Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Może artykuł, może wiersz

Witold Bereś i Krzysztof Burnetko w książce „Marek Edelman Życie. Po prostu” piszą (na str.368) „Ewa Brustman napisała kiedyś wiersz Rady dla młodego historyka II wojny światowej” i cytują parę linijek. Starczy ich, by odnaleźć (tylko w jednym miejscu) w Sieci całość, ale nie jako wiersz. Autor strony internetowej pisze, że wydrukowano to w Gazecie Wyborczej 27 listopada 1999, lecz pisze o „artykule”.

Spróbowałem odtworzyć postać wierszową, choć w istocie nie wiem jaka była oryginalna, nie widziałem tej GW w postaci papierowej. Myślę, że warto odtworzyć. Jeśli myślisz, że wystarczało podanie linki, przejdź przy jej pomocy do podanej tam wersji.

Ewa Brustman

Rady dla młodego historyka II wojny światowej

Jeżeli czujesz się prawdziwym patriotą,
masz w rodzinie narodowe tradycje i wuja kaznodzieję,
chciałbyś przypodobać się szacownym autorytetom ściskać ręce hierarchów,
mieć pogadanki w domach parafialnych i na harcerskich obozach,
być zapraszany przez czcigodnych Polonusów w różnych stronach świata
mów o pomocy udzielanej przez każdą rodzinę,
o bohaterskich księżach i odważnych zakonnicach,
o Sprawiedliwych i zamordowanych za pomoc,
o Żegocie,
fałszywych aktach urodzenia,
o dzieleniu się każdym kęsem na kartki,
cytuj wczesnego Edelmana,
nie wspominaj o szmalcownikach i donosicielach,
o strachu przed sąsiadami i członkami rodziny,
o okupach za milczenie i ukrywanie za majątek,
o zajmowaniu mieszkań i gospodarstw,
przemilcz getta ławkowe,
pogromy nazwij rosyjskimi przecież sam źródłosłów mówi za siebie,

przypomnij natomiast o judenratach i koniecznie o komunistycznych penetracjach podziemia,
o kwiatach którymi Żydzi witali Sowietów,
ale nie o żydowskich rodzinach wiezionych na Sybir razem z Polakami,
jeżeli już tam się znaleźli to po to aby zdezerterować w Palestynie,
i że prowokujący wygląd i że obrzezanie i że z rosyjskim wojskiem,
podkreślaj że Holocaust nie był i nie jest niczym wyjątkowym w okrutnych dziejach świata,
że komunizm był gorszy od hitleryzmu, pochłonął więcej ofiar,
że straty polskie większe, jednostki waleczniejsze,
że kwiat narodu zniszczono,
sól ziemi, szlachetność i prawość.

Jeżeli chcesz zdobyć poklask kół tzw. postępowych i zainteresowanie
zagranicznych mediów – pytaj z troską:
„jak to mogło się stać w środku katolickiego narodu?”,
wygłoś referat o szmalcownikach i donosicielach, przy tym przyznawaj: najwięcej było obojętności,
jeżeli chcesz być modny, dostawać zaproszenia na amerykańskie uniwersytety nie poświęcaj uwagi tym których rozstrzelano za ukrywanie żydowskiego dziecka ale tym, którzy z widłami gonili zbiega z Oświęcimia,
dokumenty biorące w obronę Żydów traktuj podejrzliwie,
wytykaj obłudę polskiej dyplomacji, pasywność polskich dowódców, dwulicowość emigracyjnego rządu,
gdy mowa o Żegocie, odpowiedz że to margines, zachwycaj się Schindlerem, pomiń Sendlerową,
przede wszystkim nic dobrego o Kościele,
jeżeli ktoś wspomni o wyzwoleniu „Gęsiówki”,
ripostuj że większość uratowanych zginęła daj do zrozumienia że z rąk polskich powstańców,
ale Powstaniem Warszawskim nazywaj Powstanie w Getcie,
dointerpretuj wiersz Miłosza i wspomnij o artykule Błońskiego nawet gdy go nie czytałeś,
cytuj późnego Edelmana a potem lekceważ polskie źródła, przecież nie mogą być obiektywne,
znajdź okazję do napomknięcia o dzielności Duńczyków,
zadumaj się nad fenomenem polskiego antysemityzmu,
rzuć zdanie: nikt nigdy nie policzył czy więcej było szmalcowników czy Sprawiedliwych.

A kiedy już staniesz się wiarygodny dla jednych i dla drugich zdobądź się na odwagę i pozamieniaj referaty.

środa, 24 sierpnia 2011, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/08/24 07:22:17
Smutne, ale prawdziwe. U nas wszystko jest albo białe albo czarne - kolorów pośrednich nie dostrzegamy.
I nikt nie jest tak odważny, aby zmienić referaty. Zresztą bieżąca polityka i tak wtłoczyłaby go w swoje ramy.
-
Gość: nightwatch, apn-77-115-134-42.dynamic.gprs.plus.pl
2011/08/24 07:41:38
nie ma obaw, I tak referatu nikt nie przeczyta. Wszyscy wiemy jak bylo wiec po co jeszcze czytac?
-
2011/08/24 10:09:02
może Calek Perechodnik "Spowiedź"?
-
2011/08/24 19:22:22
Boli
-
Gość: janna, cpc7-walt12-2-0-cust4.13-2.cable.virginmedia.com
2011/08/24 20:11:55
Nie zgadzam sie z wymową wiersza. To jednak nie jest tak że po jednej stronie stoją oszołomy mówiące wyłącznie o aureoli jaśniejącej nad głową Narodu, a po drugiej takie same oszołomy, tyle że nawijające wyłącznie o rogach. A prawda leży po środku. Nie, te strony wcale nie są symetryczne. Zgadzam się że "lewicowo-postępowo-cywilizacjośmierciowa" tematyka częściej dotyczy ciemnych stron, że się częściej zajmujemy wyciąganiem brudów na wierzch, ale nigdy nie zdażyło mi się wysłuchać wykładu/przeczytać artykuł/brać udział w dyskusji w której negowano by dokonania Polaków/Kościoła itp. Ta strona wcale nie działa na wyparciu, tak jak niestety strona próbująca przedstawić Polskę wyłącznie w jasnych barwach. Po tej stronie zamienienie referatów w zasadzie nie wywołało by większego poruszenia, bo i czym.
-
2011/08/25 01:05:31
Nie nalezy zapomniec o stworzeniu jeszcze jednej wersji zamachu w Smolensku i naukowym udokumentowaniu tej wersji
-
2011/08/25 12:37:04
Jestem skłonny zgodzić się z opinią o braku symetrii. Weźmy choćby Grossa, sztandarowe nazwisko "optyki nr 2". Podkreślał przecież bądź ile razy, że z wieloma tezami referatu nr 1 się zgadza, tylko nie uważa, iżby wykluczało to prawdziwość wszystkich tez referatu nr 2. Wielu innych też podkreślało. I co? I nic. Tak jakby tych wypowiedzi wcale nie było. Złotoptacy zatrzepotali je na ament.
Czarnobializm jest tu jednak reprezentowany głównie przez fanatycznych zwolenników, przepraszam, wyznawców referatu nr 1. Którzy w ogóle nie dopuszczają do siebie myśli, że dobro i zło mogą współistnieć nawet w indywiduumie, a co dopiero w grupie.
-
Gość: grzes, atoulon-256-1-28-117.w86-216.abo.wanadoo.fr
2011/08/25 18:24:55
Brak symetrii też i w tym, że jeżeli jedna ze stron jest w stanie zrozumieć motywacje drugiej, to ta druga w żadnym wypadku pierwszej nie rozumie.
Być może właśnie dlatego, że dla jednej ze stron liczy się jednostka i wymiana zdań, dla drugiej wyłącznie grupa, która jest synonimem wszystkiego, co pozytywne.
-
2011/08/26 04:48:25
cmss: dziękuję, wydaje się, że trzeba będzie przeczytać...

janna, Bobik, grzes: nie lubię pewnych dychotomii, nie bardzo mi pomagają w oglądzie świata (wolę spojrzenie marzateli szukające pośrednich kolorów), ale podziały na lewo - prawo istnieją i przy różnych testach upychają mnie w kierunku kąta, o którym inny kąt mówi, że tam stało ZOMO. Dlatego rozumiem co mówicie i niby zgadzam się, i w ten sposób nasze spojrzenie jest jeszcze najszejsze i jeszcze słuszniejsze, ale... może to nie o to chodzi? Może pani Brustman o tym wszystkim też wiedziała, a jednak napisała tak, jak napisała?

Rzecz nie w mieniu racji. Mam ją i więcej jej nie potrzebuję. Ale ta druga strona (której nie ma, ale jednak jakoś jest) też ją ma i też nie potrzebuje rozmawiać. I tworzymy jeden i ten sam naród, ostro podzielony. I rozmawiać trzeba. Nie, nie z wszystkimi, są postacie tak obrzydliwe, że nawet nie chcę śmiecić blogu wspominaniem ich, ale jest parę milionów w zasadzie normalnych ludzi. Oni nawet słyszeć nie chcą, że istnieje inna racja. Ale to nie są ani durnie ani łajdacy. Może pierwszy krok to sprawienie, że ujrzą jakoś, że są jedną z dwóch stron (oczywiście we własnym mniemaniu tą z racją) - jedną z dwóch, to na początek całkiem rewolucyjna idea.

Można oczywiście i inaczej, czekać aż wymrą. Ale medycyna przedłuża życie wszystkim nam, a w międzyczasie jakoś trzeba żyć...
-
2011/08/26 09:20:21
Andsolu, chyba się nie całkiem rozumiemy, więc postaram się napisać jeszcze jaśniej. ;) Czarnobializm i upieranie się przy racji najnaszszej jest wtedy, kiedy któraś ze stron twierdzi "jeden z tych referatów zawiera całą prawdę i tylko prawdę, a drugi jest całkowitym kłamstwem". Jeżeli ktoś mówi "w wielu punktach waszego referatu macie rację, ale w niektórych nie macie, a poza tym prosilibyśmy, żebyście się przyjrzeli naszym argumentom, a przede wszystkim faktom, bo a nuż one świadczą, że w pewnych punktach my TEŻ mamy rację", to - według mnie - ani nie jest ani czarnobializm, ani upieranie się przy jedynej słusznej racji, ani wykluczenie rozmowy. Raczej właśnie zaproszenie do niej.
Ale jeżeli druga strona na to odpowiada "nie będziemy w ogóle z wami gadać, dopóki nie przejdziecie całkowicie i bezwarunkowo na nasze pozycje", staje się przed koniecznością wyboru. Czy uznać, że kompletne zafałszowanie historii i świadomości jest jednak zbyt wysoką ceną za możliwość porozmawiania, czy powiedzieć sobie "amica veritas, sed magis amicus Plato (i święty spokój)", położyć uszy po sobie i udawać, że się bierze referat drugiej strony za dobrą monetę.
Nie twierdzę, że to jest wybór łatwy i oczywisty, zwłaszcza że każdy chyba ma po tej drugiej stronie jakichś krewnych, znajomych, kumpli z podstawówki, tudzież ludzi, których uważa za w gruncie rzeczy uczciwych i niegłupich. Staramy się więc czasem ten wybór jakoś złagodzić, mówić ogródkami, warunkowo przystawać na racje całkiem nienasze, przemycać własny referat po kawałku, poczynając od tez najmniej obrazoburczych, i tak dalej. Ale kiedy okazuje się, że druga strona nie ma zamiaru ustąpić nawet o krok, wcześniej czy później pojawia się pytanie, gdzie jest granica. Ile palca możemy oddać żeby nie stracić całej ręki.
Nie wystarczy powiedzieć "trzeba rozmawiać". Nie wystarczy pokazać, że są dwie strony ewentualnego dialogu. Do rozmowy jest sens przystąpić wtedy, kiedy z OBU stron jest jakaś, minimalna choćby, skłonność do kompromisu, przyjrzenia się racjom przeciwnym, zastanowienia się nad faktami, opanowania emocji. Kiedy brak tego po obu stronach, a nawet tylko po jednej, zamiast rozmowy będzie kolejne walenie sztachetami. Wtedy chyba już lepiej jej w ogóle nie zaczynać, przełożyć ją na odpowiedniejszy moment.
No i tu właśnie wracamy do problemu braku symetrii...
-
Gość: grzes, lcaen-156-56-18-215.w80-11.abo.wanadoo.fr
2011/08/26 12:14:15
Bobiku, czy na prawdę z tą rozmową można czekać? A może czekaliśmy już za długo?
Jest całe nowe pokolenie, które o komunie ma wiedzę opartą jedynie na złych podręcznikach. Słowo proboszcza jest jedyną prawdą, która dociera na wieś.
Co będzie za dziesięć, dwadzieścia lat?
-
2011/08/26 13:43:32
Grzesiu, ja jestem pies praktyczny. :-) A praktyka podpowiada mi, że próba rozmowy z kimś, kto na moje argumenty w danym momencie jest całkowicie zamknięty, kończy się w najlepszym razie niczym, a w gorszym ogólnym mordobiciem i jeszcze silniejszym okopaniem się we wrogich obozach.
W związku z tym rozmowę z nieprzejednanymi zwykle odkładam na dogodny moment, a w tzw. międyczasie robię i szczekam swoje, czyli rozmawiam z tymi, którzy chcą słuchać. I kiedy widzę, że ich przybywa, zaczynam mieć nadzieję, że może nie szczekam na wiatr. ;)
Wiem, to jest wyjście minimalistyczne i mało spektakularne, kropla drążąca skałę zamiast przecięcia węzła gordyjskiego. Ale - jako już rzekłem - ja jestem pies praktyczny i bardziej sobie cenię skuteczność od gestów.
A swoją drogą, jestem gotów podać łapę niemal każdemu, tylko muszę mieć poczucie, że mi jej nie odgryzie.
-
Gość: grzes, atoulon-256-1-18-161.w86-211.abo.wanadoo.fr
2011/08/26 16:17:51
Bobiku, co do pragmatyzmu i skuteczności psich działań, nie mam żadnych wątpliwości ("mój" pies zawsze stawia na swoim!). Niemniej,jako autor petycji o książkę Grossa możesz pewnie zrozumieć moje idealistyczne marzenia o przyzwoitych podręcznikach do historii, wypowiedzeniu konkordatu czy doliczaniu czasu, jaki poświęca kler na promocję swoich faworytów do ich kampanii wyborczych...
Ja wiem, to tylko marzenia...
-
2011/08/26 18:03:04
Zostawiając (na chwilę) na stronie kwestię stron chciałbym dodać słówko o formie felietonu politycznie wierszowanego - to drugi taki stwór, który umieszczam na blogu, pierwszy to był wiersz Mariusza Urbanka o tych więzieniach CIA, których nie było. Nie jestem archiwistą od form literackich, może jest bezzasadne moje wrażenie, że to forma nie tak często używana, a przecież jakże nośna.

To znaczy: mało używana w kwestiach polityki, bo tak Ogden Nash to nie siadał do śniadania bez wyprodukowania trzech wierszy w tym stylu.
-
2011/08/26 19:06:38
Marzenia, Grzesiu, zawsze mogę zrozumieć (oczywiście tym bardziej, im bardziej są z mojej strony pasztetówki). Nawet mogę czasem na boczku pogłówkować nad możliwościami ich realizacji. Ale staram się przy tym nie przypisywać sobie większych możliwości, niż naprawdę posiadam. No, po prostu d..a ze mnie, nie romantyk. ;)
Ale oczywiście Twoje marzenia są bardzo z mojej strony pasztetówki. :-)
-
2011/08/26 19:15:59
Andsolu, taki wierszowany felieton poetycki w tej chwili może istotnie nie jest zbyt popularny, ale w swoim czasie pewną odmianą tej formy dość chętnie posługiwała się tzw. Nowa Fala z grupą "Teraz" na czele. Nie wykluczam nawet, że młodsze generacje mogą taką formułę omijać, żeby nie być posądzonym o posługiwanie się poetyką nowofalową. Bo sięganie do zbyt bliskich poprzedników zwykle jakoś epigoństwem pachnie. ;)
-
2011/08/31 21:22:03
A tutaj nawet cos na zadany temat, calkiem swieze:

tygodnik.onet.pl/33,0,67350,1,artykul.html

Uklony dla Wszystkich Zgromadzonych,

jrk
-
2011/09/01 00:46:12
Drogi jrk, olbrzymia przyjemność widzieć Cię u mnie - i szkoda, że przy okazji tak niewyobrażalnie paskudnej sprawy. Dzięki za linkę, boleśnie aktualną. Przychodzi do głowy: szkoda, że prof. M.B. Biskupski przed wyrażeniem zgody na polskie wydanie nie sprawdził kto to zacz Jan M. Fijor. Przecież nie musiałby głęboko tam grzebać, opcje (że tak umownie to określę) umysłowe są widoczne na pierwszy rzut oka.