|
Blog > Komentarze do wpisu
O kotach i oponach
Zazdroszczê kotom. Obli¿e siê taki tu i tam i ju¿ czysty. Wcale nie
chce mi siê i¶æ pod natrysk, po powrocie zobaczy³em tutaj tyle wody, ¿e mam ju¿
chyba hydrofobiê. Ale nie powinienem narzekaæ, w naszej dzielnicy nie
zala³o. Nic tam, wytrzymam, prawdziwy macho zniesie nawet natrysk.
W São Paulo by³o tak gor±co, ¿e choæ s³onko mnie dopada³o tylko
przez parê minut z rana, ¿ona krytycznie oszacowa³a moje pokra¶nienie:
„by³e¶ na pla¿y?” Marne 700 km ró¿nicy, a zupe³nie inny klimat.
Prawie tropikalny. Co ja robiê w tym zi±bie?
Za parê godzin trzeba wyci±gaæ swoj± amfibiê i p³yn±æ na uniwerek.
Najbardziej mnie w tym martwi stan opon innych samochodów. Brazylia jest
pe³na supermanów, ale oni nie maj± superopon. I ja hamujê, a ten z ty³u nie
zawsze. I ubezpieczenia s± tu tak zdzierskie sprytne, ¿e p³ac± za
naprawy powy¿ej 900 reali (1600 z³otych) a do tej sumy trzeba to ¶ci±gn±æ z
winnego.
Pierwszy raz nawet poszed³em do s±du od ma³ych spraw. Go¶æ mia³
adwokata, który dowodzi³ na podstawie analiz z Michelina, ¿e opony nie
pozwalaj± samochodowi zatrzymaæ siê szybko i samochód jad±cy z ty³u musi
uderzyæ tego z przodu, czyli ten z przodu jest winny i powinien ponie¶æ
wszystkie koszty. Mam bardzo ³adny, przychylny dla mnie wyrok s±dowy. Tak
zwany souvenir, nie bardzo wymienialny na pieni±dze. Komornik nawet
zamierza³ dostarczyæ mi jak±¶ dzieciêc± ko³yskê i star± kuchenkê gazow±.
Wiêc drugim
razem gdy inny go¶æ zapytany czy p³aci odrzek³ nie mam pieniêdzy
nawet nie poszed³em na policjê, ¿eby odebraæ dokumentacjê. Oni opisuj±
zaj¶cie, ale bez winy. Tolerancja, paz e amor. Ale ty³ mojego wozu
by³ dzielniejszy ni¿ przód jego i my¶lê, ¿e sprzeda³ ¿onê i dzieci, ¿eby móc
znowu prowadziæ.
Trzeci raz mia³em
lepiej, bo (inny jeszcze) przyg³up zupe³nie mi skasowa³ samochód, a by³o to
w czasie wakacji, wiêc jako¶ przetrwa³em miesi±c czekania na pieni±dze od
ubezpieczenia.
Wiêc proszê oddaæ moj± amfibiê pod opiekê ¶wiêtej Boboli czy jak jej tam, bo
to tylko mistyka za³atwi, racjonalne postawy wiele pomagaj± w kwestii
samochodów przede mn±, ale niewiele z tymi co za mn±. A tyle tu wozów, ¿e
nie ma jak byæ ostatnim.
Do¶æ tego narzekania. Czas na Spotkanie z Wod±. Brrrr... ¶roda, 31 sierpnia 2011, andsol-br
TrackBack
Komentarze
2011/08/31 18:19:24
W ¿aden sposób andsolu nie mogê dogrzebaæ siê ukrytego sensu/przes³ania. Mam i¶æ po linii Boboli?
2011/08/31 18:45:28
telemachu, przewarto¶ciowujesz miê. Ja rzadko mam przes³ania. O, ostatnio mia³em: nawet gdy minusa nie widaæ, ubij go modu³em. A wczoraj (po Twojemu: dzisiaj) mia³em mówiæ o kibolach czyli Szejenach ale resztki zmêczenia nie dawa³y, wiêc wyszed³ tekst zastêpczy, a.k.a. bajdurzenie.
mamula: mia³em kiedy¶ ubezpieczenie niemieckie i ¿adnych deduktybli tam nie by³o, dlatego jestem oburzony. Bo odzyskanie tych pieniêdzy jest next to impossible (o ile nie wymachujesz na³adowan± broni± paln±), czyli ka¿dy mo¿e dla treningu ³upaæ z ty³u i nawet mandatu za to nie p³aci. 2011/08/31 21:48:01
2011/08/31 21:48:16
ubezpieczenie niemieckie jest bardzo dobre, a nawet lepsze, zawsze dostajemy wiecej niz nasze auto jest warte, do tego ten z "tylu" zazwyczaj ma wine
Ordnung muss sein! 2011/09/01 00:56:18
@kwik: my¶la³em, ¿e kiedy¶ wspomina³em o tym. W moim uroczym, piêknym, pe³nym pla¿ Florianópolis, jest ³atwo nabawiæ siê raka skóry, wystarczy zaniedbaæ smarowanie siê kremami z odpowiednimi filtrami. A Argentyñczycy przyje¿d¿aj±cy na wczasy po paru godzinach s± spaleni jak raki, bo my¶l±, ¿e to bardzo na po³udnie od równika, wiêc nie pali tak ostro. A tu w³a¶nie warstwa ozonowa tak cieniutka jak nad biegunem po³udniowym. I nawet nie ma jak oskar¿yæ przemys³u i u¿ywania samochodów, zjawisko w pe³ni naturalne, czyli niezale¿ne od nas.
2011/09/01 03:31:00
Tak, tak, o spiekaniu na pewno wspomina³e¶. Ale ja powoli kojarzê.
2011/09/01 03:43:22
andsol: "mia³em kiedy¶ ubezpieczenie niemieckie i ¿adnych deduktybli tam nie by³o, dlatego jestem oburzony"
Mialem kiedys ubezpieczenie austriackie, dosyc dlugo bo pare lat dobre i musialem z niego korzystac, i deductible bylo jak najbardziej. Ale moze co kraj to obyczaj... Tutaj (USA) ten co wjedzie w tyl jest z definicji winny i w ogole zadnej dyskusji nie ma. 2011/09/01 04:14:21
Tutaj (USA) ten co wjedzie w tyl jest z definicji winny i w ogole zadnej dyskusji nie ma. Tu niby te¿, ale tutaj "adwokat" to odmiana schorzenia umys³owego i czasami atakuje w nieoczekiwanych miejscach.
2011/09/04 11:14:07
Rozwi±zanie problemu wyp³aty od okre¶lonej kwoty jest bardzo proste. Wystarczy zaopatrzyæ siê w samochód z odpowiednio warto¶ciowym ty³em tak, aby nawet najl¿ejsze uszkodzenie warte by³o ponad 500 dolarów.
2011/09/04 16:54:00
Warsztat naprawi, wystawi rachunek, ubezpieczenie zwróci czê¶æ wystaj±c± ponad 900 reali. No i w przysz³ym roku opadam w klasyfikacji ubezpieczeñ zupe³nie niezale¿nie od tego czy by³a czê¶æ mojej winy czy te¿ to by³ czysto bandycki napad. Po prostu tracê za rok kolejne 200.
2011/09/06 16:43:59
A, w ten sposób... My¶la³em, ¿e przyjmuj± zg³oszenia szkody dopiero, je¶li warto¶æ jest ponad 900 reali.
Ale i na to siê znajdzie sposób, je¶li kto¶ nie ma wielkich wymagañ co do auta. Trzeba mieæ tanie auto i go nie ubezpieczaæ (AC). O ile za ~500 dolarów to pewnie nic wzglêdnie je¿d¿±cego nie da siê kupiæ, o tyle za ~1000 raczej bez problemu. Pieni±dze zaoszczêdzone na ubezpieczeniu nale¿y odk³adaæ na kolejne auto. ;-) |
|
No to, przeliczajac zlote, jest okolo 500 dolarow. Wlasnie tyle w USA wynosi standardowy "wklad wlasny" czyli "deductible". Mozna miec mniej jak sie placi wieksza skladke.