S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Poczet (4)

Niespodziewanie wywo³any przez haneczkê, z powodu tej frazy: By³y prezydent Brazylii Fernando de Henrique Cardoso, wybitny intelektualista, socjolog [...] w artykule Daniela Passenta, wróci³em do Pocztu Prezydentów Brazylijskich, w sposób niechronologiczny.


0. Odchodz± wojskowi (1984 - 1985)
1. José Sarney (III/1985 -III/1990)
2a. Fernando Collor de Mello (1989, wybory)
2b. Fernando Collor de Mello (III/1990 - X/1992) (jeszcze nie napisane)
3. Itamar Franco (X/1992 - XII/1994) (jeszcze nie napisane)
4. Fernando Henrique Cardoso (I/1995 - XII/2002)

4. Fernando Henrique Cardoso

FHC to powszechnie u¿ywane inicja³y by³ego prezydenta Fernando Henrique Cardoso. Nie nios± podtekstów ideologicznych, bêdê wiêc ich tu u¿ywa³.

Pewnych danych z ¿yciorysu FHC nie potrafiê odnale¼æ od wielu lat i s±dzê, ¿e nie jest to ¿aden przypadek. Wiadomo na pewno, ¿e mia³ pradziadka gubernatora stanu Goiás, dziadka, ojca oraz wujka – genera³ów i ¿e zrobi³ licencjaturê z socjologii na USP w 1952. Ju¿ w owym roku jako asystent profesora Florestana Fernandes wyk³ada³ tam – wygl±da to na szybkie wybijanie siê sterowane przez naukowego mecenasa. Opis dalszego ci±gu kariery jest niewiarygodny, zawik³any i ze sprzecznymi elementami. Mnogo¶æ tytu³ów profesorskich i odznaczeñ pochodzi z okresu prezydentury, wiêc nie muszê zajmowaæ siê tym.

Sprzeczne s± wersje o doktoracie na USP i na Sorbonie. Przypuszczam, ¿e na Sorbonie robi³ doctorat de troisième cycle, nieco wiêcej ni¿ magisterium, ale nie doctorat d'État, co mu zaliczono na USP jako doktorat (do¶æ czêste zagranie w brazylijskich naukach spo³ecznych w owym okresie). S±dzê te¿, ¿e ukrywanie jakichkolwiek danych dotycz±cych okresu na Sorbonie mo¿e oznaczaæ, ¿e by³ z grupy studenckiej, do której nale¿a³ Khieu Samphan – okres zgadza siê, a ujawnienie takiego faktu natychmiast rzuci³oby specyficzne ¶wiat³o na jako¶æ jego tamtejszych osi±gniêæ teoretycznych.

Po puczu z 1964 roku wyjecha³ do Chile gdzie mia³ pracowaæ naukowo, ale tego te¿ nie ma jak potwierdziæ. Wiadomo, ¿e wydaje tam ksi±¿kê Dependência e Desenvolvimento na América Latina (Zale¿no¶æ i rozwój...) ale brak danych o pozycjach uniwersyteckich. Interpretacja jego pobytu tam przez 5 lat: poniewa¿ na dwoje babka wró¿y³a, a otoczenie z USP by³o do¶æ lewicowe, zapewne mia³ za bezpieczniejsze bycie poza krajem. Opisy o wygnaniu i o aresztowaniu przy powrocie s± bzdur±. A wróci³ bardzo szybko, w 1969, w samym kwiecie dyktatury. ¯yciorysy mówi± o „obowi±zkowej emeryturze na USP”, to jest mo¿liwe, dyktatura pozbywa³a siê ca³ych wydzia³ów na podejrzanych uniwersytetach.

Do³±czy³ swe analizy ekonomiczne z owego okresu do terceira via, trzeciej drogi (podobne zjawiska opisa³em kiedy¶ jako miêsogórek) i gdy zosta³ prezydentem, zapytany przez dziennikarza o sens swoich teorii odpowiedzia³ s³ynn± fraz±: zapomnijcie wszystko co napisa³em. Po dwóch latach gdy okres zauroczenia FHC w¶ród brazylijskiej inteligencji zakoñczy³ siê, jeden ze s³ynnych autorów zadrwi³: zapomnia³em ju¿ wcze¶niej. A co on tam takiego napisa³?

Przez d³ugie lata by³ w PMDB, partii stworzonej na opozycjê przez bardzo inteligentnego dyktatora, marsza³ka Humberto Castelo Branco, jak i inni przywódcy wyra¿aj±c siê publicznie przeciw, a prywatnie wspó³¿yj±c z dyktatur± bezkonfliktowo. Gdy pod koniec lat 70tych strajki zaczyna³y wskazywaæ, ¿e dyktatura nie bêdzie wieczna, by³ po¶miewiskiem innych id±cych ku rzeczywistej opozycji polityków – gubernator Orestes Quércia wy¶miewa³ go, ¿e gdy strajkowcy wychodzili z fabryki, pojawia³ siê samochód FHC, wysiada³ on i fotografowano jego u¶ciski d³oni z robotnikami. I tak przez parê lat kursowa³ miêdzy wojskowymi, robotnikami i masonami, zdobywaj±c famê czynnika zaufanego i kieruj±cego ku spokojowi spo³ecznemu.

W 1985 chcia³ zostaæ prefeito (przewodnicz±cym) miasta São Paulo (maj±cego bud¿et wiêkszy ni¿ wiele europejskich pañstw), konkurentem by³ s³ynny eks-prezydent Jânio Quadros. Przekonany, ¿e zwyciê¿y i chc±c u³atwiæ przysz³± pracê dziennikarzy, da³ siê sfotografowaæ w fotelu prezydenckim. Ale zasiad³ tam jego przeciwnik. Lecz przedtem publicznie odpluskwi³ fotel.

Na fali entuzjazmu planem stabilizowania ekonomii, opracowanym przez kolegê z formacji politycznej, Dilsona Funaro (s³ynny plano cruzado z 1986)  Mario Covas i FHC zostali senatorami z najwiêksz± ilo¶ci± g³osów w historii brazylijskiej. Plan mia³ niedopracowania i wkrótce pad³, ale senatorzy byli ju¿ wybrani i szybowali ku s³awie.

W miêdzyczasie inny Fernando (popierany pierwotnie przez FHC, bêd±cego ju¿ w innej partii) zosta³ wysiudany z prezydencji i jego wice, niejaki nijaki ale zawsze w stosownym miejscu (je¶li pomin±æ zdjêcie na tle cipy, ale to inna historia), Itamar Franco uczyni³ wygadanego i znaj±cego jêzyki FHC ministrem Spraw Zagranicznych, a potem przerzuci³ go do Ministerstwa Gospodarki. By³ to rok 1993 i FHC zacz±³ wprowadzaæ kolejny plan ekonomiczny, plano real. Skomponowa³ go ekonomista Edmar Bacha i by³ nie¼le pomy¶lany, wiêc FHC przej±³ na siebie s³awê za plan. I skopa³ go kompletnie przez b³±d wstêpny, który prowadzi³ do b³êdu zasadniczego. B³±d wstêpny polega³ na wymy¶leniu sobie, ¿e 1 real bêdzie wart dok³adnie 1 dolar. Tego oczywi¶cie nie by³o u Bachy, to by³ oryginalny wk³ad FHC. Konsekwencj± tego piêknie wygl±daj±cego pomys³u by³u pó¼niejsze upieranie siê (juz w roli prezydenta, po wyborach z nastêpnego roku), ¿e 1 real wart jest 1 dolar. Oczywi¶cie dwie zupe³nie odmienne gospodarki tylko cudem przez d³u¿szy czas mog± utrzymaæ swe waluty na tym samych poziomie inflacji i prawie wszystkie zyski z planu reala zosta³y w ci±gu 2-3 lat zaprzepaszczone. Gdy po 8 latach oddawa³ rz±dy Luli, 1 dolar by³ wart 4 reale. A w miêdzyczasie by³ przyspieszony program prywatyzacji z kilkudziesiêciu s³ynnymi skandalami, które pogr±¿y³y kraj w nies³ychanym uprzednio zad³u¿eniu zewnêtrznym i dumie, ¿e wielu Brazylijczyków dotar³o do listy pisma Forbes.

Pocz±tkowo by³ uwielbiany, do tego stopnia, ¿e gdy ujawniono, ¿e ma olbrzymie gospodarstwo w stanie Minas Gerais zarejestrowane jako groszowy maj±tek (prawie nie p³aci³ zañ podatków), og³osi³, ¿e to intryga opozycji i 200 znanych intelektualistów popar³o go oficjalnie. Wiêkszo¶æ z nich po paru latach publicznie przeprasza³a kraj za swój b³±d, inni udawali, ¿e nic takiego nie mia³o miejsca.

Narastaj±ce k³opoty wewnêtrzne FHC rozwi±zywa³ polityczn± turystyk±, podró¿owa³ jak nikt, gdzie zaproszono i dok±d siê zaprosi³. I coraz agresywniej, z rozwijaj±cymi siê elementami antyintelektualnymi, reagowa³ na pojawiaj±c± siê krytykê ¶rodowisk uniwersyteckich. Jedna ze s³ynnych fraz z tego okresu mówi³a, ¿e naukowcy brazylijscy s± nic nie warci, bo gdyby mieli jak±¶ warto¶æ to by zatrudnieni byli w USA czy we Francji.

Jeszcze okropniejszy lapsus pojawi³ siê przy dyskusji o reformie systemu emerytalnego. W publicznej debacie FHC oznajmi³, ¿e emeryci to vagabundos, nieroby – oczywi¶cie mia³ racjê, ¿e w¶ród kilkudziesiêciu milionów emerytów by³o kilkadziesi±t tysiêcy by³ych sêdziów, polityków, pracowników administracji, którzy przeró¿nymi prawnymi sztuczkami dochodzili w okolicach 40 lat do emerytury wynosz±cej kilkadziesi±t zarobków mininalnych, ale to jak raz byli ludzie z jego otoczenia, nie zwykli pracownicy przechodz±cy na mizerne emerytury w okresie gdy niewiele mieli przed sob± ¿ycia.

Gdy odszed³ z polityki, zosta³ z ulg± zapomniany przez ogó³. Nikt z dawnych wspó³wyznawców partyjnych nie wo³a³ go do zdjêæ przedwyborczych czy na trybuny, jego poparcie powszechnie by³o uznane za poca³unek ¶mierci. Ale jego podró¿e zagraniczne teraz owocowa³y, tytu³y, zaproszenia i stanowiska sypa³y siê zewsz±d.

Niez³a kariera cz³owieka, który prawie utopi³ w marazmie jeden z najwiêkszych krajów na ¶wiecie.

pi±tek, 22 kwietnia 2011, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/04/22 11:28:50
Wybitny intelektualista Passent by³ w latach 1996-2001 ambasadorem w Chile, mo¿e dlatego tak ciep³o wspomina. Prezydenci RP te¿ Cardoso lubili, w 2002 Kwa¶niewski da³ mu Order Or³a Bia³ego "w uznaniu znamienitych zas³ug w rozwijaniu wspó³pracy". Jeszcze wcze¶niej - 16 lutego 1995 - Wa³êsa da³ mu Krzy¿ Wielki Orderu Zas³ugi za "wybitne zas³ugi w rozwijaniu wspó³pracy". Ciekawe co takiego dla Polski Cardoso w pó³tora miesi±ca zrobi³. Ale mo¿e jeszcze jako MSZ siê zas³u¿y³.
-
2011/04/22 16:29:35
16 lutego 1995, po sze¶ciu tygodniach prezydentury? Bardzo dobre pytanie. Jak s±dzisz, jak je przekazaæ panu prezydentowi Wa³êsie?

W miêdzyczasie mo¿na sobie powyobra¿aæ. Mo¿e uczy³ sztuki zad³u¿ania siê? By³ w tym mistrzem (pomimo intensywnych prywatyzacji): w ci±gu 8 lat powiêkszy³ zad³u¿enie Skarbu pañstwa z 88 miliardów reali do 1 biliona. W ostatnim roku jego rz±dów roczna sp³ata odsetek kosztowa³a 114 miliardów reali.

Ale chyba wiem co siê sta³o. Polonetas. Jego poprzednicy, z dyktatury, w latach 1977-1980 po¿yczyli Polsce 2 miliardy dolarów i by³o tak jasne, ¿e Polska tego nie odda, ¿e starano siê o tym nie mówiæ (to przez Solidarno¶æ, szanse na import brazylijski zdech³y, a po to po¿yczano). Ale dziennikarze w 1983 wywlekli to na powierzchniê. Gdy Polska stawa³a siê niepodleg³a, brazylijski d³ug wart by³ ju¿ 3,8 miliardów dolarów. Wydaje siê, ¿e przed objêciem rz±du FHC przeprowadzi³ jakie¶ negocjacje z Polsk±, zbi³ d³ug do 3,4 miliardów i rozbi³ sp³aty na wieloletnie raty, na pocz±tek prawie nic. Wiêc za tak± przys³ugê mo¿na mu by³o daæ krzy¿yk, a nawet ich tysi±ce.

Polska piêknie siê odwdziêczy³a w 1998 gdy FHC startowa³ do drugich wyborów - wynegocjowa³ umorzenie d³ugów za 2,5 miliarda dolarów gotówk±. Polska zap³aci³a, Brazylia nie og³osi³a bankructwa, FHC móg³ chwaliæ siê przed narodem dobrym stanem ekonomii i znowu wygraæ wybory.
-
2011/04/22 18:19:14
Ta przy¶pieszona sp³ata 2,5 mld dolarów (zaoszczêdzili¶my miliard) zosta³a sfinalizowana dopiero na jesieni 2001, zaraz po wygranych przez SLD wyborach. Co dobrze pasuje do nadania Cardoso najwy¿szego polskiego odznaczenia 21 lutego 2002, ale na wygranie przez niego wyborów trzy lata wcze¶niej raczej nie mia³o wp³ywu. Tak czy owak luty miesi±cem odznaczania Cardoso przez prezydentów RP.
St±d: Jak to z d³ugiem brazylijskim by³o
-
2011/04/22 20:09:57
Je¶li wersja z polskiego artyku³u jest poprawna, to nie jest prawdziwe co wyczyta³em w wywiadzie z 2006 z by³ym "carem gospodarki" brazylijskiej, Delfinem Netto. Cz³owiek nies³ychanie wiele wiedzia³ i olbrzymia inteligencja, ale jednocze¶nie uwielbia³ (i uwielbia), charakter pod³y jak ma³o gdzie. Móg³ wiêc ju¿ 4 lata po odej¶ciu FHC podrzuciæ mu tê ¶winkê z dat± wsteczn± na 1988 - motywów do nienawidzenia siê szlachetni panowie mieli w nadmiarze.

To jest jeden z motywów odstrêczaj±cych od nauk politycznych itp., ¿e nie tylko brak jednolitych kryteriów to jeszcze w dobr± wolê pisz±cych i mówi±cych mo¿na wierzyæ raz na milion.
-
2011/04/22 20:44:23
Mo¿e to jaki¶ spisek w naszych mediach, ale podana przeze mnie wersja jest chyba do¶æ popularna:
www.wprost.pl/ar/20227/Splacamy-dlug/
Polska i Brazylia s± co prawda w ró¿nych strefach czasowych, ale to jednak raczej godziny ni¿ lata.
-
2011/04/22 20:53:19
Co by zostawia³o mnie z paru opcjami. Odrzucam tê, ¿e pamiêæ zwiod³a Delfina Netto. Mo¿liwe, ¿e przy zapisywaniu dziennikarz pokiæka³. Niskie prawdopodobieñstwo. Albo, ¿e Delfin Netto jest nieprzeciêtnie wredny. Obstawianie tej mo¿liwo¶ci nie daje wielkich wygranych, ale za to tu trudno przegraæ.
-
2011/04/22 23:05:16
Dwie uwagi. Pierwsza to poprawka, ów minister brazylijski to Delfim Netto, nie "Delfin". Przepraszam. A druga dotyczy tego sformu³owania rzucaj±cego niemi³e dla Brazylii podejrzenia: Takim chêtnym by³a np. Brazylia, która zwietrzy³a w handlu z Polsk± ¶wietny interes, gdy¿ partner by³ ma³o wymagaj±cy jako¶ciowo i wszystko mo¿na mu by³o wcisn±æ. Nie wiem co wówczas Brazylia zwietrzy³a i co wysy³a³a do Polski, ale my¶lê, ¿e handle z owego okresu autor widzi na tle chiñskiego ¶miecia zasypuj±cego ¶wiat. Przypuszczam, ¿e mog³y tam byæ produkty rolne (kawe) i wyroby manufaktur (buty), z pewno¶ci± i pierwsze i drugie bardzo dobrej ¶wiatowej jako¶ci. ... Poszuka³em trochê. Kawa, bawe³na, soja, rudy ¿elaza, magnezyt. Wiêc prycha³ przes±dnie autor. No wiadomo, trzeci ¶wiat musia³ mieæ buble.
-
2011/04/23 00:14:42
Ja mam pytanie do zlinkowanego we wpisie zdjêcia. Czy jego symbolikê t³umaczy siê tak, ¿e jak politykom jest zbyt rado¶nie, to lud bez gatek chodzi?
-
2011/04/23 00:45:38
Jaka tam symbolika, przecie¿ to normalna cipa. Panienka paradowa³a w karnawale w Rio, gdy jej szko³a (Escola de Samba, nie pamiêtam w której Lilian wystêpowa³a) skoñczy³a siê pokazywaæ, wys³annicy pana prezydenta Itamara Franco zawiadomili j±, ¿e jest zaproszona do lo¿y prezydenckiej. Przy wej¶ciu nikt nie my¶la³ o strojach wieczorowych no i wysz³o prawie na impeachment.
-
Go¶æ: , 178-37-164-67.adsl.inetia.pl
2011/04/23 01:33:00
E tam, ja siê tak nie bawiê. Bo ja my¶la³em, ¿e Delfin to tak, jak we Francji. A potem jeszcze siê okaza³o, ¿e impiczment to nie do koñca od piczy pochodzi.
-
2011/04/23 02:43:23
Po brazylijsku to chyba pochodzi, bo tu ten wynalazek lud wymawia³ "impicza". Impicza do Kolor.
-
2011/04/23 09:31:34
Pe³na wersja brzmia³a chyba "Impicza do Kolor do Wybor"? ;)