|
Blog > Komentarze do wpisu
Zatapianie ampułek
Coś z tym trzeba będzie zrobić. Ale zacznijmy od ampułek. „O ile
rozporządzamy szkłem typu francuskiego to jest ampułkami zaopatrzonemi
z obu stron otworami wtedy używamy przyrządu J. Paillarda.”
Potem zerkam na sekcję „Wyjaławianie środków leczniczych częściej
stosowanych podskórnie” i widzę, że w porównaniu z
tekstami dzisiejszymi:
ten mój radzi sobie całkiem sensownie:
Idźmy na koniuszek, żeby przybliżyć proweniencję tych stron:
Szkoda, że nie mam więcej cierpliwości i miłości do „okrągłych
liczb”, bo gdybym pokazał to za rok, byłoby jak raz stulecie wydania
książki przez Wydawnictwo apteki E.GESSNERA w Warszawie.
Zaczęło się to przed rokiem, gdy mego agenta od ubezpieczenia
samochodowego, z którym gawędziłem od paru lat o niczym, wziąłem na spytki
czemu z jego nazwiskiem choćby „dzień dobry” nie umie powiedzieć
po polsku. Więc opowiedział o pradziadku, o badaniach nad roślinami, które
go sprowadziły do Brazylii i o książce, którą napisał po rosyjsku. Dużo było
nalegania, bym mógł tę książkę ujrzeć – i okazało się, że ten rosyjski
jest raczej polski. A książka lekarza Tadeusza Danielewicza nazywa się Sterylizacya.
Badania pamięci wśród członków rodu brazylijskiego Danielewiczów są w toku,
w tej chwili tyle wiem: lekarz, owdowiał (bez dzieci) właśnie ze sto lat
temu, zupełnie zniechęcony do życia w Warszawie bez nikogo bliskiego,
postanowił jechać do Brazylii, by badać rośliny lecznicze. Chyba było to
wkrótce po wydaniu książki w 1912 roku, bo w Brazylii
poznaje Hiszpankę i w roku 1914 rodzi się ich syn. Gdy dorośnie, zostanie
farmaceutą...
Moment nieco dziwny, nieco niemiły. Szperając w Sieci odnajduję w Amazonii
jakiegoś Danielewicza, zajmującego się tam fotografowaniem roślin. Pytam
Luiza czy to ich rodzina. Po paru tygodniach mam odpowiedź: ciocia mówiła, że
nie, bo tam są jacyś Żydzi, którzy przyjęli nazwisko Danielewiczów i to nie
są żadni krewni. Cóż, jeśli połączyć to z jej poprzednimi informacjami
(że rodzina miała rosyjskie nazwisko Danielewski, ale przemianowali się na
polskie Danielewicz... ech, ta ich rodzinna wiedza o polskich i rosyjskich
nazwiskach) widać, że być może niczego się nie dowiem, bo Brazylia nie
jest miejscem gdzie kultywuje się genealogie i wspomnienia rodzinne i często
informacje są takim właśnie miszmaszem.
Ale mam skserowaną książkę i gdyby nie te formułki chemiczne, łatwo by się zrobiło OCR, ale może dotrę do oryginału i zrobię lepsze kopie i zostawię w Sieci, bo chyba warto... Jak myślisz? środa, 09 lutego 2011, andsol-br
TrackBack
Komentarze
Gość: Throgh, kyi66.internetdsl.tpnet.pl
2011/02/09 08:11:40
myslę, że warto
Gość: , atm.orneta.arkusnet.pl
2011/02/10 11:40:06
Kurcze, muszę chyba odkorkować jakąś ampułkę by zrozumieć budowę i mechanizm działania. Nie ma to jak czysta teoria poparta powtórzonym doświadczeniem. Może nieco rozjaśni mi coś z ziółek na bazie spirytusu. Pora tylko niestosowna ;) W zasadzie już po poprzednim wpisie powinnam była się czymś pokrzepić bom zwątpiła ...
A te poszukiwania przodków, to coś bardzo frapującego. Wiem coś o tym, bo sama skrupulatnie i mozolnie odtwarzam historię własnego rodu. Póki co to dopiero pięć pokoleń, ale rozrysowane na 1 metrowych brulionach brystolu, co utworzyło już rulon liczący sobie przeszło 20 mb. Dobrze, że mi przypomniałeś, że ostatnio zaniedbałam to zajęcie. Podobnie jak Twój znajomy mam problem z narodowościami, bo wygląda na to, że mój rodowód to Polacy, Węgrzy, Czesi, Niemcy, Anglicy, Ukraincy, Francuzi, Amerykanie i kto wie kto jeszcze :) macham
Gość: , atm.orneta.arkusnet.pl
2011/02/10 19:11:50
Andoslu, jakom sarna, powiedz jak mam strzyc łyżkami?
Natura sprawiła, że łatwiej mi machać bukietem, więc wywijam nim radośnie, bom dziś właśnie poczuła wiosnę. I odurzona się tym faktem czuję jakbym sprofanowała przed magiczną godziną 13-tą zawartość którejś z ampułek :)
Gość: sarna, atm.orneta.arkusnet.pl
2011/02/10 19:16:53
Zastanowiło mnie dlaczego przy komentarzu po raz kolejny nie pojawił się nick, więc tylko sprawdzam jedną z możliwości i próbuję czy się uda
2011/02/11 23:34:47
andoslu-warto , o warto bo to i wartosc historyczna i ciekawe! :) poza tym jako przypomnienie,że każda nowocześnie stosowana metoda ( odkażania etc) ma swoje korzenie w dosc odległej przeszlosci i to, po co sięgamy tak łatwo i bez refleksji- spędzało sen w oczu wielu przed nami -zatem czapki z głow.
Oglądałam wczoraj przez przypadek i poniekąd z nudów film, w którym młoda pani doktor na Dzikim Zachodzie (druga po Doktor Queen;) wyciskała dziesiąte poty ze swego mózgu, by ratowac ludzi chorych na cholerę, jej kombinacje z chałupniczo produkowanymi kroplówkami, za pomocą których podawało sie studzienną wode dożylnie (żeby zapobiec odwodnieniu organizmów) zmusiły mnie do przełaczenia kanału:) Straszna chała to była. Poza tematyką-nijak sie to ma do publikowanych tutaj pełnych wdzieku notek ...ale jakos tak mi sie skojarzyło:) 2011/02/12 00:55:30
Dzięki, surfinio, w każdym sensie, nawet w najprostszym.
Postaram się dotrzeć do oryginału, bo skserowane to raczej bez wdzięku. A w międzyczasie znalazłem coś - to był jednak farmaceuta, nie lekarz: Tadeusz Danielewicz, student farmacji UD, członek K! Znicz w Dorpacie, miał opowiedzieć się za zaprzestaniem działalności przez K! Znicz i przekazaniem majątku Lechicji, pierwszy prezes Lechicji 1908, członek honorowy Lechicji w Dorpacie, farmaceuta i nekrolog z 2008 któregoś z jego synów (ale daty się rozjeżdżają): Ladislau Olguerd Danielewicz, 91 anos, funcionário público estadual, filho de Tadeo Danielewicz e Palmira Danielewicz. Deixa viúva Araci Mello Danielewicz. 2011/02/12 12:23:40
Z tym udostępnieniem w sieci to bardzo dobry pomysł! Ja sam zawsze z ogromną przyjemnością przeglądam ponad 60-letnie książki chemiczne i około-chemiczne. Są istną kopalnią ciekawostek...
2011/02/12 14:37:59
"Zatapianie ampułek"
:) Andsolu-odnajdowanie przez Ciebie takich i podobnych perełek -to raczej jak wyciaganie listów z butelki przyniesionych mniej-bardziej przyadkowoo przez wode i czas w określon e miejsce:) dziś wróciłam do owych notek,bo myśl świeższą nieco posiadając mogłam doczytac jeszcze drobne niuanse,ktore wczoraj "udało mi się"opuścic;) Wiedziałam już wcześniej, że to o czym mówią owe stare notki-to"robota chemiczno-farmaceutyczna"ale ponieważ farmaceuci,lekarze, chemicy-grają często do tej samej bramki-skojarzenia bywają kuszące:) 2011/02/12 14:51:10
Przyznam Ci się, że przy szukaniu tytułu, który by przyciągnął do losów Danielewicza, najpierw wpadło do głowy sformułowanie, a potem zauważenie jego warstw, co zapewne znaczy, że (ukłony od Whorfa...) to nie ja bawię się słowami, a one mną. Ale bardzo cieszy gdy ktoś zauważa te niuanse, bo nie ma większej radości dla bloga niż rozbawiony czytelnik :)
2011/02/12 17:38:18
...dlatego tez rozbawiony czytelnik wrocil...by nie uronic nic z owych niuansow:)
"slowa bawia sie mna" -no coz...wszak sam wiesz,ze miedzy innymi po to... migocza:) |
|