Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Bezradność językowa

Nie, wcale nie choroba umysłowa kilkudziesięciu polityków jest największą groźbą dla Kraju. Ani otwieranie sumień czy zamykanie ust na temat rozgrabionego mienia Żydów przed 70 laty. Ani szaleństwo pozornej religijności, w której kolejny skwer JPII jest pretekstem do kolejnej popijawy. Jest coś dużo straszniejszego – ale choć niezgorzej znam nasz język, nie odnajduję opisującego go terminu. Więc tylko powtórzę relację o faktach.

Rzecz dzieje się nigdzie, czyli w Polsce, bo przecież tym językiem mówi szpitalny personel. Słynnego, „dobrego” szpitala.

Opowiada przyjaciółka.

Na sali, na której moja mama czeka na operację było zimno, 14 stopni. Okno pacjentki pozasłaniały jakimiś kocami, bo wiało. Pani leżąca koło okna przeziębiła się, a na prośbę o jakieś leki usłyszała, że „tu jest ginekologia i gardeł tu nie leczymy”.

A potem:

Dzień przed planowaną operacją przyszła pielęgniarka zmierzyć mamie ciśnienie, spróbowała i oświadczyła, że w szpitalu nie mają ciśnieniomierza z odpowiednią taśmą, opinającą ramię (a  ramię mamy nie ma jakiegoś dziwnego wymiaru). Tato przybiegł do szpitala ze swoim, takim przedpotopowym, ze stetoskopem. Tego z kolei pielęgniarki nie potrafiły odczytać i wpisały do karty kompletne bzdury. Na podstawie tych bzdur odwołano operację.

A odpowiedni ciśnieniomierz w końcu się znalazł, po prostu tamtej pielęgniarce nie chciało się go poszukać.

sobota, 05 lutego 2011, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/02/05 13:39:45
Czyżby Szpital Świętej Zofii na rogu Nowolipia i Żelaznej?
-
2011/02/05 15:40:46
Ta relacja nie jest ze stolicy, ale to jest właśnie straszne, że do tylu usytuowań geograficznych opis pasuje...
-
2011/02/05 15:48:25
Kiedy zastanawiałem się nad kwestiami terminologicznymi ni stąd ni zowąd przyszło mi do głowy niemieckie wyrażenie oznaczające, że ktoś ma coś dokładnie gdzieś i nie zamierza wkładać najmniejszego wysiłku w jakieś działania - es ist mir scheißegal. Może więc to zjawisko nazwać z cudzoziemska, ale chyba dla wszystkich Polaków zrozumiale, szajsegalizmem?
-
2011/02/05 21:42:53
No tak... ale zarówno zasugerowany niemiecki scheißegal jak i przypomniany na boku przez tichego polski tumiwisizm to zbitki mogące wyrazić stosunek wykoślawionych umysłów do świata, a nie nastawienie świata do tego zwyrodnienia.
-
Gość: acel, tn147.internetdsl.tpnet.pl
2011/02/05 22:20:11
Bo to jest polska służba zdrowia, niezależnie gdzie ten szpital , przychodnia się znajduje. Tumiwisizm rozszerza się metodą pączkowania. Wczoraj to była dobra placówka a dzisiaj już nie. Nie plaga świńskiej grypy nam zagraża czy jakiegoś AIDS-a. Tylko właśnie szajsegalizm. Może ktoś zna szczepionkę? Inaczej wyginiemy jako naród z powodu braku pomocy medycznej. Poco epidemie, broń biologiczna itp. Wystarczy nic nie robić a efekt taki sam.
-
2011/02/05 23:08:25
Fakt, andsolu, ze "tumiwisizm" opisuje dobrze stosunek obywateli do ich obowiazkow - od admina bloxa, poprzez lekarzy w szpitalach i przychodznaich, przez kolejarzy i kierowcow autobusow po poslow w sejmie spiacych podczas obrad i majacych w powazaniu swoja dzialnosc. Natomiast rzeczywiscie nei ma w jezyku polskim dobrego okreslenia na powszechna akcepracje tego zjawiska jak i powszechne poczuciei ze obywatel nei ma zadnych praw, a nawet jakby mial to dochodzenie tych praw jest bezcelowe. Mnei tez nic nie przychodzi do glowy.

Zas tak w ogole, dosyc czesto bywam w Polsce i jestem z ta niemoznoscia konfrontowany, od drobnych rzeczy jak niemoznosc wydania reszt w sklepie( "nie mam drobnych, co, bede dla pana leciala i zmeinala pienaidzeee??? Jak sie przychodzi do sklepu to tzreba byc przygotowanym!!" Ja: "Jestem przygorowany - mam pieniadze": Jejmosc: "Patrzcie jaki cham sie znalazl!" Manager po probie interwanecji: "To nich pan sam stanie w kasie"), przez niemoznosc kupienia biletow do Metra po grube, jak na przyklad ostatni wywiad Poslanki Muchy, z PiS jak najbardziej, ze ludzi powyzej pewnego wieku nei powinno sie leczyc bo i tak umra.

Takei wizyty robia bardzo dobrze, bo od czasu do czasu nachodza mnei mysli czy by jednak na starosc do Polski nei powrocic. Tydzien w Polsce prostuje mi poglady na nastepne 12 miesiecy.

Zas jak idzie o medycyne, to prasa donosi:

Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia do szpitala i bez badania odesłano do domu tłumacząc to awarią prądu. W kolejnym szpitalu okazało się, że dziecko już nie żyje. Udusiło się własną pępowiną.

www.tvn24.pl/12690,1690967,0,1,rodzacej-odmowiono-przyjecia--dziecko-zmarlo,wiadomosc.html

Elity i WADZA nie maja czasy na takie glupoty Zajmuja sie zwalczaniem antypolskosci Grossa. No i wymyslaniem co by to jeszcze nazwac imieniem naszego Wielkiego Prezydenta


-
2011/02/06 01:50:02
@mamula66

Mucha jest z PO

a ta niemożność kupienia biletów, jeśli można prosić o szerszą wypowiedź?
-
2011/02/06 01:52:36
Tłumaczenie es ist mir scheissegal na jest mi gówno jedno byłoby chyba dość zabawne :-)
-
2011/02/06 02:33:12
Myślę, mamula, że agresja sprzedawczyni i te panie ze szpitala to zjawiska spokrewnione, ale nie tożsame. Rozdrażnienie nudną i źle płatną pracą i przekonanie o własnej wartości powyżej takiej roli to część naszej ogólnej nieżyczliwości i może część tego da się naprawić stażem przy przyjmowaniu do pracy. Jakoś panienka czy pani nie pomyślała, że jej sukces osobisty ma związek z tym czy uśmiechniety klient wróci do sklepu - ktoś kiedyś powinien opowiedzieć jej o tym zjawisku.

Gdy dziwiłem się, że w Kraju młodzi ludzie pracujący w bezpośrednim kontakcie z klientami są uprzejmi, ale aż przygnębiająco poważni, przyjaciel rzekł, że źle interpretuję ich zachowanie. Z pewnym trudem znaleźli zatrudnienie i starają się być fachowi i rzeczowi. Jeszcze zbyt krótko są w tym tańcu, by ich kroki wydawały się lekkie i naturalne, prostota to trudna sztuka, ale chyba do niej dojdą. Pokolenie, które przyniosło obyczaje pracownicze z peerelu powoli odchodzi z rynku pracy, a młodych można wychować, pracodawca ma nieźle działające mechanizmy przyspieszające tę kulturalną ewolucję. O ile, oczywiście, nie jest to rozdęta administracja państwowa, skorumpowana od góry przez polityków.

Pieniądz cudów nie czyni, ale on czy jego brak może naprawić obyczaje, pewna doza bezrobocia (z inną dozą zabezpieczenia przed nędzą) niezgorzej przypomina, że płatna praca w dzisiejszym świecie to część (obowiązkowego) kontraktu społecznego i bardzo nieliczni mogą go lekceważyć i przeżyć.

Ale tu przecież chodzi o coś innego - o pogardę, agresję, lekceważenie słabszych. Matka bijąca dziecko (ciągle uznany u nas środek wychowawczy), mąż bijący żonę (w środowisku męskim też nie tak bardzo odrzucany moralnie zabieg), o stosunku do mających więcej lat nie mówię, bo ta klępa z PO została już wspomniana, traktowanie ubogich, Romów, chorych, okaleczonych - ktokolwiek potrzebujący w jakimś momencie życia jakiegoś rodzaju wsparcia szybko odkryje co mają dla niego tzw. bliźni w tym tzw. katolickim kraju. I to w tym cyklu wpisuje się okrucieństwo względem zwierząt. To nie sentymentalizm, to stwierdzenie, że one zależą od nas, są od nas słabsze.

Chciałbym usłyszeć kiedyś od wychwalających naszą nację patryotów jakimi codziennymi zachowaniami naszego ludu, bez odwołań do "wielkich ludzi, których ludzkości daliśmy" i kogo to nie broniliśmy w historii przed dziczą (ze wschodu, zachodu i zza morza), jak na prostych przykładach wyjaśnić te nasze istniejące dziś rzekomo cywilizacyjne walory.
-
2011/02/06 02:51:35
Irytujące jest to korzystanie z "third party", choć to wcale nie znaczy "trzecia partia"...

[Ja - andsol - wyjaśniam sens tej uwagi tichego; tekst pojawia się za moim pośrednictwem, Blox blokuje jego CAŁĄ olbrzymią sieć ze Stanów.]

Blox zablokował moje komentowanie, i to kolejny dowód debilizmu, w którym miliony musza żyć. Gdyby nie andsol, to bym won wyrzucił ten cały blox na śmietnik mojej uwagi. Dwakroć się zwracałem - efekt 0 (zero).

Diagnoza niezadowolenia jest prosta. Aspiracje rosną szybciej niż ich realizacja. Gdy granice się otwarły, lud zaczął podróżować, i patrzeć, i widzieć - jak może być, jak mogłoby być.

mamula napisał:

" Elity i WADZA nie maja czasy na takie glupoty Zajmuja sie zwalczaniem antypolskosci Grossa. No i wymyslaniem co by to jeszcze nazwac imieniem naszego Wielkiego Prezydenta"

Otoż, ani elity, ani władza tym się nie zajmują. Nie tym się zajmuje władza, wręcz czym przeciwnym. Ci, co by to mogli robić, nie mają władzy, ani nie są elitami, bo elitarność - pod pieczą władzy - jest zazdrosna.

Z jednym się zgadzam z mamulą - choć kolejna wizyta w Polsce potwierdza gradient dodatni - jest on zbyt powolny. Powrót do Polski jest kłopotem dla tych, co nie marzą o aspirowaniu, tylko chcą po prostu żyć, jak człowiek.
-
2011/02/06 03:12:51
"Mucha jest z PO"

Fakt. Pomylilo mi sie - PiS zazadal jej ukarania

"a ta niemożność kupienia biletów, jeśli można prosić o szerszą wypowiedź?"

Do niedawna nie bylo automatow biletowych. Wiec biletow kupic sie nei dalo gdy kiosk byl zamkniety. Teraz automaty biletowe sa, co nei zanczy ze zawsze da sie kupic bilet. Bo automat nei dziala, nie moze wydac reszty, bilety sie skonczyly itede.

Za PRLu byl slynny, nierozwiazywalny problem sznurka do snopowiazalek. Wspolczesnym jego odpowiednikiem jest sprawa biletow w Warszawie.

Andsol - nei odpowiadam bo VPN mi cos siada, a pisac moge tylko z komputera pracowego
-
2011/02/06 08:22:43
niedziela za oknem deszcz przegladam ulubione i Przyjazne (sercu ) blogi, a tu u Ciebie zaproszenie do........ nie nie opisze naszej rodzinnej traumy ze szczecinskiego szpitala, ale jedno tylko, jak juz dotarlismy ze skarga do administracji to KLUCZOWYM pytaniem bylo
"Czy bedziemy do sadu szpital skarzyc?" NIE, powiedziala zona, my wyjedziemy a WY tutaj zostaniecie z tym brakiem szacunku do chorego i jego cierpien, brakiem empatii spolecznej, i to jest wieksza kara niz wloczenie po sadach.

jak to bylo - nie czyn drugiemu...........?
-
Gość: Throgh, afqd39.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/06 10:52:08
Szkoda, @rysberlin, szkoda, że nie skarżyliście- Wy wyjechaliście, a z nimi, którzy poczuli się znowu niestety bezkarni, zostali chorzy i cierpiący. Bo czy naprawdę wierzysz w to, że pozbawieni empatii nagle ją poczują? Pod wpływem Twojego machnięcia ręką na ich, niech będzie, "tumiwisizm" wstrząsną nimi wyrzuty sumienia i będą czuwać przy umierających zaniedbując rodzinę i 6 innych etatów?
Ech, żyć tutaj-bezcenne....
-
2011/02/06 12:53:29
Rysiu, jakbym słyszał Japończyka wyjaśniającego memu przyjacielowi jak wygląda pojęcie piekła w religii Zen. Nie ma tego - wyjaśniał - a człowiek, który spowodował zło pozostaje ze świadomością tego na zawsze i to jest właśnie jego zapłata za czyny.
-
2011/02/06 13:07:01
Gdy myślimy o krzywdzie słabszych, naturalnie staje przed oczami traktowanie chorego w przychodniach zdrowia, szukającego pożyczki w banku, wdowę, z której pazerny ksiądz wyciska na taksówkę i wymamrotanie paru słów jej ostatni grosz. Tu efekty są szybkie i jasno widziane przez otoczenie. Ale jest i inny typ ohydnej przemocy, której skutki są tragiczne dla społeczeństwa, ale ujawniają się po latach. Jak raz drakaina pisze o tym. Ludzie, którzy nic nie mają do przekazania dzieciom, nie lubią i nie rozumieją dzieci, nie lubią i nie rozumieją przedmiotu, który źle studiowali przez lata, rozkładają swe dupska na nauczycielskim krześle i nie ma takiej cholery, która ich stamtąd przegna. Jeśli związki zawodowe zawsze mają swoją nieco niespołeczną stronę, związek zawodowy nauczycieli ma niewiele oprócz tego.
-
2011/02/06 15:08:49
Jak wiadomo lekarz pierwszego kontaktu pracuje w Polsce na "własną rzecz", czyli jest po sprywatyzowniu. Pacjentka lat 83 z podłą emeryturą, gdy się do tego lekarza udaje (choruje na cukrzycę), uważa za konieczne do kieszonki tegoż włożyć 20 zł, by nie narazić się na nonszalancję. On się na napiwek (?) godzi, bo widać uważa jak ona.
-
2011/02/06 22:58:36
Ładnych parę lat temu słyszałem gdzieś lub czytałem w prasie skargę naprawdę ubogiej emerytki ze starego portfela, która dostawała zaledwie kilkaset złotych emerytury, że listonosz sam zabierał jej kilka złotych za przyniesienie - po prostu bez pytania odejmował i chował do kieszeni. W końcu gdzieś się użaliła, bo te kilka złotych to dla niej były dwa bochenki chleba, i faceta pogonili. Jak sobie człowiek wyobrazi scenę tego bezczelnego złodziejstwa, to aż się gotuje w środku.
-
2011/02/07 16:47:05
Wierze ze listonosz odejmowal, nie wierze ze "pogonili"
-
2011/02/08 19:39:10
Na działce w Podzałukach (woj. podlaskie) rosła brzózka-samosiejka. Pewnego dnia drzewko zniknęło. Kto je ściął, nie wiadomo. Wójt doszedł jednak do wniosku, że gdzie drwa rąbią, wióry lecieć muszą. Padło na 86-letnią właścicielkę działki, na której brzoza rosła: staruszka musi zapłacić cztery tysiące złotych grzywny.
..
Po pierwsze od dawna jakiegokolwiek ewentualnego narzędzia zbrodni nie miała. - Ja wcale ni piły, ni siekiery nie mam. Nic ja nie mam - mówi staruszka.

Poza tym od 17 lat, czyli od śmierci swojego męża, nie wychodzi dalej niż poza granice swojego podwórka. Nie pozwala jej na to zaawansowana osteoporoza. Nigdy nie widziała też pechowej brzozy. Co więcej, nie miała pojęcia o jej istnieniu. Musi jednak płacić za jej ścięcie.
..
Na słowa reportera TVN24, że nakładając karę na starą, schorowaną i biedną kobietę, postąpił bezdusznie, wójt odparł: - Pan mówi o bezdusznym prawie, które jest jedno w tym przypadku. Prawo traktuje się tak, żeby postępować zgodnie z przepisami.
...
www.tvn24.pl/-1,1692053,0,1,ktos-scial-brzozke-karenbspzaplaci-staruszka,wiadomosc.html

Przyjemnie czuc sie Polakiem....
-
2011/02/09 00:20:45
Chyba coś w glebie jest nie tak i władze rosną krzywo...
-
Gość: rysberlin, 194.64.224.3*
2011/02/09 07:21:03
biednym, chorym, niedoimformowanym, zastraszonym, cichym............. prawo w oczy wieje