|
Blog > Komentarze do wpisu
Niemożliwy trójkąt
Dla liczby naturalnej n łatwo skonstruujesz odcinek mierzący √n używając twierdzenia Pitagorasa. Kto zna twierdzenie Fermata-Eulera, wie też czemu √13 pojawi się jako przeciwprostokątna (w trójkącie z
przyprostokątnymi 2,3) a √11 jako przyprostokątna (gdy dwa pozostałe
boki mierzą 6 i 5). Ale tym razem nie martwi mnie gdzie liczba pojawi się w szkicu ani w ilu krokach ją wytworzę, z
powodu lenistwa chcę konstruować liczby w trójkątach prostokątnych tylko jako przeciwprostokątne –
i na przykład √11 wyjdzie po otrzymaniu najpierw √2 (w trójkącie z innymi
bokami 1 i 1), a potem przy użyciu boków √2 i 3.
Szybko okazuje się, że czasami ten sam pierwiastek można utworzyć na różne
sposoby. Na przykład √21 – narysuj to sobie na papierze:
najpierw w trójkącie z bokami 4 i 1 tworzę √17, potem używam boków
√17 i 2 – ale to samo mogę otrzymać tworząc trójkąt z bokami 4 i 2
a potem trójkąt z bokami √20 i 1. Tylko że...
Jako nieoczekiwany bonus dostałem coś niepokojącego: trójkąt z bokami
mierzącymi 1, 1 oraz 2. A przecież nierówność trójkąta mówi, że
to jest niemożliwe! Suma dwóch długości musi zawsze przekraczać
trzecią.
Nie ma takiego zła co by nie wyszło na dobre. Może uda się sprzedać ten trójkąt
jakimś mistykom potrzebującym symbolu na istnienie zjawisk poza światem
nauki? No przecież taki trójkąt jest niemożliwy, a każdy widzi go tu!
Jeśli wolisz racjonalne wyjaśnienie tego paradoksu ... poszukaj go
sobie.
A gdyby okazało się, że z powodu nadmiaru świętowania głowa nie wskazuje ścieżki ku niemu, zerknij na moje wyjaśnienie, ale zaręczam ci, że to nie ta sama przyjemność, co własnoręczne (to znaczy: własnomózgowe) odkrycie o co tu chodzi. poniedziałek, 25 kwietnia 2011, andsol-br
TrackBack
Komentarze
Gość: nightwatch, apn-95-41-182-183.dynamic.gprs.plus.pl
2011/04/25 09:04:17
oj, nie spodziewałem się że wyjaśnienie jest aż tak dosłowne. A myślałem że to otwarcie dyskusji...
2011/04/25 18:48:30
nightwatch, Twoja skrucha wydaje się szczera i Twoje przewinienie poprawnego rozwiązania problemu będzie Ci wybaczone.
2011/04/25 19:33:02
Od lat zachodzę w głowę jak nazwać typ ćwiczeń, które nie są wiertłem w szare komórki, drill, ale też nie są challenge czy problem, a miałyby to być pytania i zadania polegające na poprawianiu zakrzywionych rozumowań, wydobywaniu rozwiązującego z naturalnych pułapek, polepszaniu wysłowienia, czasami prowadzącym do pisania schematu programu. I kurs z jakiejkolwiek materii opierałby się na kilkudziesięciu takich sugestiach, ale dorobienie się ich wcale nie jest elementarne. To dlatego zbiorki Arnolda czy Steinhausa są tak cenione - książki są nafaszerowane powtarzanymi od wieków tymi samymi schematami, a przecież podejście do zagadnień intensywnie zmienia się bez przerwy.
Czasami wydziobuję sobie coś dla moich studentów z "handoutów" Jurka Kocika czy z naszej wymiany pomysłów z jakichś głupich nocnych godzin - albo coś wyszukanego w książkach z XIX wieku (Casey, dla przykładu) i wśród tylu świetnych zadań z AMM czy podobnych pism (brytyjskie Mathematical Gazette lub kanadyjskie Crux Mathematicorum). Ech. mieć by czas na zlepienie tego w szkielet wykładu, to właśnie, a nie ciąg pojęć i twierdzeń! To potrzeby każą wytwarzać narzędzia, a tu dla gotowych narzędzi wymyśla się ciekawe zastosowania. Nie mówię, że tak nie można czy nie powinno się, po prostu nie chciałbym widzieć zdecydowanej dominacji tej metody uczenia.
Gość: nightwatch, nat.atms.com.pl
2011/04/26 09:37:31
i tak czuję się jakbym się wyrwał z oklaskami zanim symfonia się skończyła (a wiadomo że na koncertach trzeba poczekać aż klaskać zaczną lepiej poinformowani)
2011/04/26 12:30:53
Eee, z oklaskami na koncercie to jest łatwe. Trzeba tylko pamiętać, że nie klaszcze się między częściami, a na końcu i przed koncertem dowiedzieć się, gdzie jest ten koniec. Wtedy nawet można uchodzić za lepiej poinformowanego. :-)
Gość: irek, asa-mpwik.mpwik.lublin.pl
2011/04/26 14:30:26
Ale i to nie pomaga. Byłem na koncercie z okazji ......i pomimo próśb dyrygenta!!!! zgromadzeni oficjele klaskali po każdym fragmencie. :-D
2011/04/26 16:33:16
nightwatch: powiem Ci jak Słonimski powiedział ambasadorowi rosyjskiemu: "pan może klaskać gdzie pan chce".
Gość: nightwatch, apn-95-41-182-183.dynamic.gprs.plus.pl
2011/04/26 19:57:39
dziękuję. Generalnie to uważam że jeśli ludzie klaszczą to orkiestra nie powinna się krzywić, nawet jeśli aplauz jest nie tam gdzie kompozytor go przewidział. Martwić się należy gdy aplauzu brak mimo stosownych zapisów w partyturze.
2011/04/26 20:19:47
O jak cudownie - zaczęło się od rysunków, a skończyło na symfoniach; w końcu i to i to sztuki wyzwolone. A co klaskania wpół i nie tam, gdzie trzeba: nawet w Metropolitan się zdarza, że wpół bardzo znanej uwertury publisia zabiera się do oklasków. Prywatnie mam taką teorię, że nie mogą znieść tych dwóch taktów ciszy.
No i po pierwszym akcie "Parsifala" się zwyczajowo nie klaszcze, podobno dlatego, że sam Wagner na premierze opierdolił publisię za zbyt żywiołowy aplauz. Co do nightwatcha i jego stosownych zapisów w partyturze, kojarzą mi się jedynie stenogramy zapisów posiedzeń Biura Politycznego KPZR. Tam były owe stosowne zapisy, w gradacji. Blox mi wypluje cyrylicę, ale to szło mniej więcej tak: - appłodismienty (najniższy stopień, zarezerwowany dla młodych stażem - poniżej dziewięćdziesiątki - członków biura oraz dla idących w odstawkę towarzyszy) - burnyje appłodismienty (standard) - wsie wstajut i kriczut Uraaaa! (zarezerwowane dla przemówień genseka lub heir apparent) 2011/04/27 00:09:11
Jeszcze dwóch stopni brakuje: burnyje prodołżujaszczjesia appłodismienty i burnyje niekoncziajuszczijesia appłodismienty. Ale już nie pamiętam, komu które przysługiwały.
Gość: nightwatch, nat.atms.com.pl
2011/04/27 10:29:03
no tak, wszystko staje się jasne jeśli uwzględnimy że w KPZR stenogramy z posiedzeń powstawały zanim posiedzenia się odbyły
Gość: staruszek, don117.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/04/27 14:13:04
Andsol nam kiedyś zrobi numer: narysuje niemożliwe siedzące na niebywałym i wyjedzie na urlop. To będzie udręka większa niż dwie minuty ciszy.
2011/04/27 15:12:05
Niii... staruszku, nie dostaniesz urlopu ode mnie. Ja sobie tego nie zrobię.
2011/04/28 10:00:43
witam. być może trafiłem na właściwą osobę.
popełniłem wpis u siebie, w którym to chyba popełniłem również jakiś błąd logiczny. czy warto szukać błędu czy błędem jest szukanie go? rzecz o części wspólnej zbiorów. pustarama.bloog.pl/index.html?id=329134111&title=czerwone-trojkaty-ludzie-i-hasla 2011/04/28 15:07:41
konstatanty: czemu od razu tak ostro "błąd"? Ja bym powiedział, że gdy nożyczki są proste to i wycinanki nie zawsze będą bardzo wyrafinowane. Do takich relacji jakie u siebie opisujesz raczej użyłbym teorii grafów - w antropologii zupełnie nieźle sobie radzą z mniej elementarną matematyką i chyba z własnymi korzyściami. A czasami do pewnych typów relacji używa się macierzy ("incydencji"), wbrew pozorom wcale nie odbiega to daleko od teorii grafów :)
Najfajniejsze jest to, że tu nie ma kopyrajtów, każdy specjalista czy laik z każdej dziedziny może sobie brać z magazynu takie narzędzia matematyczne i tak je przetwarzać czy tak używać jak mu się zechce. I tak naprawdę po to warto uczyć dobrej matematyki, żeby ludzie w potrzebie nie wymyślali młotka czy śrubokręta... 2011/04/29 10:48:04
dzięki :)
zauważ jednak, że młotek się zawsze przyda. nawet w matematyce. byle nie młot. 2011/04/29 20:42:22
Ach, to niedość jasno się wyraziłem: chodziło o to, żeby nie wymyślać narzędzi, które już istnieją.
|
|
Bardzo sprytna konstrukcja, wydaje się całkiem dobra. Jedyny punkt do którego mam wątpliwości to ten najwyżej położony wierzchołek trójkąta 2 + 1 + 1 - wydaje mi się że nic nie gwarantuje że przy obu sposobach konstrukcji odcinka sqrt(21) trafimy jego końcem w ten sam punkt (czyli właśnie wierzchołek o którym mowa).