S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Savielly Tartakower

Do czytania Zwi±zku ¿ydowskich policjantów zachêci³ mnie przed dwoma laty nameste – prócz cytatów (a imponuj±ca jako¶æ polskiego t³umaczenia staje siê widoczna przy brniêciu przez brawurow± angielszczyznê orygina³u) poda³ te¿ linki do dwóch warto¶ciowych blogów, w których s± recenzje ksi±¿ki. Wiêc jest ona tak dobrze zarekomendowana, ¿e nie ma sensu, bym z dwuletnim opó¼nieniem (³atwiej znale¼æ kasê na kupienie ni¿ czas na czytanie) do³±cza³ falsecik do chóru ¶piewaj±cego o klasie powie¶ci. Ale mogê opowiedzieæ o czepianiu siê szczegó³ów i jak to prowadzi do ciekawostek.

Fantazja autora osiad³a na historii i w paru momentach nie umiem postawiæ ¿etonu na jednej z opcji: „by³o czy mog³o byæ”? Przy pewnym detalu przysz³o mi do g³owy, by wykorzystaæ moje cenne ¼ród³o wiedzy o ¶wiecie sprzed WWII, czyli B.G. Bo w warszawskim Reju gra³ w szachy i chyba by wiedzia³.

W ksi±¿ce Ksawery Tartakower (Savielly, dla Rosjan) pojawia siê w £odzi w 1939 jako arcymistrz. (A to nie fantazja a po¶lizg, by³ wtedy mistrzem, tytu³ arcymistrza przyznano mu w roku 1950). Czy móg³ pojawiæ siê w £odzi w 1939? Móg³, mia³ tam w istocie liczne kontakty. Ale B.G. my¶li, ¿e nie zgodzi³by siê graæ z obiecuj±cym 15letnim uczniem. I to ustawia powie¶ciowego gracza Izydora Landsmana w ¶wiecie fantazji, ale pojawia siê zaskakuj±ca refleksja – a w jakim jêzyku mistrz Tartakower rozmawia³by z Landsmanem?

Nie po polsku, bo choæ przyj±³ polskie obywatelstwo, przez krótki czas ¿y³ w Polsce i wielokrotnie reprezentowa³ nasz kraj na turniejach miêdzynarodowych, to po polsku nie mówi³.

Ile musia³ mieæ dla Polski sympatii je¶li chcia³ j± reprezentowaæ. I to z wieloma sukcesami. Ciekaw jestem czy zachowa³y siê jego wspomnienia mówi±ce o tym jak widzia³ ten kraj? My chêtnie pamiêtamy, ¿e by³ jednym z trzech polskich arcymistrzów, ale czy i on do koñca pamiêta³ tak sympatycznie swoje polskie koneksje?

Niewykluczone, ¿e zaskakuj±cy ¶wiat Internetu przyniesie kiedy¶ odpowied¼ na to pytanie.

poniedzia³ek, 04 lipca 2011, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/07/04 12:13:44
-
2011/07/04 14:42:00
Andsolu, on wcale nie musia³ mówiæ po Polsku, aby móc siê porozumieæ z Landsmanem. Powiem wiêcej, nawet gdyby zna³ polski, w±tpiê czy by go w tej rozmowie u¿ywa³. Tartakower zna³ jidysz, i to jak (niemiecki zreszt± te¿, i francuski i parê innych jêzyków). "Polska" jest do dzisiaj dumna ze swych trzech przedwojennych arcymistrzów. Tartakowera - syna ortodoksyjnych Zydów z Rostowa nad Donem, jego ucznia Mendela Najdorfa (zwanego czasem te¿ Mieczys³awem lub Miguelem, w zale¿no¶ci od tego jaka nacja siê nim zdobi) i przes³awnego Akibê Rubinsteina - syna nauczyciela szko³y rabinackiej w £om¿y. Wszyscy trzej wyszli z wschodnioeuropejskiego Sztetl, chocia¿ Tartakower zosta³ po drodze austrackim oficerem (zanim nie sta³ siê ostatecznie Francuzem o nazwisku Cartier), Najdorf Argentyñczykiem (z interesami w Wenezueli), a Rubinstein polskim Belgiem.

A je¶li chcesz wiedzieæ, dlaczego akurat w £odzi siê spotkali i zagrali, to poguglaj sobie Chaima Jankowskiego i Dawida Daniuszewskiego. Tylko w £odzi mogli siê spotkaæ. Chabon odrobi³ swoje zadania domowe na pi±tkê.
-
2011/07/04 15:42:48
Janowski, poprawia Ciê Wikipedia :) Dziêki. Tak, £ód¼ wskakuje w oko w ró¿nych materia³ach o Tartakowerze, w³a¶nie dlatego, ¿e tak rozs±dnie by³ ten pomys³ Chabona osadzony, sprawdza³em u B.G. czy to z historii mo¿liwej czy te¿ z historii by³ej.

Przy okazji, gdy przed wpisem rozmawia³em o tym naszym reprezentancie z moim przyjacielem, skojarzy³ on to szybko z przypadkiem Emmanuela Olisadebe, wiêc i inni mog± sobie o nim pomy¶leæ. Ale warto szybko powiedzieæ, ¿e to zupe³nie inna bajka. W±tpiê czy materialnie rozwijanie kariery szachowej w Polsce by³o bardziej poci±gaj±ce ni¿ w wielu innych krajach. £atwiej mi to skojarzyæ z nastawieniami emocjonalnymi
-
2011/07/04 15:55:14
faktycznie Janowski, przepraszam, pisa³em z pamiêci. mam nadziejê, ¿e chocia¿ Daniuszewskiego (który ostatni± wielk± partiê zagra³ (o ile pamiêtam) na 3 dni przed likwidacj± ³ódzkiego getta i jego samego) napisa³em dobrze. zadziwiaj±cy by³ to cz³owiek, ten Dawid Daniuszewski.

Kiedy¶ zbiera³em materia³y o nich i o £ódzkim Towarzystwie ZGS, aby je wykorzystaæ w czym¶, co zacz±³em (i nigdy nie skoñczy³em), a co mia³o byæ (moim zdaniem o wiele bardziej wiarygodn±) odpowiedzi± na chobonow± Alaskê:
pytania.wordpress.com/2011/01/09/1999/

Mo¿e jednak poci±gnê dalej.

-
2011/07/04 16:24:03
Oj, gdzie ja by³em dziewi±tego stycznia, ¿e Ciebie nie czyta³em? Zrób zim± (brazylijsk±), co w styczniu zrobiæ masz.

Proszê, z ostatniego zdania wyrzuæ "mo¿e".
-
Go¶æ: Irek, adns59.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/07/04 19:21:26
-
2011/07/04 19:40:06
Dobrze, ¿e nazwiska tych sportowców zachowa³y siê w czyjej¶ pamiêci... Ale ja - nienaprawialny czepialski - zastanawiam siê co oznacza zwrot "trzeba przyznaæ" w zdaniu Trzeba przyznaæ, ¿e do niektórych dyscyplin sportowcy ¿ydowscy mieli wyj±tkowy talent.
-
2011/07/04 19:55:03
No, trzeba! Trzeba przyznaæ = nie da siê przemilczeæ, wiêc trzeba. Jak trzeba, to trzeba.
Zrêczne!
-
Go¶æ: Irek, adns59.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/07/04 20:10:40
I s³usznie, ¿e siê czepiacie. Mnie te¿ to razi. Ale ten zwrot ¶wiadczy jak g³êboko funkcjonuj± pewne schematy, przys³owia, skróty my¶lowe. Artyku³ w ca³o¶ci rzetelny, ale czuje siê pewn± barierê. Zw³aszcza w jêzyku.
-
2011/07/04 20:17:50
A mo¿e nieporadno¶æ w ¶wiecie, gdzie ostatniego dziennikarza widziano jak na emeryturze rwa³ sobie w³osy z g³owy czytaj±c Polski Wyborczy Dziennik.
-
Go¶æ: rysberlin, 194.64.224.3*
2011/07/05 08:46:07
nieporadnosc? jestes duzego serca czlowiekiem gospodarzu

wybaczam to i mnie bedzie wybaczone
-
2011/07/06 00:35:44
Gospodarzowi nie podoba siê, ¿e (starzy) dziennikarze zostali zast±pieni (m³odymi) pistoletami? Ale przecie¿ taki pistolet znacznie ³atwiej trafi do czytelnika...
-
2011/07/06 16:49:04
"imponuj±ca jako¶æ polskiego t³umaczenia "

Hm, a my¶lisz ¿e tytu³ zosta³ dobrze przet³umaczony. Ja my¶lê ¿e dwa b³êdy zawiera t³umaczenie:

Yiddish - Jewish - "¿ydowskich",

przymiotnik odnosi siê do "zwi±zku", nie do "policjantów" (u¿yj podobnego schematu ale z "³aciñski" vs "³aciñskich")

-
2011/07/06 18:40:45
A ja sobie jednak dam ³apê uci±æ, ¿e przymiotnik odnosi siê do policjantów (inaczej by³oby "Yiddish Union of..."). Jak równie¿ ¿e przymiotnik zosta³ przet³umaczony s³usznie. Jidysz jest w polszczy¼nie s³owem nieodmiennym i je¿eli wystêpuje w innym przypadku ni¿ mianownik, to najczê¶ciej z dodatkiem s³owa "jêzyk", ¿eby unikn±æ niezgrabno¶ci, a przymiotników w ogóle nie tworzy. Nie mówi siê "jidyszowski policjant", ani tym bardziej "jidyszna ksi±¿ka". Równie¿ dla jêzyka jidysz istnieje okre¶lenie "jêzyk ¿ydowski" (w odró¿nieniu od równie¿ u¿ywanego przez ¯ydów hebrajskiego). Tak ¿e t³umacz nie mia³ wyj¶cia - po prostu musia³ byæ "Zwi±zek ¿ydowskich policjantów". ;)
-
2011/07/06 18:48:17
Hmm... pozwól, ¿e przeczytam ksi±¿kê do koñca, mo¿e wtedy bêdê wiedzia³.
-
Go¶æ: Irek, cnt55.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/07/06 20:09:37
"2011/07/06 00:35:44
Gospodarzowi nie podoba siê, ¿e (starzy) dziennikarze zostali zast±pieni (m³odymi) pistoletami? Ale przecie¿ taki pistolet znacznie ³atwiej trafi do czytelnika..."
-I tu siê zgadzam ze szczeniakiem :)
-
2011/07/06 22:54:53
Yiddish nie mo¿e odnosiæ siê do zwi±zku, to by³oby niegramatyczne (por. np. nowy samochód Johna - *the new John's car).
-
2011/07/07 15:46:11
W tytule mamy do czynienia z dwukrotnym modyfikowaniem rzeczownika. "Yiddish policeman" nie ma za wiele sensu, "Yiddish Union" - ma. St±d sensowna modyfikacja - podkre¶laj±c nawiasami:

Yiddish (Policemen's Union)

A nie

(Yiddish Policemen's) Union

Co wiêcej, "policemen's union" jest wcze¶niejsze, i ju¿ osadzone, zanim podlegnie modyfikacji. Nota bene, do owego zwi±zku w powie¶ci nalez± równie¿ nie¿ydowscy policjanci (Tinglici).

Bobik: "Yiddish" - to nie to samo co "¿ydowski". Nawet jak publika mówi "oni mówi± po ¿ydowsku", ja tak mówiæ nie bêdê (choæ etymologiê "jidysz" znam). Czy t³umacz nie mia³ wyj¶cia? No, zawsze jest jakie¶. Co ja na to poradzê, ¿e Jidisz w polskim nie dorobi³o siê roli przymiotnika, a taka ³acina czy greka, nie wspominaj±c innych jêzyków - te¿ i owszem.

Rzecz jednak nie jedynie w przymiotniku, tylko w tym, do czego siê on odnosi. Twierdzê, ¿e odnosi siê do "zwi±zku". Wtedy, gdyby ju¿ nie by³o ¿adnej rady, ¿adnej sztuczki jêzykowej, minimalizujac liczbê b³êdów, tytu³ winien by³ brzmieæ "¯ydowski zwi±zek policjantów".

arturjac: No, Twój przyk³ad akurat popiera - a nie obala! - moj± interpretacjê. Przymiotnik "new" nie jest atrybutem "Johna" (chyba ¿e w poezji), podobnie jak "Yiddish" nie jst atrybutem policjanta, za¶ "new" jest atrybutem samochodu, podobnie jak "Yiddish" jest atrybutem organizacji (Union).

No, gdyby¶ napisa³ "the new john's car" (john=sutener), to juz lepiej, tyle ¿e zapanowa³aby symetria, new pasowa³oby zarówno do "johna" jak i do samochodu.

Oczywi¶cie, raz przet³umaczywszy "Jiddish" - "¿ydowski", powstaje symetria, a dok³adniej asocjatywno¶æ i przemienno¶æ modyfikacji.
-
2011/07/07 23:41:46
@ 5-grid - Tlingici (nie: Tinglici), ale to dobry argument.
-
2011/07/08 01:05:16
Ja te¿ nic na to nie poradzê, ¿e jidysz w polszczy¼nie nie ma przymiotnika, ani te¿ na to, ¿e przek³ad powinien byæ zdolny z duchem jêzyka, na który jest dokonywany. ;) Nad tym, czy - ze wzglêdu na tre¶æ powie¶ci - w³aciwsze by³o by t³umaczenie "¿ydowski zwi±zek" czy "zwi±zek ¿ydowskich" mo¿na jeszcze dyskutowaæ, ale u¿ycie przymiotnika "¿ydowski" by³o w tym przypadku rzeczywi¶cie jedynym sensownym wyj¶ciem. I nie dlatego, ¿e "publika tak mówi", tylko po prostu dlatego, ¿e "Jidysz Zwi±zek policjantów" czy te¿ "Zwi±zek Jidysz Policjantów" brzmia³oby koszmarnie.
-
2011/07/08 12:03:12
@5-grid

Przepraszam, bo to, co napisa³em, mog³o faktycznie byæ niejasne - w jêzykoznawstwie przyjê³o siê oznaczaæ gwiazdk± formy niegramatyczne.

@No, Twój przyk³ad akurat popiera - a nie obala! - moj± interpretacjê. Przymiotnik "new" nie jest atrybutem "Johna" (chyba ¿e w poezji)

Wybra³em w³a¶nie taki przyk³ad, ¿eby by³o jak najmniej w±tpliwo¶ci co do interpretacji - tyle ¿e chcia³em pokazaæ na prostym przyk³adzie, ¿e tego typu konstrukcja jest niegramatyczna. Rzecz nie w tym, do czego odnosi siê "new", ale w tym, ¿e "the new John's car" jest nie po angielsku.
-
2011/07/08 17:20:53
Kwik:
O ¿esz! A ja my¶la³em, ¿e Tinglici!

arturjac:
W rekursji powinno siê podstawiaæ podobne za podobne. Inaczej wyjdzie dziwacznie lub - w³asnie - niegramatycznie.

Popatrz: gentlemen's club - "new gentlemen's club" jest gramatyczne, i jest czym¶ ró¿nym od "gentlemen's new club", i ma dwa znaczenia, z ktorych jedno mo¿e by¶ sensowne w danym kontek¶cie, a drugie zupe³nie nie - w zalezno¶ci od postawionych nawiasów.

¯eby mówiæ o zwi±zku ¿ydowskich policjantów, gdzie¶ w podtle musia³yby istnieæ zwi±zki policjantów innej proweniencji. Ani w podtle, ani w ogóle nie istniej±. Dlatego t³uemczenie, jak siê pojawi³o w polskim wydaniu, nie ma sensu.

PS. Mój b³±d - "john" jest klientem, nie pimpem.

-
2011/07/08 19:33:44
@W rekursji powinno siê podstawiaæ podobne za podobne.

Chyba w analogii? Ale wiesz co, masz racjê, ¿e to nie s± porównywalne konstrukcje. "Policemen's union" stanowi ca³o¶æ, której nie stanowi "John's car". I co do reszty te¿ pewnie masz racjê.
-
2011/07/12 21:03:55
Przeczyta³em i powiadamiam. W koñcowej notce autora stoi:

The Hands of Esau brotherhood was founded by and appears here with the kind permission of its grand chairman and president for life, Jerome Charyn

(który - widzê w Wikipedii - ma w dorobku ksi±¿kê o angielskim tytule Panna Maria, z 1982r.).

Natomiast tytu³owy Zwi±zek pojawia siê w rozdziale 27:

...his membership card in the Sitka chapter of the Hands of Esau, the international fraternal organization of Jewish policemen.

Wiêc chyba nie ma b³êdu w tytule...

Nawiasem, ksi±¿kê da siê czytaæ bez kupowania.