S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
M³ody naukowiec zaczyna badania

W 1993 roku pojawi³o siê pi±te wydanie „Street Corner Society”. Nie by³o zwyk³ym przedrukiem, bo z okazji 50lecia opublikowania ksi±¿ki pojawi³y siê dodatki: w pierwszym William Foote Whyte opowiada o historii swoich socjologicznych badañ, a w drugim Angelo Orlandella opisuje swoj± przemianê pod wp³ywem Whyte'a z m³odego bandziora w uniwersyteckiego socjologa.

O ksi±¿ce i aneksach niezad³ugo bêdzie tu wiêcej, dzi¶ chcê zacytowaæ metodologiczne refleksje autora o ró¿nicach miêdzy teori± praktyki a praktyk± teorii. 22letni Whyte, student Uniwersytetu Harvarda, ju¿ wie, ¿e chce badaæ bostoñski slums zamieszka³y przez emigrantów w³oskiego pochodzenia, ale jeszcze nie wie jak zacz±æ.

W tym okresie pozna³em na uniwersytecie m³odego profesora ekonomii, który zaimponowa³ mi wiar± w siebie i znajomo¶ci± Eastern City. Mia³ kontakty z O¶rodkiem Spo³ecznym i beztrosko opowiada³ o swych zwi±zkach z twardzielami z owej dzielnicy, tak mê¿czyznami jak kobietami. Opowiada³ te¿ jak wielokrotnie wchodzi³ do okolicznych barów, poznawa³ jak±¶ dziewczynê, stawia³ jej drinka i zachêca³ j± do opowiedzenia historii jej ¿ycia. Zapewnia³, ¿e napotkane w ten sposób kobiety ceni³y sobie takie okazje i ¿e nie by³o tam ¿adnych dodatkowych wymogów.

To podej¶cie wydawa³o mi siê tak wiarogodne jak wszelkie inne, które potrafi³em wymy¶liæ. Postanowi³em je wypróbowaæ. Wybra³em Regal Hotel, mieszcz±cy siê prawie na koñcu Cornerville. Z lekkim niepokojem wspi±³em siê na piêtro gdzie by³ bar i rozgl±dn±³em siê wokó³. Znalaz³em siê w sytuacji nie przewidzianej przez mego doradcê. W istocie, by³y tam kobiety, ale ¿adna z nich nie by³a samotna. Niektóre by³y w towarzystwie mê¿czyzny, i by³y dwie czy trzy pary kobiet. Szybko oceni³em sytuacjê. Nie mia³em zaufania do mojej umiejêtno¶ci wybrania w³a¶ciwej kobiety i nie wydawa³o mi siê rozs±dne radziæ sobie z dwoma jednocze¶nie. Ale nie chcia³em poddaæ siê bez walki. Ponownie rozejrza³em siê dooko³a i dostrzeg³em trio: mê¿czyznê z dwoma kobietami. U¶wiadomi³em sobie, ¿e nie by³ to w³a¶ciwy rozk³ad kobiet i ¿e móg³bym go poprawiæ. Zbli¿y³em siê do grupy ze wstêpem brzmi±cym mniej wiêcej tak: „Przepraszam, czy pozwolicie, ¿e siê do was przy³±czê?” Nast±pi³a chwila milczenia, w której mê¿czyzna bada³ mnie wzrokiem. I zaoferowa³ siê, ¿e zrzuci mnie na dó³ po schodach. Zapewni³em go, ¿e nie by³o to koniecznie i dowiod³em tego opuszczaj±c lokal bez ¿adnej pomocy.

wtorek, 19 kwietnia 2011, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/04/19 13:39:15
Z mojej praktyki wynika, ¿e nawet do baru na piêtrze bym nie doszed³, bo ju¿ w hallu by mnie zatrzymano. Ale za to na pewno jaka¶ kobieta by mnie pog³aska³a, zw³aszcza gdybym zrobi³ minê z serii "o-jaki-ze-mnie-biedny-piesek".
A tak w ogóle - czy temu Whyte'owi nie wpad³o do g³owy, ¿e kumpel siê po prostu przechwala³ i nawet teoretycznie nie nale¿a³o mu wierzyæ?
-
2011/04/19 15:53:32
M³ody, zamo¿na klasa ¶rednia, znaj±cy ¶wiat z wyk³adów...
-
2011/04/19 20:37:45
"czy temu Whyte'owi nie wpad³o do g³owy, ¿e kumpel siê po prostu przechwala³ i nawet teoretycznie nie nale¿a³o mu wierzyæ?"


To jest nie³atwa sprawa. Wiara jest konieczna, gdyby¶my chcieli prze¿yæ ¿ycie kieruj±c siê (tylko i wy³±cznie) informacjami sprawdzonymi (osobi¶cie) empirycznie, to nie do¿yliby¶my raczej nawet 10 urodzin. Ja np. bêd±c paranoikiem, przekonanym ¿e nie mo¿na wierzyæ nikomu w nic i w zasadzie wszystko nale¿a³oby sprawdziæ - prze¿y³em jako dziecko tylko i wy³±cznie dziêki strachowi i lenistwu.
Wstydzê siê tego, ale poniewa¿ prawda jest najwa¿niejsza, to pomy¶la³em, ¿e nie bêdê dalej ukrywa³.
-
2011/04/19 21:28:19
@ tentelemach - ale akurat w tym przypadku w³a¶nie ³atwowierno¶æ sprowokowa³a ofiarê do bardzo ryzykownego zachowania.
-
2011/04/19 21:34:11
@ tentelemach - jest jeszcze wiedza wrodzona, instynktowna. Zwierzêta prawdopodobnie nie wierz±, polegaj± wy³±cznie na instynkcie i empirii, a jednak do¿ywaj± 10 lat, przynajmniej niektóre.
-
Go¶æ: staruszek, cmq167.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/04/19 21:37:49
Telemachu! Prze¿y³e¶ jako dziecko ...
Nie wiem jak d³ugo jako to dziecko prze¿ywasz, ale jêzyk masz jak stary maleñki.
A ta Twoja paranoja, to taka po mutacji. I jêzyk Ci rozszczepi³a na indoeuropejskich kilka.
I domniemywam, ¿e Twojej grasicy by³o z t± paranoj± ¼le i opu¶ci³a Ciê.
Inni te¿ co¶ dziwnie d³ugo ¿yj± dziêki strachowi. Himalai¶ci polscy g³osz±, ¿e jednym z najskuteczniejszych sposobów na powrót Stamt±d(!) na Ni¿ Europejski jest pielêgnowanie w sobie strachu.
-
2011/04/19 22:44:18
Hi, hi... ja nie potrzebujê wysokich gór, nawet jak jadê po prostej i g³adkiej Rua Max Schramm patrzê na niebo i ku wylotom z kana³ów czy aby stamt±d jaki¶ idiota nie wyje¿d¿a setk±...
-
2011/04/19 22:48:11
Jeszcze co¶ z praktyki: ³atwiej do¿yæ pó¼nego wieku bez wiary, ni¿ bez kumpli.
-
2011/04/19 23:40:47
pe³na paranoja to pe³nia ¶wiadomo¶ci
-
2011/04/20 00:43:38
@Kwik:

"@ tentelemach - ale akurat w tym przypadku w³a¶nie ³atwowierno¶æ sprowokowa³a ofiarê do bardzo ryzykownego zachowania."

Nie widzê sprzeczno¶ci. Ryzykowne zachowanie jest lepsze od parali¿u, bezczynno¶ci i bezruchu. Zauwa¿: gdyby nie wierzy³, gdyby zachowa³ siê do koñca racjonalnie i zrezygnowa³ z w³a¿enia "gdzie nie trza" nie powsta³a by nigdy ta ksi±¿ka. A on opar³ siê na wiarze (nie czekaj±c na twarde dane nieodzowne do podjêcia racjonalnej decyzji) i proszê bardzo!
Zuch!
-
2011/04/20 00:50:21
kwik Wiedza wrodzona? Milczenie jelit? Przera¿asz mnie!

No wiem, niby tak, Lorenz kiedy¶ pisa³ i trzeba by chyba sobie przypomnieæ. Z tego co pamiêtam, my te¿ tak mamy - Archnofobia ma tak funkcjonowaæ o ile pamiêtam.
Ale nie wiem czy "automatyczne odegranie programu" mo¿na nazywaæ wiedz±? Mo¿na?

Chocia¿ samo pojêcie wiedzy instynktownej podoba mi siê. Zaczynam rozumieæ sposób dzia³ania antyszczepionkowców. ;)
-
2011/04/20 02:29:38
A ja prze¿y³am dzieciñstwo dziêki wybiórczej wyobra¼ni (nie dzia³aj±cej zasadniczo w ¿yciu codziennym = wed³ug niektórych definicji to ponoæ odwaga), która uruchamia mi siê zasadniczo tylko w trakcie aktów - nazwijmy to tak - spekulacji, np. mojemu my¶leniu o historii towarzyszy³a zawsze odwaga wyobra¼ni oraz dyskutoewania o ¿yciu, oraz dziêki krótkowidztwu, poniewa¿ szczê¶liwie nie dostrzegam zbyt wielu przykrych szczegó³ów, które mogyby niebezpiecznie obni¿yæ poziom mojego optymizmu i/lub wygodnej melancholii i wepchn±æ mnie w bardzo prozaiczn± depresjê.
Z tech samych wzglêdów nie zrobi³am prawa jazdy,bo jako osoba ¶wiadoma swojej sk³onno¶ci do przymykania oczu nie chcê nara¿aæ spo³eczeñstwa na ¶miertelne niebezpieczeñstwo tudzie¿ przykro¶æ porysowania cudzego lakieru itp.
Zupe³nie nie a propos, muszê Ci Andsolu opowiedzieæ, ¿e kiedy¶ w czasie zdawania egzaminu z filozofii (lu¼na rozmowa na podstawie wybranej lektury) wspomnia³am odno¶nie ksi±¿ki "Koniec historii" Fukuyamy, ¿e to ³adna bajka dla klasy ¶redniej, i szkoda, ¿e nie uwzglêdnia tylu innych aspektów spo³ecznych, które tê ³adn± teoriê wywalaj± w kosmos. Tak mi siê przypomnialo, bo akurat odemknê³am oko na jakiej¶ Twojej blogonotce z ostatnich dni i mi siê skojarzy³o.
Pozdrowieñstwa
-
2011/04/20 06:20:23
@ telemach - odegranie programu jest wiedz±, wa¿ne ¿e aktor wie jak siê zachowaæ. Na pierwszy rzut oka nie odró¿nisz wiedzy wrodzonej od nabytej, nie zgadniesz czy odtwarzany program by³ od pocz±tku czy powsta³ pó¼niej.
-
2011/04/20 09:08:06
@kwik: no w³a¶nie: "wa¿ne ¿e aktor wie jak siê zachowaæ."

Tu le¿y pogrzebany mój problem. Z "wie" wynika dla mnie ¶wiadome. A nie nie¶wiadome i odruchowe. Ale mo¿e siê mylê.

-
Go¶æ: staruszek, afgb71.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/04/20 12:55:14
Dipol a sprawa Polska

Kursowa³a po niszach schy³kowego PRLu hipoteza o istnieniu monopoli uzupelniaj±ca teoriê dipoli. Próby zainteresowania ¶rodowiska fizyków t± hipotez± by³y p³onne. Ja wnios³em do tego zarodka ontologicznego element epistemologiczny: skoncentrujmy siê na projekcie próbnika monopolowego. Maleje dystans miêdzy obojêtnikiem (uk³on dla Gospodarza) a monopolem i roz¶lnienia siê i roz¶piewuje nam siê obojêtnik.
Niestety, t³um kolejkowy g³odny cytryn uzna³ moje gadanie za prowokacjê ubeck±.
Wróci³em wiêc do do domu i zanurzy³em siê w dobru Lorenza. Zauwa¿y³em, ¿e gêsi stadnym syczeniem zareagowa³y na mój docinek, ze nie ucz± ma³ych g±sek lataæ na grzbiecie. Minê³y lata, ogl±da³em "Jasminum" Kolskiego, a na ekranie malutkie wielkanocne ¿ó³te kaczuszki lewituj±ce ale w¶ród o ile pamiêtam by³ element aspo³eczny. W jednym z nastêpnych kadrów ¦wiety Roch umy³ nó¿ki jednej kaczuszce.
No to wróci³em do domu i wyjrza³em przez okno. A tam za oknem jaki¶ niespieszny pochód i ¶piewy: "có¿em ci zawini³" i takie jakie¶ smutne inne. Siêgn±³em po jab³ko z tej odmiany ch³odniczej i przy drugim kêsie zrozumia³em: ja mam nie zrywaæ owoców.
Ja mam ¶piewaæ repetycje, bo motywy ju¿ wprowadzono przed moim urodzeniem.

I d±¿yæ do przedustawnego bieguna.
-
2011/04/20 16:15:33
jak to dobrze ze bylem nieukiem i chec kariery naukowej byla mi obca, a jedyna przykroscia
jakiej doznawalem a "barach" (szczecinska slaska klania sie) to przechodni wyschniety zolty ser posypany slodka papryka, dodawany do setki
-
2011/04/20 17:50:08
@ telemach - dla mnie ¶wiadomo¶æ to specyficznie ludzka (kulturowa) wiedza o w³asnym i bli¼nich istnieniu i losie, potrzeba wiêc do niej jêzyka. Natomiast nie chcia³bym odbieraæ wszystkim pozosta³ym zwierzêtom wszelkiej wiedzy. Co¶ tam przecie¿ wiedz± i co¶ czuj±, czasem ca³kiem sporo. No i przecie¿ nasza ¶wiadomo¶æ nie wziê³a siê znik±d, wyros³a stopniowo z tej zwierzêcej wiedzy i uczuæ.
-
2011/04/20 19:09:20
Oczywi¶cie, ¿e zwierzêta co¶ wiedz± i mam nadziejê, ¿e Telemach nie bêdzie tu oponowa³, bo bycie zmuszonym do poszarpania mu nogawek by³oby dla mnie prawdziw± przykro¶ci±. ;)
Ale mnie siê widzi, ¿e nie o zwierzêta idzie, jeno o definicjê wiedzy. O ile rozumiem, wed³ug Telemacha, je¿eli wiedza jest czym¶ nauczonym, to nie instynktownym i na odwrót - instynkt, choæby nie wiem jak cwany, nie jest jeszcze wiedz±. Znaczy, je¿eli ja odruchowo pogoniê za zaj±cem i nawet go z³apiê, to nie czyni to ze mnie psa uczonego, obdarzonego wiedz±. Ale je¿eli po 3 ufnych podej¶ciach do niemowlêcia i dostaniu w nos grzechotk±, nauczony do¶wiadczeniem postanowiê siê wiêcej do tego niebezpiecznego obiektu nie zbli¿aæ, a w ka¿dym razie nie podstawiaæ mu nosa, wtedy mo¿na uznaæ, ¿e obroni³em psi doktorat i wiem co¶, co nie nale¿y do moich zachowañ instynktownych. A ju¿ np. takie przewidzenie na podstawie obyczajów s±siedzkiego kota, którêdy nastêpnym razem bêdzie przechodzi³ i celowe zaczajenie siê na niego, to co¶ w rodzaju habilitacji.
Mogê siê, oczywi¶cie, w rozumieniu intencji Telemacha myliæ, ale wola³bym nie. ;)
-
2011/04/20 19:49:01
@ Bobik - definicje to ludzkie zabawki, a mnie ciekawi co jest naprawdê pod czerepem. Czy rzeczywi¶cie potrzebne s± dwa ró¿ne mechanizmy, jeden do zapisania prefabrykowanego programu wrodzonego, drugi do wszystkich ¿yciowych nauczek?
-
2011/04/20 21:08:30
Kwiku, to, co pod czerepem w sensie dos³ownym, to hardware, a instynkt czy wiedza to s± softwary. ;)
A definicje nie s± takie niewa¿ne, kiedy chodzi o rozmowê. Nie bez powodu Sokrates od ich ustalenia zaleca³ w ogóle rozpoczynaæ sprawê. Bo kiedy siê rzeczy inaczej definiuje, to mo¿na w nieskoñczono¶æ rozmawiaæ "obok" i nie dogadaæ siê, nawet je¿eli w gruncie rzeczy obu rozmówcom chodzi o to samo.
-
2011/04/20 22:54:52
Otó¿ to, Bobiku ;)
A gdzie podzia³ siê Andsol?
-
2011/04/20 23:44:16
Siedzi w fotelu z min± intelektualisty z Akademii (minus fajka w pysku) i s³ucha, bo ciekawe.
-
2011/04/21 03:41:33
Po¿onglowawszy sobie w fotelu te ¶wiadomo¶ci, wiedze i instynkty tak mi siê to uk³ada. Po pierwsze fajnie jest widzieæ mózg jakby to by³ unix, muzyka to plik, rozkaz to plik i plik to plik. Czyli co jest w g³owie to hardware, a co w nim biega to software, b±d¼ to ¶wiadomo¶æ, nieb±d¼ to ¶wiadomo¶æ. Po drugie ekonomia w istocie zachêca do jednoczenia wiedzy i instynktu - mam k³opoty z nazwaniem jednego jedynego choæby przyk³adu pary zasadniczo odmiennych mechanizmów u¿ytych przez ten sam typ organizmu w podobnych dzia³aniach. Nie chodzi mi o bloki rozwi±zañ z d³ugim ogonem historii - jak na przyk³ad ptaki, które do lokomocji mog± u¿ywaæ skrzyde³ek i nó¿ek, bo tam s± wewnêtrzne uzale¿nienia i ci±g modyfikacji. Musia³by to byæ przyk³ad podobny do dwóch zupe³nie odmiennych sposobów pobierania energii, np. przez nagrzewanie siê i po³ykanie planktonu.
Wiêc hipoteza o jedynym centralnym o¶rodku steruj±cym jest mi sympatyczna, ale je¶li na poziomie pod-komórkowym, gdzie¶ w ¶wiecie reakcji chemicznych odbywa siê zasadniczo ten sam proces decyzyjny, raz napêdzany instynktem, a raz zakumulowan± wiedz±, to na czym mia³aby polegaæ ró¿nica miêdzy tymi zasobami? Pamiêci stworzonkom najradykalniejszy homonofil nie odmawia, o co chodzi z "wiedzeniem"? No, jak mówi kwik, bez jêzyka niedaleko tu siê dojedzie. A mo¿e na pocz±tek skromniej: bez komunikacji. Nie chodzi o odbiór sygna³ów (d¼wiêk w³a¿±cego na drzewo kota) ale o celowe przekazywanie ich (kochani!, kot tu lezie!) Ten poziom przekazu wymaga pewnej odmiany "¶wiadomo¶ci" - bardzo chêtnie bym poczyta³ co¶ o badaniach powi±zañ u stworzonek miêdzy gadulstwem (roz¶piewaniem itp.) a manifestacj± cech wskazujacych na posiadanie ¶wiadomo¶ci.

Gdyby to by³ w istocie jeden jedyny o¶rodek steruj±cy, w dzia³aniu którego mo¿emy po czê¶ci interweniowaæ u¿ywaj±c parcele wiedzy, zamiast instynktu, dwoisto¶æ nakazów nie¼le by t³umaczy³a czê¶æ naszych schizofrenicznych zachowañ. Ale ciekaw jestem jak takie idee testowaæ.
-
2011/04/21 16:32:21
Przyznajê, ¿e staram siê w tej rozmowie zbaczaæ w stronê ¿artobliw±, bo ca³kiem powa¿ne potraktowanie tematu wymaga³oby bardzo du¿o czasu, który aktualnie najchêtniej przeznaczam na prace ogrodnicze lub wylegiwanie siê pod chmurk±. Ju¿ samo ustalenie, co to w³a¶ciwie jest ta ¶wiadomo¶æ, mog³oby nam drobne kilkadziesi±t lat zaj±æ i nie jestem pewien, czy mi siê chce tak d³ugo ustalaæ. ;)
Ale komentarzem andsola poczu³em siê nieco do powagi zobligowany, wiêc ze dwa niemal sieriozne s³owa doszczeknê. Porównanie mózgu czy "wiedzenia" do komputera jest tak naprawdê li tylko zabiegiem literackim, bo w rzeczywisto¶ci organizmy ¿ywe dzia³aj± jednak nieco inaczej ni¿ nie¿ywe. Ja siê tu najchêtniej odwo³ujê do teorii systemowej i pojêcia systemu autopoietycznego. W jego obrêbie mamy ró¿ne podsystemy, które pracuj± dla dobra wspólnego, czyli utrzymania systemu, przy pomocy tych samych narzêdzi, czyli jakich¶ tam reakcji chemicznych czy impulsów elektrycznych. I taki system wcale nie wygl±da jak korporacja, gdzie hierarchia, piêtra i pionowa zale¿no¶æ. To, co pod czaszk±, nie jest wcale dla zbo¿nego dzie³a utrzymania systemu konieczne. Ba, nawet czaszka nie jest konieczna. Takie bezczaszkowce czy szkar³upnie ¶wietnie siê obchodz± i bez jednego, i bez drugiego, a jako¶ ¿yj±. A z kolei u krêgowców nie tak do koñca wiadomo, co mia³oby siê za to centrum decyzyjne uznaæ. Mózg? Ale wed³ug jakiej definicji (bo jedni twierdz±, ¿e to ca³e mózgowie, inni, ¿e tylko kresomózgowie, a jeszcze inni, ¿e same pó³kule) Uk³ad nerwowy? Ale który? O¶rodkowy, obwodowy? One jakby innymi rzeczami siê zajmuj± i nie wydaj± sobie nawzajem poleceñ, choæ trudno powiedzieæ, ¿eby tak zupe³nie nie mia³y ze sob± zwi±zku. W praktyce trudne mo¿e byæ równie¿ ¶cis³e oddzielenie instynktownego i wyuczonego, bo np. realia ¿ycia organizmu mog± pewne reakcje instynktowne wzmacniaæ lub os³abiaæ, a z kolei instynkty wp³ywaæ (przynajmniej w pewnych momentach) na zdolno¶æ do uczenia siê. No, okropnie to jest wszystko w ramach tego systemu popl±tane i a¿ dziw, ¿e czasem potrafi dzia³aæ jak szwajcarski zegarek. ;)
Ale pomimo tego, a mo¿e w³a¶nie dlatego, ¿e praktyka jest taka skomplikowana, na u¿ytek pogawêdki tworzymy sobie pewne abstrakty, które bywaj± strasznymi uproszczeniami, ale bez nich bardzo trudno by³oby w ogóle gawêdziæ. I to wcale nie jest ¼le, ¿e je tworzymy, pod warunkiem, ¿e odró¿niamy mapê od terytorium. ;)
-
2011/04/21 19:12:12
Uk³ad nerwowy? Ale który? O¶rodkowy, obwodowy? [...] W praktyce trudne mo¿e byæ równie¿ ¶cis³e oddzielenie instynktownego i wyuczonego - no tak, wskazanie na mózg mo¿e byæ podwa¿one gdy o "centralnym o¶rodku steruj±cym" my¶limy jako o obszarze przestrzeni. Ale to mo¿e byæ zespó³ reakcji chemicznych, wyzwalanych w organizmie impulsami, zakodowan± informacj± umiejscowion± gdzie popadnie. Dlatego nie s±dzê, by takie ujêcie stawa³o po stronie obroñców czaszki - to nasze przyzwyczajenie ka¿e kojarzyæ my¶lenie i posy³anie decyzji z g³owa. ¯o³±dek nie wydaje siê gorszym kandydatem na prezydenturê organizmu.
-
2011/04/21 22:13:06
No, to¿ ja mniej wiêcej o tym szczeka³em, ¿e korporacyjne widzenie organizmu, z mózgiem jako naczelnym dyrektorem, jakby siê mija z rzeczywisto¶ci±. ;)
Równocze¶nie uj±³em siê za pewnymi uproszczeniami, czy figurami stylistycznymi na u¿ytek rozmowy (zw³aszcza miêdzy niespecjalistami), bo gdyby¶my za ka¿dym razem chcieli oddawaæ pe³ne skomplikowanie rzeczywisto¶ci, musieliby¶my naprawdê mieæ Bardzo Du¿o Czasu. ;) Ale to chyba nie znaczy, ¿e ktokolwiek faktycznie wyobra¿a sobie mózg jako laptopa z zainstalowanym Wordem i Photoshopem. :-)