Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
W obronie Panów Bogów

Zaniepokojony wieściami z bloga Bogdana Misia o nadchodzącym zmierzchu religii zauważę, że

– ja już to kiedyś słyszałem;

– chyba źle się mają religie oparte na Panach Bogach rodzaju żeńskiego, bo niedawno widziałem jakieś opakowanie z napisem Deusa (paczka w kolorze różowym) a nigdy nie widziałem opakowania z napisem Bóg;

– niektórzy Panowie Bogowie sami na siebie to ściągnęli, bo nastawali, że są sami i chcą być sami, a przecież wiadomo, że w kupie raźniej, ale to nie jest aluzja do komentarzy Babilasa i kwika u telemacha;

– jeśli religia padnie to jeszcze nie jest powiedziane, że religie padną, bo zanik liczby pojedyńczej nie pociąga za sobą zaniku liczby mnogiej. Na przykład psychiatryk nie ma sensu, ale tam są różne sensy;

– ale gdyby doszło do ogólnego zaniku religii w liczbie mnogiej i biorącej się stąd bezdomności Panów Bogów, to w myśl wolterowskich zasad będę walczył, by mogli Oni wyrażać swoje przekonania do woli i odstapię Im w tym celu blog raz na miesiąc. Niech to się nazywa Dzień Religii;

– oczywiście będę upraszał Panów Bogów o umiar językowy, a w szczególności o niezachęcanie do mordów i tortur; straszenie karami piekielnymi też by nie było w dobrym guście.

czwartek, 24 marca 2011, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/03/24 09:08:01
Miś coś misie dziś nie ładuje, więc na wszelki wypadek dam linka do oryginalnej publikacji:
arxiv.org/abs/1012.1375
-
2011/03/24 09:13:47
Miś misie załadował i widzę, że on cytuje onet cytujący BBC. Dopóki ludzie będą tak robić religia nie zginie.
-
Gość: nightwatch, nat.atms.com.pl
2011/03/24 09:45:26
a czy taka scjentologia jest religią?
-
Gość: Throgh, kyi66.internetdsl.tpnet.pl
2011/03/24 11:42:00
Jako bóstwo podlejszego sortu zamawiam sobie miejscówkę, bo później mogą mnie nie dopuścić.
-
Gość: staruszek, afgb93.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/24 12:37:28
A dzieciaki śpiewają: "Stary niedżwiedź mocno śni!"
-
2011/03/24 16:35:47
@nightwatch
a czy taka scjentologia jest religią?

W Polsce jest urzędowo stwierdzone, że nie.
"Religia jest powiązaniem między człowiekiem a Bogiem, inaczej mówiąc relacją między człowiekiem a świętością (sacrum). Zakłada aktywność osoby ludzkiej w dążeniu do świętości przez zbliżenie się do Boga."
www.legeo.pl/prawo/i-sa-1065-97/
-
2011/03/24 17:06:23
Najpierw się okropnie przestraszyłem, że nie dążąc do świętości przez zbliżenie się do Boga postępuję wbrew prawu. Upewniło mnie w tym zerknięcie w kilka zakątków blogosfery, gdzie zbitka myślowa ateista = kryminalista jest na porządku dziennym.
Ale potem z ulgą zobaczyłem, że to wszystko dotyczy osób ludzkich, czyli psa cała sprawa nie strzyka. No to poszedłem sobie bezkarnie pogrzeszyć, skoro mnie prawo nie zobowiązuje do jakichś świętościowych dążeń.
I z góry uprzedzam, że jak u andsola będzie ten Dzień Bogów, to obchodzenie go również pozostawię osobom ludzkim. A sam będę obchodził bokiem, w drodze do knajpy lub zamtuza. Tak mi dopomóż Bóg. :-)
-
2011/03/24 17:14:25
Oglądam teraz w BBC Knowledge cykl filmów "Historia chrześcijaństwa" - podobno na świecie jest ok. 30 tys. odłamów tej religii, niekiedy mających ledwie garść wyznawców ograniczonych do jednej czy paru miejscowości.
-
2011/03/24 17:33:41
Bobiku, co to za historia, póki rzecz w dostawaniu pasztetówki i blogowaniu, to jesteś za pan brat z ludźmi, a jak w powietrzu zapachnie kładzeniem na tacę, to chcesz obchodzić bokiem? Okropny oportunista.
-
2011/03/24 17:39:40
Throgh, jestem osobnikiem tradycyjnym i family-oriented, miejscówki przede wszystkim dla Panów Bogów z uregulowaną sytuacją domową. Pani Bogini, ze zgodnym pożyciem (nic z nieokreślonych Matek Boskich w formie konkubinatu), niekonieczna, ale mile widziana gromadka Bożątek. Możesz tym się wykazać?

Sprawa jest jasna, Panowie Bogowie samotnicy miewają ataki złego humoru i braku równowagi, ryczą i straszą. Zgodna Rodzina Boska to prawdziwe błogosławieństwo dla ludzi.

kwik, ja też uważam, że jak wybierać się na wojnę to z dobrym przygotowaniem. A takie kopniaki w goleń mogą jeszcze któregoś z Panów Bogów rozeźlić i przyjdzie jakieś tsunami na Polskę.
-
2011/03/24 18:06:31
Ująłbym to tak: moja komitywa z ludźmi ma momenty niebiańskie i piekielne. Niebiańskie to pasztetówka, drapanie za uchem i dostęp do biblioteki, a piekielne to weterynarz, hycel i taca. Moje dążenie do jak najczęstszego występowania w mym życiu momentów niebiańskich, a jak najrzadszego piekielnych, świadczy właściwie o tym, że posiadam niejaką skłonność do bezbożnej religijności. Bezbożnej, bo Panowie Bogowie zaiste do niczego mi nie są potrzebni. Jeszcze nigdy od żadnego nie dostałem choćby grama pasztetówki, nie mówiąc już o podrapaniu za uchem!
-
Gość: Throgh, afax229.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/24 18:39:20
Moja sytuacja jest jak najbardziej wyregulowana przez Panią Boginię, Panienkę Boginkę, Arcybiskupa Mikadora oraz Wielebnego Kajetana. Oni wszyscy sprowadzają mnie co jakiś czas na ziemię.

Acha- mam na to wszystko pisma.
-
2011/03/24 20:07:43
@Bobik
nie dążąc do świętości przez zbliżenie się do Boga

Nie dochodzi do zbliżenia na wydmach.
Kino moralnego niepokoju do kwadratu.
-
2011/03/24 20:32:00
Swoją drogą, AndSolu, czytałeś może Amerykańskich bogów Neila Gaimana?
-
2011/03/24 21:49:30
Czy ktoś (może) wie, dlaczego polskie tłumy, przeważnie gminno-powiatowe wywołały nieszczęście z lasu? Na placu przed bazyliką jakaś wycieczka wrzeszczała parę lat temu santo subito, co już samo - o ile zgodnie z intencjami krzykaczy było to po łacinie - musi zostać uznane za absurdalne, absurdalne - bo jakże to, kurcze blade, niby dlaczego ma ten święty być z nienacka?
Tak, że niewykluczone, że oni sądąc, że po łacinie, posadzili zupełnie nieświadomie to drzewko po włosku. Nieważne. Ważne, nistety, że urosło i teraz co?

Pełen zamętu ten świat. Jawi się. Andsolu, bo w naszym universum my się możemy z tego nawet, miejmy nadzieję, drwić, a może nawet (to) wyśmiewać. Ale to nie zmienia postaci rzeczy. Postać rzeczy ma natomiast postać zbliżającej się (w drugiej dekadzie XXI wieku) uroczystośc,i w której udział weźmie (łobok niezliczonego mrowia tzw. pielgrzymów) delegacja rządowa (z głowami państwa neutralnego światopoglądowo jak najbardziej włącznie).
A zatem: ćwierć tysiąclecia po encyklopedystach, odbędą się w Rzymie gusła, którym udział demokratycznie wybranych reprezentantów przysporzy pozorów normalności, akceptacji i splendoru.

I nikt nie wyjdzie na ulicę i nie wykrzyczy, że jest to potworna wizja. 300 lat po Wolterze jest dla ogółu mieszkańców europejskiego kraju rzeczą normalną regres do obskurantyzmu sprzed stuleci? Z oprawą, w majestacie i za pieniądze szczęśliwego podatnika. Jak tu spokojnie spać?
-
2011/03/24 21:58:23
od rana nosze sie z ta mysla, jaki jest sens istnienia Bogow bez religii? jakie to jest marnotrastwo, ten wszechswiat, te prawa wszelakie, formy zycia roznorodne

co pozostaje?
czysty rozum?

p.s. jak miarodajne sa te badania? tak miarodajne jak pewna jest moja renta? ;) 8)
-
2011/03/24 23:46:07
Bobiku, nie będę Ci mówił jak żyć, ale odnoszę wrażenie, że jesteś zdominowany przez Wielką Pasztetówkę. To nie jest na długą skalę dobra orientacja mięsna.

Michale, ja nawet nie wiedziałem, że jakiś Neil Gaiman istnieje. Teraz już jestem WIki-oświecony (czytaj: półinteligent) i to mnie może doprowadzić daleko, nawet do książkowych wydatków. Czy dobrze rozumiem, że powinienem ponieść je?

Throgh, sprawa jasna i czysta, masz miejscówkę, gdyby trzeba było wielbić Waszą Rodzinę, powiadom o szczegółach (podlewanie czy palenie kwiatów, jakie mantry i jak długo mruczane).

Rysiu, myślę, że na samym początku rozum był czysty, ale jak zaczął o sobie myśleć i nad sobą się roztkliwiać, to się zbrukał. Co do miarodajności badań to ja tam widzę miarowrzucajność, bo oni zaczynają od założenia, że mamy dwie rozłączne grupy, związanych i niezwiązanych z religią. A w Polsce to na przykład w grudniu człowiek jest niezwiązany do dwudziestego, potem szuka karpia przez parę dni czyli jest w stanie zawieszenia, potem związany przez trzy dni, a potem to trudno powiedzieć. Czyli te holenderskie modele nie dla nas, bo z definicji podanej przez gammona, to my mamy religię na ćwierć etatu.

Telemachu, ja nie wiem czy to powiatówka z emerytówko-budżetówką wywołały świętego ducha. Zbiórka skal... tfu, relikwii przez pana Dziwisza sugerowałaby, że to była długoplanowa akcja, przemyślana w szczegółach, żeby, za przeproszeniem, po polskich zwłokach kroczyć do odrodzenia w Europie średniowiecza. Gdzieś to trzeba było zacząć, Polska wydawała się dostatecznie przybita trudnościami myślenia na własny koszt - a tradycje kołtuństwa też spore. Może mogliby zacząć Marsz Odrodzenia Religijnego od Meksyku, ale to daleko. Watykan ma katolicką większość, ale chodziło o to, by tam skończyć, a nie zacząć. Portugalia dobrze wyglądała, ale za wcześnie weszła do Unii i coś jej to posmakowało. Więc w zasadzie byliśmy bezkonkurencyjni.

Czy Twój krytyczny ton znaczy, że nie spotkamy się na placu Św. Piotra wśród radosnych Polaków?
-
2011/03/25 01:09:19
I tak Polityczna z Poprawnością poszły się obskurantować.
-
2011/03/25 01:16:36
Telemach: "A zatem: ćwierć tysiąclecia po encyklopedystach, odbędą się w Rzymie gusła, którym udział demokratycznie wybranych reprezentantów przysporzy pozorów normalności, akceptacji i splendoru"

Nikt was, telemach, nie zmusza do uczestnistwa. Widac ze chcielibyscie zabronic, zakazac, nakazac kierowac sie rozumem... No, probojcie, probojcie... Wytrwalosc poplaca.
-
2011/03/25 01:19:20
Nightwatch: "a czy taka scjentologia jest religią?"

Tego to nie wiem.

Ale TO

arxiv.org/abs/1012.1375

na pewno jest



-
2011/03/25 02:01:48
mamula, wybacz personalną uwagę wprost, ale co Ty w sobie takiego masz, że Ci osobiste ataki tak łatwo przychodzą? Już parę miesiąców minęło od kiedy zacząłem czytać telemacha i z przeróżnych przyczyn bardziej mnie jego literatura wciąga niż utwory niejednego zawodowego pisarza (czyli: staram się zwracać uwagę na niuanse w jego esejach) i nigdy przenigdy nie widziałem u niego choćby cienia chęci, by przymuszać innych do myślenia zgodnie z wnioskami, które wyciąga z oglądu świata.

To, co napisałeś, ma taki niby żartobliwy ton, ale jest bardzo niesprawiedliwe i nieuzasadnione. Nawet gdyby próbować odebrać to za pomocą najżyczliwszej interpretacji, że niby on jest takim zdecydowanym zwolennikiem racjonalności, nadal by było to ostrym okrojeniem treści jego perełek. Tam jest więcej delikatnej sublimacji i zaskoczenia nieprzewidywalnością zjawisk i postaw niż stać by było na to zadeklarowanych jednostronnie racjonalistów.

Telemachu, bardzo Cię przepraszam za mówienie dobrze o Tobie tak wprost w twarz - w tej pozycji wolę źle mówić o ludziach a dobrze mówić za ich plecami, ale nie mam jak Cię obrócić na tę okazję.
-
2011/03/25 02:35:25
andsol: trochę mi wstyd, że mamula poczuł się moim komentarzem sprowokowany do ironii. Chyba nie powinniśmy się na niego o tęże boczyć. Sądzę.
Problem tylko, że mnie te jasełka nie bolą. Niech sobie na Placu odprawiają wróżby z kart tarota, publiczne czytanie Młota na czarownice lub mianują nowych świętych, którzy na kogoś tam spojrzeli, a on się lepiej poczuł. Niech anioły (w myśl doktryny) mają sobie płonące miecze, a dowolna ilość diabłów mieści się na czubku szpilki. Niech ogłaszają, że ziemia to tak naprawdę jest trochę płaska, AIDS słuszną karą za grzechy, antykoncepcja wynalazkiem lucyfera, a świat ma niecałe 5 tysięcy lat. Mnie to nie rusza.

Mój smutek rozpoczyna się dopiero wówczas, gdy w kraju, w którym znam wielodzietne rodziny przymierające głodem, egzekutywa wraz z legislatywą rządowymi (czyli moimi i tych rodzin) środkami lokomocji, w towarzystwie purpuratów udaje się asystować wołającemu o pomstę do nieba wstecznemu zabobonowi. Gdyby chociaż wzięli urlop i poszli pieszo! Ale nie. Oni mnie tam chcą na mój koszt reprezentować.

Smutek przeradza się we wściekłość i wrzask, gdy widzę, że jest to (zupełnie nielegalny i niekonstytucyjny) proceder, przeciwko któremu nikt nie ma odwagi zaprotestować.

I nic na to nie poradzę. Możemy sobie spróbować pożartować - nie zmienia to faktu, że jest to przerażająco smutne.
-
2011/03/25 02:53:20
A czy ktoś pamięta jeszcze mój wkład sprzed 4 lat do tematu Santo Subito? To nie to co świadectwo gen. Jaruzelskiego, ale robiłem co mogłem.
-
Gość: staruszek, affw22.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/25 11:12:56
A ja bym Gospodarza i Telemacha namawiał na próbę gdybnięcia.
Posłuch przenióśł się z Watykanu do Torunia.
Podwładni Lucyfera zostali oswojeni przez Harrego i Zuckerberga - wystarczy wyjąć DVD lub kliknąc w x.
Niemiec w czerwonym ma być wazniejszy niż Prawdziwy Polak Największy od czasów Popiela.
Gatunek homo sapiens jest zaopatrzony w aparat homeostazy.
Hackerzy są przewaznie wyznawcami nihilizmu i można ich kupić taniej niz Urbana.

Gdzież mnie chudopachołkowi decydować o puszczaniu wodzy i Wodzów z prądem.
Ale dla oddechu możecie zanucić: "W Polskę idziemy, my tytani!"

Bo jak nie Wy to kto? Zanihilowani? Anihilanci? Thomas Cruise Mapother IV?
-
Gość: nightwatch, nat.atms.com.pl
2011/03/25 11:31:32
@telemach - nie martw się, idzie ku lepszemu. Pojawili się w kraju pastafarianie, widziałem co najmniej jednego na własne oczy. Uwierzyłem.
-
Gość: staruszek, affw22.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/25 11:50:04
Pozwolę sobie zacytować komentatora jednego z blogów e-Polityki. (zagęszczenie moje)
---
micjur pisze: 2011-03-23 o godz. 15:23
Kiedy ten proces zacznie się w naszej Pomrocznej?
Myślę,że nie prędko.Kulturowo należymy do Wschodu. Z wyłączeniem Ślaska i Wielkopolski.Ale one nie mogą zmienic tego stanu rzeczy.Zaklęcia,że zawsze należeliśmy do Europy to tromtadracja. Korporacja uchroniła nas przed Reformacją, Oświeceniem i chroni nadal przed europeizacją. Sojusz korporacji z tzw klasą polityczną zapewnia stronom trwanie przy władzy.Tak mi się wydaje.Otuchy dodają mi moje wnuki licealne odpowiadające ,na b.okrężne pytania,że religia jest mało popularnym przedmiotem.Ale to wielkie miasto.W miasteczku mojego wycugu sprawa wygląda inaczej.
---
Oni sa w liceum. Nadzieka w następnej pięciolatce?

Andsolu! Po odwiedzinach u Bobika dopowiem, że mniemam, iż myślę, że kilka czeków nam danych działa na nas jak zaciągnięcie się marychom albo po prostu rozjaśnia nasze pobudzenie. Zarabiaj, abym Cię czytał bez opłat licencyjnych!
Księgarnia Radziecka mnie zdeprawowała do cna, a Linux jest chyba komunistą!

-
2011/03/25 13:06:27
Jak już musi być na poważnie (co mi zwykle przychodzi z trudem, ale poświęcę się dla Sprawy), to ja się postaram poważnie i umyślnie obraz sytuacji nieco skomplikować.
W demokracji tak ponoć jest, że władze reprezenzują większość. Czy polska większość życzy sobie, żeby za jej pieniądze były odprawiane i zaszczycane przez przedstawicieli gusła beatyfikacyjne? Podejrzewam, że sobie życzy. I chyba jednak jeszcze długo będzie sobie życzyła, sądząc choćby po tym:
wyborcza.pl/1,75248,9317749,Autorytety_mlodych__mama__tata_i_JPII.html
Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że polska większość byłaby głęboko zniesmaczona i oburzona, gdyby jej reprezentanci w gusłach udziału nie wzięli. Jeżeli więc uznaję demokratyczne reguły gry, to muszę się z tym udziałem pogodzić, bez względu na to, jak mi to nie w smak (kwestię legalności, która jeszcze bardziej skomplikowałaby obraz, na razie pomijam - powiedzmy, że wysyłanie delegacji rządowych dałoby się uzsadnić międzynarodowami stosunkami z Watykanem).
Ale tu dochodzimy do drugiej części definicji demokracji, czyli "przy zachowaniu praw mniejszości" albo jakoś tak. Z której to części poniekąd wynika, że wyartykułowanie mniejszościowego smutku racjonalisty wobec zbiorowego ogłupienia jest również jak najbardziej demokratyczne i nawet prawem chronione. Czy warto więc kpić, kiedy ktoś z tego prawa korzysta? Nie twierdzę, że kpić nie wolno (prędzej by mi ozór odpadł, niżbym coś takiego powiedział), tylko tak nieśmiało pytam, czy ta kpina jest reakcją adekwatną?
Przy tym, rzecz jasna, bycie w większości lub mniejszości nie ma żadnego związku ze słusznością poglądów. W wielu rejonach Afryki większość jest przekonana, że stosunek z dziewicą leczy AIDS. Racjonalne głosy, że chyba niekoniecznie jest to zgodne ze stanem faktycznym, są przez większość lekceważone. Czy wobec tego racjonaliści mają się zamknąć i nie próbować przekonywać większościowej opinii, że wierzy w rzecz - zdaniem tychże racjonalistów - kompletnie bzdurną i szkodliwą? Czy ich - przyznajmy, na razie niewielu przekonujący - pogląd, że lepiej się opierać na myśleniu i wynikach badań, niż na rozpowszechnionym przesądzie, ich próby przebicia się z tym poglądem do opinii publicznej, godne są tylko ironicznego skwitowania zwrotem w rodzaju "gadaj zdrów, ciekawe, kto cię będzie słuchał"?
Nie sądzę, żeby Telemach podczas obchodów beatyfikacyjnych wkroczył w tłum na czele kilku dywizji i zaczął opornych nawracać na racjonalizm przy pomocy środków przymusu bezpośredniego. Ba, nie jestem nawet pewien, czy Telemach w ogóle ma jakieś dywizje. Jestem natomiast pewien, że ma równe prawo do wyrażenia swojej (a właściwie nie tylko swojej, bo jest jednak spora grupa myślących podobnie) opinii jak wielbiciele JP2 i że nie ma to niczego wspólnego z próbą narzucenia komukolwiek tej opinii na siłę. Nawet jeśli jest to opinia dla jakiejś opcji światopoglądowej miażdżąca. W ogóle chyba nie znam na razie w Polsce przypadku, w którym racjonaliści na siłę zakazaliby nieracjonalistom żyć tak jak chcą i lubią. Natomiast odwrotnie... Hmm. Dałoby się to i owo wyliczyć.
-
Gość: nightwatch, nat.atms.com.pl
2011/03/25 13:30:31
Bobik, no właśnie, dlaczego to akurat racjonalista miałby rezygnować z seksu z dziewicą? Telemach zdecydowanie za dużo wymaga.
-
2011/03/25 13:43:36
Też pytanie, Nightwatch. Racjonalista na podstawie racjonalnych przesłanek wyciąga wniosek, że wbrew pozorom niedziewica ma znacznie więcej do zaoferowania i postanawia swoje siły i środki racjonalnie wykorzystać. :-))
-
Gość: nightwatch, nat.atms.com.pl
2011/03/25 13:58:43
no to racjonalnie rzecz ujmując ten co nie jest religijny ma duże szanse zostać religijnym męczennikiem. Gdybym był racjonalistą już bym sobie jakiejś religii szukał. A tak to jeszcze chwilę podumam o tych dziewicach.
-
2011/03/25 14:35:09
Wzrusza mnie troska współkomentatorów o jakość mych doznań cielesnych ze szczególnym u względnieniem aspektu dziewic.

A swoją drogą - mądre zwierze z tego Bobika ;)
-
2011/03/25 14:42:00
Nadchodzi tsunami:
www.tvp.pl/warszawa/aktualnosci-z-regionu/spoleczne/warszawskie-obchody-beatyfikacji-papieza/3990291

Oni tak chcą najwidoczniej za ogólnospołeczne pieniądze aż do końca roku.
-
2011/03/25 14:42:54
A swoją drogą, jedyne czego żałuję, to że terminu rzymskiej bełatyfikacji nie wyznaczono mądrze na 10 kwietnia.
-
2011/03/27 10:52:43
zanik liczby pojedyńczej nie pociąga za sobą zaniku liczby mnogiej

Jedni wierzą w Boga, inni w to, ze On nie istniej. Człowiek z natury musi w coś wierzyć.
-
2011/03/27 16:48:31
Nie wiem czy z natury ale w istocie wierzenie jest technicznym rozwiązaniem stanu, w którym wiedza nie jest wystarczającym oparciem dla bycia i działania. Chyba większość naszych przekonań to wiara oparta na wierze (przodków, kolegów, zrodzonej z nieporozumień). I tak będzie zawsze, jak sądzę, a słuchanie Vilayanura Ramachandrana sugeruje, że rzecz będzie się komplikowała raczej, nie upraszczała. Zamiast naiwnie prostych teorii psychologicznych wchodzi neurofizjologia i nie jest nic a nic (dla mnie) łatwa.

Nie przekonuje mnie dychotomia z wierzącymi i niewierzącymi. Są wierzący. I są inni, przymuszani przez wierzących do opowiadania się "a co ty na to?" A jeśli chodzi o mnie, na przykład, to jestem bezbożnik. Nie "wierzący, że on/On nie istnieje" ale "istniejący bez zastanawiania się nad niebytami".

Znam przesłanki, że od kilkudziesięciu tysięcy lat bliscy zmarłego zachowaniami przedłużali jego istnienie społeczne, jak gdyby był nadal. Nie znam czegokolwiek wskazującego, że dla zmarłego miało to znaczenie. Rozumiem uściśnięcie tych, co zostali; wolałbym nie być przymuszany do uczestniczenia w modłach na rzecz tych, co odeszli. To nie jest "niewiara", tak jak brak udka żaby na talerzu nie jest "niefrancuską kuchnią".