|
Blog > Komentarze do wpisu
Szczęście dalekie i bliskie
Pascal Bruckner, fancuski filozof, napisał całą książkę o szczęściu:
„Wieczna euforia” już 11 lat temu – nie, to nie jest
podręcznik samopomocy,
a analiza filozoficzna trendów naszej cywilizacji. Jego krótki esej
Skazani na radość
(przełożony tu na angielski) jest dobrą próbką jego werwy i klarowności
idei. Dwa poniżej przedstawione urywki nieźle to przedstawiają.
Osiemnasty wiek ujrzał rozwój nowych technik, które poprawiły produkcję
rolną; zobaczył też pojawienie się nowych leków – w szczególności
alkaloidów i kwasu salicylowego, poprzednika aspiryny, której którego własności
lecznicze i znieczuleniowe czyniły cudy. Znienacka, ten świat nie był już
dłużej skazany na pozostanie doliną łez; człowiek miał moc zmniejszania
głodu, polepszania zdrowia i większego panowania nad przyszłością. Ludzie
przestawali słuchać tych, którzy usprawiedliwiali cierpienia jako wolę
Boską. Jeśli wchłonięcie paru substancji przynosiło cierpiącemu ulgę, nie
było potrzeby dla poprawienia samopoczucia wdawać się w modlitwę.
[...]
Po Rewolucji amerykańskiej i francuskiej (z których ta pierwsza wpisała pogoń za szczęściem do swego podstawowego dokumentu), prawo do przyzwoitego życia i uprzywilejowany status przyjemności stanęły na porządku dnia postępowych ruchów w Europie. Prawdą jest, że na początku dwudziestego wieku bolszewicy zaskakująco zrehabilitowali chrześcijański ideał poświęcenia skłaniając proletariat do walki i pracy aż do wielkiego nadejścia Rewolucji... środa, 02 marca 2011, andsol-br
TrackBack
Komentarze
Gość: nightwatch, ip-93-154-159-9.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2011/03/02 21:36:13
masz rację, Andsolu, co do klarowności tego eseju - filozof a potrafi wyjaśnić o co mu chodzi i to w taki sposób że nie muszę pod ręką mieć słownika. Natomiast co do samego szczęścia to mam przeczucie że może ono polegać na braku zmartwień. Tyle że pozbywanie się owych zmartwień często jest przyczyną kolejnych.
2011/03/02 21:48:49
Drobna uwaga: w pierwszym zdaniu pierwszego urywka mowa raczej o właściwościach kwasu salicylowego.
2011/03/02 22:03:27
arturjac: ponieważ interpunkcja angielskiego mnie gubi, założyłem, że w alkaloids and salicylic acid, an ancestor of aspirin whose curative and analgesic properties worked wonders końcówka odnosi się do aspiryny. Ale czuję, że wiesz, o czym mówisz (przypuszczam, że dodałeś komentarz dostrzegając błąd), więc poprawię rodzaj na męski i mam nadzieję, że będzie już dobrze :) Dziękuję.
2011/03/02 22:11:48
Chyba k(r)opnąłeś się w tłumaczeniu, kwas salicylowy i morfina to jednak wynalazki z początku XIX wieku.
en.wikipedia.org/wiki/Salicylic_acid#History en.wikipedia.org/wiki/Morphine
Gość: staruszek, dor213.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/02 22:13:57
Jak daleko eseista jest od poglądu, że człowiek rodzi się po to by cierpieć?
Bóg jako sadysta? Ja obserwuję często sytuację wynikającą z postawy: "Bliźni nie dokuczony to bliźni zlekceważony, a obowiązek niespełniony!" To jest krótki fragment eseju. W tak krótkim nie da się zawrzeć dużo. W jednym z ostatnich numerów Poliyki jest publicystyczny podział religii na karcące, troskliwe i obojętne. Medycy twierdzą, że ból jest wezwaniem do szukania ulgi. Święta z Klalkuty była dumna, że jej hindusi cierpią. Jest o czym pisać ... 2011/03/02 22:29:36
kwik: może nie w tłumaczeniu, a w zawierzeniu autorowi w datowanie odkryć: The eighteenth century [...] also saw new medicinesin particular, alkaloids and salicylic acid... Z Twojego linku można domyślać się, że mogło mu chodzić o użytek z kory wierzby zawierającej ten składnik - albo że w istocie kropnął się i już.
staruszku, nie przypominam sobie interpretacji w pierwszej osobie liczby pojedyńczej: jestem, by cierpieć. Myśliciele jakoś na innych przesuwali weryfikację swych przekonań. 2011/03/02 22:33:59
staruszku, zdanie ból jest wezwaniem do szukania ulgi w ustach medyka czy biologa w istocie ma sens, ale u teologa czy filozofa trąci bzdurą. Bo o czymś zupełnie innym mówią.
2011/03/02 23:03:16
neurobiologia robi tak szybkie postepy, ze te filozoficzne dyrdymaly polozymy kiedys na polce z ezoteryka...
www.youtube.com/watch?v=xLXhPgSKS3U ale czy te iluzje ktore w naszej glowie powstaja, powinienem brac serio, czy ignorowac, to jest pytanie 2011/03/02 23:42:01
No tak, przepraszam za posądzenie. Dopiero teraz zajrzałem do tego eseju, to nie jest wcale przypadkowy błąd, tym gorzej.
2011/03/02 23:58:38
@kwik: widocznie za bardzo mu zależało na powiązaniu z Oświeceniem uwalniania się od bólu... a co to jest tych parę lat w porównaniu z nieskończonością...
I dlatego lubię blogi. Gość może być wyśmienity, ale suma głów jest jeszcze wyśmienitsza. 2011/03/03 00:09:37
Rysiu, a czemu oni nie mówią po jakiemuś, co ja znam? Tak to 80% nie rozumiem... Kurcze, Ty naprawdę chcesz mnie do rozpaczy, czyli do uczenia się doprowadzić...
2011/03/03 07:52:46
gospodarzu, ani rozpaczy ani uczenia sie, wiem ze czasu masz malo :)
juz przy linkowaniu filmu o "dochodzie gwarantowanym" Teresa S. szukala mozliwosci dodania polskich napisow i przy tej rozmowie z Thomasem Metzingerem mialem ochote na "spolszczenie" rozmowa, ale jak dodac napisy do filmu bedacego juz na jutubie? nie wie nawet moj syn (nieuk :roll: ) tutaj T.Metzinger en.wikipedia.org/wiki/Thomas_Metzinger
Gość: Throgh, kyi66.internetdsl.tpnet.pl
2011/03/03 10:43:53
webinside.pl/news-5869-captiontube--dodaj-napisy-do-filmow-youtube.html - powinno działać
Gość: staruszek, bgd188.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/03 11:39:19
Jestem w wieku, w ktorym inwokacją do filozofowania jest dobra wiadomość: wstałem, nic mnie nie boli, a mimo to skaleczyłem się prz goleniu; więc żyję.
Od wygnania z Raju ( u hindusów jest alternatywny rozmyty poczatek) idziemy ku uniknięciu potu i znoju. Nie przekroczono bram Jerozolimy "Znienacka". Teoria katastrof się kłania. A filozofia to nie jest wiedza jak żyć lecz teoria gry w szachy w której pionki są podzrzędnymi bytami absolutnymi? Tak! Sfermentowane cukry winogron prowadzą do poezji wina i nie ma tam mowy o jełczałości tłuszczy. Z filozofii Kanta zapamiętałem najsilniej samotność królewieckich spacerów. Ład kosmiczny jako niemy nie był dobrym partnerem rozważań? Jak ognia pragnę unikać miałkiego niczego, bo Cię Andsolu szanuję i podziwiam. Ale ... Czy w dobrej płaszczyźnie tniesz odcięcie jednego języka rozpraw od drugiego? 2011/03/03 12:48:31
Wpadka z kwasem salicylowym rzeczywiście trochę zgrzytnęła, ale dzięki jej zauważeniu można pomyśleć o pewnym przesunięciu akcentów - może niekoniecznie było tak, że pojawienie się nowych leków zmieniło spojrzenie na istotę cierpienia, tylko zmiana obrazi człowieka, zmiana podejścia do roli cierpienia i szczęścia w ludzkim życiu zaczęła stymulować m.in. rozwój medycyny. To by mi się nawet wydało nieco bliższe rzeczywistości.
Wrzutka Rysia bardzo ciekawa. Pozostało mi w uchu szczególnie zdanie o coraz powszechniejszej świadomości tego, że jesteśmy najprawdopodobniej "niechcianymi dziećmi uniwersum", a nie boskim, przemyślanym i celowym tworem. No i rozważania o różnicy między religijnością a spirytualnością. Wszelkie posądzenia o barowe skojarzenia odrzucam wprawdzie z oburzeniem,ale przyznaję, że znacznie bliżej mi do spirytualizmu (w ujęciu Metzingera) niż do religijności. Zwłaszcza że do tej ostatniej bardzo mi daleko. I wcale się nie czuję przez to mniej szczęśliwy. Ale jak o tym przekonać tych, którzy z troski o moją czarną duszyczkę woleliby mnie uszczęśliwić po swojemu? 2011/03/03 13:48:33
Jeszcze do całego eseju: jednym z problemów współczesnych społeczeństw jest brak rozróżnienia między szczęściem a przyjemnością, czy też utożsamianie tych pojęć. Przyjemność może być jednym ze składników szczęścia, ale nie musi. Wierzę w to, że himalaista stający na szczycie K2 jest szczęśliwy, ale bardzo wątpię, żeby odczuwał przyjemność. I na odwyrtkę - ludzie stale zażywający przyjemności wcale nie czują się stale szczęśliwsi od innych. Mogą nawet w ogóle nie czuć się szczęśliwi. Więc kiedy Bruckner (czy ktoś inny) pisze o współczesnym przymusie szczęścia, jakaś myślowa opozycja we mnie zaczyna protestować. Ja bym to nazwał przymusem sprawiania sobie przyjemności (i ten przymus tworzy to, co Niemcy nazywają Konsumgesellschaft). To prawda, że reklama (szeroko rozumiana) zachęca nas do nazywania tego szczęściem i niejeden daje się na to nabrać, ale przecież filozof chyba nie ma obowiązku posługiwania się kategoriami wziętymi z reklamy i w eseju na temat szczęścia jakoś od przyjemności mógłby je odróżnić. ;)
Gość: staruszek, bgd188.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/03 14:47:08
Bobiku! Mądrze i pięknie szczeknąłeś wyręczając mnie w beczeniu.
Klarowność i celność słów może być nieprzenaszalna z języka oryginału, ale gdyby ktoremuś z filozofów udało się opisać szczęście i/lub sens życia bez konieczności poprawek i gloss, to mielibyśmy palenie ksiąg tak jak to czytelnicy Koranu postulują: w nim jest wszysko.
Gość: staruszek, bgd188.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/03 15:32:49
Nie mnie oceniać czy to pomijalny przyczynek, ale z obowiązku odnotowuję moją inspirację artykułem Krzysztofa Szymborskiego "Ogony mózgowe" w numerze 10(2797) - czyli najświeższym - Polityki. Pionierem ujęcia tematu jest George Lakoff i jego Lingwistyka kognitywna. Cytat z Szymborskiego: "W zachodniej tradycji silnie zakorzeniona jest kartezjańska wizja człowieka złożonego z dwu zupełnie odmiennych części - ciała i duszy. Akceptując teorię ucieleśnionego umysłu (czy może myśłacego ciała) musimy dualizm ten odrzucić." Postać zapewne znana Andsolowi i szanownym Gościom.
Artykuł w/w po zapewne tygodniowe kwarantannie będzie dostępny w archiwum e-Polityki. Czy mógłbyś Andsolu napomknąć o "Zagadnienie swoistości poznania matematycznego" oraz "O przyswajaniu sobie pojęć geometrycznych" Danuty Gierulanki? Jakieś odesłania do tekstów Twych lub innych. Preferuję język polski. Pierwsza z pozycji jest na allegro i u mnie. 2011/03/03 16:22:51
Ten Kartezjusz to mi się w ogóle okropnie naraził, twierdząc, że zwierzęta to bezmyślne i nieczujące maszyny! Jak kogoś o tak oburzających poglądach można uważać za wielkiego myśliciela?!
Skoro ludzie byli wstanie uwierzyć nawet w taką, zaprzeczającą prostemu świadecrwu zmysłów bzdurę, to co się dziwić, że dali sobie wcisnąć również ten dualistyczny kit z ciałem i duszą? Ale cóż, większość ludzi stykając się z jakimś filozofem kompletnie głupieje. Zamiast obwąchać i powiedzieć "sprawdzam!", oni zaczynają kombinować, jak by tu nie ujawnić, że nie bardzo wiedzą, o czym ten filozof właściwie mówi i co z tego wynika. ;) 2011/03/03 17:59:09
Rysiu, no to nie uczę się, czekam na Twoje napisy. A z konieczności zwracając więcej niż zazwyczaj uwagi na wizję niż na fonię zastanawiałem się nad grą spojrzeń. Pierwsza hipoteza mówiła, że długowłosy chciał uwieść księdza. Druga, że go uśpić, by potem wykończyć, bo zdaje się sama chodząca dobroć to on nie jest. A trzecia, że nie wiem.
staruszku, poezji nie komentuję, więc tylko o Twojej ostatniej uwadze: nigdy o pani Danucie Gierulance nie słyszałem. (Nie rozumiem, przy okazji, czemu służy nieortograficzna wersja wiki, o niej pisząca). Nie wiem czy chciałbym ją studiować, bo ja tylko niektóre odmiany filozofii dobrze znoszę, inne przynoszą mi wysypki i alergie. Wada genetyczna. U nas wszyscy mówili prostymi zdaniami. Bobiku, wolałbym siedzieć u Twoich czterech stóp niż u dwóch Brucknera. Odwrócenie strzałki przyczyn z wyzwalaniem się od Zaświatów i od bólu jest jednocześnie niewinnie proste i błyskotliwe. A konieczność ustalenia o czym my tu mówimy to też dobry pomysł, by bawić się w myślenie, a nie w filozofię. 2011/03/03 18:59:48
Throgh, dziekuje za linke
2011/03/03 19:04:55
gospodarzu, kazda Twoja hipoteza blisko prawdy, ale tylko blisko... :)
ten dlugowlosy to czasami za duzo gada, ale tez dobry kurcze, teraz zamiast czytac bede tlumaczyc i wpisywac, jak sie naucze
Gość: staruszek, bgd188.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/03 19:49:33
Dziękuję Andsolu!
Lata całe miałem leciutko sobie za złe niedoczytanie Gierulanki. Ulżyło. 2011/03/06 16:47:42
uwielbiam tak krótko i węzłowato i z lekka przewrotnie;)
Przypomniałam sobie,że jeden z moich ulubionych kolegów(nie lekarz) zawsze twierdził i nadal twierdzi,że aspiryna jest najlepszym lekarstwem niemal na wszystko,reszta leków to barachło nic nie warte :) a na to,na co nie pomaga aspiryna-pomaga "czysta";) 2011/03/06 18:11:03
A on już próbował spirytusu z miodem? Mnie to kiedyś pomogło na poligon. To znaczy, na poligonie.
2011/05/06 05:08:40
Przepraszam, że odkopuję, ale esej Brucknera pojawił się ostatnio w Wyborczej.
2011/05/06 19:07:37
O, to cenna informacja. Bo jednak nie każdy rodak czyta po angielsku...
|
|
- bywają ludzie szczęśliwi lub ludzie bywają szczęśliwi.
W myśli jw całe znaczenie zmienia kolejność pisowni tych samych wyrazów, w życiu natomiast nasze szczęście zbyt często bywa zależne od użycia samego "lub" :(