|
Blog > Komentarze do wpisu
Stan osierocenia
W koñcu czerwca 1990 roku z zas³yszanej z balkonu rozmowy s±siada, by³ej
wysokiej figury w partii, z jakim¶ dziwnym typem chwytam, ¿e rankiem
nale¿y goniæ poci±giem do Niemiec z wszystkimi z³otówkami, które zdo³am
zgromadziæ i wymieniaæ je na marki wschodnie. Nie rozumiem co siê dzieje,
ale nie dyskutujê z losem, czyli z tym, co pods³ucha³em. Noc± oblatujê z
¿on± wszystkich znajomych i zapo¿yczam siê jak dzika ¶winia, a rano jestem
w¶ród pierwszych w niemieckim banku. Po paru dniach wiem, ¿e mia³em przebicie
stuprocentowe, oddajê d³ugi i jestem bogaty, kupujê mieszkanie
i samochód.
Pytanie kontrolne: czy i ja jestem odpowiedzialny za przekrêt, który
stworzy³ w Polsce paru solidnych kapitalistów w¶ród dawnych ideowych komunistów?
Kwestia techniczna. W szkicu sytuacji u¿y³em pierwszej osoby liczby
pojedyñczej, bo wyda³o mi siê nieeleganckie stawianie tego pytania w drugiej
osobie, a w trzeciej to wiele osób zwali³oby to na komuchów i nie zauwa¿y³o
dylematu natury moralnej. Ale w owym roku by³em w Brazylii i nie by³y mi dane
(czyli podsuniête) wahania tego rodzaju.
Sk±d to æwiczenie z filozofii praktycznej? A z lektury bloga pewnej osoby,
która ma siê za ofiarê by³ego systemu, swoje widzenie ¶wiata okre¶la
jednoznacznie:
Nie bêdê ukrywa³, ze pan Wildstein to mój guru intelektualny w moim
poznawaniu i zrozumieniu spraw polskich i to nie od dzisiaj.
a tym zwrotem opisuje swoje peerelowskie cierpienia:
Pierwszy raz bylem w kraju tzw zachodnim w roku 1980 bedac jeszcze na studiach. Pomijam fakt, ale tez jakze wymowny o stanie komunistycznej gospodarki polskiej, ze za zarobione przez 5 tygodni pracy pieniadze moglem w pelni sfinansowac swoje utrzymanie i nauke przez kolejne 2 lata.
Rozumiem jako-tako ideê handlu rzadkimi towarami i wiem jak przez wieki Arabowie dostarczali do Europy pieprz i inne przyprawy z Indii, co czyni³o ich milionerami, bowiem mieli to, czego wszyscy potrzebowali i ceny fruwa³y w chmurach. I rozumiem, ¿e takim pieprzem w PRL by³ dolar, który piêciokrotnie powiêksza³ swoj± warto¶æ przy przekroczeniu ¿elaznej kurtyny (¿elazna, ¿elazna, ale w jedn± stronê dolary przepuszcza³a). W istocie, ciê¿ko pracuj±c przez 5 tygodni mo¿na by³o zarobiæ na parê miesiêcy ¿ycia tam – wiêc czemu nie, na dwa lata skromnego ¿ycia w Polsce. Wszystko, czego trzeba by³o to znalezienie siê na li¶cie wypuszczonych na dorobek. System zbiera³ dolary via sklepy dolarowe i inne sprytne pomys³y, bo nasz Starszy Brat w Systemie potrzebowa³ pieniêdzy zachodnich na zakup zachodnich technologii, którymi zamierza³ zniszczyæ Zachód, no a utrzymanie roju terrorystów i szpiegów na Zachodzie nie mog³o byæ op³acane rublami. Czemu lud krajowy zgadza³ siê na
piêciokrotne przebicie? Oj, tu by trzeba cyklu wyk³adów z ekonomii
nieistniej±cego ju¿ ¶wiata, ale najkrócej mówi±c: czasami z potrzeby, bo na
przyk³ad wyk³adziny czy gwo¼dzi cz³owiekowi (w odró¿nieniu od
przedsiêbiorstwa pañstwowego) pañstwo nie sprzedawa³o za z³otówki mówi±c
„nie ma”; czasami dlatego, ¿e ludzie mieli du¿o z³otówek, ale nie
mieli na co ich wydaæ, a dolar owszem, kupowa³ wszystko; a czasami to by³
(nazwa³bym to) przelicznik wolno¶ci: z dolarem w kieszeni mo¿na by³o kiedy¶
uciec z Polski i mieæ na pocz±tek ¿ycia. Tak czy inaczej, przywo¿±cy dolary
do Polski i gwa³townie w ten sposób bogac±cy siê rodak nie by³ sprytnym
graczem kiwaj±cym w³adzê, ale jej wspólnikiem. Ta w³adza, jej ¶wiadoma
polityka, ma³± czê¶æ ludu czyni³a ¶redni± klas± zadowolon± ze swego losu.
A jak dobrze pomy¶leæ, to nawet nie tak okropnie ma³±.
I jak na mój gust, kto mia³ ten uk³ad z peerlelem, to gratulujê, ale
narzekanie na ¿ycie wydaje mi siê bezzasadne.
Tak, wiem, Afrykanie pracuj±cy we W³oszech czy Hiszpanii, utrzymuj±cy swe
rodziny w Burkina Fasso czy w Mali... schemat podobny, ale to nie miejsce na
tak d³ugie dyskursy. Mówimy o gorzkiej skardze konkretnego blogera, którego
nie wymieniam z adresu, bo jak ciê jego ¿ale zainteresuj±, to go sobie
odguglujesz.
A litania jego krzywd jest du¿o d³u¿sza. Na przyk³ad:
Przezylem w Polsce chyba wszystko, co mozna: biede po skonczonych studiach, malzenstwo (rozpadlo sie rychlo z braku wlasnego mieszkania)
Tu ci¶nie siê taki komentarz. By³ kiedy¶ ¶wiat, w którym ludzie pobierali siê, gdy
mogli. Gdy mieli poczucie, ¿e maj± warunki na p±czkowanie, rozwijanie siê i
stadne ¿ycie. A gdy nie mogli, chodzili przez lata na d³ugie spacery
trzymaj±c siê za r±czki – i by³o to powszechne w wiêkszo¶ci znanych
kultur. Zbuduj dom, wprowad¼ ¿onê. W wielu miejscach tak jest do dzisiaj.
¯yjemy od dawna du¿o szybciej, intensywniej, bardziej zach³annie i niecierpliwie. ¦wiat siê zmieni³. I w ka¿dej metropolii ¶wiata m³odzi mog± zdecydowaæ siê na ¿ycie wspólnie ale w do¶æ okropnych warunkach, albo na czekanie (w innych okropnych warunkach). To nie by³a specyfika komunizmu, choæ chêtnie nañ zwalano winê – bo by³ dysonans miêdzy dyskursem w³adz a realizacj±. Ale ka¿dy biedny w ka¿dym systemie podejmuje swoj± decyzjê. Jedni wygrywali z trudno¶ciami, inni skar¿yli siê na los. Aha, nie skar¿y³em siê, bo mam takie pojêcie o ¶wiecie, ¿e on nie ma wzglêdem mnie
¿adnych obowi±zków, on po prostu jest, a ja nie wierzê w polityków z ich za¶piewami jak oni mi ró¿ami wy¶ciel± go.
Politycy wszêdzie to robi±, ró¿nica z peerelem w tym, ¿e nie trzeba ich by³o
sobie wybieraæ, oni ju¿ byli.
Ale oni zdo³ali wychowaæ sobie homo
peerelus my¶l±cego, ¿e Pañstwo musi to i tamto – a w
szczególno¶ci musi daæ metra¿, by on nie mia³ domowych konfliktów z ¿on±. I
je¶li by³y rozwody, to z winy Pañstwa.
No i pewien homo peerelus, dopieszczony kiedy¶ przez Pañstwo wyjazdem na Zachód, a potem zaniedbany, bo niewyjechany jeszcze raz, dzi¶ ¿yje poza Krajem (i starannie zaznacza, ¿e jest na emigracji niezarobkowej), psioczy na komunê, a Wildsteina (i podobnych) ma za guru. I polskim patriot± na emigracji siê mieni. Przepraszam, ale muszê odej¶æ na bok, ¿eby na jego intencjê sp³akaæ siê rzewnie. niedziela, 13 lutego 2011, andsol-br
TrackBack
Komentarze
2011/02/13 08:32:28
Ten homo peerelus to osobnik dominuj±cy nad Wis³±. Lista "oczywistych" ¿±dañ w stosunku do pañstwa jest tak d³uga, ¿e nie da siê jej wyliczyæ. mie¶ci siê tam wszystko: od gwarancji pracy (oczywiscie dobrze op³acanej) po uprzatniêty ¶nieg na chodniku przed domem. Po co siê zastanawiaæ jak ¿yæ i w dodatku braæ odpowiedzialno¶æ za w³asne ¿ycie? Pañstwo zrobi to lepiej, a jak siê nie uda - to jest na kogo zwalic winê. Tak jest ³atwiej.
Go¶æ: nightwatch, ip-93-154-140-112.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2011/02/13 12:36:33
@prwimmer, ale czy na pewno tak postêpujesz jak piszesz? Mo¿e i tak, nie ma problemu za swoje niepowodzenia obwiniasz siebie, no super, ale czy dalej bêdziesz tak my¶la³ je¶li za owe niepowodzenia zostaniesz obwiniony np przez ¿onê lub dzieci? No ja bym wtedy raczej siê upiera³ ¿e winne jest pañstwo, ko¶ció³, masoni czy cokolwiek co siê nawinie...
2011/02/13 12:40:59
@nightwatch - je¶li przyczyna niepowodzenia jest jasna i oczywista, jest wynikiem czyjego¶ dzia³ania czy zaniechania, to oczywi¶cie obwiniam tego kogo¶, ale tutaj mówiê o generalnym podej¶ciu. Jest ono zdrowsze, a przede wszystkim prawdziwe w d³ugim okresie czasu.
2011/02/13 16:58:18
Jak to by³o...? "Nie porównuj siê z innymi, je¶li nie chcesz staæ siê pró¿ny lub zgorzknia³y, zawsze bowiem znajdziesz gorszych i lepszych od siebie" ;) Ale tak po prawdzie, to ja mam tendencjê raczej tak± jak Pawe³ - jak mi jest ¼le, porównujê siê z tymi, których los naprawdê pokopa³ i dochodzê do wniosku, ¿e jednak moja szklanka jest w po³owie pe³na. :-)
A obwinianie - kogo¶ czy siê - na d³u¿sz± metê w ogóle jest zajêciem do¶æ ja³owym. Jeszcze nie widzia³em, ¿eby znalezienie winnego rzeczywi¶cie rozwi±za³o jaki¶ problem komu¶ poza policj± i prokuratur±. ;) Kwestia homo peerelusa oczywi¶cie siê z tym wi±¿e. Peerelus tak naprawdê chyba nawet nie oczekuje, ¿e kto¶ mu jego problemy rozwi±¿e, albo ¿e obwinianie za³atwi mu jak±¶ sprawê. On po prostu ¶wietnie siê czuje w roli ofiary, bo to go zwalnia z wszelkiej odpowiedzialno¶ci za swoje ¿ycie, wiêc wrêcz nie ¿yczy sobie ani ¿eby znik³y jego problemy, ani wyimaginowany winny. Ale - nawi±zuj±c do dyskusji pod poprzednim wpisem - nie nale¿y myliæ peerelusa z np. zwolennikiem pañstwa opiekuñczego, który jest gotów dzieliæ siê ze s³abszymi tym, co sam wypracuje i nie popiera strz±sania bezproduktywnych staruszków z ga³êzi. A wyznawcy skrajnego liberalizmu ekonomicznego czêsto, niestety, tego typu pomy³ki pope³niaj±. 2011/02/13 17:32:39
Tak, to by³a zreszt± bardzo ciekawa sytuacja, dwie osoby przekazuj± relacjê bogatego, przywiedzionego przez przemy¶lenia do nastawienia: "oddam czê¶æ mojego, czyñmy to wspólnie, a ¶wiat dooko³a dla wszystkich bêdzie lepszy". Na co kto¶, kto niby zarabia krocie i mo¿e je mieæ tylko dla siebie bez zagro¿enia, doktrynalnie odzywa siê: "to komunizm!" Z rdzeniem ³aciñskim trafia w sedno, z rozumieniem sytuacji chyba we w³asn± stopê.
Jak czêsto zamiast my¶leæ o rzeczywisto¶ci, ludzie nie my¶l± nawet o jej symbolach, ale o symbolach kojarzonych z owymi symbolami... 2011/02/13 17:47:07
Jak siê cz³owiek dobrze zastanowi, to dostrzega u siebie rozmaite sprzeczno¶ci. Doktrynalnie jestem libera³em, bo uwa¿am, ¿e wolno¶æ najlepiej s³u¿y rozwojowi cz³owieka. Ale nie mogê (nawet nie mam zamiaru) pozbyæ siê socjalistycznych ci±got, które nierzadko bywaj± z owym liberalizmem sprzeczne. Solidaryzm spo³eczny uwa¿am za niezmiernie potrzebny, nie bardzo sobie wyobra¿am rezygnacjê z niego, nawet gdyby sta³ na drodze liberalizmowi. Wspó³czucie jest moralnie wa¿niejsze od efektywno¶ci, choæ oczywi¶cie nie mo¿e siê ono wyradzaæ w nadmiern± tolerancjê.
2011/02/13 18:38:31
andsolu
"na boku" pochlipuj±c "na okolicznosc" =postêpujesz niezwykle elegancko ;) albowiem mnie siê ci¶nie na usta s³owo brzydkie i nie ma nic wspólnego z p³aczem:) po pierwsze -znam kilka takich postaci,przy czym jedna z nich sie nie u¿ala, wiêc j± szanujê za sta³o¶c pogl±dów,które niigdy nie by³y moimi...ale pozosta³e osoby z tego samego koszyczka - ¶lizgaj± siê wsród opcji politycznych i pogladów lekko i z wiêksz± lub mniejsz± wpraw± ku w³asnej (i tylko w³asnej) wygodzie. Andsolu-doskonale wiesz,¿e kilka naprawdê wielkich fortun w naszym kraju poczê³o siê w oparciu o mechanizm ,którego opis zapocz±tkowa³ Twój wpis. Ale posiadacze owych fortun najczê¶ciej usi³uj± przemilczec fakt,jak uda³o siê zarobic pierwszy milion;)) Po drugie-postac guru...wspomniana przez Ciebie andsolu-mog³aby byc wybrana przez naszego bohatera bardziej szczêsliwie;) Jest wielu ludzi bardziej zas³ugij±cych na ten zaszczytny tytu³. No ale to ju¿ moja osobista refleksja,poniewaz po wielu( zbyt wielu) pojawieniach siê tego pana w mediach w zwi±zku z ró¿nymi okoliczno¶ciami-jako¶ nie pa³am do niego estym±... 2011/02/13 18:59:43
Pawle, a czy np. wprowadzenie pojêæ "wolno¶æ od" i "wolno¶æ do" mog³oby te sprzeczno¶ci trochê pogodziæ? ;) Bo nawet kto¶ kto chce byæ ca³kowicie wolny od przymusu pañstwowego (co zreszt± niezbyt realne), mo¿e byæ wolny do chêci dobrowolnego podzielenia siê swoimi dochodami, jako ¿ekiedy ma wspó³czuj±ce serce.
No tak, na tym etapie to by jeszcze by³a filantropia, nie solidaryzm. Ale je¿eli wyobrazimy sobie, tak teoretycznie, ¿e w jakim¶ spo³eczeñstwie demokratyczna wiêkszo¶æ mówi: korzystamy ze swojego prawa do dzielenia siê, wspólnie opracowujemy zasady tego dzielenia, a pracownikowi najemnemu czyli pañstwu zlecamy zajêcie siê dopilnowaniem, ¿eby wypracowane regu³y by³y przestrzegane. Czy taki uk³ad zwiêksza ogóln± ilo¶æ wolno¶ci, czy zmniejsza? Do zastanowienia. ;) Tutaj widaæ te¿ ró¿nicê miêdzy bolszewikiem a solidaryst±: pierwszy przychodzi z no¿em i ¿±da oddania mu wszystkiego, drugi proponuje dobrowolne podzielenie siê, wskazuj±c na korzy¶ci, jakie spo³eczeñstwo z tego odniesie. Oczywi¶cie nie jest to jedyna droga dyskusji ze swoimi w±tpliwo¶ciami. Mo¿na te¿ zastanawiaæ siê np. czy w ¶wiecie skrajnego liberalizmu rzeczywi¶cie wszyscy s± wolni (choæby tylko "od"), albo czy rowojowi cz³owieka s³u¿y wolno¶æ do zdychania na g³odnego pod mostem, itp, itd. W ka¿dym razie nie dajmy siê zwariowaæ, ¿e ka¿dy, kto próbuje dyskutowaæ z liberalizmem jest od razu g³upim i krwio¿erczym komuchem, którego trzeba skróciæ o g³owê, zanim on nas skróci. 2011/02/13 19:02:51
Nie widzia³y ga³y, co pisa³y... ;)
jako ¿ekiedy = kiedy 2011/02/13 19:43:53
surfinio, je¶li chodzi o duchowych przewodników, to bloger ów tak rzecze: Panowie Wildstein, Ziemkiewicz, Janke, bo tych czytuje w RZ najczesciej, to sa glosy normalnosci i to sa dla mnie bohaterowie.
Co do pierwszego miliona, to wiewam (to jest polski present continuous od "wiedzieæ") ró¿ne rzeczy, jak o pewnym dawnym znajomym i jego pierwszymi dziesi±tkami milionów, ale publicznie nawet zaj±kn±æ siê nie mogê co do szczegó³ów, a prywatnie te¿ Ci nie opowiem przy herbatce, bo potem Ty by¶ cierpia³a, ¿e nie mo¿esz nikomu opowiedzieæ. Ale mogê powiedzieæ co¶ pozytywnego: w niedu¿ym gronie dawnych mniej czy bardziej bliskich ludzi, którzy doszli do naprawdê potê¿nych pieniêdzy ("milion" to kupuje ma³y bia³y domek i jajecznicê z boczkiem na ¶niadanka) i o których wiem czy domy¶lam siê ich ¶cie¿ki do ich obecnej pozycji, jest jeden, który przebieg³ klasyczn± podrêcznikow± drogê kapitalisty: ¶wietny student w peerelu, zatrudniony do¶æ szybko gdzie indziej (powi±zania z KOR-em czyni³y my¶l o karierze w Kraju wolnym ¿artem), ciê¿ka praca w wymiarze 90 godzin tygodniowo przez ca³e lata, parê odwa¿nych i przed realizacj± dobrze sprawdzonych rynkowo koncepcji, znalezienie rynkowej luki w dziedzinie, która nijak wi±za³a siê z jego specjalno¶ci±, ale szybko siê douczy³, przekonanie wielkich firm ze ¶wiata, ¿e z posiadanym ju¿ cv bêdzie warto¶ciowym partnerem w nie-komunistycznym ju¿ Kraju, lata ciê¿kiej orki z dotrzymywaniem s³owa i terminów w otoczeniu maj±cym alternatywne podej¶cie do tych pojêæ - i jest teraz niedu¿±, ale cenn± i szanowan± na gie³dzie firm±, która reflektorów nie szuka, ale i ich nie potrzebuje. Czyli taki zwierz, tyle razy opisywany w manua³ach, naprawdê istnieje. I nie jest zacukanym w swej dziedzinie technokrat±, jêzyki zna, ¶wiat rozumie, z Bogiem ma dobry kontakt (choæ nie jestem przekonany czy poprzez polskich po¶redników w czarnych mundurkach). 2011/02/13 20:31:18
i za to Bogu dziêkowac Andsolu nale¿y( lub bli¿ej nieokre¶lonym czynnikom, z którymi masz lepszy kontakt;),¿e s± talie wyj±tki. O potwierdzaniu regu³y nie napiszê,bo to wy¶wiechtamy bana³,jakkolowiek nie by³by s³uszny... ;)
A Tobie Szanowny Gospodarzu dziêki za przytoczenie tej opowie¶ci,bo dla mnie jako nieuleczalnej idealistki -to niemal miód na serce (prawdziwy,nie sztuczny,PRL-owski;) Co do wymienionych przez cytowanego przez Ciebie Blogera - autorytetów, patriotów i bohaterów...uff. Wiêcej nie powiem, cieszê siê tylko,¿e mam jeszvcze parê prawdziwych autorytetów na podorêdziu(niekoniecznie ¿ywych ...) i nie musze poprzestawac na tych¿e " z braku laku"... ps . S³owo :"Wiewam" nada³o lekko¶ci komentarzowi:) ps.2 Szanujê ludzi,którzy dorabiaj± siê w³asn± cie¿k± prac±, krêtaczy nie trawiê. :) 2011/02/13 20:36:05
"s± takie wyj±tki"- fraza nie ma nic wspólnego z "tali±" ...ale klawiatura laptopa jeszcze nie do koñca jest przeze mnie opanowana w stopniu wykluczaj±cym co¶,co mo¿na podci±gn±c pod...niedba³o¶æ jêzykow± ;)
2011/02/13 21:13:25
surfinio, Twoje rozwiniêcie tematu talii przypomnia³o mi pocz±tek przyja¼ni, pierwotnie wirtualnej, z pewnym cz³owiekiem wielu zas³ug, pracuj±cym w Kraju. To by³o we wczesnej fazie mego integrowania siê z polskim Internetem i w jakim¶ li¶cie napisa³ on co¶ o anekdocie. Odpisa³em, ¿e anegdota fajna i czy by³ my¶l±c o niej zanurzony w angielskim. I od razu bardzo przyja¼nie mnie on traktowa³, bo (jak wyja¶ni³) przyzwyczajony by³ za takie zmy³ki byæ opindalany w Sieci od nieuków (his Ph.D. notwithstanding) - a ja by³em bardzo t± now± wiedz± zaskoczony, bo, jak mówiê, to by³ mój pocz±tek ¿ycia sieciowego po polsku. Nawiasem, potem okaza³o siê, ¿e rzeczywi¶cie w ¿yciu domowym i zawodowym sporo czasu siedzia³ w angielskim. No i my¶lê sobie, ¿e je¶li wyhoduj± rasê psa polak, jego cech± szczególn± bêdzie b³yskawiczno¶æ wgryzania siê w obna¿one ³ydki. A jaka w tym przyjemno¶æ nigdy nie dowiem siê, bo lubiê spokojne ¿ycie.
Go¶æ: acel, tn147.internetdsl.tpnet.pl
2011/02/13 21:22:39
Dziêkujê Andsolu. Dziêki Twojemu wpisowi mog³am logicznie wyt³umaczyæ mojemu synowi czasy i sytuacjê w PRL.Oraz to sk±d niektórzy maja lepiej. ¦wietna dydaktyka.Nic dodaæ nic uj±æ.
2011/02/13 21:45:44
Acel: "Dziêki Twojemu wpisowi mog³am logicznie wyt³umaczyæ mojemu synowi czasy i sytuacjê w PRL.Oraz to sk±d niektórzy maja lepiej. ¦wietna dydaktyka"
Mimo ze boje sie Bobilasa, jednak napisze, albowiem andsol pzredstawia sytuacje w sposob wybiorczy, niekompletny i stronniczy. Otoz, jest prawda zw wybrancy jezdzili "za zachod". Ale jest rowneiz prawda ze w eopce Gierka na zachod wyjechac bylo stosunkowo prosto, i nie trzeba bylo miec do tego wujka w KC, albowiem Gierek umozliwil ludnosci nabywanei kwoty 100 dorarow raz na dwa czy trzy lata, nie pamietam jak czesto, po cenie panstwowej. Wykupienei takiej kwoty zapewnialo dostaniei paszportu. Pozostawala oczywiscie sprawa wizy, ale z tym ludnosc sobie radzila. Wiec jechak kto mogl i gdzie, bynajmniej nei zwiedzac Luwr, ale zasuwac na budowie to tu to tam. Tworzyly sie zagraniczne "spoldzielnie"; jedna taka znam z autopsji; remontujac domy w Londynei sprowadzala ciezarowkami do Polski olej Castrol. Doktoranci na prestizowej polskiej uczelni, z ktorych paru ma teraz swiatowo znane nazwiska. Za granice na dorobek wyjechalo chyba z cwierc Polski. Wiec pomawianie teraz ze jak sie ktos wtedy dorobil to mial wujka w KC ktory wysylal go na delegacje sluzbowe, jest, no wlasnie... pomowieniem tych ktorzy doszli do majatku zasuwajac 80 godzin na tydzien. Wlasnemy rencamy. Co nei zmienai fakty ze tacy z wujkami tez byli. Ale z tego co pamietam (a bylem wtedy w Polsce) to tych z wujkami byla mniejszosc. Mnei zas znacznie bardziej interesuje jak to sie stalo ze czlonek Solidarnosci, przed owa Solidarnoscia na przyklad prosty tokarz, wkrotce potem dysponowal majatkiem przy ktorym Bill Gates moglby sie rumienic. I "zorganizowal" go bez wyjazdu an Zachod... Jeszcze raz prosze Babilasa o wybaczenie mej bezczelnosci. Acha, andsolu, a przelicznik nei byl jeden do pieciu a jeden do piecdziesiecu chyba, a ludnosc nei miala nic do powiedzenia, bo przeliczniki ustalalo RWPG i "rubel transferowy". 2011/02/13 22:09:03
Jeszcze raz przeprasam Bolilasa, ale zapomnialem o czyms...
Otoz, dodatkowym zrodlem nieopanowanego bogacenai sie za czasow PRL byla instytucja zwana Polservice. Owa instytucja zatrudniala za granica polskich inzynierow. Deal polegal na tym ze Polservice zabieral im cala pensje i wyplacal ile uwazal, potracajac za skoszarowanie ktore bylo mniej wiecej takie jak w epoce budowy Nowej Huty. Dostac sie do Polservice nie bylo trudno, bo mimo pzrelicznika dolarowego wyplacana pensja nie byla imponujaca i chetni nei walili drzwiami i oknami. No, ale na bezrybiu... Polservice nie bylo obszarem dzialania "Wujkow z KC", bo jak tzerba bylo wybudowac most, to potzrebni byli faceci ktorzy umieja wybudowac most a nie aparatczycy. Polowa mojej rodziny ma mieszkania jeszcze z zarobkow Polservice. Czy to tez naganne? 2011/02/13 22:33:22
mamula: je¶li chcesz, to mo¿emy sobie zrobiæ taki sport z przepraszania w ka¿dym wpisie Micha³a, ¿e tu piszemy, ale wola³bym, aby odbywa³o siê to z szacunkiem dla jego nazwiska. Nie jestem zachwycony gdy kto¶ w po¶piechu przeinacza mojego nicka, ale by³bym siê zbrytani³, gdyby mi kto¶ przetworzy³ w dwóch kolejnych uwagach dwa razy nazwisko. Micha³ - jakim¶ zbiegiem okoliczno¶ci dok³adnie tak jak i Dorota - nosz± nazwisko Babilas i maj± swego bloga, gdzie ten zastanawiaj±cy fakt mo¿na potwierdziæ. A w sprawie pozosta³ych nieuwag, (dopisków czynionych bez nadmiaru uwagi) napiszê za chwilkê.
2011/02/13 23:14:47
A wiêc pomówmy o rozjazdach za granicê. To jasne, ¿e piszê w sposób wybiorczy, niekompletny i stronniczy, nie ma tu zarzutu z³ej woli czy fa³szowania danych, wiêc nie mam potrzeby za orêdzie chwytaæ i k³uæ obronnie. Stronniczy ma trochê podejrzany pod¼wiêk, ale nawet s³owo partyjny wyja¶niane by³o w dawnych s³ownikach jako "stronniczy, czê¶ciowy, nie obejmuj±cy ca³o¶ci". Wszystko to odnosi siê do mnie, wiêc nawet partyjno¶æ mo¿esz mi zarzucaæ, a ja nic, tylko czule bêdê obserwowa³, jak ten dobrze przyuczony buldog. Na szczê¶cie nie mówisz, ¿e piszê w sposób niegramatyczny czy nudny.
Najpierw o liczbach. Piszesz, mamula: przelicznik nie byl jeden do pieciu a jeden do piecdziesiecu chyba [...] przeliczniki ustalalo RWPG i "rubel transferowy". Nie mogê wykluczyæ mo¿liwo¶ci, ¿e w którym¶ krótkim okresie stosunek dolara "rynkowego" do rubla=dolara "transferowego" dobi³ do 50:1, ale na ogó³ gania³ ko³o 30:1 czy 35 :1. U¿ywany by³ przez Rosjan do ograbiania nas z wêgla i z innych surowców. A tu mówiê o czym innym, o relacji miêdzy z³otówkami p³aconymi przez przechodnia i przez bank za ten sam banknot dolarowy. Tu stosunek by³ na ogó³ jak 4:1 a czasami 5:1. W moim wpisie nie ma rozs±dzania, oskar¿ania, ¿±dania odszkodowañ ani grzywien. Jest parê uwag, których nie spotka³em w polskiej prasie (by³y? ¦wietnie. Nie³atwo jest byæ pierwszym, ale ja ich nie spotka³em) i kluczowa jest zawarta w tym zdaniu: przywo¿±cy dolary do Polski [...] rodak nie by³ sprytnym graczem kiwaj±cym w³adzê, ale jej wspólnikiem. Pytanie "czy to tez jest naganne?" nie powinno byæ kierowane do mnie a do jakich¶ zacietrzewionych obroñców Wiary ze ¶ciepy, którzy zdrajc± Kraju i Jego Królowej mianowali ka¿dego, kto w latach 1945-1947 nie by³ wyklêtym ¿o³nierzem i nie zgin±³ zmia¿d¿ony przez bolszewika. Ja mam do tego nieco bardziej lu¼ne nastawienie, które mo¿na opisaæ s³owami "¿eby ¿yæ trzeba by³o pracowaæ". Gdyby mnie wtedy wys³ano za granicê i wróci³bym (jak niektórzy z mych szefów) z kilkunastu tysi±cami dolarów, wystarczaj±cymi do zamieszkania we w³asnej willi zamiast tu³aæ siê po wynajmowanych pokojach sublokatorskich (bez prawa do u¿ywania kuchni i g³askania piêtnastu kotów w³a¶ciciela), mo¿e bym to zrobi³, bo nie zawsze by³em zdeterminowany, ¿e ¶niegu mia³em dosyæ, a ba³wanów bez¶nie¿nych jeszcze bardziej. Ale na pewno w takiej sytuacji nie mia³bym siê za wyrolowanego przez System, bo zerkniêcie na w³asn± willê i konto bankowe (choæ wówczas nawet nie wiedzia³em czym to siê je) jasno by mi przypomina³o, ¿e by³em przez System uprzywilejowany. I cieszy³bym siê, ¿e nie musia³em w tym celu podawaæ nazwisk podejrzanych o niesocjalistyczno¶æ kolegów. Kto mia³ siê dobrze i uwa¿a³ siê za ofiarê, ma geny ofiary i to zupe³nie od sytuacji nie zale¿y. Nie, jedna trzecia kraju nie wyje¿d¿a³a przez Polservice. Znam wielu takich, co wyjechali do pracy na kontrakt, ¿adnemu z nich Polservice nie zabiera³ pensji, owszem, musieli odpalaæ kilkana¶cie chyba procent. Niektórzy p³acili, inni nie. Nie kontestujê Twojej informacji, zaprzeczam, by opisywa³a obowi±zuj±c± normê. Ka¿dy móg³ staraæ siê o taki kontrakt, a SB ka¿demu mog³o go odmówiæ. I czêsto to czyni³o. 2011/02/13 23:29:08
mam prosbe do Pawla, w Twoim wpisie o filmie niestety nie ma linki do.
czy istnieje, czy pamietasz tytul, chetnie bym zobaczyl. dziekuje
Go¶æ: acel, tn147.internetdsl.tpnet.pl
2011/02/14 01:26:44
Mamula: nie zgadzam siê z teori± ,ze ka¿dy móg³ pojechaæ za granice.Owszem fachowcy techniczni z Polservisem. A ca³a rzesza humanistów? Bud¿etówka? Kto ich mia³ wys³aæ i gdzie? Sk±d Ty czerpiesz wiedzê o przydziale dolarów? Owszem dawano 5$ na ³ebka,jak kto¶ mia³ zaproszenie. Wtedy ca³e utrzymanie spada³o na zapraszaj±cego. I ew. promesa paszportu. Wiem bo próbowa³am. To by³y lata 70 te. I co nieudacznik by³am? Owszem tych nieudaczników którzy niepotrafili wyjechaæ za granice by³o ca³e mrowie.A Ci którym to siê uda³o wcale nie grali fair. Z Polservisem tez nie ka¿dy móg³ pojechaæ. Niestety, trzeba by³o byæ aparatczykiem lub znajomym królika. A napewno cz³onkiem PZPR-u lub bratnich partii typu SD , ZSL. Inaczej nieda rady. Chyba znasz te czasy z opowiadañ typu s-f. Ja ¿yje w tym kraju wystarczaj±co d³ugo. I wcale nie uwa¿am siê za nieudacznika. Ale du¿o mog³abym Ci opowiedziec tych prawdziwych historii a nie wziêtych z sufitu.
2011/02/14 02:54:14
Acel: " Kto ich mia³ wys³aæ i gdzie? Sk±d Ty czerpiesz wiedzê o przydziale dolarów? Owszem dawano 5$ na ³ebka,jak kto¶ mia³ zaproszenie. Wtedy ca³e utrzymanie spada³o na zapraszaj±cego."
Widac mi sie cos majaczy. Widac mi sie majaczy ze kupilem od Gierka 100 dolarow i to nei raz i nei dwa. Widac mi sie majaczy ze moja malzonka tez. Widac mi sie majaczy ze wyjezdzalismy do Austrii na te 100 dolarow, i przywozilismy do spolki tyle zeby wykupic meiszkanie. Widac mi sie majaczy ze wyjezczali nei tylko techniczni, ale wyjezdzal kto mogl, miedzy innymi humanisci jak najbardziej. Widac mi sie majaczy ze moi pociotkowie wyjezedzali z Polserwisem do Libii nie majac nis wspolnego z PZPRem ani inna partia polityczna. Owszem, jedzni wyjezdzali bo umieli. Inni nei wyjezdzali bo nie umieli. I do swefo nieumienia dorabiali teorie ideologiczno - patriotryczna. "My, Panie, z patriotyzmu nei wyjezdzamy". Albo "My, Panei z nienawisci do Komuny nei wyjezdzamy" 2011/02/14 02:55:51
andsol: "przywo¿±cy dolary do Polski [...] rodak nie by³ sprytnym graczem kiwaj±cym w³adzê, ale jej wspólnikiem.
Obawiam sie ze sie nie porozumiemy 2011/02/14 03:38:55
@ andsol - chyba przegi±³e¶ z tymi dolarami, równie dobrze wspólnikiem peerelowskiej w³adzy stawa³ siê ka¿dy go¶æ z zagranicy przywo¿±cy tzw. dewizy.
2011/02/14 04:03:23
mamula, nie mieszajmy gatunków. Opowiadanie o peerelu, z którego ka¿dy Polak, wcale nie partyjny, móg³ wyjechaæ na dorobek, a Polservice mia³ autonomiê przy rozdawaniu kontraktów (czy tak¿e paszportów?) nawet na skecz Monty Pythona nie nadaje siê.
kwik, odwiedzanie przez turystów dyktatur, pó³ i æwieræ dyktatur oraz w±tpliwej jako¶ci demokracji zawsze i wszêdzie ma delikatne powi±zania - i pojawianie siê od czasu do czasu zakazu w demokracji X odwiedzania przez swoich obywateli niedemokracji Y ujawnia jedynie stany bliskie 42°C w nastrojach miêdzynarodowych, gor±czka rzêdu 38°C jest pokrywana mazi± hipokryzji i ulotnych deklaracji. Turysta nie zmienia sytuacji, parê milionów turystów - owszem. W ró¿ne sposoby. My¶lê, ¿e we frankistowskiej Hiszpanii na dobre dla tubylców, ale tam te¿ tajna policja nie rejestrowa³a ka¿dego kontaktu turysty z ludem. W ca³e to zagadnienie nie chcia³bym tu wdawaæ siê, bo nie mam (i raczej nie bêdê mia³) gotowych manifestów i przepisów jak za pomoc± turystyki odmieniæ ¶wiat. Problem by³, ciekaw jestem czy mia³ jakie¶ sensowne opracowania. Natomiast warto powiedzieæ, ¿e technika wymiany pieniêdzy u turysty by³a du¿o bardziej heavy-handed (i na Kubie jest taka do dzisiaj): inne ceny w hotelach dla posiadacza zachodniego paszportu, czasami obowi±zkowe p³acenie w dolarach za wy¿ywienie, a gdy wymiana, to po jeszcze innym kursie, zreszt± zbli¿onym do zdrowego rozs±dku, o ile o czym¶ takim mo¿na by³o mówiæ w owym kraju. 2011/02/14 04:29:39
Starannie nie napisa³em turysta tylko go¶æ, ale mimo to poszed³e¶ na ³atwiznê. Zapominaj±c np. o Polonii czy dowolnych kontaktach naukowych albo kulturalnych. To ¼le ¿e w ogóle kto¶ do PRL przyje¿d¿a³ czy dobrze?
Mamula ma racjê, przynajmniej je¶li o Libiê chodzi mo¿na by³o wyjechaæ bezpartyjnie.
Go¶æ: nightwatch, nat.atms.com.pl
2011/02/14 09:09:10
Je¶li spojrzeæ jak ten biznes funkcjonuje na Kubie to rzeczywi¶cie, tury¶ci przywo¿±cy dolary pomagaj± pañstwu trwaæ w status quo wiêc w jaki¶ sposób z w³adz± wspó³pracuj±. PRL nie by³ tak piêkny jak Kuba wiêc i turystów jakby mniej by³o - no i tak± dziurê jak widaæ zape³ni³a turystyka odwrócona :) Ale czy turystê takiego mo¿na nazywaæ wspó³pracownikiem re¿imu? Bezpo¶rednich korzy¶ci za sw± turystykê nie pobiera³ od w³adz, tylko po¶rednie - lepsza sytuacja materialna, taniocha, dostêp do rzeczy niedostêpnych dla innych... mo¿e nale¿y go nazywaæ symbiontem, wytworem ewolucji lepiej przystosowanym do realiów?
2011/02/14 12:14:56
nightwatch: gdy Partia by³a w najwiêkszej modzie, nale¿a³y do niej ponad 3 miliony osób. Oko³o 12% doros³ych w Kraju. Co ósmy. Sama liczebno¶æ zjawiska zachêca do u¿ywania stonowanego s³ownictwa, nie ze strachu przed zemst± komuchów ale dlatego, ¿e s³ysz±c oskar¿enie ju¿ w drzwiach, ludzie nie wejd± i nie si±d±, by wzi±æ udzia³ w rozmowie o tym co siê sta³o w Kraju. Dlatego w ¿adnym miejscu nie mówi³em o wspó³pracownikach re¿imu. My¶lê, ¿e nazwanie tych, którzy wspaniale zarobili na pañstwowych przekrêtach finansowych wspólnikami w³adzy (wspólnik mo¿e byæ pasywny, po prostu gra jak±¶ rólkê i ma udzia³ w zyskach) jest wywa¿one, ale nawet takie wyra¿enie nie pójdzie w smak tysi±com ludzi, którzy dorobili siê wtedy, ale wol± zas³ugi przypisywaæ w³asnej obrotno¶ci i pracowito¶ci. A z turystami (jak ju¿ pisa³em i jak za chwilê do tego wrócê) to jeszcze bardziej skomplikowana sprawa. Pokrojmy ten olbrzymi ¶wiñski zad na ma³e kêsy, bo nawet wtedy bêdzie nielekki dla zdrowia.
2011/02/14 12:37:03
@kwik: bardzo liczê siê z Twoj± opini±, wtedy gdy komentarzem wspierasz - i wtedy gdy ganisz - dlatego cieszy³bym siê gdyby¶ nie s±dzi³, ¿e 'poszed³em na ³atwiznê'. Przymusi³e¶ mnie do wp³yniêcia na bardzo szerokie wody, o których specjali¶ci d³ugie raporty i artyku³y pisz± - gdzie mi tu do wnikliwych analiz czym s± kontakty ¶wiata z systemem zamkniêtym czy pó³przymkniêtym od wewn±trz. Nawet do Korei P³n. czy na Kubê je¿d¿± wys³annicy i nie wioz± posi³ków w pude³eczkach, a p³acenie obc± walut± mile jest widziane przez lokalne w³adze. Pewien stan wspó³zale¿no¶ci zawsze istnieje i na pewno wiêcej znaczy³y dla leninowskiej Rosji pieni±dze za wyr±b ichnich lasów (rado¶nie p³acone przez antykomunistycznych przedsiêbiorców ze Stanów) ni¿ grosze zostawiane przez sympatyków z Zachodu. Podobnie by³o i w Polsce, nie mówi±c ju¿ o ró¿nicach miêdzy ró¿nymi okresami w PRL. Ja naprawdê nie stawiam indywidualnych stopni z moralno¶ci demokratycznej a staram siê globalnie ujrzeæ zjawisko, które przecie¿ mia³o swoj± wagê - dostawê dolarków przez mrówki-robotnice do skorumpowanego i durnego komunistycznego mrowiska.
Racje mamuli ut³uk³y kwantyfikatory. Z Polski wydobywa³y siê najbardziej zdumiewaj±ce zjawiska, nawet biskup Rzymu. Rzecz nie w tym czy byli bezpartyjni jad±cy tu czy tam (oczywi¶cie byli, wiem o tym i w ¿adnym miejscu temu nie zaprzeczam) ale czy biega choæby w okolicy sensu jego opis Kraju, z którego wyje¿d¿a³ na dorobek kto tylko zechcia³. Nie ma u mnie insynuacji, ¿e kto wyjecha³, musia³ byæ uwik³any w brzydkie poczynania - przecie¿ spora ilo¶æ przyjació³ by³a na takich wyjazdach i nie mam najmniejszej podstawy, by budowaæ podejrzenia lub zarzuty. Nie w tê stronê jecha³ mój wpis. Chcê po prostu, by ludzie przestali opowiadaæ banialuki o w³asnej dzielno¶ci, która 5 tygodni pracy przemienia³a w podstawê utrzymania przez 2 lata. Zjawisko istnia³o, ale by³o elementem Gry, a nie indywidualnych cnot.
Go¶æ: nightwatch, nat.atms.com.pl
2011/02/14 15:41:47
Jaki wielki by ten zad ¶wiñski nie by³, dobrze ¿e siê zacz±³e¶ do tego wieprza dobieraæ. To pierwszy raz kiedy tak widzê sprawê pracy zagranicznej w PRLu, ale uwa¿am ¿e masz racjê - to musia³a byæ wa¿na ga³±¼ gospodarki. Mo¿e nie stawiajmy za przyk³ad tych willi z basenem czy innych posiad³o¶ci, bo to przypad³o w udziale bardzo nielicznym. A reszta - no có¿, te ich 'przywileje dolarowe' mog± siê dzi¶ wydawaæ nieco ¶mieszne - a to ¿e cz³owiek sobie kupi³ kolorowy telewizor pierwszy we wsi, a to ¿e mia³ 15-letni zachodni samochód kiedy inni modlili siê o malucha, a to ¿e jego dzieci w szkole by³y ma³ymi ksi±¿±tkami bo mia³y kolekcjê puszek po coca-coli albo papierków po gumach do ¿ucia, parê kolorowych ubranek... Sam pamiêtam jak poprosi³em ciociê z francji ¿eby mi trochê kolorowych foliowych reklamówek da³a bo takie wspania³e mi siê wtedy wydawa³y ¿e postanowi³em kolekcjê za³o¿yæ.
2011/02/14 19:14:36
Mamula nigdzie nie napisa³, ¿e wyje¿d¿a³ ka¿dy kto chcia³. Raczej ¿e wymaga³o to pewnych umiejêtno¶ci, choæ nie by³o tak trudne jak przedtem. Odkrycie, ¿e wwo¿±cy do PRL dolary podtrzymywali kr±¿enie tego chorego organizmu tak samo dotyczy ludzi, którzy nigdzie nie wyje¿d¿aj±c pracowali uczciwie w tym syfie.
"Czemu lud krajowy zgadza³ siê na piêciokrotne przebicie" plus insynuacja, ¿e ka¿dy wyje¿d¿aj±cy mia³ uk³ad z peerelem fa³szuje rzeczywisto¶æ. Po pierwsze lud nie mia³ nic do gadania (czarnorynkow± cenê dolara ustala³ rynek, oficjaln± komuna), po drugie nie by³o ¿adnego uk³adu - nikt siê petentów o zdanie nie pyta³. Nie wiem komu chcia³e¶ dowaliæ (jako¶ nie chce mi siê guglaæ po cytatach), ale niezbyt zrêcznie to zrobi³e¶. St±d ca³e nieporozumienie. 2011/02/14 20:03:58
kwik: Mamula nigdzie nie napisa³, ¿e wyje¿d¿a³ ka¿dy kto chcia³.
mamula: 1. (za Gierka) Wiec jechak kto mogl i gdzie 2. Dostac sie do Polservice nie bylo trudno. kwik: Odkrycie, ¿e wwo¿±cy do PRL dolary podtrzymywali kr±¿enie tego chorego organizmu tak samo dotyczy ludzi, którzy nigdzie nie wyje¿d¿aj±c pracowali uczciwie w tym syfie. Odkrycie? Nie, przypomnienie oczywisto¶ci, o której jako¶ nieporêcznie mówiæ tym, co dziêki przywiezionym dolarom windowali siê na wygodniejsze ustawienie codziennego ¿ycia. Ci, co pracowali uczciwie w tym syfie zarabiali du¿o mniej ni¿ ci, co pracowali uczciwie daleko i przywozili towar zwany dolarem - i mój wywód nie jest aktem oskar¿enia o stanie na linii ZOMO, ale grzeczn± pro¶b±, by ci, którzy grali role rozpisane przez system dla powiêkszenia puli dolarowej nie opowiadali dzi¶ dyrdyma³ek o swych cierpieniach w peerelu. Mo¿e i cierpieli, ale du¿o mniej ni¿ wiêksza czê¶æ spo³eczeñstwa, która wyjechaæ na saksy nie mog³a (z przeró¿nych przyczyn). kwik: insynuacja, ¿e ka¿dy wyje¿d¿aj±cy mia³ uk³ad z peerelem?? Nie to piszê. Kto przywozi³ dolar i wymienia³ go na czarnym rynku piêciokrotnie przebijaj±c jego warto¶æ, dzia³a³ w systemie stworzonym przez w³adzê i nie "insynuujê" a mówiê, ¿e przy zgarniêciu tej premii, niedostêpnej dla pracuj±cych w Kraju, by³ przez system przywilejowany, nie za zas³ugi fachowe, a za dowiezienie towaru. By³ dostawc±, by³ wspólnikiem systemu. To nie jest opis warto¶ciuj±cy czy element aktu oskar¿enia ("komu chcia³e¶ dowaliæ") a techniczne widzenie operacji. Czarny rynek tak by³ rynkiem jak partyjna demokracja by³a demokracj± - to by³ system utrzymuj±cy posiadacza dolarów w sferze cienia, niepewno¶ci prawnej - i gwarantuj±cy, ¿e ludzie wwioz± do Kraju nie towary do w³asnego u¿ytku, ale towar, którego potrzebowa³a w³adza: zachodnie waluty. 2011/02/14 20:54:26
Chcia³ i móg³ to jednak nie to samo. Dostaæ siê nie by³o trudno, ale jednak za granic± trzeba by³o porz±dnie pracowaæ, co na pewno nie by³o krajow± norm±.
Chyba niepotrzebnie pomiêsza³e¶ pojedyñczego biadol±cego go¶cia ze zjawiskiem spo³ecznym. Natomiast byæ mo¿e masz racjê, ¿e czarnorynkowa cena dolara by³a jako¶ sztucznie windowana, ¿eby tym bardziej zachêciæ do wyjazdów. Pytanie czy naprawdê by³a, a ja siê na tym nie znam. A na ch³opski rozum wydaje mi siê, ¿e czarnorynkowa bardziej odpowiada³a ogólno¶wiatowym realiom ni¿ oficjalna. No ale ¿eby ten wracaj±cy z zagranicy mia³ po co wracaæ i mia³ co po powrocie kupowaæ potrzebne by³y jelenie kolaboruj±ce z w³adz± w kraju. Tzn. uczciwie pracuj±ce za gówniane z³otówki, ale za ma³o rezolutne by wyjechaæ do Libii. Bo niby w czym oni lepsi od tych, którzy wyje¿d¿ali? Jak siê nazywa ta cnota? 2011/02/14 21:01:36
ja na "saksy" nie jezdzilem - bylem za mlody :)
przyklejalem tylko nos do okna wystawowego sklepu "PEWEX" marzac o plastikowym opakowaniu "tic tac"- tym pospolitym mietowym cukiereczku do kupienia w kazdym zapyzialym kiosku na peronie metra czy S-Bahnu, gdybym wiedzial do czego wzycham :) :D 2011/02/14 21:05:54
Pawel, dziekuje
jakis czas temu widzialem dokument na "phoenix" i tez pokazywal ten nieludzki wysilek chinczykow. zyjemy w raju. 2011/02/15 04:01:40
Po trzydziestu latach zycia w Cywilizacji, nie widze NIC zdroznego w opisanym na poczatku postepowaniu bohatera. Facet jest rzutki, z incjatywa, potrafi zaryzykowac. Good for him. Tylko podziwiam, ja bym nie potrafil.
Powiedzmy sobie ze tydzien temu siedzac w restauracji, uslyszalem przypadkowa dyskusje dwoch facetow, o tym, ze jakas firme wykupuje Microsoft. Lece do domu, zadluzam sie, kupuje akcje firmy wykupowywanej i w ciagu jednego dnia podwajam swoje pieniadze. Widzicie cos w tym zlego? Ale nie dlatego wylurkowalem. Wqrwilem sie czytajac wysmiewanie sie z faceta, jaki to wymagajacy, ze narzeka ze sie rozwiodl z braku mieszkania; i to wqrwiajace pouczenie: -------------------------------------------------------------------- By³ kiedy¶ ¶wiat, w którym ludzie pobierali siê, gdy mogli. Gdy mieli poczucie, ¿e maj± warunki na p±czkowanie, rozwijanie siê i stadne ¿ycie. A gdy nie mogli, chodzili przez lata na d³ugie spacery trzymaj±c siê za r±czki i by³o to powszechne w wiêkszo¶ci znanych kultur. Zbuduj dom, wprowad¼ ¿onê. W wielu miejscach tak jest do dzisiaj. ------------------------------------------------------------------ Ja mieszkalem w rodzinny mieszkaniu w miescie gdzie pracowalem jako asystent. Narzeczona pracowala w innym miescie. Mialem wklad w spoldzielni - czekanie na sto lat. Hotelu asystenckiego nie dadza bo mieszkam w tym samym miescie. Mieszkania nie dadza, bo mam gdzie mieszkac; zawsze przede mna mieli pierwszenstwo ludzie gniezdzacy sie w klitce w hotelu asystenckim z dzieckiem lub dziecmi. A takich bylo sporo i ich nie ubywalo. Do domu zony nie moge sprowadzic, bo chociaz metraz byl, to moja rodzina bylaby juz trzecia w rodzinnym mieszkaniu. Zagryzlibysmy sie jak psy w tej malej kuchni, czy w kolejce do sracza. O rozmanzaniu sie w ogole nie byloby mowy. Za gadanie o tym bym zbudowal dom dalbym po zebach. Za co? Gdzie? Kiedy mialbym to wapno mieszac? Przed zajeciami, po zleconych, w przerwach robienia doktoratu? Czy ja jestem jedyny pamietajacy jak zycie w PRLu wygladalo? Czy tez moze autor zostal zaimprintowany na stale propaganda PRLu, z czego sobie zupelnie sprawy nie zdaje. System PRLu byl taki zeby upieprzyc wszelaka incjatywe. Ludzie tacy jak ja, bez wielkiej sily przebicia, musieli zyc z laski Systemu. I takich byla zdecydowana wiekszosc. Ludzi przedsiebiorczych, z duza sila przebicia, obrzucano blotem jako cwaniakow, prywaciarzy. Tutaj to jednak oni sa motorem cywilizacji. Zreszta nie tylko w Cywilizacji. W Brazylii tez. Oldfart 2011/02/15 13:03:12
aopen Czy tez moze autor zostal zaimprintowany na stale propaganda PRLu, z czego sobie zupelnie sprawy nie zdaje. Ech, nie dajesz mi nawet szansy ¶wiadomie stan±æ tam gdzie sta³o ZOMO, bo sugeruesz, ¿e mnie tam po prostu ustawiono...
Odniesienia do Brazylii i do PRL s± poprawne. Ju¿ po wyje¼dzie do Francji, dziêki zanurzeniu mnie w skupieniu Argentyñczyków, Palestyñczyków i ró¿nych innych niedobrowolnych turystów, a tak¿e niekonwencjonalnych Francuzów, zacz±³em inaczej widzieæ ró¿ne barwy ¶wiata, a pobyt w Brazylii bardzo to przyspieszy³. Przed 5 laty spisa³em parê refleksji z niecnym zamiarem zamiany wyznañ na gotówkê, nie uda³o mi siê, ale przynajmniej stoi spisane. Wiêc nie ma potrzeby tu powtarzaæ siê. Widzisz, tysi±ce ludzi wy³adowywanych na stacji Brasil Central w Rio de Janeiro (mo¿e j± sobie przypominasz ze wspania³ego filmu z Fernand± Montenegro?) goni dzieñ w dzieñ do autobusów, by dojechaæ do pracy, a wieczorem - a raczej noc± - wracaj± do Baixada Fluminense, wielomilionowego konglomeratu zabiedzonych miast, a te przeja¿d¿ki odbieraj± im na ogó³ z ¿ycia 2 razy po 2,5 godziny, czyli na odebranie dzieci z przedszkola czy od dobrej duszy o nie za skromny pieni±dz dbaj±cej, zadbanie o nie, zakupy, gotowanie, jedzenie i och³apek rozmowy z rodzin± plus ¿ycie emocjonalne i erotyczne i spanie zostaje im nie wiêcej ni¿ 11 godzin, i to gdy nie ma ¿adnych k³opotów z zatorami czy napraw± dzieciêcych ubranek. I tak ¿yje po³owa tego 190-milionowego narodu. I skar¿± siê jako¶ nieagresywnie. U¶miechniêci, mówi±, ¿e ¿ycie jest nie³atwe. W PRL-u niektórym by³o lepiej, a niektórym gorzej. Klasa spo³eczna ujawniona (hotel asystenta i inne detale) - a czy mia³e¶ kontakty z mieszkañcami hoteli robotniczych? Tak, oni mieli na co skar¿yæ siê. Zapijali to w milczeniu. Dzi¶ nie pisz± o zafajdanych ¿ywotach, bo palce nienawyk³e do stukania w klawiaturê. Wiem o czym piszesz, nie wdam siê w równoleg³y wywód osobisty, bo koncepcja blogu nie jest pamiêtnikarska i ka¿de wyznanie prowadzi wprost do wspó³aktorów, którzy o reklamê nie prosili, ale powiem: do spó³dzielni mieszkaniowej nie nale¿a³em, bo rozbawia³ mnie koncept bolesnego p³acenia, by po 18 latach (wariant optymistyczny) móc dostaæ klitkê ze smrodem niewietrzonej (bo niewietrzalnej) ³azienki id±cym na kuchniê i z integracj± d¼wiêkow± z rodzin± s±siadów. Je¶li w¶ród zachowanych papierków jest te¿ orzeczenie ADM-u wypirzaj±cego mnie z lepsz± po³ow± z sublokatorki (eks-ma³¿onek w³a¶cicielki mieszkania, ¿eby jej przy³o¿yæ, zrobi³ donos o nadmiernym zagêszczeniu) w nieprzekraczalnym okresie 24 godzin, to znaczy, ¿e pamiêtam i wiem co to by³o i jak smakowa³o. Jeste¶ go¶ciem i masz zaufanie do mnie opowiadaj±c o swych trudno¶ciach. To wyró¿nienie i szanujê je i nie w g³owie mówiæ Ci: "nic to, pomy¶l o tym, jak gdzie indziej ¿yj±". Nie mam ¿adnych zapêdów misjonarskich. Po prostu opowiadam dlaczego im wiêcej wiem o innych, tym mniej przejmuje mnie w³asny los, bo nie potrafiê go widzieæ jako trudny czy niesprawiedliwy. Jak ju¿ gdzie¶ mówi³em, ubecja nawet zêba mi nie wybi³a, ze studiów mnie nie wyrzucili, a parê wspania³ych pañ nie ucieka³o od mojego towarzystwa. Fajnie by³o, a w peerelu (skoro ju¿ mam go opiewaæ) nawet mia³em pieni±dze na kupowanie ¿ó³tego sera. I ksi±¿ek. 2011/02/15 18:03:38
Jak to zwykle w internecie zesmy sie kompletnie nie zrozumieli. Bo Ty zobaczyles obelge, i to juz przeslonilo reszte. A ta reszta to to, ze sadzisz kogos wedlug kryteriow narzuconych przez PRL. Na przyklad, uwazasz za podejrzane i zle ze ktos wykorzystal przypadkowo zdobyta informacje dla powiekszenia swojego stanu posiadania. Dlaczego? Coz w tym zlego. To kryteria PRLu byly po prostu, jak to to powiedziec po polsku, evil? Niemoralne?
To samo bylo z mieszkaniami. Sytuacja byla najczesciej beznadziejna. Jesli ktos o tym biadoli, ta ma racje. To nie jest postawa roszczeniowa, jakby PRL to nazwal. Coz z tego ze inni mieli czy tez maja gorzej? Gorsze zlo nie czyni mniejszego zla dobrym. A w ogole, to nie powinienem sie bym byl odzywac. Przepraszam. Oldfart 2011/02/15 18:34:06
Nie mam tak nihilistycznego nastawienia, s±dzê, ¿e ka¿de zrozumienie idzie przez seriê nieporozumieñ czy niedorozumieñ. I nie martwi mnie to. Nie zobaczy³em obelgi, pokpi³em zaledwie z imputowania mi postaw PRL s³awi±cych - ale po czê¶ci uzna³em to za zasadne, bowiem inaczej ujmuj±c to, co stara³em siê przedstawiæ: gdy w tamtym ¶wiecie krytykowano co¶ z zewn±trz, po latach okazywa³o siê, ¿e najczê¶ciej by³a w tym racja. I nie ma (dla mnie, dzi¶) sensu porównywanie czy wiêksze cierpienie by³o pod komunizmem czy pod gorylami z dyktatur sterowanych pieniêdzmi z CIA. Wa¿ne by³o przetrwaæ i to z niezwichniêtym krêgos³upem.
Rzecz nie w porównywaniu "ze³" ale w wiedzy o ¶wiecie, która utrudnia rozczulanie siê nad w³asn± niedol±. I cz³owiek, którego wykpi³em, z jego przypisywaniem "komuchom" odpowiedzialno¶ci za wszystkie swe niedole, ³±cznie z konfliktami ma³¿eñskimi, które istniej± u prawie wszystkich par na ¶wiecie - a zapominaj±cego jak te komuchy dolarowym zagraniem ¿ycie mu u³atwi³y - na wykpienie zas³uguje. Nie za to, ¿e mu ¼le, ale za to, ¿e ma siê za niewinn± ofiarê i innych wini. Do pe³nej konwergencji d±¿yæ nie bêdê, cz³owiek (hipotetyczny), który zas³ysza³ jak komuchy knuj± (swoj±) ¶wietlan± przysz³o¶æ i do³±czy³ siê do spó³ki, dla mnie nigdy przyk³adem kogo¶ przedsiebiorczego, z du¿± si³± przebicia nie bêdzie. Do³±czaj±cy siê do grabie¿y nie jest obrotnym przedsiêbiorc±, wnosz±cym do firmy nowe technologie czy pomys³y. Jest rzepem na zadku hieny. Czy wchodzi w z³odziejski uk³ad przez porozumienie z bandziorami czy przy ich niewiedzy o tym, jest mi obojêtne. U¿ytek zasad moralnych nie ma zale¿eæ od du¿ego oka nad moim karkiem, to oko ma byæ w ¶rodku mnie. 2011/02/15 20:36:27
cz³owiek (hipotetyczny), który zas³ysza³ jak komuchy knuj± (swoj±) ¶wietlan± przysz³o¶æ i do³±czy³ siê do spó³ki, dla mnie nigdy przyk³adem kogo¶ przedsiebiorczego, z du¿± si³± przebicia nie bêdzie. Do³±czaj±cy siê do grabie¿y nie jest obrotnym przedsiêbiorc±, wnosz±cym do firmy nowe technologie czy pomys³y. Jest rzepem na zadku hieny. Czy wchodzi w z³odziejski uk³ad przez porozumienie z bandziorami czy przy ich niewiedzy o tym, jest mi obojêtne. U¿ytek zasad moralnych nie ma zale¿eæ od du¿ego oka nad moim karkiem, to oko ma byæ w ¶rodku mnie.
---------------------------------------------------------- Piszesz to na tak wysokim C, ze zaczynam watpic czy myslimy o tym samym. Bo ja to z uznaniem dla faceta myslalem o to tej sytuacji : --------------- W koñcu czerwca 1990 roku z zas³yszanej z balkonu rozmowy s±siada, by³ej wysokiej figury w partii, z jakim¶ dziwnym typem chwytam, ¿e rankiem nale¿y goniæ poci±giem do Niemiec z wszystkimi z³otówkami, które zdo³am zgromadziæ i wymieniaæ je na marki wschodnie. -------------- Czyli Polska jest juz wolna, Niemcy prawie zjednoczone. Pozostaje kwestia pieniedzy, jaka bedzie wymiana marki wschodniej na zachodnia. Byli w Polsce ludzie ("knujace komuchy", "bandziory") ktorzy uznali ze NRF ze wzgledow moralnych bedzie wymieniac marke 1:1. I zaryzykowali. Imponujace. malo kto wtedy myslal w ten sposob. Wyraznie ten dziwny typ czy tez byly wysoki urzednik w partii mieli dobre rozeznanie polityczno-ekonomiczne. Powinni ich byli zatrudnic w ministerstwie przemyslu czy jakos tam - eee tam, w Wolnej Polsce taki czlowiek potrafi legalnie zarobic na zycie znacznie lepsze niz na rzadowej posadzie. Jezeli tak myslisz o polskich graczach na gieldzie ("grabiez", "knucie swojej swietlanej przyszlosci"), ciekawe jaka masz opinie o Sorosie? On na podobnej transakcji zarobil miliardy dolarow, zmuszajac Anglie do dewaluacji funta. Bylem kiedys na spotkaniu z Sorosem (reklamowal swoja ksiazke krytykujaca Busha), sprawil na mnie (z daleka) dobre wrazenie, spokojny czlowiek, zaden bandzior. Choc byc moze amerykanscy konserwatysci maja go za komucha. Ale to nie o gre na gieldzie im chodzi. Oldfart 2011/02/15 21:55:52
Jakie tam wysokie C. to by³a znana historia insider trading bez gie³dy, po prostu kolesie dali sobie cynk rabuj±c spo³eczeñstwo. W cywilizowanych krajach idzie siê za to do wiêzienia.
Ocenianie moralno¶ci graczy gie³dowych na zasadzie spokojny czlowiek, naprawdê uwa¿asz, ¿e to adekwatne kryterium? W rozmowê o Sorosie nie wdam siê, bo to sygna³ pobudki dla ró¿nych osób, które jak dotychczas szczê¶liwie omija³y to miejsce. 2011/02/16 01:07:29
@ andsol - "rabuj±c spo³eczeñstwo"? Teraz to ju¿ zupe³nie wyskoczy³e¶ poza skalê. Przecie¿ mowa by³a o wymianie marki wschodniej na prawdziw±. Rabowali te marki czy co? Przecie¿ sam piszesz, ¿e nie. A zreszt± mog³a to byæ zwyk³a plota.
2011/02/16 01:59:35
Jak sugerujesz zaklasyfikowaæ rzeczywistych ludzi z kontaktami, którzy wymienili olbrzymie ilo¶ci z³otych na marki, które wkrótce okaza³y siê "prawdziwymi markami"? Tam nie by³o plot, oni grali na pewniaka. Wracamy do postaci, któr± wymy¶li³em: czy jej kwalifikacja jest odmienna ni¿ tych wielkich graczy tylko z powodu innej skali?
A je¶li u¿ywanie uprzywilejowanych wiadomo¶ci nie jest rabunkiem, to czemu pakuj± za to do wiêzienia? 2011/02/16 02:44:27
Po pierwsze ca³a historia wygl±da na zmy¶lon±, po drugie ka¿dy przecie¿ móg³ zaryzykowaæ, po trzecie rabunek zdaje siê wymaga przemocy. A skoro mo¿na by³o legalnie wymieniaæ z³ote na marki (tu te¿ co¶ nie gra, bo pewnie by³y spore ograniczenia), to jaki rabunek? A skala oczywi¶cie zmienia klasyfikacjê wiêkszo¶ci czynów.
Przypadkowy pods³uchiwacz nie wie, czy u¿ywa uprzywilejowanych wiadomo¶ci czy tylko uwierzy³ plocie, wiêc mocno ryzykuje. Co innego ten, który ma dostêp "s³u¿bowy" do takich wiadomo¶ci, on wie na pewno, ryzykuje tylko tym, ¿e go z³api±. 2011/02/16 03:08:27
Historia wygl±da na zmy¶lon±, ale jest prawdziw± i nie¼le znan± i wydaje mi siê, ¿e w sferze publicznej by³a nawet powi±zana z nazwiskami naszych s³ynnych nowobogackich. Wiêc trzeba jako¶ znale¼æ terminy na to postêpowanie, które pogardy godnych komuchów przetworzy³o na energicznych przedsiêbiorców rozwijaj±cych polski kapitalizm. A jak ju¿ s³owo bêdzie, to mo¿na spróbowaæ zastanowiæ siê czemu wymy¶lony przeze mnie pods³uchiwacz mia³by mieæ tak± sam± lub te¿ inn± etykietkê moraln±.
A skala oczywi¶cie zmienia klasyfikacjê wiêkszo¶ci czynów. Trudne zadanko mi wrzucasz na pó¼n± porê. Tak na pierwszy rzut oka powiedzia³bym: gdyby dosz³o do rozprawy i rozwa¿ania wymiaru odsiadki - tak. Kwantyfikowanie odmienne. Ale kwalifikowanie wydaje mi siê jednakie. 2011/02/16 03:47:27
Nie tylko sama ilo¶æ zmienia kwalifikacjê czy znaczenie, tak¿e sposób osi±gniêcia sumy. Recydywa daj±ca ten sam wynik oceniana jest surowiej. Moralno¶æ jest praktyczna.
Go¶æ: nightwatch, nat.atms.com.pl
2011/02/16 08:50:41
Patrz±c na drobne PRLowe biznesy i saksy które dawa³y trochê kasy na ¿ycie i mo¿liwo¶æ wyrwania siê z beznadziei, a na dodatek nie by³y z³odzejstwem jawnym (nikomu krzywda siê nie dzia³a) nie s±dzê ¿eby to by³o godne potêpiania w jakikolwiek sposób. Nie oczekiwa³ bym ¿e kto¶ bêdzie klepa³ biedê i odrzuca³ mo¿liwo¶æ wzbogacenia siê tylko dlatego ¿e to mo¿e pomóc opresyjnemu systemowi trwaæ. A co, lepiej by³o siedzieæ w miejscu i wegetowaæ licz±c ¿e jak tak post±pi± wszyscy to re¿im upadnie? To raczej gwarantowana metoda na zostanie frajerem - o którym te¿ wszyscy by mówili ¿e sam sobie winien. A skoro winien tak czy tak to lepiej byæ winnym z maj±tkiem ni¿ bez.
2011/02/16 11:45:07
nightwatch: I'd love to be in that number, zarêczam. I zarêczam te¿, ¿e mowa o wspólniku systemu nie ma podtekstów m¶ciwych, nie jest donosem ani dokumentem dla IPN-u czy ingresem do PiS-u. To tylko punkt widzenia (pamiêtasz, ¿e "punkt" pochodzi od "dziurawienia"?) na ten kombatancko-ofiarniczy syndrom, w którym utopi³a siê po³owa pamiêtaj±cych jeszcze peerel.
2011/02/16 19:02:36
Banowanie jest z pewnosci ostatecznym argumentem.
Prawdziwy rewolucjonista wie co jest dobre dla spoleczenstwa. A jesli sie spoleczenstwo nie da uszczesliwic i pyszczy to mu mozna zawsze zamknac dziob. Oldfart 2011/02/16 20:16:22
bopen=aopen: nic a nic tre¶ci tej wypowiedzi nie rozumiem, bowiem w czterech latach blogowania nikogo nie zabanowa³em, zaledwie parê komentarzy, które mia³em z zupe³nie niemerytorycznych wzglêdów za niestosowne usun±³em - ale nie by³o to w tym roku i z absolutn± pewno¶ci± nie z Tob±. Alors?
2011/02/17 21:20:40
Na studiach (ani po nich) nie by³em na Zachodzie. Tym samym nie przywioz³em dolarów, które podtrzymywa³yby niewydolny ekonomicznie PRL, a wiêc przyczyni³em siê do upadku komuny. W przeciwieñstwie do przytaczanego blogera, który wspó³uczestniczy³ w utrzymywaniu systemu na kroplówce, sam tak¿e maj±c z tego korzy¶æ. Stawiaj±c siê w roli ofiary, mo¿e mieæ pretensje tylko do siebie i sobie podobnych - ¿e za s³abo podtrzymywa³ tamten system.
Ale serio, serio: Andsol tak klarownie wy³o¿y³ swoj± ocenê, ¿e dziwi mnie, sk±d jej niezrozumienie. Nie chodzi o potêpienie, ale: kto wyje¿d¿a³, zarabia³, przywozi³ dolary, z pewno¶ci± nie by³ ofiar±. Korzysta³ z tego, co umo¿liwi³ mu system, ale - i tu sedno - czego nie umo¿liwia³ ka¿demu. Za Gierka nie móg³ sobie wyjechaæ na Zachód kto tylko chcia³, a przeciwnie: by³ to przywilej. Po drugie: nie jest prawd±, ¿e raz na jaki¶ czas mo¿na by³o kupiæ od pañstwa 100 dolarów (lub jak±kolwiek inn± kwotê twardej waluty). To by³o prawo do wymiany z³otówek na pewn± kwotê dolarów przys³uguj±cych na wyjazd do strefy dolarowej. Najpierw trzeba by³o mieæ paszport, wizê, za³atwiony z PRL-em wyjazd, ¿eby móc PRL prosiæ o sprzeda¿ waluty. Cz³owiek, który wyjecha³ za granicê, gdzie przez 5 tygodni pracowa³ i za te pieni±dze po powrocie do kraju utrzymywa³ siê przez 2 lata, tzn. oko³o 100 tygodni, ma siê za ofiarê tego¿ krajowego systemu, dziêki któremu to by³o mo¿liwe? ¯a³osne. 2011/02/18 07:45:02
@ banderzwierz - Ty¶ ten system wzmacnia³ studiuj±c, bo kto¶ wtedy na Ciebie zarabia³, komunê podtrzymuj±c. I nie ka¿dy móg³ wtedy studiowaæ, i by³y punkty za pochodzenie (mo¿na by³o z nich nie skorzystaæ?). Studia by³y reglamentowanym przywilejem po³±czonym z dalszym ugniataniem (filozofia marksistowska, ekonomia polityczna, jêzyk rosyjski) i szkoleniem wojskowym (czy raczej jego parodi±), z ka¿dego próbowano zrobiæ podoficera LWP. Studiuj±c wchodzi³e¶ w uk³ad z peerelem. Ale buduj±ce, ¿e nie czujesz siê ofiar±.
2011/02/18 08:15:49
@ babilas - maksymalnie chyba tak, ale wydaje mi siê, ¿e specjalnie na wyrost.
2011/02/18 08:21:02
@ babilas - w wikipedii jest sugestia, ¿e co¶ siê zmieni³o po 1980: "Kszta³ceniem oficerów rezerwy od 1973 zajmowa³y sie szko³y oficerów rezerwy, w których przeszkalano absolwentów wy¿szych uczelni cywilnych. W 1980 szko³y te przemianowano na szko³y podchor±¿ych rezerwy."
pl.wikipedia.org/wiki/Szkolnictwo_wojskowe_w_PRL 2011/02/18 08:27:44
@ babilas - tu jest wyja¶nienie, dlaczego w przyrodzie nie obserwowano ba¿antów oficerów:
"W ci±gu pierwszego pó³rocza szkolenia w SOR jego uczestnicy awansowali na kolejne stopnie wojskowe na tyle szybko, ¿e etap praktyki dowódczej rozpoczynali na ogó³ ze stopniem nie ni¿szym starszego kaprala (nierzadko sier¿anta). Pod koniec praktyki dowódczej (i zarazem dwunastego miesi±ca szkolenia) absolwenci promowani byli na stopieñ podporucznika." pl.wikipedia.org/wiki/Szko³a_Oficerów_Rezerwy 2011/02/18 09:45:09
@Babilas: s³usznie Kwik powiada: podoficera. Po ukoñczeniu s³u¿by zasadniczej wszyscy absolwenci szk³o wy¿szych rutynowo dostawali stopieñ starszego kaprala podchor±¿ego rezerwy, czyli podoficerski.
@Kwik: No jak¿e to? Wzmacnia³em system, bo kto¶ na mnie jako studenta musia³ pracowaæ? Przeciwnie - "kto¶" (pañstwo, obywatele) na mnie musia³ zarabiaæ, wydawa³ na mnie pieni±dze, wiêc ponosi³ koszty (identycznie jak dzi¶). Jako koszt - chwilowo os³abia³em ustrój. Dopiero praca dla PRL po studiach to wzmacnianie... Co do indoktrynacji: zapewne zale¿a³o od okresu i uczelni. Mogê podaæ jedynie dowody anegdotyczne, z w³asnych studiów. Przedmiot nazywa³ siê oficjalnie "Filozofia", o ile mnie pamiêæ nie myli. Wyk³adana by³a historia filozofii, od joñskich filozofów przyrody, a przez marksizm prowadz±cy przemkn±³ tak szybko jak móg³. ¯eby zdaæ egzamin wystarczy³o odpowiedzieæ na jedno pytanie z trzech. Trzecie brzmia³o :"A z czego siê Pan przygotowa³?". Ekonomia rzeczywi¶cie by³a "ekonomi± socjalistyczn±", kupa bzdur. Podczas pisemnego egzaminu prowadz±cy demonstracyjnie wychodzi³ z sali i zapowiada³, ¿e wróci, kiedy bêdzie siê koñczy³ czas. By³y obowi±zkowe dwa lektoraty z jêzyków obcych, z czego jeden musia³ byæ na poziomie zaawansowanym. Wiele osób wybiera³o angielski i niemiecki. Wysz³o tak, ¿e mnie rosyjskim na studiach nie "ugniatano". Swoj± drog±, indoktrynacja przez nauczanie jednego z najwa¿niejszych jêzyków? Wygl±da na to, ¿e dzi¶ indoktrynuje siê angielskim. Tak samo jak dzi¶, ka¿dy móg³ studiowaæ (pomijam naturalnie przypadki represjonowania). Z punktów za pochodzenie nie mo¿na by³o nie skorzystaæ, by³y automatycznie doliczane, ale funkcjonowa³y zaledwie jako jêzyczki u wagi. Decydowa³y, kiedy czyje¶ punty z egzaminów wypada³y przy progu przyjêty-nie przyjêty. Z mojej klasy (znowu dowód anegdotyczny) nie zdarzy³o siê, ¿eby punkty za pochodzenie zrobi³y ró¿nicê. Nie widzê powodu, ¿eby czuæ siê ofiar± ani beneficjentem PRL-u. Podobnie jak wiêkszo¶æ moich rówie¶ników, ani nie ucierpia³em, ani nie skorzysta³em szczególnie na tym systemie. Mogê zaledwie powtórzyæ za Andsolem: Ja mam do tego nieco bardziej lu¼ne nastawienie, które mo¿na opisaæ s³owami "¿eby ¿yæ trzeba by³o pracowaæ". ubecja nawet zêba mi nie wybi³a, ze studiów mnie nie wyrzucili, a parê wspania³ych pañ nie ucieka³o od mojego towarzystwa. Fajnie by³o, a w peerelu (skoro ju¿ mam go opiewaæ) nawet mia³em pieni±dze na kupowanie ¿ó³tego sera. I ksi±¿ek. 2011/02/18 09:54:55
@Kwik, Babilas:
Zmieni³o siê znacz±co, je¶li chodzi o uzyskiwane stopnie wojskowe: "W 1980 Szko³y Oficerów Rezerwy zast±piono szko³ami podchor±¿ych rezerwy (w skrócie SPR, bez oficerskiej promocji na koniec szkolenia), a przeszkolenie w samej Szkole skrócono do 4 miesiêcy, wyd³u¿aj±c praktykê do 8 miesiêcy." pl.wikipedia.org/wiki/Szko³a_Oficerów_Rezerwy 2011/02/18 13:09:26
O beneficjentach. W ostatnich momentach mojej znajomo¶ci z peerelem pozna³em pani± magister, maj±c± lekkie k³opoty z okre¶leniem w jakiej dziedzinie siê wymagistrowa³a. Wydawa³o siê, ¿e jej dyplom by³ odmian± carte blanche na kontynuowanie kariery (gdy by³o trzeba, to i naukowej) w socjologii, psychologii, historii i trzech czy czterech odmiennych naukach. Uczelnia by³a czym¶ wieczorowym i dla kadr a pani by³a m³od± zdoln± kadr±. Ani zazdroszczê, ani ganiê, jedynie przypominam, ¿e w¶ród ludzi niestarych dzisiaj, magisteriami i doktoratami wymachuj±cymi, ilu¿ to nie ma absolwentów tego, co zas³ugiwa³o na imiê Cosa Nostra Mater. Ale nie cieszmy siê, ¿e kiedy¶ wymr±, bo Wy¿sze Szko³y Byznesu maj± business as usual.
2011/02/18 14:09:07
@ andsol - ¿e ta pani magister by³a beneficjentk± peerelu to zgoda. Ale cz³owiek, który wyjecha³ za granicê popracowaæ i przywióz³ trochê prawdziwych w³asnorêcznie zarobionych pieniêdzy? Co to za przywilej i za co on ma byæ wdziêczny?
@ banderzwierz - dziêki, choæ nie wiem czy to ju¿ definitywne wyja¶nienie zagadki (pod)oficerów postudyjnych. Mia³em na my¶li osoby, na których utrzymaniu zapewne by³e¶ studiuj±c. Ale zgoda, przy pewnym stylu studiowania (os³abiaj±cym) na pewno mo¿na by³o nieco ten peerel os³abiæ. Niestety nie wszêdzie robienie komuny w konia by³o powszechne, nie wszystkie rusycystki do rany przy³ó¿. Pechowiec móg³ zostaæ ofiar± systemu zupe³nie niechc±cy. Nie ka¿dy móg³ studiowaæ - chêtnych by³o du¿o wiêcej ni¿ miejsc. 2011/02/18 15:30:16
@Kwik:
Mia³em na my¶li osoby, na których utrzymaniu zapewne by³e¶ studiuj±c. ...czyli moj± rodzinê. Ale nie rozumiem, co to ma do PRL? Dzisiaj moje studiuj±ce dzieci s± na moim utrzymaniu. A Kopernik by³ na utrzymaniu swojej rodziny, kiedy studiowa³. ¯e nie wszystkie rusycystki by³y do rany przy³ó¿, to prawda. Tak samo nie wszyscy nauczyciele fizyki lub wuefu. Ze swoj± rusycystk± ze szko³y ¶redniej (na studiach nie kontynuowa³em rosyjskiego, przypomnê) mia³em pocz±tkowo niemi³e chwile, bo siê zawzi±³em, ¿eby siê tego jêzyka nie uczyæ. M³ody i g³upi. Ale nauczycielka by³a sensowna. Nie ka¿dy móg³ studiowaæ - chêtnych by³o du¿o wiêcej ni¿ miejsc. Na co pozwolê sobie przypomnieæ ¿art z czasów PRL-u: "W kapitalizmie jest wyzysk cz³owieka przez cz³owieka. A w socjalizmie odwrotnie". Na wielu uczelniach by³o i nadal jest wiele miejsc, wiêcej ni¿ chêtnych (pedagogika). Na inne (prawo, medycyna, sztuka, archeologia ¶ródziemnomorska) zawsze by³o o wiele wiêcej chêtnych ni¿ miejsc. W paskudnym PRL-u nie ka¿dy móg³ studiowaæ, chocia¿ chcia³ i próbowa³ siê dostaæ. Za to kapitalizm jest sensowniej urz±dzony: ka¿dy mo¿e próbowaæ, ale nie ka¿dy siê dostanie. |
|
¯yj±c tu i teraz, powinienem siê uwa¿aæ za szczê¶liwca. Je¶li co¶ mi siê nie uda³o - a jest sporo takich rzeczy - obwiniam sam siebie, swoje lenistwo, nieudolno¶æ, gapiostwo. Nie mam roszczeniowego stosunku do ¶wiata, a stracone szanse obci±¿aj± tylko mnie, choæ dla wygody nieraz chcia³bym je przypisaæ innym. Albo choæ losowi.
Na marginesie, ale nie bez zwi±zku z tematem - wielkie wra¿enie zrobi³ na mnie pewien film, którego krótk± recenzjê umie¶ci³em kiedy¶ w blogu.
poradnikwebmastera.blox.pl/2008/05/Nawet-nam-sie-nie-sni.html