Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Czy są pytania?

To jest tylko część prawdy. Całą prawdę ujrzysz klikając w tablicę. Lub w wykładowcę.

czwartek, 24 lutego 2011, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Kuszelas, dynamic-87-105-8-131.ssp.dialog.net.pl
2011/02/24 03:18:23
przepraszam,
z jakiego paragrafu ci ludzie tam siedzą?
-
2011/02/24 07:17:36
Wykładowca ma teleskopowe nogi czy ręce?
-
Gość: , ip-94.124.6.5.szara.net.pl
2011/02/24 09:38:06
To nie jest kadr z filmu Serious Man?
-
2011/02/24 12:05:15
Nie wiedziałem, że ktoś może mieć tyle wiedzy w głowie. No właśnie, cmoscmos, myślę, że tablica może zjechać na niższe piętro i tam trolle ją wypełniają.

Serious Man? Czy to jakiś Woody Allen? Przepraszam za ignorancję, ale od paru lat w mojej okolicy kina pokazują tylko Piratów z Karaibów 7 oraz Toy Story 5.

Kuszelas: młodzież głównie, więc chyba przekroczenie prędkości.
-
2011/02/24 12:16:06
@andsol-br
"No właśnie, cmoscmos, myślę, że tablica może zjechać na niższe piętro i tam trolle ją wypełniają."

Spędziłem parę lat życia patrząc się na jeżdżące tablice, ale tutaj nie widzę niezbędnej mechaniki, osłony otworu w podłodze, prowadnic, podparcia przynajmniej na środku rozpiętości itd. Widzę za to miejsca łączenia zielonych prostokątów.
-
2011/02/24 13:17:20
@cmoscmos Politechnika Wrocławska? No tak, tu ani śladu szym, trzeba będzie ustalić się na opcji lewitacji.
-
Gość: grelade, ip-94.124.6.5.szara.net.pl
2011/02/24 13:23:12
"Serious Man" to jedno z ostatnich osiągnięć braci Coen. I googlując utwierdziłem się w przekonaniu.
-
2011/02/24 13:26:49
To ja opowiem swoją historię. Rzecz działa się na pierwszym roku moich pierwszych studiów: ogrodnictwo w Poznaniu na Akademii Rolniczej, która już dawno przestała być Wysrolem (Wyższą Szkołą Rolniczą), ale nawet nie myślała o staniu się obecnym Uniwersytetem Przyrodniczym.

Przedmiot nosił dziwną nazwę Statystyka z elementami doświadczalnictwa, przydawał się (albo i nie) na roku piątym i dlatego nauczany był na roku pierwszym jako zupełnie niespodziewana ekspozycja przyszłych ogrodników na niektore zagadnienia matematyczne. Zupełnie zresztą nie rozumiem, dlaczego zamiast pokazywać jak praktycznie wykorzystywać rozkłady prawdopodobieństwa próbowano nauczyć nas wyprowadzania wzorów na nie.

Wykład odbywał się w poniedziałkowe poranki, ale że działo się to na pierwszym roku frekwencja była niezła, przynajmniej na początku. Wykładający, niejaki docent Ceranka, z uwagi na dość egzotyczną urodę zwany Prosiakiem (swoją drogą, wyszlachetniał znacznie na starsze lata) zapisywał z benedyktyńskim mozołem trzy (niewiele w porównaniu z AndSolowym obrazkiem) tablice w dużej, amfiteatralnej sali wykładowej.

Problem był z tym taki, jaki miał Kościół przedsoborowy: ponieważ był odwrócony cały czas do tablicy, nie było słychać co mamrota, nie było też widać co na bieżąco pisze, bo zasłaniał to samym sobą. Jak mu się skończyła trzecia tablica, to mazał pierwszą (ku utrapieniu tych kujonów, którzy jednak próbowali przepisywać) i zaczynał da capo al fine. Fine następowało po dwóch godzinach, w okolicach pory, o której normalni ludzie piją pierwszą kawę.

No i którymś razem któryś z kolegów trafił na ten wykład po raz pierwszy, a że był na sporym kacu, nie pomagało to w percepcji (z ręką na sercu: nic nie pomagało). No i tak mniej więcej po pół godzinie, na wysokości drugiej tablicy mamrotania, kolega nie wytrzymał i monolog wewnętrzny uzewnętrznił mu się tekstem: Co to, kurwa, jest?! Na co Prosiak odskoczył od tablicy na półtora metra, zlustrował ją wzrokiem, powiedział przepraszam, poprawił w którymś miejscu plus na minus (albo odwrotnie), zaczem wrócił do mamrotania w akompaniamencie skrzypu kredy.
-
2011/02/24 14:37:31
@andsol-br
"@cmoscmos Politechnika Wrocławska?

Skąd ten wniosek, czyżby PW miało jeżdżące tablice jako jedyna uczelnia w kraju? Ale nawet gdyby, to świat nie kończy się na Polsce.

A taka wielka jeżdżąca tablica w jednym kawałku jest bez sensu zarówno technicznie, jak i dydaktycznie. Ciekawe z czego musiałaby być, żeby przy takiej rozpiętości nie uginała się przy pisaniu na pół metra. Poza tym nie wolno mieć pięciometrowej dziury w podłodze bez żadnej osłony, żeby nikt tam nie wpadł i nikomu nogi nie przycięło. Itd., itd.
-
2011/02/24 15:49:25
Wszystko prawda. Ale mam teorię alternatywną dla lewitacji: wiszący profesor.
-
2011/02/24 17:08:16
cmoscmos:
A taka wielka jeżdżąca tablica w jednym kawałku jest bez sensu zarówno technicznie, jak i dydaktycznie.

No, przy dzisiejszych technologiach - te różne SmartBoardy - jest zbędna, a cóż dopiero przy jutrzejszych!

Ale! Myślisz jak inżynier, ale nie do końca. Nie potrzebna żadna dziura w podłodze, wystarczy szpara w ścianie (ukryta za półeczką na kredę lub inne pisaki).

Nie trzeba martwić się, by tablica się nie uginała - trzeba sprawić by się uginała, raczej - zaginała, ślizgając się na rolkach, dolnej i górnej.

Na tej samej zasadzie co młocarnia, napędzana pasem transmisyjnym. Raczej, na tej samej zasadzie co pas w młocarni; czemuś niektóre wykłady kojarzą mi się z młócką.

Tablica - dostatecznie sztywna, dostatecznie elastyczna zamknieta (prócz boków) płachta materii. Widziałem takie gdzieś, tyle że były białe - ot, kawał plastiku, i pisało się na nim odpowiednimi pisakami, i zawsze czysty podjeżdżał od dołu, bo wycieranie odbywało się samo gdzieś z tyłu.
-
2011/02/24 17:59:51
@cmoscmos: Skąd ten wniosek, czyżby PW miało jeżdżące tablice jako jedyna uczelnia w kraju? Ale nawet gdyby, to świat nie kończy się na Polsce.

Zastanawiałem się przed obiadem czy powiedzieć Ci coś o tej uwadze czy wzruszyć ramionami. Po obiedzie jestem w dobrotliwszym nastroju (jedzenie w nowopoznanej restauracji było miłe), więc nie zbędę Cię wzruszeniem ramion, i jeśli masz wolną chwilkę i cierpliwość, posłuchaj.

Mam tu solidny bałagan. Czasami tematy tak trudne, że głośniejsze śmieszki czy ględzenie byłyby nietaktem. Czasami dość techniczne tematy, czytający robi co sobie chce. Czasami oczywiste kpinki ze świata - i wtedy wszelkie gaworzenie jest zupełnie naturalne. I moje wspomnienie wrocławskiej Politechniki ma dwie barwy: 1. a tam widziałem jeżdżące machinerie na całe ściany, 2. w afrykańskim stylu pogaduszka, może i Ty jesteś z mojej wioski, albo znasz tam kogoś?

Odpowiedź, którą dałeś, pełna prawdy i sugestii o Twoim obyciu i moim przypuszczalnym jego braku, jest w stylu dobrze mi znanym z polskiego internetu, bez uśmiechu, ale z szablą. Nie wejdę na udeptane pólko z wyjaśnieniami gdzie w Polsce i poza nią widziałem jeżdżące i inne ruchy wykonujące tablice, naprawdę nie o to chodziło. A jeśli lubisz być zauważony... Tu bywają osoby z językiem jak z damasceńskiej stali, którym błyskotliwe cięcia wychodzą naturalnie i wdzięcznie. Jeszcze jeden zawsze się zmieści, a żaden nie potrzebuje mówić "ja bardziej mną jestem".
-
Gość: staruszek, affv101.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/25 09:08:22
Ja mam pytanie: Czy mógłby Pan odsłonić?

Mam w pamięci stwierdzenie o pewnym panu, który jedną ręką pisał a drugą ścierał.
Jest okazja do przypomnienia zasady umieszczania ograniczonej liczby elementów na planszy. Ja ją pamiętam jako 7 plus minus 2.

Jest element tego kolażu na którym skupiłem wzrok. To spirala. Ja piszę lewą ręką.
O ile możnaby dość łatwo powiązać umieszczanie grotów strzałek w lewo z pisaniem wykładowcy lewą ręką, o tyle już rysenek spirali lub trójkąta z leworęcznością lub praworęcznością nam się nie kojarzy. Moje pisanie lewą nie jest organiczne.
Mama musiała. Stawała za mną i swą lewą ... Tej pamiątki nikt mi nie ukradnie.
Śmieszyły mnie stwierdzenia: przecież ty sobie zasłaniasz!
Czy jako człowiek bywaly (piszę to z ciepłym promykiem zazdrości) zdarzało Ci się Andsolu obserwować zapełnianie tablicy pismem od prawej do lewej?

Cieszę się Andsolu z Twego migotania. Abyś miał na migotanie więcej czasu przestrzegę.
Przed kupnem (a szczególnie lekturą) wspomnianej przeze mnie pozycji "Balladyny i romanse" Ignacego Karpowicza zasięgnij języka u swego osobistego autorytetu.
Ja te blisko 600 stron przeczytałem, jakby za czymś goniąc. Nie dogoniłem.
-
Gość: staruszek, affv101.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/25 12:05:39
Andsolu! Z wycieczki do Faustlandu reportażyk niezamówiony.
Gdyby ktoś z Twoich Gości zechciał się w Twoim towarzystwie odmłodzić to bardzo proszę:
www.andsol.org/polski/maku/001.html

Nie dam Ci spać spokojnie mymy oczyma, bo gdy Morfeusz trzyma Twe powieki zsunięte ku sobie to właśnie, tuż obok (tylko 314 km stąd) strażak zaczął grać i zapewne urwie.
C++ i zielonych kredek nie mam. Spróbuję klawiaturą czarną równo temperowaną z pedałami entera, oraz wbudowanym panelem z lewoklikiem i prawoklikiem.
-
2011/02/25 12:10:36
staruszku, CRN, Wielki Człowiek od nas, pisał prawą, a rysował lewą. Wymazywanie lewą tego, co przed chwilą napisało się prawą jest częstsze na "naukach politycznych', ale dla zagubienia studenta może być używane i na matematyce.

O nieortodoksyjnym zapełnianiu tablicy mam niewesołe wspomnienie. Jako nowemu pracownikowi przykazano mi wygłosić referat na tzw. "wtorkowym seminarium" czyli miejscu obowiązkowych spoktań wszystkich, od najmłodszej owieczki do najstarszego wilka. I tak A.H., mój były promotor, recenzował mój występ: "zaczął od prawego dolnego rogu tablicy i tam został".

Oczywiście jak to bywa z bon-mot, brzmiało dobrze ale nie było prawdą, ja tam umieściłem pewne Odwieczne Prawdy, które miały być używane w wielu momentach, czyli były Nieścieralne. Ale i tak miałem szczęście, że wyjechałem z Wrocławia zanim zaczął traktować siebie strasznie poważnie, bo podobno nie był to łatwy okres w życiu Instytutu.

Dzięki za ostrzeżenie. Ale cienkie książki też bywają nieporozumieniem. Czytam "Café Navarra", po autorze oczekiwałem wiele, ale nie tego. Rozczarowanie złą inwestycją chyba rozładuję kąśliwymi uwagami na blogu...
-
2011/02/25 12:43:55
@staruszek
Ja mam pytanie: Czy mógłby Pan odsłonić?

To ja też się podzielę kombatanckimi wspomnieniami. PW(arszawska), jakieś ćwiczenia, student, który się wyrwał coś tam wyprowadzał na tablicy, tylko stał przy tym w jakiejś dziwnej pozycji szermierczej. Większość widziała jego szerokie plecy.
Z sali padło retoryczne - Ojciec szklarz?
Student nie zareagował, za to prowadzący tak. Zwrócił się do piszącego
-Emm..tutaj, z sali, padła taka sugestia, żeby Pan odsłonił.
-
2011/02/25 13:13:40
Nie wiedziałem, że życie matematyczne jest tak uteatralizowane i toczy się w odsłonach...
A jak z aktami? Też się zdarzają? ;)
-
2011/02/25 13:32:35
Bobiku, gdy Francuzi wykładają, wszystko może nastąpić. Kiedyś taki jeden ze śmiertelnie poważną miną zaczął wykład z topologii swoim francuskim angielskim, że first we make local analysis, then comes blow-up and finally satisfaction. I to w katolickiej Polsce takie matematyczne herezje.
-
Gość: staruszek, affv101.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/25 13:55:43
Życie matematyczne płynie kołysane wieloma muzami.
Znany opiniozaaniowiec Delty (miesięcznik z pytaniami: czy 0 jest liczbą pierwszą) pół wieku temu przeskoczył liczbę liczb naturalnych w kieszeniach ukrywając wymierne, przeczołgał się przez barierę liczb rzeczywistych aby poczuć swobodę swej proseminaryjnej zbiorowości liczb pozaskończonych. Intonacją przypieczętował kropkę zdaniową (o dziesiętnych kropkach jako o triviach na 9-m piętrze Pałacu Kultury i Nauki nie mówiło się, a o kobietach wypukłych nie zawsze zwartych owszem i chętnię) i zapytał: czy są jakieś pytania bo się spóźnię na koncert i wskazał w kierunku Fillfarmonii nie będacej internacjonalistyczną.
Na to prowadzący proseminarium, też wskazując ku oknu lekko w dół z sympatycznym uśmiechem: "A muza to uskrzydla?"
Przyczynek do już zlerzałego w archiwum zdalnego kursu portugalskiego z obrażającymi koleżankę Andsolową wtyrazami "w" orza "z": I jest spójnikiem ze słabą podmotowością.
-
Gość: staruszek, affv101.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/25 14:05:52
oraz mi się spermutowało.

Katarzyna Groniec nagrała na nasze poczucie humoru "Permutację".
Pieśń dość szybka o tym jak zjawił się oktet gości rozkładalny na dwa jednorodnie płciowo kwartety, gdzie wyczerpano już wszystkie możliwe podkombinacje (on,ona).
Najbardziej mi się podobał czwarty mąż trzeciej żony. Sluchałem kilka razy tej piosneczki, aby zrozumiec czy oni byli już po komsumpcji. Najulubieńsze są permutacje parzyste.
-
2011/02/25 14:36:31
Tablica cymes, gdzie to takie mają?
Co do pytania, to dlaczego rozmawiacie o matematyce skoro wykład był z fizyki?

-
Gość: staruszek, affv101.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/25 14:48:47
O ile pamietam to o pewnej pani upireścienionej tu pisałem.
Otóż ta pani przesądziła sprawę: matematyka jest językiem fizyki.
Po jakiemu mamy gadać: po homeopatycznemu? Jakieś zasady obowiązują!
Żeby skwasić usta Andsolowe?
Nie mam nic przeciw brazylijskiej odmianie portugalskiego w obcości mi dorównującej suahili.
-
2011/02/25 15:19:05
cmss: wydaje się, że Gość z ip-94.124.6.5.szara.net.pl ma rację, to klatka z filmu Serious Man (powtarzam, że powtarzam plotki). A jaka jest różnica między matematyką a fizyką? Wczoraj słuchałem logika (chyba największego brazylijskiego, Newton da Costa) - a za parę godzin mam dalszy ciąg - myślałem, że o swojej logice parakonsystentej mówić będzie, a tu godzina wykładu była o fizyce a w rozciągniętej na godzinę dyskusji nawet Pan Bóg się zmieścił...

Dzisiaj zapytam go jaki sens ma mówienie o ciągłości - nie rozumiem tego, jak się zrobi bardzo duży zoom, poniżej wymiarów cząstek elementarnych, bo co tam znaczy przechodzenie do granicy? W taki koncept jest wpisana zupełnie inna fizyka, nieco (rzekłbym) korpuskularna, więc może da się przeinterpretować przejścia graniczne w niczym, w próżni? Ale ponieważ płacą mi za to, to oszukuję studentów, że wszystko jest dla mnie jasne i liczymy te granice.

staruszku, mam sporo sentymentu do tych moich cotygodniowych pisanek dla Makusynów (jak potem okazało się z zapisów administratora witryny, prawie nikt tego nie czytał, nawet przyjaciel, który skłonił mnie do ich produkowania), to było dobre ćwiczenie w systematycznym dostarczaniu produktu, choć nie było nikogo, kto by mi tym głowę suszył...
-
Gość: staruszek, affv101.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/25 16:17:33
Minęło 2002 - 33 lat z dokładnością ludolfina do potęgi e razy oko.
Ii nauczając Makkusynów Aandsol w Blok 8 pisze:
" ... z tego co usłyszeli nic a nic nie zrozumieli ... "
Toż to paruzja! I wyście to przeoczyli? Te praźródła kolejnego wydania Nowego Testamentu po portugalsku???. Kazał tetragrammaton nam pójść i rozmnażać się.
I przemówił Andsol do 5-u tysięcy. I posłuchali go, ale hebrajskiego nie znali i nic nie zrozumieli. Teraz mamy nowy uzus: ilość. Jaka była ilość narodu wybranego?
Pod płaszczykiem kursu portugalskiego zwykły plagiat z Jeszua Ha Nocri!
Czy ktoś zrobił zoom na tablicę? Podejrzewam test na pobieżność czytania Andsola.
Nie ze mną takie numery osculati!
-
Gość: Mikador, cjh125.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/25 17:43:35
Ekhm! O seksie miały być zeszyciki, a nie takie wywalanie wszystkiego na tablicę. A już to, co w piątej kolumnie od lewej, drugi wiersz od góry- to nawet dla mnie zbyt perwersyjne.
-
2011/02/25 18:29:33
Mikador, ty też jesteś taki straszny pies na seks?
-
2011/02/25 18:32:59
Mikador, nie przejmuj się tym, co ludzie wypisują o seksie. My i tak swoje wiemy i potrafimy wyrazić - dyskretnie, przy pomocy feromonów.
Lepiej piwa się ze mną napij. Właśnie Personel mi przyniósł:
www.petshop.de/prodpics/3/18980g.jpg
-
2011/02/25 19:44:49
Faktycznie, to klatka z filmu Serious Man, fragment snu wariata śnionego nieprzytomnie.
-
Gość: Mikador, cjh125.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/25 19:52:30
Bobiku, ja już pędzę.
-
Gość: Mikador, cjh125.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/25 19:54:11
Andsolu! Żebyś Ty czuł te co ja...
-
Gość: Wiesiek, ici2.internetdsl.tpnet.pl
2011/02/25 20:50:26
Andsol pisze:" mam sporo sentymentu do tych moich cotygodniowych pisanek dla Makusynów (jak potem okazało się z zapisów administratora witryny, prawie nikt tego nie czytał, nawet przyjaciel, który skłonił mnie do ich produkowania), to było dobre ćwiczenie w systematycznym dostarczaniu produktu, choć nie było nikogo, kto by mi tym głowę suszył..."
Jeżeli prawie nikt = ja, Wiesiek, to mogę mieć satysfakcję.
Pozdawiam ,
Wiesiek
-
2011/02/25 22:44:47
Tak, taka była prawda. Prawie zawsze byłeś pierwszy (aż bałem się opóźniać "wypuszczenie numeru", żeby Cię nie rozczarować), wiem, że rzeczywiście czytałeś, bo komentowałeś w listach - i często stanowiłeś między 5% a 20% czytelników.
-
Gość: rysberlin, 194.64.224.3*
2011/02/26 10:25:31
gospodarzu, male ciche pytanie laika;

sprawdziles wynik (czy jak to sie nazywa) tego dziela?

ponadto przyjacielska rada (lubie Cie :oops: ) zmien dzielnice, u nas w kinie leci juz
Toy Story 9, Piratow czesc 12!!!!!!!!!!!!!!!



-
Gość: staruszek, affz190.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/26 11:20:31
Zmieniają się czasy, zmieniają się zabawki.
Kolaż fotografii jest już ramotką, choć dobrze wykonany jest cudny jak nasza babcia,
co to pogodnie się zestarzała i mówi: "Formidable Jędrusiu!"
A teraz cool jest TV 3D i telemostem przekazanie reporterki z wybiegu w NY na telebim na Placu Zgody. O pradziadku kalejdoskopie, to tylko Andsol pamięta.
Mikadorze!
Z tym wywalaniem wszystkiego na ladę, toś przesadził. Mój tata żył za Dziadka i Sławoja w brukowanej Warszawie. I na jego uliczce Mosiek miał sklepik z szyldem: "U mnie kupisz wszystko" a Josek sklep z szyldem "A u mnie resztę". Albert wiążąc energię z materią dał tylko trąbką sygnał do napięcia uwagi. Później wiele lat poświęcił na tłumaczenie nam rzeczy ważniejszych, niestety przez ludzkość pogardzone. Podobnie Błażej trzciną machnąwszy wypełnił Bogiem metamatematykę. I dopiero Kurt sprawę roztrzygnął, że licząc naszymi arabskimi podstawami rachunków, to Mosiek i Josek mogą mieć wszystko,
a klienci mają pewnik wyboru.
Po tym wstępie streszczenie: Ty naprawdę widzisz tę czarną materię Mikador?
Ja Cię podziwiam! A ten kot nie lubiący czyjegokolwiek wzroku to w tej spirali?
-
2011/03/04 23:15:25
@Babilas
Urzekła mnie Twoja historia. Trwale mnie urzekła, jeszcze się śmieję.

Czy dlatego, że nie porwała Cię Statystyka z elementami doświadczalnictwa porzuciłeś ogrodnictwo?