|
Blog > Komentarze do wpisu
Pr±d p³ynie powoli
Jak cz³owiekowi spodoba siê spinka czy broszka czy sznurek na uchu, takie niewa¿ne bzdurki, mo¿na tym cieszyæ siê do upad³ego i dobrze wychowani znajomi nie powiedz±, ¿e co to za obsesja z t± zielon± chusteczk± w kieszeni koszuli. Ale gdy bez przyczyny ani teorii spodoba siê zlepek s³ów bez sensu, to i jednorazowy u¿ytek jest ryzykowny. A o powtórce nie ma co mówiæ, bo wykszta³cone panie wypominaj± skarpetki do sanda³ów, wiêc co one zrobi± widz±c powrót bezsensu. Ale jeden raz mo¿e obleci. Wstawiony do tytu³u wpisu chyba nie przywo³a uwagi. Ciekawe co by Danii³ Iwanowicz powiedzia³ o takim pomy¶le. niedziela, 24 lipca 2011, andsol-br
TrackBack
Komentarze
2011/07/24 07:09:10
He, he, (bez)sens nie zale¿y od s³ów ani od zlepka ale od mojej (nie)wiedzy.
Na przyk³ad mój przyjaciel wymy¶li³ kiedy¶ przepiêkny nonsens, zrekonstruowaæ przestrzeñ dyskursywn± (reconstruir o espaço discursivo), ale za³o¿ê siê, ¿e dla filozofów z francuskiej szko³y to jest bardzo g³êbokie. 2011/07/24 07:34:12
Zrekontruowaæ przestrzeñ dyskursywn±
Mnie siê to bardzo podoba, Andsolu. Kiedy¶ tam specjalizowa³em siê w hermeneutyce filozoficznej g³ównie w wydaniu francuskim i czujê bluesa w tym zlepku s³ów :-))) Takie sformu³owanie od razu pobudza moj± hermeneutyczn± wyobra¼niê. 2011/07/24 08:09:56
wiem, ostrzegales, jednak ta jesien tego lata, ukradlo mi goziny, dni
bywa - bynajmniej i owszem 2011/07/24 09:42:20
@andsol: (bez)sens nie zale¿y od s³ów ani od zlepka ale od mojej (nie)wiedzy
Bardzo s³uszne spostrze¿enie. 2011/07/24 16:41:34
wykszta³cone panie [...] co one zrobi± widz±c powrót bezsensu
Czy nie to samo co wykszta³ceni panowie...? :) Co do tytu³u, wcale nie jest bezsensowny - jest zupe³nie klarownym twierdzeniem, mo¿na siê tylko sprzeczaæ o jego s³uszno¶æ, ale to dwie ró¿ne rzeczy. Spróbuj "Zielony pr±d w sanda³ach na skarpetki p³ynie potrójnie." 2011/07/24 20:55:16
cmss, ja od dawna wierzy³em w Twoje ukryte talenta!
lisku, co do wykszta³conych mê¿czyzn, u mnie nie by³o odniesienia do miliardów kobiet, a do dwóch antyskarpetkowych komentatorek telemacha. Co do frazy, poci±gaj±ca, ale skoro kto inny ma w tym kierunku talenty... Pijmy za hermeneutyczn± wyobra¼niê, bo do niej pijemy :) 2011/07/24 23:37:53
sandaly,
skarpety, frotte, sila (bez)sensu tylko co ma do tego wksztalcenie, Gospodarzu? (pytanie czysto czepialskie oczywiscie) zdarza sie 2011/07/25 16:53:20
Skarpetki i sanda³y... kto potrafi podaæ ewolucyjne wyja¶nienie tego zjawiska?
No, jedno, jak lubisz w sanda³ach chodziæ, a rano mro¼no, w po³udnie skwar, i nie czujesz sie gotów do przerzucenia na obuwie zakryte, to skarpetki s± stanem po¶rednim. Chyba, ¿e kobieta w domu wska¿e surowo palcem i zawo³a "po moim trupie!". Drugie, w Polsce przeciêtny cz³owiek przebywa w jednym z dwóch miejsc zazwyczaj, na wsi lub w miescie. T ak, uwielbiam sanda³y, tak koniecznie na bos± stopê (w/w szkolenie przeszed³em wiele razy, bo wci±¿ oblewa³em, ale w koñcu zaliczy³em). Otó¿ - ¿adnego problemu z tym na wsi, co najwyzej stopa siê brudzi. £atwiej stopê wymyæ ni¿ skarpetkê wypraæ, i bardziej ekologicznie. Ale w mie¶cie - insza inszo¶æ! Po dwóch godzinach, boso ale w sanda³ach, obtarcia s± nieuknione, a kontynuacja "boso ale w ostrogach" z zaciskaniem zêbów koñczy siê paskudnie, nawet infekcj±. Kurz miejski dzia³a jak ostroga za³o¿ona wewn±trz buta, jak papier ¶cierny. Wiêc czemu ewolucyjnie wytworzony odruch, "survival skill", noszenia skarpetki do sanda³ów, budzi tak± zgrozê i jest obciachem? "Zielony pr±d w sanda³ach na skarpetki p³ynie potrójnie." 2011/07/27 21:43:46
"Wiêc czemu ewolucyjnie wytworzony odruch, "survival skill", noszenia skarpetki do sanda³ów, budzi tak± zgrozê i jest obciachem? "
Takie zbiorcze "czemu" jest nie na miejscu. Zamazuje istotê problemu i oddala od sensownego wyja¶nienia. Lepiej chyba: 1. Co sprawia, ¿e 2. Dla kogo tak jest? 3. Co tak na prawdê usi³uje siê przez to powiedzieæ/daæ do zrozumienia Bo: sanda³y na skarpety funkcjonuj± zupe³nie tak samo jak serwetka z figurk± na telewizor. Nic w zasadzie przeciwko, a dreszcze przechodz± bo zaczynamy podejrzewaæ okre¶lony typ mentalno¶ci reprezentatywnej dla. Dlatego rozumiem komentatorkê. Ona po prostu chcia³a siê w obrazowy sposób odwo³aæ do emocji, uruchomiæ ci±g skojarzeñ i wyraziæ mocne przypuszczenie, ¿e za wypowiedzi± ukrywa siê specyficzny typ mentalno¶ci typowy dla. Co jak widaæ nawet nie¼le siê uda³o. 2011/07/27 22:38:37
"Ona po prostu chcia³a" & "nawet nie¼le siê uda³o"
[szeptem] Drugie, a nawet trzecie dno prze¶wituje. [/szeptem] |
|
w drucie n.p. miedzianym wolny elektron ¶miga z prêdko¶ci± ponad tysi±ca kilometrów na sekundê (sekundê, nie godzinê). Ale pr±d p³ynie powoli. Robi mo¿e metr na kilka minut. I to pod warunkiem, ze nie jest zmienny.
Bo elektron lata jak wariat, to tu to tam. Pr±d to ¶rednia, czyli dryft.
Lem kiedy¶ poleca³ sk³adanie s³ów na nieobliczalne sposoby, a potem wymy¶lanie, co te¿ mog³yby znaczyæ. Zakoñczyæ mo¿na stosownym opowiadaniem SciFi. Wobec bezlitosnej realizacji wszystkich przepowiedni Lema (i gatunku), co maj± robiæ poeci nonsensu?....