S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Tak jasne jak...

Od czasu do czasu napotyka siê potwierdzenie oczywisto¶ci czy prawdziwo¶ci czego¶ porównaniem do stwierdzenia, ¿e „dwa plus dwa jest cztery”. Nie zaprzeczam, ale podejrzewam, ¿e mówi±cy to nie wiedz± jak blisko s± prawdy typu „jest, bo tak postanowi³em”.

Czyli nie jest to prawem natury, konieczno¶ci± przyrodnicz± czy nieuchronnym logicznie wnioskiem o liczbach, a oddaleniem siê o krok od umowy o nadawaniu nazw. Nie takie to wa¿ne, ale zdrowiej ¿yje siê wiedz±c, ¿e „2+2=4” nie uratuje nikogo w potrzebie, gdy nacisn± w±tpliwo¶ci „kto ja jestem i co tu robiê”.

„Plus jeden” to sposób u¿ywany w arytmetyce, ¿eby powiedzieæ „nastêpny”. Wiêc „nastêpny po liczbie jeden” to „jeden plus jeden”. Ten twór jest u¿yteczny, czyli pojawia siê w miarê czêsto, wiêc zas³uguje na krótsz± nazwê. Ok, niech bêdzie „dwa”. No i przyjmiemy z rozpêdu dwie kolejne nazwy: „dwa plus jeden to trzy, trzy plus jeden to cztery”.

Tak wiêc 1+1=2, 2+1=3, 3+1=4 to definicje, wprowadzenie s³ów, a nie odkrycie regularno¶ci. A gdzie tu stoi 2+2?

W wierze, ¿e powinni¶my przyj±æ prawo ³±czno¶ci, czyli w decyzji, ¿e rozstawienie nawiasów nie ma znaczenia. No i proszê bardzo:

2+2 = 2+(1+1) = (2+1)+1 = 3+1 = 4 .

Je¶li prawa ³±czno¶ci nie przyjmiemy (nie ma zapisu w kodeksie do tego zobowi±zuj±cego), pomys³, ¿e 2+2=4 mo¿e pa¶æ na pyszczek. Wiêc powo³uj±c siê na prawdziwo¶æ czy oczywisto¶æ tego równania zaledwie poklepujemy samych siebie po plecach, ¿e m±drzy jeste¶my przyjmuj±c regu³y, które postanowili¶my przyj±æ.

I nie powiem nic je¶li z kontestacjami wejd± tu filozofowie matematyki, bo z takim tworem matematyk rzadko siê dogada. Ale wyrzucaæ komentarzy te¿ nie bêdê, bo z pewno¶ci± by by³y m±dre i d³ugie. A z jak± pewno¶ci± to ju¿ ka¿dy wie.

niedziela, 27 marca 2011, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Go¶æ: arturp, 89-73-142-178.dynamic.chello.pl
2011/03/27 07:14:34
Zawsze mnie zastanawia³o dlaczego wiêkszo¶æ matematyków "mainstreamowych" ma tak± alergiê na filozofiê matematyki, a po prawdzie równie¿ na logikê matematyczn±, badania podstaw - te wszystkie twierdzenia limitacyjne itp. Zauwa¿y³em to ju¿ dawno studiuj±c matematykê: pamiêtam to nawet jako co¶ zabawnego - profesorskie miny kiedy na seminarium z dajmy na to z jako¶ciowej teorii równañ ró¿niczkowych kto¶ "pojecha³" odrobinê w t± stronê.
A przecie¿ niektórzy z wielkich z nienajgorszym powodzeniem j± uprawiali. Nie tak± nadêt± z ogromn± ilo¶ci± "izmów" ale naturaln± - powiedzmy: pog³ebion± refleksjê nad przedmiotem którym siê zajmuj±.
Ol¶ni³o mnie kiedy nie tak dawno temu pisz±c jak±¶ - dos³ownie - drobnostkê za¿artowa³em ¿e logicy (ale i filozofowie matematyki) podchodz± do niej jak anatomowie do np. ¿aby. Rozci±gaj± na stoliku, kroj± i zagl±daj± co jest w ¶rodku. Z ¿ab± to jeszcze pó³ biedy - ale kiedy kto¶ przeprowadza sekcjê na kochance, nie jest ju¿ zabawnie...
-
2011/03/27 11:19:29
Je¶li patrzeæ na stwierdzenie, ¿e dwa plus dwa jest cztery pod k±tem wyniku, czyli liczby 4, to i owszem, bo 4 mo¿na otrzymaæ u¿ywaj±c ro¿nych kombinacji cyfrowych.
Byæ mo¿e w stwierdzeniu 2+2=4 (¿eby mia³o logiczny byt) akcent trzeba przenie¶æ na konkretne liczby, w wyniku dodawania których otrzymujemy taki, a nie inny wynik?
-
2011/03/27 11:57:15
Jako prymityw zapytam prymitywnie, a czy to wszystko ie jest jednak zakotwiczone empirycznie w liczeniu jajec albo japc, jak nie przymierzaj±c geometria w odmierzaniu pól?
-
2011/03/27 11:59:06
P.s.
@george_eliot
Je¶li patrzeæ na stwierdzenie, ¿e dwa plus dwa jest cztery pod k±tem wyniku, czyli liczby 4, to i owszem, bo 4 mo¿na otrzymaæ u¿ywaj±c ro¿nych kombinacji cyfrowych.
Byæ mo¿e w stwierdzeniu 2+2=4 (¿eby mia³o logiczny byt) akcent trzeba przenie¶æ na konkretne liczby, w wyniku dodawania których otrzymujemy taki, a nie inny wynik?


Ale to chyba na uszach postawione, bo tu nie ma ¿adnych akcentów, tu s± tylko przes³anki i wniosek.
-
2011/03/27 12:28:31
Ja protestujê! Jak takie andsole wezm± siê do podwa¿ania oczywistych oczywisto¶ci, to zaraz siê oka¿e, ¿e wcale nie mam czterech ³ap i jednego ogona, tylko jestem jak±¶ trójogoniast± stonog±.
Andsole, rêce precz od ¶wiêto¶ci w rodzaju 2 + 2 = 4! Bo trza by ¶wiêtymi by³y!
Nie wprowadzajcie tylnymi drzwiami relatywizmu i nie tykajcie zdrowych j±der, które s± istot± tkanki! Bo jak tkniecie, to nad zdrowymi j±drami mo¿e podnie¶æ siê taka fala protestu, która za³atwi was i waszych wys³ugusów do dwa plus dwa równa siê czwartego pokolenia!
-
2011/03/27 15:01:18
george_eliot: by³ sobie we Wroc³awiu T.S., dobry matematyk, ale z³y pokerzysta. I co przegra³, to siê zapo¿ycza³ (na weksle), ¿eby niezad³ugo przegraæ i wiêcej sobie dopo¿yczyæ - i tak ta kupka d³ugów ros³a, ¿e pewnego dnia o¶wiadczy³, ¿e przekroczy³o to poziom absurdu (chyba by³ to równowa¿nik paru stypendiów naukowych), w zwi±zku z czym uniewa¿nia wszystkie d³ugi.

Przypomnia³em to sobie, bo prowadzisz mnie do z³o¿enia obietnicy, ¿e niezad³ugo o logice napiszê i spróbujê przed³o¿yæ czemu nie zgadzam siê z tym logicznym bytem, ale przypominam sobie te¿ o obietnicach (niektóre z nich obchodziæ bêd± czwarte urodziny) pisania o 10 przykazaniach, o φ oraz √2, o liczbach zespolonych i o przepisach na porost zêbów. Co¶ z tym trzeba bêdzie zrobiæ. Mo¿e po prostu napisaæ?

Rzecz nie w kombinacjach liczbowych (nie "cyfrowych", bo nie chodzi o znaki graficzne, a o wyra¿ane przez nie byty zwane "liczbami") a w regu³ach gry. Co to znaczy "plus"? gammon ma racjê, ¿e liczenie jest zakotwiczone empirycznie w otaczaj±cej rzeczywisto¶ci (dok³adniej mówi±c: on i ja uznajemy tê sam± filozofiê, ¿e rzeczywisto¶æ istnieje i nasze mózgi jako¶ przetwarzaj± jej znajomo¶æ, prowadz±c do nowej wiedzy nie-empirycznej) ale zwi±zku miêdzy liczeniem a dodawaniem (czy posuwaniem siê o jeden) nie ustali³ ani Olimp ani cesarz, to jest pewna konwencja.

I mogê zaproponowaæ inn± (zarêczam, ¿e logiczn± i po¿yteczn±, ale odmienn± od u¿ywanej) konwencjê mówi±c±: plus ile¶, powiedzmy n, ka¿e przestawiæ wajchê o pó³ obrotu i zrobiæ jeden krok. Pocz±tkowo wajcha by³a ko³o lewej rêki, "plus jeden" skierowa³o j± na prawo i posuwamy siê "o jeden do przodu", przód to przysz³o¶æ, czyli kierunek wyznaczony przez nasz zapis z ³aciny. Arabów upraszam o przestawienie sobie liczb i wajchy na odwrót.

A co to jest "plus dwa"? Dwa zamachy wajchy, znowu patrzy ona na lewo, robiê krok na lewo. I zapisujê: 1+2=0, 2+2=1, 3+2=2, itd.

Jak mi tu dojechaæ z 1 do 4? A tak: (((1+1)+1)+1)+1. A co to jest na przyk³ad 6+8? Osiem machniêæ wajchy zostawia korbkê ustawion± po lewej stronie, czyli to jest o krok na lewo od 6, a wiêc 6+8=5. Logiczne, nie do zbicia (andsola proszê zostawiæ tu w stanie integralnym, nawet u Nicponia go jeszcze nie pobili), tyle, ¿e ani przemienno¶æ (6+4=5, 4+6=3) ani ³±czno¶æ nie dzia³a.

Aha, niez³e zadanko, odkryj kiedy x+y=y+x.
-
Go¶æ: staruszek, afgb73.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/27 16:17:15
"Propedeutyka mnie nie krêci." rzek³a stonoga na widok Bobika.
-
2011/03/27 16:28:03
arturp: nie wiem czy jestem matematykiem "mainstreamowym" i nawet technicznych okre¶leñ "algebraik" czy "topolog" unikam, a je¶li kiedy¶ (dla pieniêdzy, panie, dla pieniêdzy) pisa³em raporty u¿ywaj±ce rozwi±zañ równania biharmonicznego w teorii elastyczno¶ci, nigdy nie udawa³em, ¿e mam co¶ do powiedzenia o równaniach ró¿niczkowych. Wolê tak powiedzieæ: we Wroc³awiu bliscy i rozs±dni ludzie zajmowali siê teori± modeli i studiowa³em j± obok nich, bo czu³em, ¿e warto. Wiêc trochê tej logiki matematycznej nie¼le wykraczaj±cej poza szkoln± owszem, zna³em, rozumiem, co mówi twierdzenie Gödla i to dla mnie jest po prostu matematyk±. Czyta³em nieco Paula Benacerrafa i chyba niektóre kawa³ki rozumumia³em - ale nie wydaje mi siê, by to jakkolwiek zmodyfikowa³o moje pojêcia czy pomog³o w radzeniu sobie z ca³o¶ci± matematyki. I czyta³em nieco artyku³ów o matematyce, drukowanych przez filozofów w ca³kiem dobrych pismach (jak Mind), które s± ¶mieciem przy drodze.

Wiêc nie mieszajmy spraw. Badania podstaw to konieczno¶æ, bez nich mieliby¶my nadal matematykê krawieck± Greków, imponuj±c±, ale bez ol¶niewaj±cych lotów miêdzy najró¿niejszymi dziedzinami. Refleksje metodologiczne i jêzykowe pojawiaj± siê nieuchronnie je¶li my¶leæ nad tym, co siê robi. Przeró¿ne logiki to czasami wspania³a matematyka, a czasami warto¶ciowa refleksja metodologiczna, czas pokazuje co tu warto by³o rozwijaæ. A sama filozofia matematyki i inne obrze¿a, od etnomatematyki, badañ nad jej nauczaniem do numerologii i ¶wiêtych geometrii, to dla rozwoju matematyki i spokrewnionych z ni± innych nauk, przewa¿nie marnowanie czasu i jêzyka.

To nie mi³o¶æ do w³asnego k±cika, szybko odmieniê pogl±dy je¶li mi poka¿esz jak jaki¶ filozof pisz±cy o naturze tworów matematycznych (na ogó³ w oderwaniu od spo³ecznych uwarunkowañ matematyki) przyczyni³ siê choæby marginalnie do rozwi±zania jakiego¶ z jej dawnych problemów. Czy do postawienia nowych.
-
2011/03/27 16:32:13
Szed³ sobie Bobik drog± i weso³o nuci³: mam ci ogon, mam, komu go dam, komu go dam? ¦piew w molowej tonacji by by³ to, gdyby stonoga Bobik trójogon mia³a. A¿ my¶leæ o tym nie chcê.
-
2011/03/27 17:45:03
Trzy ogony i sto ³ap to dla mnie embarras de richesse. Ale my¶li o drobniejszych modyfikacjach mojej cielesno¶ci czasem dopuszczam. Nie za³amuj±c siê jednakowo¿, je¿eli te modyfikacje okazuj± siê niewykonalne. ;)

Gdybym ja mia³ d³uuugi ogon,
jak na przyk³ad jaka¶ ¿mija,
w sercu by mi by³o b³ogo
i bym czu³, ¿e los mi sprzyja.

Gdybym ja mia³ ³ap dwadzie¶cia,
a nie cztery, jak mam dzi¶,
szybciej zaszed³bym do Brze¶cia,
a to bardzo mi³a my¶l.

Gdybym g³owê mia³ ogromn±,
rzêdu s³onia, przyk³adowo,
resztê psa bym móg³ mieæ skromn±,
do¶æ ju¿ szpasu mia³bym z g³ow±.

Ale choæ tych nie mam zalet
i nadziei na nie te¿,
nie krzywdujê sobie wcale,
bom optymistyczny zwierz.
-
2011/03/27 18:00:33
Gdyby Bobik mia³ studnicê
zamiast zwyk³ej dwunastnicy
jako hydrant by go bardzo
szanowano w okolicy.
-
2011/03/27 18:54:17
Gdyby Bobik mia³ studnicê
i sta³ przy niej notorycznie,
to by z niego by³ stujkowy,
a to nieortograficznie.
-
2011/03/27 19:11:50
Stajê za 'gammon_no.82' -em. (Jak siê te nicki odmienia?)

Podej¶cie z "nastêpnikiem" - to jedno z wielu. Nie wyklucza dobroci innych. Ba, inne - w³a¶nie to "sk³adanie do kupy" - jest bardziej pierwotne.

Mo¿na siê spieraæ, które jest bardziej fundamentalne. Które odpowiada na pytanie "co to jest", a które na pytanie "jak siê to dostaje".

Ba, no popatrz w "2+3", obie liczby s± "sk³adnikami". Nareszcie jaka¶ nazwa oddaj±ca sens! ¯ebym siê za bardzo nie radowa³, w "2*3" - s± ... "czynnikami''.

No, to te¿ ma sens, ale nieoczywisty, d³ugo wyja¶nialny - "ach,dwójko, co czynisz trójce?!". Dwójka odpowiada - "to samo, co trójka mi czyni".

No, dobrze, ³adnie siê, dzieci, bawicie, tylko uwa¿ajcie na konsekwencje.
-
2011/03/27 19:44:06
Z³y z Bobika rewolucjo
nista, dwa plus dwa mu detonujê -
on miast curvografiê g³osiæ
Stujkom "ó" rektyfikuje.
-
2011/03/27 20:15:05
@andsol-br
I mogê zaproponowaæ inn± (zarêczam, ¿e logiczn± i po¿yteczn±, ale odmienn± od u¿ywanej) konwencjê mówi±c±: plus ile¶, powiedzmy n, ka¿e przestawiæ wajchê o pó³ obrotu i zrobiæ jeden krok.

A to nie bêd± manowce semantyki zamiast matematyki? W sensie, ¿e pod tê sam± etykietê pod³o¿y siê s³oik z inn± zawarto¶ci±? Mo¿emy przykleiæ na s³oiku z chrzanem etykietê "ogórki w occie", ale to nie zmieni zawarto¶ci s³oika. Mo¿emy nazwaæ dodawaniem jak±kolwiek inn± operacjê, ale to bêdzie tylko przeklejenie etykiety.

Operacja "plus ile¶" po zmianie etykiety bêdzie innym s³oikiem z inn± zawarto¶ci±.
-
Go¶æ: staruszek, dop67.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/27 22:42:10
Problem jest od dawna znany. A ja lubiê gdybaæ:
www.youtube.com/watch?v=Kcc3-GK_DRQ&feature=related
-
2011/03/27 23:26:40
gammon: etykieta deprecjonuje? :) Oczywi¶cie gdyby to by³o na tablicy czy na papierze, u¿y³bym znaczka podobnego, ale nie identycznego, ¿eby pomóc w chwytaniu (np. plus z czapeczk±, LaTeX pozwala na takie zabawy, html nie), ale samo rozwa¿anie jakie konsekwencje maj± definicje dzia³añ wy¶mienicie mie¶ci siê... o, pojawi siê s³owo podsuniête przez arturp, w g³ównym nurcie algebry. Dla dobra, czyli g³êbszego zrozumienia ich klasycznych wariantów. Gdyby np. nieprzemienno¶æ sk³adania izometrii na p³aszczy¼nie by³a lepiej zrozumiana jako fenomen algebraiczny, mo¿e ów geniusz, William Hamilton, nie przebija³by siê przez 10 lat do wymy¶lenia kwaternionów, jak¿e u¿ytecznych w fizyce i matematyce...

A co do Twojej zrêcznej analogii, to jak widzia³e¶, po otworzeniu s³oika pierwsza warstwa by³a tak chrzanem jak i ogórkiem w occie. Nieprzyzwoicie alternatywna orientacja dodawania. A potem wszystko zale¿y od tego czy bêdziesz dzioba³ widelcem (prawo ³±czno¶ci) czy wajch±.
-
Go¶æ: Momus, 213-229-83-205.static.as29550.net
2011/03/28 08:26:26
Gdyby Bobik mia³ studnicê
A w studnicy by³o mleko
Dalby mo¿e obietnicê
Nie odchodziæ daleko.

= = =
test using proxy (All Qwest IPs blocked?)
-
Go¶æ: Momus2, 213-229-83-205.static.as29550.net
2011/03/28 09:00:37
Gdyby Bobik mia³ studnicê
A w studnicy by³a nafta
Zrobi³by by se tam bó¿nicê
Zawojowa³ ¶wiat od zawtra


= = =
test2 (proxy, Momus2)
-
Go¶æ: staruszek, don251.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/28 11:34:42
gammon swymi wpisami przypomina mi tworzenie cia³ skoñczonych. Le¿a³y sobie one dolce far niente w monografiach matematycznych. Cieszyli¶my siê, ¿e zawsze bêdziemy mogli mieæ wiêcej na koncie a charakterystyka cia³a nie bêdzie na górnej granicy narzuca³a.
Ju¿ pogodzili¶my siê jako tako z jednostk± urojon±, bo idiota te¿ mo¿e byæ po¿yteczny.
A te cia³a skoñczone niech sobie na ostrzu szpilki matematyczni scholastycy umieszczaj±.

A¿ tu nagle miêdzy wyk³adem z teorii Galois a seminarium z teorii katastrof w m³odym matematyku zabuzowa³y hormony i zechcia³ obejrzeæ swoje kole¿anki ze szko³y g³ownej handlowej w stroju adamowym (szowinizm jak ta lala!) i ponadto chcia³ ich obrazki porównywaæ i zestawiaæ w kieszeni dysku komputerowego. A przerwa miêdzy zajêciami krótka. No to siêgniêto po zastosowanie cia³ skoñczonych aby odwzorowaæ boskie kszta³ty i diabelskie sztuczki w sposób zatrudniaj±cy ma³o pikseli przesy³anych w±skimi torami sygna³owymi. I w ten oto sposób algebra pomog³a m³odzie¿y u¶wiadomiæ sobie, ¿e ludzie ró¿ni± siê nie tylko kolorem w³osów. I mê¿czy¼ni dowiedzieli siê, ¿e kobieta rozebrana te¿ mo¿e byæ piêkna.

Algebraiczna natura ¶wiata pozwala nam marzyæ o nieograniczonych mo¿liwo¶ciach, raz ja, raz kolega, niewa¿ne kto zacznie. Ale tak¿e chroni Bobika od wyprawy za daleko od miski.
Cztery ³apy i ogon pi±ty pozwalaj± dodawaæ, mno¿yæ i rado¶æ duszy ze zwi±zku z cia³em rymowaæ. Co prawda s± pewne k³opoty, bo zanurzyæ cia³o o mniejszej charakterystyce, szczeknijmy: 5, w ciele o charakterystyce poskalmmy: 7 mo¿e siê nie udaæ. Ale dodajmy te charakterystyki i we¼my nastepnik. Mamy 13 i rado¶æ przemiennej ³±czno¶ci: raz ona mnie li¼nie raz j± delikatnie za karczek z±bkami popieszczê.

Próba oddzielenia "co" od "jak" koñczy siê ascez± ma³osolnych z wyrzeczeniem siê d¿emu.

Tak mi siê ta kuchnia Królowej Nauk widzi.
-
2011/03/28 11:36:45
A ja powiem, ¿e 2 + 2 = 10

Bo mi siê tak jako¶ dzisiaj czwórkowy system liczbowy podoba...
-
Go¶æ: staruszek, don251.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/28 11:41:01
Dusz± by³em przy zanurzaniu cia³ o RÓ¯NYCH charekterystykach bez przywo³ania nierówno¶ci. B³±d utraty nadrzêdno¶ci g³owy nad rêkoma. Przepraszam.
-
2011/03/28 12:49:11

Gdyby Bobik zgubi³ cia³o,
choæby nawet to skoñczone,
ciê¿ko by mu siê szczeka³o
i nie zawsze w dobr± stronê.

Lecz z Bobika sprytne zwierzê:
zawsze z cia³a robi backup
i w potrzebie dane bierze,
by swobodnie dalej szczekaæ.
-
2011/03/28 13:00:28
@andsol-br
etykieta deprecjonuje? :)

Nie wiem, czy deprecjonuje, ale mo¿e nie¼le zaszkodziæ zaetykietowanemu. Co jednak nie ma nic wspólnego z problemem odrózniania etykiety od s³oika.

ale samo rozwa¿anie jakie konsekwencje maj± definicje dzia³añ wy¶mienicie mie¶ci siê... o, pojawi siê s³owo podsuniête przez arturp, w g³ównym nurcie algebry. Dla dobra, czyli g³êbszego zrozumienia ich klasycznych wariantów.

Czy to takie odkrywcze, ¿e spo¿ycie zawarto¶ci ró¿nych s³oików mo¿e mieæ rózne konsekwencje?

A co do Twojej zrêcznej analogii

Nie twierdzi³em, ¿e jest zrêczna. By³a to tylko analogia na miarê moich mo¿liwo¶ci.

to jak widzia³e¶

Nie widzia³em, za³o¿enie wyjête z niew³a¶ciwego s³oika.
-
Go¶æ: staruszek, don251.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/28 14:58:48
Raport z czasów muszkieterów.
Doszed³em w blogoandsoleniu siê do
andsol.blox.pl/2007/11/Uczyc-ale-nie-do-przesady.html
i zapêtli³ mi siê czas.
Oto w Antymatrixsie czytamy o ziszczeniu siê kardyna³owego proroctwa:
bendyk.blog.polityka.pl/2011/03/28/mlodzi-i-bezrobocie-cos-nowego/

Uczonych mamy za du¿o. Nauczonych za ma³o.
To prawie tak jak zakonnica w mojej rodzinie o podsumowaniu studiów na KUL:
"Za ma³o by³o o zbawieniu."

Skaræ Gospodarzu je¶li uznasz, ¿em nie na temat skrobn±³ ekran.
-
Go¶æ: , aaut22.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/29 02:30:43
Nie mam czasu czytaæ komentarzy, ale sprawa jest g³êbsza ni¿ tylko system liczbowy, czy rozlu¼nianie aksjomatów.

Naturalno¶æ liczb naturalnych, dla kosmitów na przyk³ad, te¿ nie jest pewna.
Zauwa¿aj± to ju¿ Davis i Hersh w The Mathematical Experience (praktykujacy matematycy o filozofii matematyki). Maj± te¿ tam taki inny przyk³ada to, ze matematyka kosmitów mo¿e nie rozumieæ o co nam chodi z liczb± pi, bo mogliby mieæ awersjê do regularnych kszta³tów i nigdy na to nie wpa¶æ (a nawet jakby wpadli, to 3.14 by mogli nie pokojarzyæ). But I digress.

Zasadniczo przyszed³em podlinkowaæ artykulik medalisty Fieldsa Timothy Gowersa Does mathematics need a philosophy?, w którym pokazuje przyk³ad kosmitów, dla których naturalnie, z liczenia na palcach 2+2 jest 5.
-
2011/03/29 02:45:35
Momus: kiedy¶ cieszy³em siê jak dziecko, ¿e program w jêzyku Icon pozwala mi tanim kosztem produkowaæ wiersze z du¿ym ³adunkiem symbolizmu, mistycyzmu i romantyzmu. Ale jak widaæ do dzi¶ s± k³opoty z generowaniem objawów poczucia humoru.

gammon: to ja uzna³em analogiê za zrêczn±. Dobra, by nie wdawaæ siê nadmiernie w s³oikologiê: nastajê, ¿e pojmowanie jak na ró¿ne sposoby znak "+" móg³by byæ pojmowany nie jest wodzeniem m³odzie¿y na manowce a tylko lekko niestandardowym æwiczeniem z algebry. Przecie¿ olbrzymia czê¶æ pracy matematyka polega na uchwyceniu nieoczekiwanych konsekwencji definicji, które w zamiarze mia³y opisaæ sytuacje znane i zrozumia³e. Je¶li po³±czyæ to z meta-zasad± matematyki: co nie jest zabronione, jest dozwolone, wybroniê zasadno¶æ mojego przyk³adu na "dziwne dodawanie". A je¶li nie zgodzisz siê, ¿e wybroni³em, wymy¶lê inny przyk³ad, ale przecie¿ wiesz, ¿e gdyby nieortodoksyjne my¶lenie zawsze odganiaæ, to geometria hiperboliczna by zmar³a przed narodzeniem.

staruszek: o cia³ach z t± sam± skoñczon± charakterystyk± p, ale maj±cych ró¿nych ilo¶ci m,n elementów (oczywi¶cie potêgi p, powiedzmy, ¿e m>n): a pamiêtasz, ¿e dla ka¿dej potêgi jest jedno jedyne takie cia³o i jego grupa multyplikatywna jest cykliczna? Wiêc zabawa uda siê je¶li n-1 dzieli m-1... Fajnie takie zabawy zapisuje siê macierzami.

Co do Bendyka: wiele lat temu przygnêbi³o mnie odkrycie, ¿e gdy w Danii zaczyna³o siê bezrobocie, to dla wyci±gniêcia z rynku pracy nieco m³odzie¿y dawali stypendia do szkó³ ¶rednich i uniwersyteckie. Czyli uczelnie by³y przechowalniami.

Wszêdzie s± i nigdy nie przesta³y byæ. ¦piewy o kwalifikacjach i przygotowywaniu do ¿ycia s± chyba najbardziej cyniczn± i ponadustrojow± zagrywk± w obecnych czasach. Przy okazji Egiptu zaczêto o tym mówiæ, a przedtem jak m³odzi Francuzi protestowali, nic siê nie mówi³o. A gdzie nie ma krwawych protestów, nie robi siê statystyk i problem nie istnieje.

Ech, te m³ode baranki, id±ce w Polsce na rze¼ tylko dlatego, ¿e rze¼nia tak ³adne s³owa ma w tytule: byznes, psychologia, administracja. Ilu domokr±¿ców... przepraszam, specjalistów od marketingu zniesie jedna ulica w Kozio³kowie Górnym?

O skrobniêciu nie na temat: autor jest w³a¶cicielem wpisu. Komentarze to nie jego ksiêstwo, chyba ¿e jest g³upi, albo trzeba odeprzeæ desant z Frondy.

aenigma: ze zbli¿aniem siê wiosny system czwórkowy wacht okresowych dla wielu osób robi siê atrakcyjny.
-
2011/03/29 03:04:04
Go¶æ z aaut22.neoplus: wszystkie linki fajne. Wiêkszy u¿ytek z 2π ni¿ z π tak dzieciom t³umaczê: je¶li wzór na pole ko³a z promieniem r zapiszê nie jako πr² ale w postaci 2πr²/2, mierzenie wycinka ko³a staje siê oczywiste, zamiast pe³nego k±ta 2π biorê podany k±t α...
-
Go¶æ: Momus, 213-229-83-205.static.as29550.net
2011/03/29 03:27:40
@Andsol
Icon - ³adny ale nie u¿ywa³em. Poczucie humoru?
Zgubilem sie gdzies chyba.
Ze moje niby-wierszyki do d? I program wygenerowal
by lepsze? Oczywiscie, g³ownie chcialem sprawdzic
czy ID czy IP zablokowane, a pisaæ pusty "test" jako¶
nie wypada.
Ale co z humorem? To same rymy nie starczaj±?
A taki dumny z nich bylem.. :-)
-
2011/03/29 04:12:34
Momus: ach, nie, rymy s±! Wiêc je¶li one by³y celem, to wstrzelony.

A Icona lubi³em za to, ¿e umia³ wymieniæ zawarto¶ci± dwa pude³ka, x:=:y. Szkoda, ¿e odszed³ do Krainy Niekochanych Jêzyków.
-
2011/03/29 13:34:18
@andsol-br
nastajê, ¿e pojmowanie jak na ró¿ne sposoby znak "+" móg³by byæ pojmowany nie jest wodzeniem m³odzie¿y na manowce

Ale¿ w ¿yciu tego nie kwestionowa³em / -³bym.

a tylko lekko niestandardowym æwiczeniem z algebry.

Tylko czy w³a¶nie z algebry, a nie z czego¶ innego (semiotyki?).

Przecie¿ olbrzymia czê¶æ pracy matematyka polega na uchwyceniu nieoczekiwanych konsekwencji definicji

Tak, ale w tym przypadku mowa by³a raczej o sposobie zapisu. "Dwa plus dwa równa siê cztery" znaczy to, co znaczy tylko przy za³o¿eniu, ¿e "dwa", "plus", "równa siê" i "cztery" te¿ znacz± tylko to, co znaczy³y do tej pory.

które w zamiarze mia³y opisaæ sytuacje znane i zrozumia³e.

No nie wiem, czy znane i zrozumia³e. Mnie raczej przekonuje metafora "szalonych krawców" Lema.

Je¶li po³±czyæ to z meta-zasad± matematyki: co nie jest zabronione, jest dozwolone, wybroniê zasadno¶æ mojego przyk³adu na "dziwne dodawanie".

To nie bêdzie dziwne dodawanie, tylko inny obiekt zaetykietowany jako dodawanie. Chyba, ¿e w s³oiku B bêdzie tautologia zawarto¶ci s³oika A.

A je¶li nie zgodzisz siê, ¿e wybroni³em, wymy¶lê inny przyk³ad, ale przecie¿ wiesz, ¿e gdyby nieortodoksyjne my¶lenie zawsze odganiaæ, to geometria hiperboliczna by zmar³a przed narodzeniem.

Ale przecie¿ to jest w³a¶nie przyk³ad, kiedy na poziomie aksjomatów robi siê co¶ nieintuicyjnego (i raczej niezrozumia³ego).

W ogóle to powinienem siê wyt³umaczyæ: jestem z matematyki cienki, jak monomolekularna b³ona na wodzie plus dziury, jak ser szwajcarski. Brnê w³a¶nie z trudem przez Kodeks Archimedesa (nie nie, nie w oryginale). Wiêc proszê nic trudniejszego.
-
2011/03/29 14:15:03
Toæ jasnym jest, ¿e 2+2= 0 albo 1 albo 4 a Wy nic tylko Lenin i Lenin.
-
2011/03/29 22:19:23
gammon: jestem przekonany, ¿e rzeczy nie bior± siê z abstrakcyjnych aksjomatów, a ze studiowania konsenkwencji takich formalizacji, które pocz±tkowo wydaj± siê tarcz± ochronn± przeciw nieporozumieniom i prób± uchwycenia esencji zjawisk. Wolê tak widzieæ pojawianie siê postulatów, a mam na oparcie tego pogl±du ogl±d cudzej i w³asnej praktyki matematycznej.

Co do metafory "szalonych krawców" by³a na ten temat tutaj d³uga, powa¿na i warto¶ciowa rozmowa z udzia³em dobrych specjalistów, naprawdê warto przegry¼æ siê przez ni±.
-
2011/03/29 23:17:39
@andsol-br
jestem przekonany, ¿e rzeczy nie bior± siê z abstrakcyjnych aksjomatów, a ze studiowania konsekwencji takich formalizacji, które pocz±tkowo wydaj± siê tarcz± ochronn± przeciw nieporozumieniom i prób± uchwycenia esencji zjawisk.

Wszak¿e zdarza siê chyba, ¿e niektóre z tych formalizacji s± pierwotnie formalizacjami nie-wiadomo-czego, a nie czego¶ "znanego i zrozumia³ego". W ka¿dym razie nie zjawisk fizycznych.
-
2011/03/30 00:17:52
A zarzeka³em siê, ¿e nie jest moj± intencj± coraz g³êbsze wdawanie siê w filozofiê :) Mówisz o zjawiskach fizycznych, jak gdyby co ich dotyczy³o mia³o inny status matematyczny od tego, co z takimi zjawiskami nie by³o ³±czone. Ale od najwcze¶niejszej konstatacji o zjawiskach fizycznych mamy do czynienia ze ¶wiatem konceptów, gdy o li¶ciach na ziemi mówimy o ich ilo¶ci, barwie, wadze, to ju¿ s± modele obracane mentalnie. Nie s±dzê, by¶ mia³ zdo³aæ zakre¶liæ w matematyce cezurê: dot±d jeszcze zwi±zek ze ¶wiatem materialnym (fizycznym), odt±d abstrakcyjne koncepty. Wesz³o do g³owy, ide± siê sta³o, wysz³o na zewn±trz jako model rzeczywisto¶ci, nie rzeczywisto¶æ. A jak silny istnieje zwi±zek to ju¿ sprawa dostrzegania odbiorcy, a nie modelu.

Przy okazji, piszesz o lekturze Kodeksu Archimedesa, ksi±¿ki nie znam, w recenzjach jest spora zachêta dla ksi±¿ki popularno-naukowej z tchnieniem tajemnicy, ale g³upotk± jest zwrot (nie wiem czy autora czy te¿ niezrêcznego t³umacza), ¿e Archimedes da³ pocz±tek rachunkowi ró¿niczkowemu i ca³kowemu i po³o¿y³, wprost nie do uwierzenia, podwaliny kombinatoryki, nauki le¿±cej u podstaw teorii prawdopodobieñstwa.. Rachunek ró¿niczkowy i ca³kowy to nie zbiór idei, które mog³y doprowadziæ do czego¶, ale fakt naukowy i spo³eczny, osadzony w wieku XVII. Podobnie z kombinatoryk±, rozwijan± w ci±gu paru wieków. Z najwiêksz± pewno¶ci± (na podstawie znajomo¶ci niezaginionych prac Archimedesa) nie móg³ on mieæ idei Wallisa, Descartesa i wielu innych uczonych ze ¶wiata zupe³nie innego paradygmatu - by³ matematykiem osadzonym w ¶wiecie greckich pojêæ. Byæ mo¿e upowszechnione i rozwijane jego idee doprowadzi³yby do rozwiniêcia czego¶ do¶æ podobnego czy równowa¿nego, ale rachunek ró¿niczkowy i ca³kowy to du¿o wiêcej ni¿ greckie kie³kuj±ce pomys³y o przybli¿aniu krzywych i figur prostszymi tworami, tam jest wbudowana olbrzymia ilo¶æ pomys³ów pochodz±cych od licznych my¶licieli z du¿ej czê¶ci Europy.

Sensowne by mo¿e by³o powiedzenie: "gdyby takie to a takie idee Archimedesa wesz³y do obiegu i by³y u¿ywane przez uczonych, mieliby¶my w staro¿ytno¶ci podwaliny tego i tamtego". A u¿yte wyra¿enia s± wyrazem jakiej¶ naiwnej wizji geniusza, który bez po³±czeñ z ca³± nauk± tworzy j± sam z siebie. Nie twierdzê, ¿e taki zwierz nie mo¿e istnieæ, ale jak dotychczas go nie opisano. Krótko mówi±c: nauka to sport zespo³owy.
-
2011/03/30 06:34:30
@andsol-br
A zarzeka³em siê, ¿e nie jest moj± intencj± coraz g³êbsze wdawanie siê w filozofiê :)

Przepraszam. Na szczê¶cie nadal nie wdajemy siê w ni± zbyt g³êboko.Zw³aszcza, ¿e to kolejna z rzeczy, na których siê nie znam.

Mówisz o zjawiskach fizycznych, jak gdyby co ich dotyczy³o mia³o inny status matematyczny od tego, co z takimi zjawiskami nie by³o ³±czone.

Mówiê, jakby mia³o inny status z puktu widzenia intuicyjno¶ci.

Ale od najwcze¶niejszej konstatacji o zjawiskach fizycznych mamy do czynienia ze ¶wiatem konceptów, gdy o li¶ciach na ziemi mówimy o ich ilo¶ci, barwie, wadze, to ju¿ s± modele obracane mentalnie.

Trochê pokoleñ minê³o, zanim od "liczby jab³ek", "liczby siekier" albo "liczby owiec" przeszli do "liczby".
A jeszcze trochê pokoleñ minê³o, zanim od "liczby" przeszli do "liczby niewymiernej" (Hippasosa nawet za tê herezjê podobno utopili).

Nie s±dzê, by¶ mia³ zdo³aæ zakre¶liæ w matematyce cezurê: dot±d jeszcze zwi±zek ze ¶wiatem materialnym (fizycznym), odt±d abstrakcyjne koncepty.

W ¶redniowieczu nie mo¿na by³o wskazaæ granic miêdzy pañstwami w sensie kreski przeci±gniêtej miêdzy s³upkami granicznymi. Czy to znaczy, ¿e miêdzy Francj± Najlepsz± Cór± Ko¶cio³a, a ¦wiêtym Cesarstwem Rzymskim Narodu Niemieckiego nie by³o ró¿nicy?

Ponadto mnie chodzi o co¶ trochê innego: niektóre operacje na liczbach naturalnych da siê wyabstrahowaæ z czynno¶ci magazyniera, a geometriê z czynno¶ci geodety. Liczb niewymiernych ani liczb zespolonych - nie. Nawet, je¶li da³oby siê znale¼æ dla nich jaki¶ zwi±zek z rzeczywisto¶ci±.

(...) ze ¶wiata zupe³nie innego paradygmatu - by³ matematykiem osadzonym w ¶wiecie greckich pojêæ.

Lucio Russo by³by pewnie innego zdania.
en.wikipedia.org/wiki/Lucio_Russo
merlin.pl/Zapomniana-rewolucja-Grecka-mysl-naukowa-a-nauka-nowoczesna_Lucio-Russo/browse/product/1,418818.html;jsessionid=4858B3E31EAA008A73E066635105267D.LB3
-
Go¶æ: nightwatch, nat.atms.com.pl
2011/03/30 11:18:22
No we¼my Twojego geodetê - czêsto korzysta on z rozmaitych w³asno¶ci geometrycznych, do wyznaczania odleg³o¶ci, k±tów czy innych miar których wprost nie potrafi zmierzyæ ta¶m±. On sobie doskonale poradzi bez liczb niewymiernych, ale za pomoc± samej ta¶my mierniczej pewnie nie by³by w stanie sformu³owaæ czy udowodniæ twierdzenia Pitagorasa czy innych trygonometrycznych zale¿no¶ci z których tak chêtnie korzysta. Mo¿na oczywi¶cie nie abstrahowaæ i nie kombinowaæ, trzeba tylko kupiæ odpowiednio d³ug± ta¶mê :)
-
2011/03/30 23:23:41
@nightwatch
No we¼my Twojego geodetê etc.

Na pocz±tek siê usprawiedliwiê: ¼le siê wyrazi³em, nie chcia³em napisaæ, ¿e ca³a geometria jest produktem geodetów. Raczej, ¿e zaczê³a siê od geodetów.

Staro¿ytni geodeci jako¶ sobie radzili bez zaawansowanej geometrii (choæ nie ca³kiem wiadomo, jak)
en.wikipedia.org/wiki/Eupalinos
eands.caltech.edu/articles/LXVII1/Apostol%20Feature%20(Samos).pdf
nie wiem, czy korzystali z twierdzenia Pitagorasa, a z triangulacji na pewno nie (jeszcze nie istnia³a).

Mam wra¿enie, ¿e sytuacja osiemnastowiecznego czy dzisiejszego geodety jest inna, bo "w miêdzyczasie" matematyka oderwa³a siê od swoich fizycznych ¼róde³.
-
2011/03/31 01:51:04
..."w miêdzyczasie" matematyka oderwa³a siê od swoich fizycznych ¼róde³. Chyba ¿artujesz. Matematykê wspaniale rozwija³y tak francuska Szko³a Narodowa Mostów i Dróg jak niemieckie Techniczne Wy¿sze Szko³y. Gdy docieramy do wieku XIX, istniej±ca matematyka jest tak rozleg³a i wa¿na, ¿e greckie dziedzictwo jest szanowanym i cenionym budynkiem w matematycznej dzielnicy. A dzisiaj to rozros³o siê do potê¿nego miasta (klasyfikacja dzia³ów matematyki, intensywnie dzi¶ rozwijanych, publikowana przez American Mathematical Society, ma kilkadziesi±t stron) i to, ¿e do niektórych piêter niektórych budynków dociera siê ze sporym trudem, kosztem paruletniego nak³adu energii i talentu, nie oznacza braku zastosowañ czy u¿ytku. Po prostu nies³ychanie daleko posunêli¶my siê na drodze, która zaczê³a siê w klasycznych cywilizacjach.

Co do Lucio Russo, zainteresowa³ mnie dostatecznie, bym go kupi³ i podczytywa³, ale sam tytu³, Zapomniana rewolucja osadza obiekt jego rozwa¿añ we w³a¶ciwym miejscu. Skenografia mog³a mieæ materia³ genetyczny perspektywicznego rzutowania, ale nie doprowadzi³a do powstania geometrii rzutowej i przestrzeni Grassmanna. Plutarch móg³ mieæ wp³yw na Newtona, ale przypuszczam, ¿e Hooke, Wallis, Kartezjusz mieli niezrównanie wiêkszy. Wiêc "inne zdanie Lucio Russo" mo¿e znaczyæ, ¿e za mocno siê przywi±za³ do swoich odkrywczych i warto¶ciowych tez, które nie powinny mu zas³aniaæ zbiorowego wysi³ku tysiêcy po-greckich umys³ów.

Co do intuicyjno¶ci pojêæ, to wchodzimy w ¶wiat socjologii i psychologii. Dzisiejsze dzieci miejskie, przyzwyczajone od przedszkola do kolorowych wykresów, przeci±gaj±ce myszk± po monitorze, maj± intuicje znacznie odmienne ni¿ dzieci z XIXwiecznej Galicji. Wiêc mo¿e lepiej w tym temacie nie otwieraæ jeszcze jednej, trudnej i z³o¿onej tematyki.
-
2011/03/31 16:59:41
@andsol-br
Chyba ¿artujesz.

Przychodzi mi to z najwy¿szym trudem, ale staram siê byæ ¶miertelnie serio.

Matematykê wspaniale rozwija³y tak francuska Szko³a Narodowa Mostów i Dróg jak niemieckie Techniczne Wy¿sze Szko³y.

Ten typ szkó³ pojawi³ siê stosunkowo pó¼no, Ecole Polytechnique by³a pierwsza w dziejach.

Gdy docieramy do wieku XIX, istniej±ca matematyka jest tak rozleg³a i wa¿na, ¿e greckie dziedzictwo jest szanowanym i cenionym budynkiem w matematycznej dzielnicy. A dzisiaj to rozros³o siê do potê¿nego miasta (etc.)

Nie mia³em na my¶li, ¿e Grecy zrobili kompletn± matematykê, a pó¼niej by³y ju¿ tylko przypisy i przyczynki. Mia³em na my¶li tylko to, ¿e grecki - przepraszam za wulgaryzm - "paradygmat" uprawiania nauki, w tym matematyki, nie ró¿ni³ siê byæ mo¿e tak radykalnie od nowo¿ytnego. W ka¿dym razie Russo twierdzi, ¿e nie.

A w gruncie rzeczy mój prymitywny pogl±d na relacje matematyki i zastosowañ jest taki, ¿e najpierw jest wymy¶lana matematyka pod konkretne zastosowania, potem przychodzi cz³owiek o baaardzo specyficznym umy¶le, który bawi siê operacjami przekszta³cania abstrakcyjnych obiektów w inne, "nad-abstrakcyjne". Na koniec kto¶ jeszcze inny wymy¶la zastosowania dla tych nad-abstrakcji.

Koniec koñców G. H. Hardy wrêcz pyszni³ siê tym, ¿e zajmuje siê dzia³alno¶ci± oderwan± od rzeczywisto¶ci i nikomu nie przydatn±. Mo¿e jego autorytet ciê przekona? :-D
-
2011/03/31 17:31:06
Autorytet Hardy'ego przekonuje mnie w kwestiach teorii liczb, jego (i Wrighta) An Introduction to the Theory of Numbers mam na pó³ce i konsultowa³em dziesi±tki razy. Owszem, mam te¿ A Mathematician's Apology i zawsze, gdy bardzo du¿ej klasy specjalista dzieli siê refleksjami o metodzie, materii i filozofii, warto zerkn±æ, ale z daleka nie by³o mi to tak± fascynacj± jak Ulama Adventures of a Mathematician czy Roty Indiscrete Thoughts. To najdelikatniejsza recenzja idei Hardy'ego.

Ciekawe. Obrze¿e. Reviel Netz (gdyby wyci±æ fascynacjê, ¿e kto¶ bogaty a nieznany strasznie drogo kupi³ "Kodeks Archimedesa", to ksi±¿ka by siê zrobi³a cienka, prawda? Wiem, bo podczyta³em dany przez Amazon jej podgl±d), Lucio Russo, fraza Lema, fraza Hardy'ego - to daje (powiedzmy) og³adê ogóln±, ale lektura historii idei (a dzi¶ jest mnóstwo ¶wietych ksi±¿ek o historii rachunku ró¿niczkowego, rachunku tensorowego, algebry liniowej, struktur algebraicznych, teorii grafów itd. itd. itp) daje g³êbsze zrozumienie procesów wspó³biegn±cych z ca³± zachodni± cywilizacj± i zgodnych z do¶æ zdroworozs±dkow± filozofi±, w której abstrakcja jest narzêdziem a nie wybrykiem.

przychodzi cz³owiek o baaardzo specyficznym umy¶le, który bawi siê operacjami przekszta³cania abstrakcyjnych obiektów w inne, "nad-abstrakcyjne" - a wiesz, teraz to przychodzi ca³kiem sporo takich ludzi, bo musz± co¶ publikowaæ. Ale je¶li poczytaæ wspomnienia matematyków rosyjskich, gdzie tradycje by³y wspania³e i zdrowe (poczynaj±c od tekstów Arnolda), widaæ ciê¿k± pracê nad zrozumieniem dzia³ania natury - tak± pracê jak u Newtona i wspó³czesnych mu) a bardzo ma³o bawienia siê operacjami.
-
2011/03/31 17:53:37
@andsol-br
...gdyby wyci±æ fascynacjê, ¿e kto¶ bogaty a nieznany strasznie drogo kupi³ "Kodeks Archimedesa", to ksi±¿ka by siê zrobi³a cienka, prawda?

Nieprawda.

Wiem, bo podczyta³em dany przez Amazon jej podgl±d),

Nie chce mi siê sprawdzaæ, co wy¶wietla Amazon, ale ksi±¿ka ma bardzo dziwn± konstrukcjê: - historia rêkopisu - prace techniczne nad odcyfrowaniem zapisów part I - obszerne streszczenie pierwszego fragmentu plus komentarz matematyka - prace techniczne part II - streszczenie kolejnego fragmentu itd. Jak bêdzie trzeba, to policzê strony polskiego wydania.

ale lektura historii idei (a dzi¶ jest mnóstwo ¶wietych ksi±¿ek o historii rachunku ró¿niczkowego, rachunku tensorowego, algebry liniowej, struktur algebraicznych, teorii grafów itd. itd. itp)

Nie mêcz mnie, przecie¿ ¿eby na serio czytaæ historiê rachunku ró¿niczkowego trzeba znaæ rachunek ró¿niczkowy na poziomie ponadszkolnym (o rachunku tensorowym nawet nie ma mowy, gdzie? jak?). Ja nawet przez Iana Stewarta "Oswajanie nieskoñczono¶ci" (polski przek³ad "Taming the infinite") brnê z trudem i nie ¿ebym wszystko rozumia³.

abstrakcja jest narzêdziem a nie wybrykiem.

Tak, jakby miêdzy narzêdziem i wybrykiem nie by³o nic.
-
2011/03/31 18:47:45
Chyba rzecz w tym, ¿e czytaj±c dobry tekst dobrego autora cz³owiek nie wiadomo kiedy wspina siê na poziom ponadszkolny :) Cytowanej ksi±¿ki Stewarta nie znam, ale wszystko jego, co dotychczas czyta³em (¶ci¶le matematyczne i popularyzacja) to doskona³y poziom i przypuszczam, ¿e i ten tekst jest tej klasy. A ¿e nie wszystko rozumiesz? Nie pamiêtam czy ju¿ czyta³em tak± ksi±¿kê, w której wszystko rozumia³em...

Jak bêdzie trzeba, to policzê strony polskiego wydania. Nieeeee, nie bêdzie trzeba. Wierzê, ¿e ca³o¶æ jest lepsza ni¿ zachêta w Amazon i je¶li kiedy¶ bêdê mia³ j± bli¿ej siebie (¿eby nie p³aciæ $12.49 tylko za jej dorêczenie) to mo¿e siê do niej dobiorê i podziêkujê Ci za wskazówkê.