) nie moze rownac sie z plyta winylowa.
Deklaracje o wyższości ("z osobistego doświadczenia") nośnika o S/N w najlepszym przypadku 70 dB nad nośnikami o S/N 96-120 dB uważam za religijne, a na flejma religijnego chyba dziś nie mam ochoty.
-
2011/08/13 05:09:54
miskidomleka: "nośnika o S/N w najlepszym przypadku 70 dB nad nośnikami o S/N 96-120 dB uważam za religijne, a na flejma religijnego chyba dziś nie mam ochoty."

Niestety, mam inne zdanie. Co z tego ze male szumy skoro CD slychac tak jakby dzwiek dochodzl z glebokiej studni? Podobne zdania jak MdM pochodza od ludzi ktory porownuja jakosc CD z gramofonem Bambino produkcji firmy Fonica w Lodzi.. Od czasu gramofonu Bambino to i owo sie zmienilo
-
2011/08/13 09:23:28
AndSol: (re intensywniejszego przemyślenia zmiany adresu bloga.)

Niechętnie, ba! - z wyraźnym obrzydzeniem - odnoszę się do prozelitów komputerowych, którzy, najczęściej nieproszeni, doradzają otoczeniu zmianę systemu operacyjnego, przeglądarki, edytora (czy jakichś innych elementów interfejsu człowieka z siecią), bo uważam, że każdy swój rozum ma i używa tego, czego mu akurat wygodnie. A po drugiej stronie drogi też padają serwery bądź bywają inne mniejsze lub większe niedogodności.

Atoli jednak... Skoro już podzieliłeś się z Czytelnikami taką wątpliwością, mała uwaga. Otóż blox, we współpracy z applowską aplikacją pocztową (której używam też do zasysania RSSów z blogów) wyjazuje ciekawą właściwość - otóż nie pokazuje autora komentarza (znaczy gdzieś tam jest, jak się wczytać i otworzyć komentarz na pełen ekran, ale z wierzchu, w takiej formie jak się czyta, to nie widać - tutaj widać, że nie widać). Ma to pewną ciekawą zaletę, mianowicie można bawić się w zgadywanie autora, ewentualnie przenieść punkt ciężkości z "kto" na "co", ale ewidentnie jest pewnym kalectwem bloxa (kalectwu zresztą nie pomaga update systemu operacyjnego, bo Lion ma nowego, "trójszpaltowego" klienta poczty). RSSy spod blogspota czy łotrpressa są unaffected.

A czemuż ja o tym piszę w ogóle. Otóż ulubiony iFanBoy blogosfery, z przyczyn organizacyjnych zmuszony jest korzystać z bloxa (i nawet nie wypada mu roić o zmianie platformy blogowej, chyba, że razem z pracodawcą). I nie wypada mi się smiać głośno, ale pochichotać trochę mogę.
-
2011/08/14 22:24:20
@andsol
Dzięki za miłe słowa. Co od ECC, literaturę znam sprzed ponad 20 lat, najfajniejsza była:
Birkhoff, Bartee - Modern applied algebra (było też polskie tłum.PWN).
To tu po raz pierwszy zobaczyłem, że algebra to nie tylko dziedzina usługowa dla innych ale może być jak najbardziej bezpośrednio stosowana. Rozumiem piękno teorii Galois, ale wydawało mi się, że temat jest już zamknięty, po co jeszcze tyle szczegółów dla ciał skończonych? A tu takie nieoczekiwane zastosowanie! Pamiętam zaskoczenie, gdy czytałem specyfikację techniczną mojego pierwszego odtwarzacza CD - kodowanie Reeda-Solomona o którym wiedziałem, że jest szczeg.przypadkiem kodów BCH omówionych w pow.książce. O ile wiem, to takie kodowanie jest w każdej płycie, włącznie z blu-ray. W każdym odtwarzaczu przekształca się w jakimś sensie te wielomiany nad ciałami skończonymi :-). I jaką te obliczenia mają szybkość w porównaniu do przeglądania wykładniczej wielkości tabel - zachowując bliskie optymalnym wykrywanie i korygowanie błędów.
-
2011/08/15 21:58:06
keneis: "To tu po raz pierwszy zobaczyłem, że algebra to nie tylko dziedzina usługowa dla innych ale może być jak najbardziej bezpośrednio stosowana"

Owa stosowanosc wyplywa calkiem nieoczekiwanie z roznych dziedzin matematyki i pasuje rownie nieoczekiwanie do roznych dziedzin zycia. Wlasnie trawie artykul, jeden z dosyc dlugiego cyklu na ten temat: "A Note on Characterizing the k-Opt Neighborhood Via Group Theory", Bruce Coletti i inni. Coletti zrobil z tego doktorat.

Do czego mi to potrzebne? Do calkiem przyziemnych spraw: do konstrukcji algorytmow do optymalizacji przewozu towarow ciezarowkami...