Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Dzielny gołąbek (10)
Uprzednie loty gołąbka: -1- , -2- , -3- , -4- , -5- , -6- , -7- , -8- , -9-

Fronda Wyborcza

Naczelny Świata wiary nie do wiary siedział tak osowiały, by nie powiedzieć: opuchaczowany, że Gołąbek przestraszył się, ale przypomniał sobie uwagę z pierwszej strony Wszystkiego o samobójcach, że prawdziwy sknera nawet zeszmaconego życia nie wyrzuci na śmiecie. Spokojniej więc zatrzepotał prawym skrzydełkiem i osiadł na biurku.

– Szef wołał?

– Wołałem. Jesteś tu?

– A co szef przed sobą widzi? – zadał kontrolne pytanie Gołąbek.

– Ciebie widzę, ale ostatnio własnym oczom nie wierzę. Słuchaj, zamierzałem więcej z tobą nie pracować gdy mnie wykołowałeś, że kuria lubelska kupiła «Nie»...

– Ale mój kontakt z FreakyLeaps mi przysięgał...

– Posłuchaj dobrze: następnym razem nie uduszę kontakta a ciebie. Rozumiesz?

– A o co teraz chodzi, szefie? – zjechał na spokojniejszy teren Gołąbek.

– Widzę, że znasz ten apel z poparciem dla Znaku ... Gołąbku, zamknij dziób. Wiem, że znasz, bo widziałem twój podpis. Trzy razy, draniu jeden, podpisałeś się, pod podpisem Barańczaka, potem pod podpisem Baumana, a potem pod Żakowskiego...

– Ja mam cienki głos, chciałem go tylko wzmocnić.

– Jesteś niepoprawny showman. Czy nie wiedziałeś, że wieczorem tam przychodzi miotła i wyrzuca podwójne podpisy?

– Szefie, z czasem gołąbki się uczą.

– Dobra. Naczelni też się uczą. Masz szansę wyjaśnić mi czemu o protestach prawicy przeciw Znakowi Gazeta Wyborcza opowiada, choć tam jest 300 podpisów, a o tej liście poparcia milczy jak zaklęta, choć podpisów jest prawie 1700, a od sławnych gęsto jak u jakiegoś numerologa. Masz 24 godziny i chcę dostać wyjaśnienia.

– Szefie, możemy zacząć już teraz.

– Wiesz coś i mi nic nie mówisz?

– Bo do teraz to szef mówi i w dodatku o duszonych gołąbkach.

– Dość tego. Opowiadaj.

– Więc proszę tylko o jedno. Do końca historii proszę mi nie przerywać. Jak szef chce, może tylko cicho pojękiwać.

Sprawa zaczęła się w Darłówku gdy Dziewczynka Rybaczka miała widzenie. Postać się jej pojawiła i powiedziała: „oni są z jednego plemienia”. I wyjaśniła, że chodzi o Michnika i Terlikowskiego. Ale to nie jest tak proste, że na przykład DNA by wykazało, że są spokrewnieni, wcale nie. Nic by nie pokazało. Ale gdyby sprawdzono DNA Michnika i brata Ziemisława z klasztoru w Ełku, to by były jednakowe. I gdyby potem sprawdzono DNA brata Ziemisława i Terlikowskiego, to też by były jednakowe. Więc choć to zaprzecza logice, fizyce i biologii, to jest Znak. Znak nie musi być logiczny. I to ich złączyło. A gdy Dziewczynka Rybaczka powiadomiła o tym Kardynała Kapsułkę, zwołał on naradę z obu związanymi Znakiem i opowiedział im Radosną Nowinę. I oni bardzo się wzruszyli, po sarmacku się wycałowali i postanowili wejść na Drogę Roku Przemiany: przez rok Michnik będzie naczelnym Frondy, a Terlikowski – Wyborczej...

Naczelny, który coraz bardziej czerwieniał i puchł, tego jednak nie zdzierżył.

– Nie chcę mieć roboty z czyszczeniem biurka, ale jeśli natychmiast nie skończysz z tą bzdurą to cię zmniejszę o jeden wymiar. Dość tego!

– Znaczy się naczelnemu nie podoba się moje wyjaśnienie? Nie, nie, proszę nie wrzeszczeć, ja nie jestem nietoperz. Nie będę się wysilał. Ale gwarantuję, że podałem jedyne logiczne wyjaśnienie, na które naczelny może liczyć na tym świecie. Jak to się nie podoba, to można jeszcze szukać prawdy w fusach z kawy. Powodzenia – Gołąbek skrzywił z niechęcią dziób i odleciał.

poniedziałek, 14 lutego 2011, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu: