Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Gorsze niż głupie pomysły

Religijne wizje u Lenina? Głupi pomysł, prawda? Co to za mieszanie prawdziwych zdarzeń z urojeniami? Taki melanż to kpina i z religii i z historii. Powinno zakazać się pisania takich rzeczy na blogach.

A jeszcze bardziej występowania w realu.

Chyba że... ale cofnijmy się troszkę w czasie. Ważne rzeczy działy się na ziemiach polskich.  Jak ważne, zobaczymy wkrótce, bo im durniejsza jest sprawa, tym większy paroksyzm obchodów i pochodów. Za parę lat zrobimy pochód do samej Moskwy. Bo krew się lała, zacni ludzie życie i majątki tracili, na Sybir jechali – o dobijanych przez chłopstwo mówić nie będziemy, bo u nas chłop figurą jest i basta, zresztą jak przy innej okazji Pan Młody powiedział: „myśmy wszystko zapomnieli”. No więc cierpienie narodowe, i choć historycy mówią, że zginęło 10 tysięcy osób, to wolimy wierzyć w 20 tysięcy. To jaśniej pokazuje, jak zawsze ofiarą byliśmy.

A w owym czasie, gdzie indziej, inny konflikt jest w toku. Ciągnie się przez lata, armie kraj przebiegają, palą i niszczą, potęgi europejskie po stronie Prawowitych Władz stają i porządek przywołać pomagają. Udaje się im. Suma strat jest nieco większa niż w polskiej krainie.

Tysiąc razy większa. Prawie wszystkie oceny mówią: zginęło 20 milionów osób.

A tak skromny i uduchowiony był tego początek. Protestancka Biblia w rękach chorego człowieka... To nie żydowska religia, to nasze, europejskie jej ujęcie taki wpływ miało. Ciekawe, że czasami tak skromni jesteśmy gdy chodzi o zasadniczy, a nie tak dawny wpływ naszej kultury na dzieje świata. Chesterton inspirujący Gandhiego (tak, tu nam udało się). Idee Kierkegaarda w odczycie Sayyida Qutba (tu trochę gorzej nam poszło). No i chrześcijańskie nawrócenie tego Chińczyka.

Przedtem zapisywaliśmy jego imię jako Hung Hsiu-ch'üan. Albo Hong Xiu-Chüan. Najnowsze wskazania sugerują Hong Xiuquan. Ale jak by go nie pisać i czytać, i tak niewiele u nas o nim się słyszało. Bo Polska Jest Najważniejsza. Co nam do wojen opiumowych, do wizji, którą miał Hong Xiuquan przy czytaniu Biblii, do całego ciągu dalszego... Czy do historyka twierdzącego, że najważniejszą konsekwencją WWI było pojawienie się ZSRR, a WWII – Chin komunistycznych. I Chiny jeszcze nie są największą światową potęgą. Jeszcze.

Więc wszystko było logiczne i szlachetne. Hong Xiuquan Księgę (kniga, könyv ma pochodzić z chińskiego k'üen) przeczytał – i zrozumiał ukryte przesłanie. To on był młodszym bratem Jezusa. Chyba Issachar Jacox Roberts, wprowadzający go w doktrynę chrześcijańską, nie dowiedział się o tym, ale czy to miało znaczenie jak nasze pojęcia łączą się w logiczną całość w głowie Chińczyka? Ważne, że były sprawnie i chętnie przyswajane.

I brat Jezusa zaczął działać. Dla dobra. Jego zwolennicy uwalniali kraj od bandytów i skorumpowanych urzędników, o czystość ciała dbali (grupy, dywizje, a potem całe armie kobiet osobno od męskich się trzymały), a jego bliski współpracownik, Yang Xiuqing, dobre 20 lat przed Pastor aeternus Piusa IX wpadł na pomysł, że gdy mówił w sprawach wiary, był nieomylny, bowiem był głosem Boga.

Nawiasem, czy ktoś może mi wytłumaczyć czemu uczą u nas w szkołach o bohaterskich partyzantach dowodzących grupami AK-owców w tych i tamtym lasach, ale nie mówi się o powstaniu Tajpingów? O milionowych armiach przewalających się przez ów ludny kraj? I o tych 20 milionach ofiar?

A można by zacząć od przekładu na polski Peasant Revolts in China (1840-1849) Jeana Chesneaux. Gdzieś musi być początek. A może w naszej wsi spokojnej to nie jest ważne?

środa, 18 maja 2011, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/05/18 06:45:33
na kazde pytanie jedna (oczywista) prawdziwa odpowiedz: Bo Polska Jest Najważniejsza.
-
2011/05/18 09:27:21
-
Gość: Nowa, 8.red-83-37-95.dynamicip.rima-tde.net
2011/05/18 20:21:47
La causa de la causa es la causa del mal causado: Hong nie dostal sie do Armii Imperialnej, startowal 3 razy i to podobno spowodowalo u niego zalamanie, zaczal miec przywidzenia, wizje siebie jako Boga etc... Co by bylo gdyby dostalby sie do Armii? Takie same dywagacje jak w przypadku Hitlera i jego 2 oblanych egzaminow na Akademie Sztuk Pieknych...

Zanika (a moze zawsza tak bylo?) nasza wrazliwosc na cudza krzywde, cudzy bol, cudze nieszczescie...
-
2011/05/18 20:50:11
Dopiero po przeczytaniu hasła o powstaniu tajpingów uświadomiłem sobie, jak potworna to była rzeź, niewyobrażalna wedle dzisiejszych standardów.
pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie_tajping%C3%B3w
Dziś pochylamy się nad każdym człowiekiem, znamy jego nazwisko, a wtedy to był jedynie nawóz historii.
-
Gość: nightwatch, apn-77-114-254-235.dynamic.gprs.plus.pl
2011/05/18 20:50:56
no to w końcu chińczyki trzymają się mocno czy nie?
-
2011/05/18 20:55:10
Całkiem mocno, choć dużym kosztem. Ale za dekadę będą mieli największą gospodarkę na świecie.
-
Gość: Nowa, 8.red-83-37-95.dynamicip.rima-tde.net
2011/05/18 21:53:03
Tylko w latach 1998 - 2008 w Kongu zginelo ponad 5 milionow osob...
-
2011/05/18 23:01:48
@Nowa - tak, to zdumiewające, że ta rzeź jest niemal zupełnie nieobecna w mediach. O Rwandzie było głośno, jest niemal symbolem dzikich konfliktów plemiennych, stała się powodem medialnego rachunku sumienia Europy i Ameryki, a wojna domowa w Kongu działa się gdzieś na uboczu. Znacznie głośniejsze są nawet konflikty w Sudanie.
Szkoda, że ten wielki kraj, tak hojnie obdarzony przez naturę, jest dzisiaj jądrem ciemności - to sam koniec światowych rankingów zamożności, choć samo słowo zamożność budzi tu gorzki śmiech - to przedostatnie miejsce w rankingu CIA:
www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/rankorder/2004rank.html?countryName=Congo,%20Democratic%20Republic%20of%20the&countryCode=cg®ionCode=af&rank=227#cg

-
2011/05/19 00:39:00
-
2011/05/19 14:52:12
Kongo "umyka naszej uwadze" z kilku powodów. Po pierwsze rzezie odbywają się tam na niewyobrażalnie olbrzymim terytorium i są rozciągnięte w czasie, więc dla mediów są, jakkolwiek koszmarnie to brzmi, za mało spektakularne.
Po drugie, kilku światowym potęgom nie jest na rękę ani zaprowadzenie porządku na tym obszarze, ani zbytnia jego obecność w świadomości zachodnich społeczeństw. Wiadomo, w mętnej wodzie łatwiej łowić ryby.
Od "moich" Kongijczyków słyszałem naprawdę wstrząsające opowieści o praktycznej eksterytorialności zachodnich firm, przede wszystkim wydobywających surowce. Tereny wielkości powiatu czy nawet małego województwa są ogrodzone i władza państwowa nie ma tam w ogóle wstępu. Zresztą, nawet się go nie domaga, bo władza żyje (i to znakomicie) właśnie ze sprzedawania koncesji i z łapówek. Na tych ogrodzonych terenach dyrekcja może robić cokolwiek - nakazać pracę 23 godziny na dobę, wychłostać czy zastrzelić opornych... Nikt się tym nie zainteresuje. To jest oczywiście współczesna forma niewolnictwa, więc wykształconym na zachodnich uniwersytetach białym dyrektorom nieszczególnie zależy na nagłaśnianiu sprawy.
Rzecz jasna dochodzą tu jeszcze wpływy ze sprzedaży broni wszystkim stronom, co też znacznie lepiej robić pod osłoną mroku i ciszy.
Po trzecie, tzw. "cywilizowany świat" tematem Konga niechętnie się zajmuje, bo jego rola w historii tego kraju była niejednokrotnie nader haniebna. I to haniebna w sposób bardzo aktywny, nie przez zaniechanie, jak w Rwandzie. Lusterko pokazałoby tu cywilizowanemu światu coś tak okropnie szpetnego, że lepiej po prostu omijać całą sprawę dużym łukiem.
Pewnie by się jeszcze więcej powodów znalazło, ale już te - niestety - wystarczą.
-
Gość: Nowa, 8.red-83-37-95.dynamicip.rima-tde.net
2011/05/24 21:28:38
@Bobik: w "Tygodniku Powszechnym" kiedys dawno pisala Ewa Szumanska o Kongu:

Ktoregos wieczora w polowie lat 70-tych w telewizji zairskiej pojawil sie prezydent Mobutu, w swojej nieodlacznej czapeczce z lamparciej skóry. I oglosil, ze od tej chwili wszyscy biali i Afrykanie nie - Zairczycy maja przekazac swoje spolki, przedsiebiorstwa, lokale, srodki transportu etc. rdzennym Zairczykom. Byla to slawna "zairyzacja", ktora spadla na kraj bez jakichkolwiek zapowiedzi i przygotowan.
Juz w pare godzin po przemowieniu, w srodku nocy, zaczeto odbierac ludziom sklepy, samochody, wyrzucac ich z domow. Potem zaczal sie exodus wydziedziczonych, ktorym niejednokrotnie pozostaly tylko pieniadze na bilet.
Po paru miesiacach wszystko zaczelo sie walic. Zarastaly plantacje i drogi, nie funkcjonowal transport, nie funkcjonowaly urzedy, chwialy sie banki. Opowiadano mi o nowych "wlascicielach" wielkich magazynow i malych sklepow, ktorzy, wyprzedawszy towar, z bezgranicznym zdumieniem przyjeli fakt, ze magazyny nie zapelniaja sie same; przypisywali to matactwom i podstepom swoich poprzednikow.
Po niespelna dwoch latach, kiedy kraj osunal sie w kompletna ruine, na ekranach telewizorow znow pojawil sie Mobutu i odwolal "zairyzacje". Powiedzial, ze byla bledem, ktory juz sie nie powtorzy, i wezwal wydziedziczonych do powrotu.
Czesc wrocila, wiekszosc nie. Ale nawet ci, ktorzy wrocili, zachowywali sie juz inaczej. Nie inwestowali, nie zapuszczali korzeni, chcieli tylko szybko zarobic i w kazdej chwili byc gotowi do odlotu. Rowniez tubylcy poczuli sie oszukani. Prawo, ktore moze byc dowolnie zmieniane, cofane lub przywracane, przestaje odgrywac role czynnika porzadkujacego. Brak zaufania i brak pewnosci najskuteczniej destabilizuje. Tak jest w Zairze do dzis. Jeden z najbardziej obdarowanych przez nature krajow swiata wciaz jest na krawedzi bankructwa.

Czy rola bialego czlowieka w Kongu byla naprawde haniebna? Przyklad z zycia wziety: lekarz z WHO dostawal lodowke i szczepionki, wodz plemienia S. albo S. przywlaszczal sobie lodowke a szczepionki wyrzucal na smietnik. I wiecej tych anekdot...
-
2011/05/25 00:02:28
@Nowa: nie pamiętam kto nie tak dawno temu podsunął u Bobika do oglądnięcia film Africa Addio, przerażający - a przede wszystkim niewygodny. Trzeba przy myśleniu o Afryce powiedzieć tyle rzeczy, które ni zachodnim, ni afrykańskim rządzącym zysków nie przyniosą, a akt oskarżenia by podał tyle słynnych nazwisk z tylu krajów, że woli się brnąć się w papce sloganów i zapominaniem o przeszłości przygotowuje się nadejście kolejnych tragedii.