Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
O, Boże!

W podróży byłem z Józefem Henem, był tak na papierze jak w mp3, więc pierwszą refleksją podróżną będzie cytat z jego Nie boję się bezsennnych nocy.... Mówi o pisarce, której nie cenił, ale ona to nadrabiała własną opinią o swej twórczości.

Wydzwania do mnie od wielu lat. Nie sposób przerwać potoku wymowy. Raz, podczas jej długiej rozmowy z Renią (bo jak mnie nie ma, albo tylko udaję, że mnie nie ma, to trzyma przy aparacie moją żonę), więc raz pan z podsłuchu nie wytrzymał i ciężko westchnął: „O, Boże!”

Śmieszne, ale szkoda, że nie może być prawdziwe (jeśli odliczyć możliwość telepatii Hena), bo panowie od podsłuchu raczej byli od słuchania a nie gadania, a po pracy nie zwierzali się podsłuchiwanym o tym jak im współczuli.

wtorek, 30 sierpnia 2011, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/08/30 17:18:01
Jednakowoz, pewna ilosc przykladow ktore znam z okresu Stanu Wojennego swiadczy o tym ze panowie od podsluchu czasem sie demaskowali.

Tak na marginesie... Do firmy gdzie pracowalem (Politechnika Warszawska) przyjechal profesor z Rosji. Gdzies telefonowal i uslyszal nagrany komunikat: "rozmowa kontrolowana, rozmowa kontrolowana". Byl zachwycony: "Wot kakaja kultura! Priedupriezdajut!" (uprzedzaja)

-
2011/08/30 19:28:19
Ha! Ciekawe czy byłoby Andsolowi do śmiechu jakby tak nagle w słuchawce empetrójki coś/ktoś westchnęło: O Boże! Co On czyta... :))
-
2011/08/31 01:37:34
mamula66: w istocie, czasami chodziło o wyraźne postraszenie: «a my tu jesteśmy w szafie»... A czasami może się wsypywali ot, tak, od niechcenia...

beatrix17: prawdowdopodobnie słychać by było głos Hena mówiący: «czemu ty, andsol, słuchasz Machalicę a nie mnie, oryginalnego Hena, co?»