Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Jak duch Kryspin ducha Anzelma wystraszył

Było to w czasie głębokiej dysputy o możliwej meta-transmutacji transmutacji metalicznej na transmutację filozoficzną, która nieodzownie – o ile istniejąca – wymagałaby odnalezienia meta-kamienia filozoficznego. Duch Kryspin nastawał, że ze swej natury i nieuchronności logicznej meta-kamień ten metalicznym, a nie filozoficznym, okazać by się musiał. Ducha Anzelma postawa wyrażała przekonanie, że rzecz sprowadzała się do istnienia meta-meta-kamienia obojnej natury, w której nominalna strona najmniej ważną była. A duch Kryspin zawzięcie i nielogicznie temu negował. „Śmieszny pogląd snujesz, duchu Kryspinie” zasmucił się duch Anzelm, „przecież to kwestia jednego tylko jeszcze indukcyjnego kroku, a zachowujesz się jak ktoś, kto w duchy nie wierzy”. I odpowiedź taką, trudno zrozumieć, roztargnioną, prowokacyjną czy ze złej woli zrodzoną, usłyszał: „zaiste, nie wierzę.” A słysząc to omdlał i znajdował się przez czas długi bez ruchu. A gdy duchowność swą odzyskał, ducha Kryspina już przy nim nie było.

wtorek, 26 lipca 2011, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu: