|
Blog > Komentarze do wpisu
Pustos³owie na 13 Kb
Chodzê sobie po internetowych ¶cie¿kach i jak co¶ mi nie le¿y, to krytykujê
i wy¶miewam. Lista
nawiedzonych to nieznaczna czê¶æ
zjawisk i ludzi, dla których nie znajdujê w sobie dobrych s³ów. I nie tak
rzadko wy¶miewam przyk³ady z mojego podwórka, przeró¿ne techniki nauczania
matematyki przy pomocy pa³eczek, fasolek i zakuwa³ek, ale na ogó³ nie
zu¿ywam czasu mego i czytelniczego na mówienie ¼le o miernych artyku³ach
propaguj±cych matematykê i jej historiê. Ró¿ne s± tu powody. Przede wszystkim wolê informowaæ o dobrych. Jak w jakim¶ temacie nie widzê ich, pisaæ w³asne. A nawet jak jest co¶ niezbyt dobrego, to szkodliwo¶æ spo³eczna takiego tworu nie jest znacz±ca. Je¶li bardzo nudzi, to czytelnik bez masochistycznych tendencji sam siê wy³±czy. No i zawsze jest obawa, ¿e bêdê widziany jako ten, co nie lubi konkurencji. A ja lubiê. Je¶li konkurencja jest dobra, nauczê siê czego¶ , co u¿yjê z przyjemno¶ci± i korzy¶ci± we w³asnym nauczaniu. Jak nie jest zbyt odkrywcza, porównuj±cy teksty zauwa¿y, ¿e nie powtarzam wyklepanek zapo¿yczonych od kogo¶. Wierzê w sens
ró¿norodno¶ci, nawet gdy pope³nia ona ten b³±d, ¿e nie jest podobna do mnie.
Ale zdecydowa³em, ¿e skrytykujê
ten artyku³.
Nie pamiêtam kto mi go podsun±³. Autorka, Ma³gorzata Jaszczuk-Surma, jest
redaktork± pisma dla m³odzie¿y szkolnej ¦wiat matematyki. Google
informuje, ¿e jest doktorem (nie wiem czy matematyki) i redaguje te¿ inne pismo.
W artykule Historia zera niby nie ma ra¿±cych b³êdów rzeczowych, ale
wszystko jest bez sensu. Od pierwszego zdania brzmi±cego: Kto odkry³ zero?
Na to pytanie trudno udzieliæ jednoznacznej i wyczerpuj±cej odpowiedzi
poprzez odkrycia przypisane Brahmagupcie: Regu³a mno¿enia g³osi, ¿e
dowolna liczba pomno¿ona przez zero staje siê zerem, lecz dzielenie wygl±da
trochê trudniej: Liczba dodatnia lub ujemna, gdy podzielona zostaje przez
zero, stanowi u³amek z zerem w mianowniku i uwag w stylu: Próbowa³
rozwi±zaæ ten problem, pisz±c, ¿e n/0 = ∞. Nie jest to prawd± [...]
a¿ do koñca roz³a¿±cego siê w jakiej¶ mieszance bana³u i waty brzmi±cej
poniewa¿ zero nie wystêpowa³o w jego matematyce. Dopiero w XVII wieku
zaczê³o siê rozpowszechniaæ, co mia³o niew±tpliwy zwi±zek z rewolucj±
naukow±, jaka siê wówczas dokona³a i która stworzy³a podwaliny nauki
nowo¿ytnej.
Pozory sensu daje organizacja chronologiczno-geograficzna. A przekazuje ona milcz±ce za³o¿enie, ¿e w historii nauki istnieje taka ci±g³o¶æ i jak opowiemy kto i kiedy pisa³ o w±trobie, to bêdziemy mieli historiê w±troby w cywilizacji, dziêki czemu lepiej zrozumiemy rolê w±troby we w³asnym organizmie. Przy takim przebiegu przez wieki wystarczy nic nie oceniaæ i z niczego nie ¶miaæ siê, by mieæ m±drze wygl±daj±cy esej. Pisanie o historii idei nie jest proste. Jaka by ona nie by³a, jej korzenie oka¿± siê nadmiernie rozwidlone. Selekcja wymaga nie tylko sporej
wiedzy ale i przekonañ czy pomys³ów. Po drodze trzeba zakotwiczyæ ideê w
warsztatach paru my¶licieli i wyja¶nienie bez
pope³niania anachronizmów jak mog³y wygl±daæ ich pomys³y i wizje i co dla
nich mog³y czy musia³y oznaczaæ s³owa tak samo brzmi±ce dzi¶ jak i przed
wiekami, wymaga na ogó³ d³ugich studiów. Ludzi wdaj±cych siê w tê dzia³alno¶æ i wygrywaj±cych sw± grê nie
brak na ¶wiecie – na ogó³ zajmuj± siê tym przez d³ugie lata. To nie
jest dziedzina, w której sukces zrywa sie z drzewa z doskoku.
Nawet je¶li autor doskakuje do ró¿nych ¼róde³ i zlepia naukowo
brzmi±cy tekst (bez pokazania sk±d co wzi±³). Stoi ten artyku³ od dziesiêciu lat w Sieci i (wydaje mi siê) nikt ¼le
o nim publicznie nie mówi.
W±tpliwa to dla mnie przyjemno¶æ, by byæ pierwszym, ale winien jestem te uwagi m³odym ludziom, którzy rzeczony artyku³ przeczytali i nie potrafi± powiedzieæ co z tej lektury mo¿na wynie¶æ. Drodzy moi, je¶li macie te w±tpliwo¶ci, nie wasze mózgi s± tu winne. A w³asne refleksje pojawi± siê ju¿ przy my¶leniu jaka jest ró¿nica miêdzy zwrotami odkryto twierdzenie oraz wymy¶lono twierdzenie. Mo¿na zacz±æ od pani Kathleen Rowling zastanawiaj±c siê czy ona odkry³a Harry'ego Pottera czy z jakiego¶ posiadanego w g³owie materia³u go skonstruowa³a. niedziela, 10 kwietnia 2011, andsol-br
TrackBack
Komentarze
2011/04/10 10:01:24
To, w sumie bardzo ciekawy problem Mo¿na oczywi¶cie zakoñczyæ dyskusjê stwierdzeniem klasyka, ¿e liczby naturalne da³ nam dobry Bóg i zostaæ z ca³± reszt±.
A czy zero istnieje? A liczby ujemne? A zespolone? Rzeczywiste? Choæ chyba jednak liczby wymierne istniej± (w wersji po³ówka czy æwiartka prosiaka) Pewn± odpowiedzi± jest przeszukiwanie jêzyka w poszukiwaniu ¶ladów. I zera tam nie ma. Nikt nie powie, ¿e jest zero zera, zero ludzi w sklepie Nawet ksiêgowo¶æ d³ugo broni³a siê przed liczbami ujemnymi, a to pisz±c je w nawiasach, a to na czerwono 2011/04/10 10:33:09
@ Wojtek Myszka - to idzie tak: po³ówka, æwiartka, setka. Prosiak ma symetriê dwuboczn±(?), wiêc uczciwie mo¿na mieæ z niego tylko po³ówki.
Go¶æ: nightwatch, ip-93-154-140-78.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2011/04/10 12:38:41
Wojtek Myszka - pytaj±c 'czy zero istnieje' co masz na my¶li? Powiedz najpierw czy jeden istnieje to trochê pomo¿esz siebie zrozumieæ. Czy to ¿e istnieje ¶winia w moim chlewiku albo ¿e mam chlewik to dowodzi ¿e jeden istnieje? No to wtedy jest ³atwo: nie mam chlewika zatem zero istnieje.
2011/04/10 13:28:33
nightwatch: nie istnieje dla Ciebie ¶wiñskie zero. Ale je¶li sprzeda³e¶ sw± jedyn± krowê, to istnieje zero bydlêce.
W odmiany i zakres bytowy zera mo¿na zag³êbiæ siê w stronê immanentno¶ci i bytu w czasie, co portugalskie ser, estar (byæ, byæ) mi u³atwiaj±. Oraz w opis zwi±zków w bliskich nam jêzykach miêdzy "istnieæ" oraz "mieæ" (kot istnieje, bo go mam na kolanach, moje patrymonium istnieje, bo bank mi po¶wiadcza na papierze, ¿e mam 10 milionów w papierach u nich). Nikt nie ma po¶wiadczenia z notariatu, ¿e istnieje jego zero czy jeden, a gdy antyintegrali¶ci zniszcz± ostatni± na Ziemi ca³kê i nikt nie bêdzie mia³ jej definicji, to przestanie ona istnieæ. No to sobie pogada³em o zerze. A der liebe Gott da³ nam ∅ natomiast 1 zrobili¶my sami jako #({∅}).
Go¶æ: nightwatch, ip-93-154-142-201.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2011/04/10 14:22:04
Chcesz powiedzieæ ¿e der liebe Gott da³ nam figê? Ciekawe czy spodziewa³ siê ¿e ludzie z tej figi zrobi± zobie ca³± resztê...
Go¶æ: Ma³gorzata Jaszczuk-Surma, 87-205-182-118.adsl.inetia.pl
2011/04/25 13:41:01
Wielce Szanowny Panie,
Bardzo siê cieszê, ¿e wreszcie pojawi³ siê kto¶, kto "bez doskakiwania do ró¿nych ¼róde³ i zlepiania naukowo brzmi±cego tekstu" potrafi przedstawiæ sensownie, bardzo zwiê¼le i jednocze¶nie z pokazaniem ca³ego bogactwa literatury przedmiotu wybrane zagadnienia z historii nauki czy te¿ historii idei gimnazjali¶cie nauczanemu zgodnie z now± podstaw± programow±. Zachêcam do wspó³pracy, poniewa¿ redakcja "¦wiata Matematyki" od dawna poszukuje dydaktyków i popularyzatorów matematyki, którzy s± w stanie podo³aæ tak trudnej pracy, jak± jest przedstawianie zagadnieñ matematycznych w przystêpny sposób. Mo¿e wiêc zechcia³by Pan ujawniæ siê i podzieliæ z szerszym gremium sw± wiedz± i umiejêtno¶ciami, tak aby m³odzi ludzie odpowiednio du¿o wynie¶li z Pana artyku³ów? Napisa³ Pan: "Pozory sensu daje organizacja chronologiczno-geograficzna. A przekazuje ona milcz±ce za³o¿enie, ¿e w historii nauki istnieje taka ci±g³o¶æ i jak powiemy kto i kiedy pisa³ o w±trobie, to bêdziemy mieli historiê w±troby w cywilizacji, dziêki czemu lepiej zrozumiemy rolê w±troby we w³asnym organizmie. Przy takim przebiegu przez wieki wystarczy nic nie oceniaæ i z niczego siê nie ¶miaæ, by mieæ m±drze wygl±daj±cy esej." Doprawdy nie wiem, dlaczego uwa¿a Pan, ¿e wszystko nale¿y wy¶miewaæ i dlaczego to czy esej wygl±da m±drze czy te¿ nie ma zale¿eæ od tego czy autor bêdzie co¶ wy¶miewa³ czy te¿ zachowa pow¶ci±gliwo¶æ. Poza tym a¿ dziw bierze, ¿e taki bezwzglêdny tropiciel ra¿±cych b³êdów rzeczowych i logicznych sam pos³uguje siê tak niedorzeczn± argumentacj±. Có¿ za logika? To dopiero s± pozory sensu i do tego w wyj±tkowo z³o¶liwej formie. Otó¿, proszê Szanownego Pana, je¶li opowiemy, kto i kiedy pisa³ o w±trobie to nie bêdzie to wcale historia w±troby w cywilizacji, bo czy mo¿na w ogóle mówiæ o historii w±troby jako takiej? Jest to przecie¿ kompletnie pozbawione sensu. Gdyby¶my natomiast powiedzieli, kto, kiedy i co pisa³ o w±trobie, to wówczas z grubsza bior±c bêdziemy mieli historiê anatomii, fizjologii, patofizjologii, patomorfologii lub historiê doktryn medycznych, co niew±tpliwie mo¿e przyczyniæ siê do zrozumienia roli w±troby we w³asnym organizmie, jak i wielu innych rzeczy. 2011/04/26 01:55:53
Proszê Pani, dla Autorki krytyka jej przedsiêwziêæ nie jest mi³a, ale skoro pojawia siê, mo¿na z niej skorzystaæ. Lub nie. Mo¿na odrzuciæ, z doz± emocji. Ale czy to najlepszy u¿ytek z niej?
Pani artyku³ zapewne inaczej by wygl±da³, gdyby przed opublikowaniem jaki¶ specjalista z historii matematyki móg³ go przeczytaæ i zasugerowaæ potrzebê przeró¿nych modyfikacji. Parê prostych przyk³adów: prosz±ca o seriê wyja¶nieñ czy zmian uwaga ciekawe s± ró¿ne aspekty zera, takie jak [...] samo pojêcie, czyli my¶lowy odpowiednik nazwy; stwierdzenie czy to zdroworozs±dkowe, czy to historyczne, ale w gruncie rzeczy bêd±ce postulatem filozoficznym o liczbach pierwotnie my¶lano jako o konkretach, a nie abstrakcyjnie; niepokoj±ce nieokre¶lono¶ci± czasow± sformu³owanie w powy¿szym tek¶cie zero jeszcze nie figuruje w kategoriach liczby, jak gdyby "kategoria liczby" by³o pojêciem ponadczasowym; uwagi, które je¶li traktowaæ przychylnie: nale¿y te¿ zaznaczyæ, ¿e matematyka wyros³a z praktyki ¿ycia codziennego stosuj± siê do wszystkiego, nie tylko do matematyki - itd., itp. Mam nadziejê, ¿e uda³o mi siê wskazaæ na szereg powa¿nych problemów konceptualnych w artykule bez ura¿ania Pani - ale zastanawia mnie, ¿e nie wykorzysta³a Pani okazji, by wyja¶niæ jakie ¼ród³a by³y u¿yte przy pisaniu. A wiele by to wyja¶ni³o. Recenzji przed drukiem zabrak³o, efekty s± jakie s±. Zastanowienie siê nad moimi uwagami (mniemam) pomog³oby Redakcji przed publikacj± innych artyku³ów. Nie pomo¿e Jej przeinaczanie sensu moich uwag, jak takie interpretowanie zwrotu: Przy takim przebiegu przez wieki wystarczy nic nie oceniaæ i z niczego nie ¶miaæ siê, by mieæ m±drze wygl±daj±cy esej by uzasadnion± wyda³a siê replika: Doprawdy nie wiem, dlaczego uwa¿a Pan, ¿e wszystko nale¿y wy¶miewaæ i dlaczego to czy esej wygl±da m±drze czy te¿ nie ma zale¿eæ od tego czy autor bêdzie co¶ wy¶miewa³ czy te¿ zachowa pow¶ci±gliwo¶æ. Wystarczy zajrzeæ do artyku³ów z MacTutor, ¶wietnego wzoru jak pisaæ o matematyce dla fachowców i laików jednocze¶nie, by wiedzieæ, ¿e poczucie humoru i dystans do tematu mo¿e wspó³graæ z rzeczowo¶ci± i rzetelno¶ci±. Krytyczne ujêcie dozwala na dostrzeganie dawnych niespójno¶ci czy nieporadno¶ci i nie ma nic wspólnego z wy¶miewaniem. Co do zgry¼liwo¶ci zdania zaczynaj±cego siê od niewiarogodnie brzmi±cego oznajmienia "bardzo siê cieszê" (a ta zgry¼liwo¶æ czyni w±tpliw± szczero¶æ zwrotu zachêcam do wspó³pracy) i ca³ego ataku osobistego tam zawartego, za chwilê odpowiem Pani w osobnym komentarzu. 2011/04/26 02:06:20
Kontynuujê odpowied¼, ta czê¶æ dotyczy uwag odnosz±cych do mnie, a nie do tematu mojego wpisu.
Jak przedstawiaæ wybrane zagadnienia z historii nauki czy te¿ historii idei gimnazjali¶cie nauczanemu zgodnie z now± podstaw± programow± czyli jak zastosowaæ pewien ustalony program, to nie moje zadanie. Czujê siê odpowiedzialny za rozwijanie takich programów, do których mia³em choæby minimalny wk³ad. Jaki by on by³ gdybym móg³ go przed³o¿yæ w³adzom o¶wiatowym? Moja wizja dydaktyki i przekonania o uczeniu i uczeniu siê sk³aniaj± mnie do przedstawiania pogl±dów nie w formie artyku³u z pedagogiki a wypowiadaj±c siê w miarê mo¿liwo¶ci rzeczowo w tematach z matematyki i nauczania. Je¶li opis archiwum blogowego daje odno¶niki do ponad 150 artyku³ów matematycznych (najczê¶ciem w jakich¶ skromnych powi±zaniach z kwestiami jêzykowymi, etymologi±, filozofi±, innymi naukami) oraz do ponad 60 artyku³ów o nauczaniu, to zainteresowany moimi pogl±dami przy pomocy kilkuset klików do¶æ szybko ustali ich po³o¿enie i podteksty. Czy jestem w stanie podo³aæ tak trudnej pracy, jak± jest przedstawianie zagadnieñ matematycznych w przystêpny sposób? No, robiê co mogê, a ¿e praca jest trudna, wiem doskonale, ale takie co¶ co wisi na ¶cianie i p³acze to nie jest alpinista, wiêc nie us³yszy tu Pani moich narzekañ o trudnej orce. Dzia³anie blogowe ma pewne zalety (szybko¶æ docierania, odzew czytelników, mo¿liwo¶æ u¿ywania kolorowych ilustracji), ale nie jest przeciwstawieniem u¿ywania druku. Tu i ówdzie chêtnie zobaczê moje eseje w druku, ale w istocie miewam pewne wymogi - na przyk³ad mam pewne w±tpliwo¶ci czy ka¿de pisemko matematyczne w Kraju zaakceptowa³oby bez cenzurowania mój artyku³ o kre¶leniu piêcioboku - tak przypuszczam znaj±c unikanie w prasie jakichkolwiek odniesieñ (nawet je¶li podanych w formie aluzji) do tragicznych dla nauki konsekwencji instalowania siê w Europie chrze¶cijañstwa jako zwyciêskiej religii. A na blogu nie ma cenzury. Staram siê wyja¶niæ Pani, ¿e to wezwanie: Mo¿e wiêc zechcia³by Pan ujawniæ siê i podzieliæ z szerszym gremium sw± wiedz± i umiejêtno¶ciami, tak aby m³odzi ludzie odpowiednio du¿o wynie¶li z Pana artyku³ów? realizujê od wielu lat. I my¶lê o m³odych ludziach w ka¿dym ich wieku. |
|
www.youtube.com/watch?v=3IsZLawkNPo&playnext=1&list=PLAE3D28C6FE26F5FA
4 odcinki w 24 kawa³kach - automatycznie dzia³aj±ca playlista.