|
Blog > Komentarze do wpisu
Rozstania
Mówi±, ¿e maleñstwa p³acz± gdy matka oddala siê na dziesiêæ minut, bo dla
nich to jest odej¶cie na zawsze. One nie wiedz±, ¿e ludzie odchodz± i
powracaj±. Bo te¿ kto to wie?
Pedro Bial w felietonie Adiós muchachos. pi±tek, 08 kwietnia 2011, andsol-br
TrackBack
Komentarze
gammon_no.82
2011/04/08 11:46:17
A sk±d te dzieciêcia wiedz±, co to jest dziesiêæ minut?
2011/04/08 17:46:28
No w³a¶nie, nie wiedz±! Dlatego niektóre zaczynaj± p³akaæ ju¿ po o¶miu minutach.
2011/04/08 18:27:26
Ja mam jeszcze lepszy patent. Wpadam w nieutulony skowyt natychmiast, w sekundê po Ich wyj¶ciu i kontynuujê go, dopóki jeszcze mog± s³yszeæ.
Gdyby Im wpad³o do g³ów wróciæ po 2 minutach, to by bez trudu odkryli, ¿e zbyt d³ugo mi siê tak wyæ nie chce. Chodzi przecie¿ wy³±cznie o wywo³anie w Nich poczucia winy, co pozwala ³atwiej wydêbiæ jakie¶ ¶wiadczenia. Ale Ich raz uruchomione poczucie winy tak szybko ro¶nie, ¿e boj± siê zawróciæ i musieæ wyj¶æ jeszcze raz, nawet je¿eli zapomnieli portmonetki, prawa jazdy, lub kwiatów dla solenizanta.
Go¶æ: fren, aaka230.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/04/09 01:16:51
Bobiku, wywo³ywanie poczucia winy, to jest co¶, co szczeniaki zarówno psie, jak i ludzkie opanowuj± do perfekcji od pierwszych chwil ¿ycia. Mój ludzki szczeniak, kiedy nie móg³ wydêbiæ jaki¶ ¶wiadczeñ, k³ad³ siê na pod³odze i skowycza³ tak ¿a³o¶nie, ¿e komu¶ odrobinê bardziej wra¿liwemu ni¿ ja, natychmiast serce by pêk³o, kiedy wychodzi³am do drugiego pokoju, przerywa³ na chwilkê, ¿eby siê podnie¶æ, pobiec za mn± i znowu skowyczeæ u mych stóp. A nie mówiê ju¿ o psach, które patrzy³y na mnie tak zbola³ym wzrokiem, ¿e ¶wiêty by siê ugi±³. Biedactwa, do ¶wiêtych mi daleko :).
2011/04/09 10:19:17
Ooo, tak, Fren, jak pies ma mo¿liwo¶æ kontaktu wzrokowego, to ju¿ ¿adne wycie nie jest mu potrzebne. 3 minuty intensywnego wpatrywania siê w sensie "zobacz, jak ¼le mnie karmisz" i ju¿ pasztetówka zmienia w³a¶ciciela.
U nas w domu szczególnie Stary jest podatny na szanta¿ wzrokowy. Pod wp³ywem upartego ¶widrowania (nie¼le jest do³±czyæ ciche pojêkiwanie) potrafi wstaæ i pój¶æ ze mn± na spacer nawet w momencie, kiedy na ekranie jaki¶ dzielny porucznik w³a¶nie ma z³apaæ podstêpnego mordercê. A ju¿ oderwanie go od roboty przy komputerze jest po prostu fraszk±. Ze Star± gorzej. Czasem mam nawet wra¿enie, ¿e ona mnie przejrza³a, ale na wszelki wypadek wolê tego nie sprawdzaæ. |
|