|
Blog > Komentarze do wpisu
Zakładki
Ludzie polecają, sam idę na manowce, inne coś samo wskakuje – i mam
naście zakładek pootwieranych, a czasu na czytanie nie zawsze tyle co trzeba.
Zła składnia, poprawiam: czasu na czytanie zawsze nie tyle co trzeba.
Więc patrzę na ten bałaganik, w jakiej kolejności brać się do tego?
Kawał materialnej historii Kraju. W gazecie pisano o potomku od strony
skandalu bezradnych radnych.
– Jedna z rodzin
Sprawiedliwych.
Prawa prawica domaga się, by zalesić Izrael drzewkami dla zasługujących na
nie Polaków. Myślą, że taki las zakryje bagna niegodziwości. I historia
takich wspaniałych ludzi staje się żetonem w obrzydliwej rozgrywce.
– Buzz, Włodek Holsztyński i inni o logice.
Nieco inaczej to widzę, ale jak zlepić w kupkę rozharcowane myśli i ubrać to
w słowa...
– Jak w KK rośnie dobro rosną
dobra.
Solidne, więc niestety niekrótkie.
– 1000. Sekretne Życie Starego Widuna.
Stefan oraz Antrim ujawnili, że są Stefanem Grassem, tym od AK i od poezji.
– Untersuchungen zur Poetik der Wisława Szymborska.
Pies Bobik skłania mnie do powrotu do uczenia się niemieckiego przy okazji
niepolskiej choć polskojęzycznej poetki.
– Spis zawartości artykułów z IREM.
Czyli Institut de Recherche sur l'Enseignement des Mathématiques. Dużo
ciekawych, dużo nieciekawych, czyli tyle stania z sitem, że aż kręgosłup
boli.
Oj, znowu zapowiada się przekazywanie własnych pieniędzy jakimś amazonkom.
Co wrzało, październik 2008 – czerwiec 2010.
To chyba ci chłopcy, co zrobili wywiad z Bolesławem Gleichgewichtem. A teraz
mają blog o nim, po angielsku. Sam bym nie wypatrzył, ale Bralek ma oko.
Już dwa razy był u mnie na blogu. Przed paru dniami zacytowałem jego
porzekadło, chciałem sprawdzić dokładne brzmienie – a tu mnóstwo jego
perełek. Trzeba będzie przełożyć parę.
– Lan Pham.
Polka, a Wietnamka. Było o jej blogu nawet w Gazecie. Dobrze zaczyna się.
No i taki tuzin na początek wystarczy. Jakby trzeba, to mogę dosypać parę innych pootwieranych zakładek. sobota, 19 lutego 2011, andsol-br
TrackBack
Komentarze
Gość: staruszek, doo126.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/19 09:42:31
Bobika lapidarnością nie przebiję, ale tym razem aż tak krótko nie będzie.
O modułach i ideałach. Siedzę sobie w hali Banacha. Spożywczej. Pretensjonalny trochę jestem: sam optowałem za wyborem mieszkania obok tej hali. Przy ulicy Banacha. Przy niej stoi gmach Akademii Sztabu Generalnego. Na rogu Pasteura. Dalej na tej ulicy wcześniej usadowiła się chemia. Do ASG matmę przenieśli póżniej a pretensjonalna kolumnada wejściowa jest od Pasteura. Wyjaśniam zakopanemu w montrealskim obrzeżu gdzie teraz odliczają: alef zero, kontinuum, pozaskończone, ....??? Wraca ze spaceru. Tam nie ma wydziału matematyki! Zawsze mnie irytował! Wszystko gmatwa. Odleciał, więc idę sprawdzić gdzie wisiała domniemywana tabliczka co ją ukradli. Z trudem znajduję: Wydział Informatyki i ... Wracam rozłoszczony spychaniem Stefana w pospolitość. I co znajduję: był komisarzem ludowym. Teraz oszołomy na potęgę zmieniają nazwy ulic. Jakiś prawdziwy Polak przeniesie mi supermarket i centralny szpital kliniczny na ulicę Wigry (był taki oddział powstańczy) i będę miał daleko. Głupota jest ideałem maksymalnym? Siedzę na ławeczce dla staruszków przy kasach a połóweczka buszuje między regałami pod parasolem promocji. Na kafelkach banalnie kwadratowych (ostatnia przyswojona wiadomość z tematu: sa kafelki jedenastobokowe) leżą miedziaki. Nikt się po groszówki i dwugroszówki nie schyla. Ot elementy modułu dodawania. Niektórzy nie chcą odprowadzić wózka aby wyjąć złotówkę. Co teraz jest modułem mnożenia? Miłego weekendu.
Gość: staruszek, doo126.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/19 10:10:04
Andsolu! Jakie tam zardzewiałe whadło watykańskie co na odlew się nie odchyli?
Nie zdajesz sobie sprawy w jakich ciekawych czasach żyjemy: www.tvn24.pl/-1,1693269,0,1,wyrzucona-z-klasztoru-za-facebooka,wiadomosc.html Pracowity poranek sobotni! 2011/02/19 11:49:16
Bardzo mi się podoba to zdjęcie profesora Gleichgewichta - szalenie sympatyczne, dobrze nastrajające :-)
2011/02/19 20:38:34
" Zła składnia" ?
Dlaczego zła? Obie sa dobre, tylko prowadzą do różnych znaczeń. Co najwyżej - "nie to chciałem powiedzieć" "Nie zawsze tyle co trzeba." ~(zawsze tyle co trzeba) = czasami mniej niż trzeba " zawsze nie tyle co trzeba" zawsze mniej niż trzeba 2011/02/19 21:00:53
tichy, to był mój przewrotny (inwersyjny) żart językowy.
Paweł: BG potwierdził moje przypuszczenie, to ci chłopcy, którzy kiedyś zrobili z nim długi wywiad. Któreś z wrocławskich liceów. Miłe, choć nie narzekałbym, gdyby napomknęli, że pierwsze zdjęcie u nich, wzięte (jak i inne) ode mnie, jest z serii strzykniętych przeze mnie, drugie, z BG w Krasnoj Armii (tego nie mieli jak wiedzieć) przy współpracy Olka Gleichgewichta i Tadka Kurandy podesłane mi, a w trzecim, chyba oficjalnego fotografa prezydenta RP (nie jestem pewien) mogliby poprawić wymiary, żeby oni nie byli tacy z gotyku. staruszku, no a gdzie to wahadło się waha, w Polsce? Gdzieś w klasztorach ze skanerem do starych dokumentów się biorą, a u nas przemysł kroplówki krwi papieskiej rozwijają, jak za najlepszych czasów gdy relikwiami na targach się handlowało. Bobik: ja się zaledwie Ci odgryzłem.
Gość: staruszek, afgc92.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/19 22:55:21
Jak rzekłem, tak się przylożyłem. Na trzy lata przed Nową Erą Smoleńską umieściłeś treść prawie jak z Gałczyńskiego o Porfirionie. Porfirionowi urodził się Stasio co mu kleik pasował ale poznał urok słowa "nie". Po tym słowie to była taka zabawa, że wizyta Trzech Króli to zaledwie prztyczek. I podałeś przyklad, że w tak nieanalitycznym języku można Stasia
w zdumienie prowadzić uprzedzającym orzeczeniem: "A teraz Staś nienie je kaszki." I Staś zajęty rozbiorem logicznym tej propozycji wcina kaszkę i wylizuje talerzyk. Pikne. Pikne są te Twoje sobotnie guupoty! 2011/02/20 00:36:20
staruszku, cieszę się, że to Ci się podobało, bo ja to mam za ten prawdziwy wstęp do cyklu gawęd o logice, ale, jak sam mówisz, to było w innej Erze pisane i kto by tam zaglądał. Ale skoro już tak piękną reklamę mi sprokurowałeś (nigdy Ci się za to nie odwdzięczę - to nie jest zapowiedź grożąca a niewydolność wyznająca), to pozwól, że linkę dodam, żeby przepadkowy przychodzień rozumiał o czym mówisz.
2011/02/20 14:30:13
To jest news! To jest news! Człowiek ugryzł psa! Bo odgryzienie zalicza się przecież do rodziny ugryzień.
Andsolu, lecimy z tym do GW, TVN i innych takich. TO na pewno opublikują. :-)
Gość: staruszek, afgb57.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/20 15:26:06
Bobiku!
Gdybyś zatęsknił za szerokim światem sprawdź gdzie psy ogryzają. Nie wystarczy mieć swój szerokim horyzontem ogrodzony teren panowania. Trzeba jeszcze umieć doprowadzić człeka, by na plecach lęgnąwszy brzuch wiernopoddanczo odsłonił - to dla oświecenia kotowatych. Psowate nie gryzą bez potrzeby. Andsol odsłonił swoje wydatki na dentystę, a Ty i on o gryzieniu. Psowate gryzą ostatnich. Obaj jesteście przedni. A Andsol jeszcze za czasów smuty kaczej i leperowej powłokę anywsciekliźny nam na ekran kładł. Bobik ma u Andsola zawsze świeżą kość. A pomówienie o ugryzienie ukrywa tylko bliznę Bobikową po długim drapaniu się jak melodyjnie odszczekać się Andsolowi. A tu Das Wohltemperierte Andsol. Doniesienie przez samozwańczego prokuratora seniora zostało odrzucone. W internecie pojawił się bloggier Jarosław Kaczyński. Na blogosferę padł blady strach. Zbigniew Ziobro odnotowuje kto odsłonił Geniusz Wodza klikiem i zadeklarował lubienie. Ty się Bobik swymi krzywdami nie promuj. Dla ludu za dużo w tym sensu i za mało mesjanizmu. Drapię Cię za uchem w przystępie przerostu poufałości nad szacunkiem. 2011/02/20 16:13:56
Aha: przewersyjny żart językowy!
Ale nie o tym - o lince (nei była dla mnie, ale wisiała, więc pociagnąłem za nią) do "Pierwszego "nie" Stasia". Spodobała mi się szczegolnie fraza "zdania warunkowe z zasadą reductio ad absurdum, kto wie czy nie najciekawszym pomysłem zachodniej cywilizacji. " I też zrodziła pytanie (nie retoryczne, nie znam bowiem odpowiedzi) - czy rzeczywiście zachodniej, i czy tylko zachodniej? 2011/02/20 16:35:57
tichy, gdy byłem na UnB (Universidade de Brasília) mogłem różnymi pytaniami dręczyć dużej klasy antropologów, psychologów, a także jednego filozofa, wartego więcej niż cały wydział (Estevão Chaves de Rezende Martins - myślę, że on nigdy nie mierzy inteligencji, bo każdy termometr pęknie), nie mówiąc o ludziach z innych kręgów językowych - Chińczycy czy Peruwiańczycy mówiący Aymoré - i nikt nie miał argumentów, by tej tezie zaprzeczyć. To nie dowód, ale niezły motyw, by w badanko wdać się.
A czy "rzeczywiście zachodniej" to nie wiem, ci Grecy też mi jakoś na Żydów wyglądają. Trzeba by w polonia.pl sprawdzić jakie było prawdziwe nazwisko matki Pitagorasa. 2011/02/20 17:13:40
A na poważniej, tichy, niezgorszą sugestię czemu właśnie Grecja zrodziła ten wynalazek, a nie na przykład Babilonia, Chiny czy Egipt, niosą błyskotliwe pomysły Jasia Waszkiewicza, które streściłem tu kiedyś w dwóch częściach, tu masz ich początek i dokończenie
2011/02/20 17:46:50
Reductio ad absurdum nijak niezaleznie - powiedzmy, w takich Chinach - nie zostało wykoncypowane?
A co myślisz o tym: A wise general would not be leading his army to attack when weather conditions are bad or terrain is unfavorable. Even if he is forced to do so, his wisdom (one of the characteristics for mentioned for comparison) would be able make his troops avoid engaging his enemies or turn disadvantages into advantages. Good generals would be able to create a strong organization structure and control in his army through the other four characteristic mentioned for comparison. In war, if the orders are not clearly passed down to everyone in the army, confusion will prevail and would render the whole army useless and in the end the general would not be able to execute his strategy. Etc., etc. Oczywiście- Sun Tzu, Art of War (VI wiek BCE - tak się poprawnie pisze na Twoim blogu, zamiast BC?). Więc, może wizja Vladimira Arnolda jest nawet bliższa prawdy, niż jej autor przypuszczał? 2011/02/20 18:35:58
Na pewno nie uprę się, że tylko Grecy wymyślili myślenie. Ale nie każdy ciąg rozumowań (nawet ze złożonymi schematami formalnymi) będzie wpisywał się w zasadę r.a.a. (że tak to skrócę). Tu nie potrafię go dojrzeć, ale nawet gdyby raz czy drugi jako chwyt myślowy się przewinął, to jeszcze nie filar rozważań hipotetycznych, zwalniających od potrzeby fizycznego przeprowadzania doświadczeń.
I dwa elementy nieco mnie tu niepokojące. Pierwszy, już kiedyś wspominałem na blogu: chcąc sprawdzić rzetelność notki w Current Anthropology spytałem znajomego Chińczyka czy to prawda, że w chińskim nie ma formy gramatycznej przedstawiającej zdania warunkowe dotyczące przeszłości, wiesz, future in the past. Pomyślał, posmutniał, potwierdził, ale dodał, że w jakiś sposób potrafiłby wyrazić takie pojęcia. No, i tu jest różnica, między czymś, co jest standardem językowym, a czymś, do czego mają dostęp tylko co bystrzejsze umysły. Porównałbym to do trybu łączącego w językach romańskich i jego nieobecnością w polskim. Tu paruletnie dziecko naturalnie wydobywa z siebie zdania typu espero que ele venha a nie espero que ele vem ("mam nadzieję, że przyjdzie"), czyli rozdział między światem chęci i realem jest ćwiczony przez gramatykę. A po drugie, to jest jednak tłumaczenie... Ile by nie było podobieństw między chińskim sprzed tysięcy lat a dzisiejszym angielskim, nieufnie bym widział wyciągane stąd wnioski o konstrukcji językowej w chińskim. Blog nie jest satanistyczny i każdy może pisać, że coś tam było ileś wieków przed Chrystusem. Człowiek, który mieszka w Świętym Józefie w stanie Święta Katarzyna ma świętą odporność. 2011/02/20 18:45:58
Demokracja jako klucz otwierający drogę do prawdy to niezły pomysł. Nie chodzi oczywiście o powszechną demokrację, tylko równość dociekających - głosy niezainteresowanych i niezorientowanych są przecież gówno warte (ten sz. się tam nieźle namęczył żeby nie zrozumieć). W wersji wo zamiast demokracji jest fetysz "peer review", w gruncie rzeczy chodzi o to samo (szkoda że po przetłumaczeniu na polski "peer" traci znaczenie i całość gubi sens).
Swoją drogą zabawne, że grecki pomysł na uprawianie nauki zdechł, został zmumifikowany i skończyło się beatyfikacją nieomylnego Arystotelesa. I dopiero Arabowie ruszyli sprawy z miejsca. Musieli mieć wtedy coś w rodzaju demokracji? 2011/02/20 19:21:42
O Aleksandrze Dumasie (ojcu) powiedział niegdyś jego syn Aleksander Dumas: "Wielu czytało książki Dumasa. Ale nikt nie przeczytał całego Dumasa. Nawet sam Dumas."
Bobik ma zwyczajowo rację. Okrutne to jakieś. Ja nawet nie mam czasu żeby przeczytać to co sam ostatnio napisałem. Musisz mi jeszcze dokładać? 2011/02/20 21:16:16
Jakże miło przez Staruszków
być drapanym koło uszków, choć do pełni psiej ekstazy zdałyby się jeszcze zrazy, kotlecisko (nie z tych małych), szynki spore dwa kawały, pasztetówka (jasne czemu), boczek sercu drogi psiemu, nadto kiełbas różnych wiele, kość szpikowa i serdelek. Niechże każdy pojmie człowiek: to u psów się szczęściem zowie, gdy prócz uszek i o brzuszek jakiś miły dba Staruszek. :-) 2011/02/20 21:46:39
Bobiku, przecież nawet wilk tyle nie zje. Gdzie Ty to zakopujesz?
kwik, że Arabowie [...]musieli mieć wtedy coś w rodzaju demokracji. Zwał jak chciał, ale w podbitej Hiszpanii, choć w zasadzie mogli co im się chciało, to rozsądnie układali sobie współżycie z wyznawcami dwóch innych religii (tej zarazy bezbożników wtedy jeszcze nie wymyślono), czyli mieli uszy i używali ich. Ale wydaje się, że tylko do XII wieku. Po Chrystusie, zresztą. 2011/02/20 23:15:44
Zważ andsolu, że od zadania pytania (na które nie znałem odpowiedzi), do wklejenia przez mnie Sun Tzu upłynęła nieco ponad godzinka. Oczywiście, Sun Tzu, z tacji swej antyczności nasunął mi się natychmiast, sam już nie wiem, czy przed zapoznaniem się z tezą Arnolda.
To r.a. przewija się, można się upierać, a można - że istotnie się przewija, przy okazji spierając się, która forma logiczna najwłaściwiej reprezntuje r.a. Gdy obetniemy zakres do matematyki, wtedy tzw. zastosowania życiowe - jak wojna czy polowanie (o tym też pomyślałem, że o kotach i psach również - nie wspomnę) odpadają. Ale w tych dwóch zakresach akurat logika jest jak najbardziej niezbędna, jest sprawą życia i śmierci, zaś odpowiednik r.a. jest dokładnie filarem - którego odmawiasz: "o jeszcze nie filar rozważań hipotetycznych, zwalniających od potrzeby fizycznego przeprowadzania doświadczeń. " To prawda, że tłumaczenia starego tekstu chińskiego mogły go zoksydentalić, ale ten argument, jak kij, ma drugi koniec. Mianowicie, na korzyść X-a świadczy sam X, zaś Y-ek musi byc tłumaczony przez X-a. Co do opinii znajomego Chińczyka - znam, been there, done that. Nawet człoweik wykształcony, nie będący lingistą choć z zamiłowania, będzie miał trudności z odpowiedzią na wyszukane pytania. Niemniej, zaświadczam, jako stojący okrakiem ponad dwoma językami, iż w jednym zawsze i wciąż jest cóś, z czym się trzeba solidnie zmagać w drugim. Ach, jak mi brak czasu zaprzeszłego! "Poszedł był" - jeszcze ujdzie, ale "poszedłem był/em" - kole jak cierń (im dalej, tym gorzej).
Gość: Mikador, kyi66.internetdsl.tpnet.pl
2011/02/21 08:12:39
Bobik tam to zakopuje, gdzie Mikador odnajduje :)
Gość: Throgh, kyi66.internetdsl.tpnet.pl
2011/02/21 11:19:05
A propos Luís Fernando Veríssimo: przełóż, przełóż, bo Google najwyraźniej nie leży tłumaczenie na polski, a angielski to jednak nie to samo
2011/02/21 11:24:21
Andsolu, dla rodziców Pitagorasa proponuję "Pitagower" - brzmi chyba odpowiednio :-)
2011/02/21 13:06:05
Staruszku, jak będziesz mi wręczał tę zamówioną wałówkę, to uważaj, żeby Mikadora nie było w pobliżu. ;)
Gość: staruszek, cmp133.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/21 18:32:53
Gdybym był miał wybór wówczas gdy jeszcze nie byłem, to bylbym chciał być bohaterem Ildefonsa. (Ildefonsy pochodzą z jakiejś wyspy która mi w uszach dzwoni.)
Na blogu Brzuchomoowca legitymujacego się małą maksymą: "Życie jest za krótkie na banalne jedzenie." znalazłem zestaw dań wrosły w tradycję, a urodą słowa zapeklowany nie zepsuł się w sępią potrawkę: Konstanty Ildefons Gałczyński Na polu kalafiory, na całe życie dość, każdy kalafior spory, i w każdym rośnie kość, więc podjem znakomicie, aż po żołądka kres. Och, piękne, piękne życie. Och piękny jestem pies. Przechodzę do alkowy, w alkowie stoi stół, ma czworo nóg wołowych, wędzonych w dymie z ziół, pożeram wszystkie nogi, zostaje tylko blat. Ach! mój żywocie błogi. Ach! piękny, piękny świat. Po łączce chodzą krówki, słownie sześćdziesiąt sześć, podchodzę, to parówki, gorące, tylko jeść, parówki autentyczne, kilometrowy zwój, Ach! chwile niebotyczne. Och! piękny świecie mój. Na wzgórku stoi lasek, a w lasku pachnie wrzos, ten lasek też z kiełbasek, i widzę, wrzos to sos, więc cały lasek wcinam, rozlewam wrzos do waz, Ach! cudna to godzina. Och! niebywały czas. Już jesień jest niestety, deszcz chlupie chlup, chlup, chlup, spadają z drzew kotlety, a wszystkie do mych stóp, tłuszcz pryska mi na rzęsy, sztukamięs pędzi wiatr, wieprzowy wschodzi księżyc, Zbaraniał cały świat. Zbaraniał cały świat. Wiem Bobiku! Jadłeś. I po wielokroć. Ale nie kręć nosem. Moja wiedza o bobikach zawiera wyższość Konstantego nad Pedigree. --- Ja bym Andsolu zaczął od badania puli genowej Theano. Ponoć z wiekiem małżonkowie upodabniają się biologicznie. Był taki jeden co uznał, ze Jahwe jest nieymierny. I się pogrążył. Taka nie tylko sobie moja hipostaza postarchonty.
Gość: staruszek, cmp133.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/21 18:42:21
Przepraszam: niewymierny ból z powodu wu.
Ponoć samogłoski nie są nośnikiem funkcji znaczeniowej. Jakieś krótkie pouczenie moi mili? Sam głosić coś na blogu, to u autokraty. Czy w polskim języku jest zbieg 4 spółgłosek? Taki sobie i Wam dryf tematyczny ... 2011/02/21 18:52:28
Ktoś to śpiewał, ale kto?
Co do słów z 4 spółgłoskami, to niektórzy dziennikarze mówią wyłącznie nimi, a potem to odpokutowują końcowym ę ę ę ę ę ę ę
Gość: staruszek, cmp133.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/21 20:21:04
Tadeusz Chyła. Naczelny śpiewak Andrzeja Waligórskiego. Zobacz:
www.waligorski.art.pl/ Najsłynniejszą piosenką jest klawe życie cyssorza: www.youtube.com/watch?v=p7a62QEVdCA Tadeusz Chyła - Sen psa - Dream of Dog www.youtube.com/watch?v=aHUuUjuo2XI Moja ulubiona piosenka w wykonaniu Chyły "Ballada o złotej karecie". Oto umtata: www.youtube.com/watch?v=itQx5JielEg polecam www.djoles.pl/mp3/pobierz/500499,tadeusz-chyla-zlota-kareta.html ale teraz nie mam czasu z tym się bawić.
Gość: staruszek, cmp133.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/21 21:08:09
Ballada o złotej karecie wygląda na muzyczny standard, a zarazem w wykonianiu Tadeusza Chyły jest to wspomnienie z moich lat górnych i chmurnych. Pół wieku!
Ale YTube tego wykonania chyba nie ma. Najbardziej jednak na tą chwile wspomnień pasuje według mnie Modlitwa Andrzeja Waligórskiego. Sieć jest pełna dorobku tych panów. Dreptak tego duetu to legenda kontrkultury mojej młodości. www.youtube.com/watch?v=rc5gpjIVsyw&feature=related Mam nadzieję Andsolu, że odsyłając Cię do tych dwu postaci przyjmiesz to odeslanie jako wyraz wdzięczności za piękno myśli, słowa i serca jakie roztaczasz w swych blogowych felietonach. Jest w tym przede wszystkim moja radość z bywania poza kontynentem banału. Życzę psychicznego oddechu podczas spotkania z Panami Andrzejem i Tadeuszem. 2011/02/22 03:48:49
staruszku, Waligórskiego zawsze dobrze pamiętam i bardzo go cenię, niestety jak ktoś jest zabawny to w tym narodzie zjeżdża od razu do kategorii B. Tu wielkość musi być związana z niemożebnością, niesprawiedliwością dziejów i cierpieniem. Niech będzie to choćby dyrak na czupie, ale cierpieć nam trzeba! A Waligórski do łez owszem, często doprowadzał, ale ze śmiechu. A Chyłę w istocie prawie zapomniałem. Koszt oddalenia.
Ach, nie psuj mnie miłymi słowami. Sam widziałeś co się stało gdy tak dobrze mówili o Kadafim, że przez 41 lat postanowił radować wszystkich swą obecnością. Czy potrafisz wyobrazić sobie większą grozę niż andsol produkujący się w odcinkach jeszcze w roku 2048? A od roku 2020 wydający w zeszycikach Wybrane z Samego Wnętrza Myśli, Niektóre o Seksie? Nawiasem, to mi przypomina, że miałem dziś napisać ważny list oraz przetłumaczyć porzekadła Veríssimo (nie mówiąc o czytaniu z rozumieniem 6 książek, w tym tej Umberto Eco z obrazkami), a tu już północ...
Gość: Throgh, kyi66.internetdsl.tpnet.pl
2011/02/22 07:17:03
@andsolu! Z Veríssimo nie musisz się spieszyć- ja poczekam.
Natomiast Mikador prosi żeby te zeszyciki o seksie wyszły wcześniej. 2011/02/22 08:36:21
Pani prof. Barbara Engelking-Boni otrzymała wczoraj ode mnie link do strony - www.andsol.org/cudze/BG/BG.html . Mówiła, że chętnie przeczyta :)
2011/02/22 10:01:05
Tym razem stworzę wspólny front z Mikadorem - też poproszę, żeby seks był jak najszybciej. I nie widzę przeszkód, żeby on był verissimo. :-)
Gość: staruszek, affw97.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/22 12:21:22
Andsolu!
Zanim skompletujesz figury, punkty zwyczajowo nazwane dużą głośnią G, H, UUUUU! (czy miłość niemowy z niemową jes uchwytna mikrofonem i czy jest hetero? dwie niemowy? - poseł Węgrzyn popiera), oraz odkroisz platonicznie to zajmijmy się aktywnością bliższą kwesturze i katedrze. Przelatując listy blogowe wpisałem do przesadnie lekko nazwanych Ulubioych adresy internetowe blogów a to pofałdowaniem podczaszkowym zalecających się, a to genderowo zaangożowanych wyjaśnieniem o co babie chodzi gdy robi awanturę o krawat. I podróżując od Ciebie daleko stwierdziłem, że: są małe stacje (blogi) wielkich koleji (web) nieznane jak obce imiona (nick[?]s/i) ... ... i właśnie gdy chciałem sprawdzić kto te koleje budował, to googiel uznał, że to sama (chyba nie do spólki?) Agnieszka Osiecka te tory wersów ułożyla. A ja się lat wiele niepokoiłem, że wiersz mój ulubiony został stworzony przez byle kogo. Są małe stacje wielkich kolei, Nieznane jak obce imiona, Małe stacje wielkich kolei, Jakiś napis i lampa zielona. Na takiej stacji dawno już temu Z daleka jadąc- daleko, Widziałem dziewczynę w niebieskim szaliku, Jak piła gorące mleko. Teraz tamtędy nigdy nie jeżdżę I miasto moje daleko, Lecz myślę czasami o tamtej dziewczynie, Jak piła gorące mleko. I nieraz chciałbym aby tu była- Może to miało by sens. Jak ona śmiesznie to mleko piła Gapiąc się na mnie spod rzęs... Mam swoje sprawy, inne podróże I nie tamtędy droga. Lubię ulice wesołe i długie I kolorowe światła na rogach. Może ma chłopca tamta dziewczyna, Może wybrała się w świat. Albo po prostu jest głupia, Jak jej siedemnaście lat... Z resztą to przecież nie ma znaczenia- Mieszkam naprawdę daleko, A myślę czasem o tamtej dziewczynie, Jak piła gorące mleko... I nieraz chciałbym, aby tu była- Może to miało by sens. Jak ona śmiesznie to mleko piła, Gapiąc się na mnie spod rzęs... ... więc Andsolu abyś wśród napojów miłosnych nie pominął gorącego mleka. Bobik może nas obu o kotową perwesję podejrzeć ... ... i pod jakiś takim katedralnym nick'iem przeczytałem wyjaśnienie narodowej zapaści edukacyjnej a wręcz (na bagnety przesady) zapaści cywilizacyjnej dane przez wykładowce: młodzież ściąga. ... a ja ściągnąłem z teksty.org/Agnieszka_Osiecka,... Otóż Andsolu wiadomość, że chłopaki zdjęcie od Ciebie ściągnięte pozbawili notki o źródle, zrobiło na mnie ważenie nie mniejsze niż odsłonięta podwiązka na udzie apetycznym, o której nie wstydzę się pomyśleć boć ona orderowo brytyjska lecz zalotna uniwersalnie. Zapaść w sferze kredytów hipotecznych w USA śnieżną kulą jako quasi-kryzys w Polsce przyturlana była owocem nieuczciwości. A na pewno nieuczciwości intelektualnej. Od dyrektora kreatywnego banku odpowiedzialnego za ofertę produktów bankowych, po Johna który uważał że 250 metrów kwadratowych mu się należy jak Bobikowi kość. W ostatnich latach zdecydowanie podniósł się metraż mieszkań w USA. Zapewne po to aby John znudzony już tym samym domem, tymi samymi sąsiadami, tą samą Mary, mógł się z nią dłużej poganiać, tak aby zagwarantowane telewizyjną konsytytucją prawo do orgazmu skonsumować. Skurwiły się agencje ratingowe przyjmujące od banków zlecenie na nadawanie bankom gwiazdek. Skurwiła się nam młodzież tworząc orgie ściągania na kolokwiach, podczas gdy myśl z natury jest Zosią samosią na forum zabierającą głos, gdy w głowie skladniowy point stop już nadany. Nie czepiam się fiolek z krwią oglądanych na kolanach. Kolorowe jarmarki były, są i będą. Przerażeniem ogarnia mnie trwanie pomieszania semantycznego w głowach Polaków. Kariera Maryli Rodowicz rozpoczęła się kantrowej pioseneczki o podrywaczu noszącej tytuł "Mowiły mu". Opowiadał bajeczki, a w dalszej zwrotce: "i słowa co miały coś znaczyć, znaczyły zupełnie nie to". Oszukując na kolokwiach, oszukując w ankietach poparcia politycznego, oszukując laików co do możliwości rozpostarcia tumanu mgły jak obrusa oszukujemy naszą nadzieję na przyszłe spojrzenie w lustro bez obrzydzenia. Jak to u Ciebie w tym okołokatedrowym świecie jest? 2011/02/22 12:22:04
Teresa: a ja jej książki nie będę tak szybko czytał, zamówione u nich (jedno z nielicznych miejsc, które nie zmuszają mnie do płacenia za pocztę więcej niż za książki - i w dodatku, gdy się upomniałem, do listy znanych przez nich krajów dodali Brazylię!) będzie szło chyba ze trzy miesiące.
Pieski Bobik i Mikador: chwilowo niech starczą starcze wyznania słynnego uwodziciela: - Ale się wczoraj spieprzyłem!... - Z kim, Józinku, z kim? - Ze schodów, Franku, ze schodów... 2011/02/22 12:46:36
staruszku, dyć Konfucjusz to już mówił: gdzie psują się słowa, psują się obyczaje. Co do młodych ludzi, zabawne jak krańcowo odmienne przekonania są sprzedawane jednocześnie w kioskach. A to, że młodzi przez niezepsucie są cudowni w środku, a to że nietknięci przez kulturę są dzicy. Ale przez kulturę (telewizyjną) trudno być nietkniętym i słyszy się od kolebki o zwyciężaniu, zarabianiu, kupowaniu i cenach 9,99. I że z tej papki ten i ów wychodzi w dorosłość normalny to dużo większy cud niż płodność pani Terlikowskiej.
Kiedyś dostałem od przyjaciela cztery oceany i nieco więcej Osieckiej i dopiero wtedy, efekt zgromadzenia, uświadomiłem sobie co to za poetka. No i gdyby poeta zadawał się z inteligentnymi paniami, to by jednak mówiono więcej o jego poezji. Ale poetka to poetka i wiadomo co w niej było istotne. A jej poezje zasługują na dużej klasy opracowania krytyczne. A w świecie nie jest dobrze. Prawie codziennie listonosz zamiast fiołek ze stężonym zapasowym czasem przynosi czasożerne książki. W ten sposób nie ma kiedy napisać de rerum natura... że już napisano? Ufff, całe szczęście. A futrzak odsyła do zdjęć zniszczonego Detroit. Ojej, ale mi się podoba to z zegarem! Czysta metafizyka. 2011/02/22 13:01:34
Ech, nawet u psów starość nie radość i perwersyjne miewa wymiary...
W perwersji szpony dawnom wpadł, gdym jeszcze był szczenięciem, bo mocno ukochałem schab, żeberka zaś zawzięcie. Nie budził żądzy mojej ludź i psice też tak sobie, raczej wiązała się ma chuć z faszerowanym drobiem. I dziś, choć stary jestem dziad, w perwersji tkwię odmętach, bo stale to bym tylko jadł, coitus zaś - od święta.
Gość: staruszek, affw97.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/22 13:17:10
Próba odszukania googlem bloga zawierającego wypowiedź wykładowcy o ściąganiu uświadomiła mi, że temat w internecie jest rozlewny.
Gwoli pokajania się, przyznam się, że jestem beneficjentem kradzieży intelektualnej. Kupowało się w Księgarni Radzieckiej na warszawskim Nowym Świecie monografię matematyczną przetłumaczoną na rosyjski płacąc tyle co za filiżankę kawy w kafejce po wschodniej stronie tegoż Świata. Świat lekceważenia prawa własności intelektualnej przez Rosjan i podległe narody zniewolone jest już stary. Wraz wybuchem wulkanu programów komputerowych i obsługi sieci wróciła kwestia co powinno być free. Hamleta by nie było gdyby przed jego urodzeniem zniesiono zasadę, że dziedziczy tylko pierworodny. Mogołowie po śmierci ojca rznęli swych braci aż pozostał tylko jeden z synów. Ale tam chodziło o przywództwo. A święte(?) prawo własności jest nie tylko kwestią polityczną. Jest jakby jednym z fundamentalnych zrębów. Taki jest pogląd MÓJ i MOJEJ żony. --- Spowiednik czuje, że wierna ucieka w cienkie, więc pyta z grubej rury: "Powiedz córko wprost: czy spało się z CUDZYM?" "A bo to CUDZY da pospać?" No! Zamykam kranik z wodą płynącą na mą klawiaturę. 2011/02/22 15:50:14
Kupowało się w Księgarni Radzieckiej... staruszku, napisany przed laty hymn o Wrocławiu jest nieco przydługi, zerknij gdzieś od połowy, na parę paragrafów począwszy od słów Rosyjska księgarnia w centrum miasta.
Gość: staruszek, affw97.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/22 17:43:07
Kranik na rurze słowotoku mi się zaONował.
Czy ogród naukowo kulturalny na gruzach twierdzy Breslau brał się z zakażenia Lwowem? Uprzedziłeś mą chęć poproszenia Cię o opis tej osobliwości. Hymn o Wrocławiu jest piękny i przykrótki. Nic w nim nie ma o Twych randkach z podziwianiem magnolii. Wiem; wiem. To nie blog o Tobie. Ale czy magnolie mają swoje zasługi? Szabrowano co się dało. Jawory śląskie i magnolie przetrwały. Pozwolę sobie odciągać Ciebie od czasożernych i zawracać gitarę. W razie czego raź gryfem. Na blogu o muzyce Doroty Szwarcman w e-Polityce - Beata pisze: 2011-02-22 o godz. 16:02 Wracając jeszcze do wymowy: ... W pracy nad emisją głosu (której częścią jest artykulacja) spotkam się z dwoma podstawowymi problemami. ... Pierwszy to zbyt duże tempo mowy. Produkcja głosu jest procesem na tyle złożonym, że obowiązuje ograniczenie prędkości. Inaczej mechanizm się zaciera i szwankuje. Koleżanka, która pracuje z przyszłymi aktorami mówiła mi, że nerwica mowy jest coraz częstszym zjawiskiem. Drugi problem, równie poważny, to niestaranne samogłoski. Wynika to czasem ze szczękościsku, a czasem z leniwej wymowy. Coraz powszechniejszym zjawiskiem jest upodabnianie się o do a (leniwe wargi). Pięknie powiedziała Paulina (Ola) Watowa: Samogłoska jest bowiem światłem, oddechem, życiem słowa, jego pulsowaniem. To pod wpływem lektury Dziennika bez samogłosek Aleksandra Wata. Robię ze studentami zwykle takie ćwiczenie, że zapisują dowolnie wybrane długie słowo, wykreślają z niego samogłoski i próbują je wypowiedzieć. Warto to na sobie poczuć Niech żyją samogłoski! --- Czy podrzucając Ci kąski, oceniane przeze mnie jako smaczne cieszę Cię, czy smucę? Bom świadom, że niezamawiane zwykle jest słabsze od amazonowego. Z kłopotania Cię mogę być dumny, o ile przy tym zżera Ciię głodna odmiany ciekawość.
Gość: staruszek, affw97.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/22 18:26:25
"Matematyka (fizyka) to tylko forma oboczna rozpaczy."
Ignacy Karpowicz, Balladyny i romanse, Wydawnictwo Literackie, google. Chować przed dziećmi. 2011/02/22 18:43:35
Dziennik bez samogłosek jak i różne Stempowskie czy Heny stoją tuż za głową zwróconą ku komputerowi (bo jak raz to jest półka z esejami)... Ale to tylko na małe kęsy. W dużych dawkach nigdy nie próbowałem, ale to chyba nie kończy się dobrze.
2011/02/22 20:12:47
Andsolu,
wczoraj byłam na spotkaniu w Centrum Zamenhofa z autorami dwu właśnie wydawanych książek, z Barbarą Engelking ( Jest taki piękny słoneczny dzień ) i Janem Grabowskim ( Judenjagd ). Wspomnienia Bolesława Gleichgewichta "wyszły" w dyskusji i pani Engelking poprosiła o linka :) Dziś dostałam informację zwrotną, że link dotarł, a zainteresowanie nie osłabło. 2011/02/22 20:17:37
Spotkanie było b. interesujące. Mnóstwo ludzi na sporej sali, atmosfera powagi, skupienia i refleksji.
2011/02/22 23:42:36
I zamówiłem sobie właśnie te dwie książki - nie dla upodobania do umartwiania się, ale dla przyszłych dyskusji. Bo mają one spore szanse stać się odnośnikami. A że psychiatryk z wyprzedzeniem przystąpił do ataku, zajmując się szczegółami życia autorów, to normalne. Każdy działa w dziedzinie, w której przez lata się specjalizował.
|
|
To ja niby swoich zakładek mam za mało i musisz mi koniecznie jakieś dołożyć?
A najgorsze, że od niektórych zakładek robi mi się w wątpiach coś takiego, że chyba niedługo będę musiał założyć dyskretny Zakładek Leczenia Skołatanych Nerwów.
Może go nazwę Pod Psem, ale akurat przy tym upierał się nie będę.