S³owa w ordynku. S³owa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja s³ów w stali i w wodzie. Odbicia s³owne i zwidy. £ad i g³adko¶æ. Spazmy i erupcje. Koj±cy wp³yw soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówi±c. Ostatnie s³owo. Na pocz±tku by³ skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Roberto Landell de Moura

To Brazylijczycy nie tylko chc± odebraæ pierwszeñstwo w lotach braciom Wright tym swoim baronem Santos Dumont, ale w dodatku wystawiaj± i Marconiemu konkurenta w walce o pierwszeñstwo? Jak gdyby nie wystarczali w tej konkurencji Nikola Tesla i Aleksander Popow. Kto to i na jakiej podstawie wciska siê tam, by wysiudaæ w³oskiego noblistê?

Wstêpne zastrze¿enie. Gdy po przybyciu do Brazylii us³ysza³em kto zdaniem tubylców by³ pierwszym lotnikiem na ¶wiecie, delikatnie u¶miecha³em siê i schodzi³em na inny temat. Dzi¶ nie jestem taki pewien jak to tam by³o, obawiam siê, ¿e bezstronne rozwa¿enie wszelkich dostêpnych ¼róde³ i dowodów nie jest szczególnie w cenie.

Sprawa ksiêdza Roberto Landell de Moura (to po ¶rodku od jego angielskiej matki) jest jeszcze bardziej skomplikowana, dowody nieudokumentowane piecz±tkami czy patentami – mo¿e nie warto stawiaæ swoich ¿etonów na tej opcji, ale warto us³yszeæ, ¿e wiele osób jest przekonanych, ¿e to w São Paulo w latach 1892 do 1894 przeprowadza³ on swoje transmisje bezprzewodowe g³osu na odleg³o¶æ 8 km. Czyli nieco wcze¶niej ni¿ Marconi.

Tê zachêtê wysy³am sam do siebie, zamawiaj±c ksi±¿ki o nim, bo wydaje siê, ¿e bardzo niebanalna to by³a postaæ. Je¶li choæ czê¶æ przypisywanych mu eksperymentów wykona³ w dzieciñstwie, to z pewno¶ci± by³ genialnym dzieckiem. Urodzony w 1861 roku, jako siedemnastolatek pojecha³ do Rzymu, by tam studiowaæ równocze¶nie teologiê i nauki ¶cis³e. I próbowa³ zjednoczyæ swe zainteresowania przedstawiaj±c teoriê jedno¶ci si³ fizycznych i harmonii uniwersu. Ale by³o tam wiêcej fizyki ni¿ czystej filozofii.

Wy¶wiêcony na ksiêdza, szuka³ w Ko¶ciele wsparcia moralnego i materialnego dla swoich eksperymentów, które dzi¶ nazwaliby¶my telekomunikacyjnymi. Spotka³ siê z odmow±. Robi³ sam co móg³, pewn± ilo¶æ patentów zarejestrowa³ tak w Brazylii jak i w Stanach Zjednoczonych, ale nie tylko choroba, która tam go dopad³a, hamowa³a wprowadzanie w ¿ycie jego idei. Ko¶ció³ przykazywa³ wycofanie siê z dziwnych niereligijnych dzia³añ, pó³nocnoamerykañskie firmy zgadza³y siê na wy³o¿enie funduszy na eksperymenty je¶li by odsprzeda³ autorstwo pomys³ów – a po powrocie do Brazylii nie umia³ wybraæ stosownego tonu w rozmowie z w³adzami. Gdy sz³o o wyja¶nienie przedstawicielowi rz±du w jakiej odleg³o¶ci maj± byæ ustawione okrêty, miêdzy którymi mia³a byæ nawi±zana komunikacja radiowa, rzek³: „ile zechcecie” i na swoje nieszczê¶cie doda³: „w przysz³o¶ci moje aparaty bêd± mog³y nawi±zaæ po³±czenie miêdzy jakimikolwiek miejscami na Ziemi, w jakiej by nie by³y odleg³o¶ci. A pó¼niej bêd± mog³y s³u¿yæ nawet do komunikacji miêdzyplanetarnej”. Przedstawiciel poinformowa³ prezydenta, ¿e de Moura to kompletny szaleniec, który twierdzi, ¿e jego aparaty mog± byæ u¿yteczne w komunikacji z za¶wiatami.

Ale jednak Marynarka Wojenna Brazylii przeprowadzi³a eksperymenty w 1905 roku z przekazem radiowym.

Brak poparcia znosi³ spokojnie, przewiduj±c: „wkrótce inni, maj±cy wiêcej szczê¶cia wynalazcy, powtórz± moje odkrycia”. Zaj±³ siê wy³±cznie dzia³alno¶ci± religijn±, ¿y³ bardzo skromnie, pod koniec ¿ycia zosta³ pra³atem. Jego ¿ycie zakoñczy³a gru¼lica w 1928 roku. Pamiêæ jego dzia³alno¶ci naukowej zaczê³a od¿ywaæ w Brazylii dopiero w roku 1984, gdy pojawi³o siê wznowienie pierwszej po¶wiêconej mu biografii. Dorzucone po kilkunastu godzinach: ju¿ w tej chwili, po dniu spêdzonym na czytankach i s³uchankach widzê, ¿e to nie taka prosta sprawa, ale wrócê do tej postaci gdy 1) dostanê zamówione materia³y, 2) przeczytam je, 3) zrozumiem to, co przeczytam.

Dzi¶, ze swoim przes³aniem o braku konfliktu miêdzy badaniami naukowymi a oddaniem religii, mia³by ³atwiejsze ¿ycie. Z drugiej strony, podobne pomys³y jeszcze wcze¶niej mog³yby je znacznie skróciæ. No wiêc w swojej epoce jako¶ ¿y³, ale uznawany w ko³ach religijnych za odmianê czarownika, a przez rz±dz±cych – za wariata.

sobota, 22 stycznia 2011, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/01/22 07:28:57
To ciekawy problem ostro¶ci kryteriów uznania jakich¶ dzia³añ czy idei za pocz±tek czegokolwiek. Patent? Opublikowanie podstawowej dokumentacji technicznej? Publiczna prezentacja dzia³ania? Kluczowe dla wynalazku odkrycie? Przypominaj± siê rasskazy o russkom pierwienstwie, choæ te akurat by³y drwin±.

Nie pamiêtam ju¿ gdzie to czyta³em, ale chyba u jednego z rosyjskich autorów (So³¿enicyn?) - autentyczna ponoæ historyjka z pocz±tku lat 50., gdy w Zwi±zku Radzieckim szala³a akurat kolejna fala urzêdowego antysemityzmu.

Otó¿ na jakiej¶ wy¿szej uczelni m³ody cz³owiek broni³ pracê doktorsk± z fizyki i wielokrotnie powo³ywa³ siê na autora o nazwisku Odnokamuszkin. W koñcu, po udanej obronie, jeden z egzaminatorów wzi±³ doktoranta na stronê i pyta, co to za Odnokamuszkin, bo takiego rosyjskiego fizyka to on nie zna. No i okaza³o siê, ¿e biedny doktorant, nie mog±c z jednej strony powo³aæ siê na "¿ydowskiego" fizyka, a z drugiej zignorowaæ jego dorobku naukowego, przerobi³ dora¼nie Einsteina na Odnokamuszkina. :-)
-
2011/01/22 09:19:24
A propos wspomnianych przez przedkomciatora rasskazow o russkom pierwienstwie. W sprawie wynlezienia ¿arówki przez d³ugie lata obowi±zywa³a za Bugiem wersja, ¿e - co prawda - pierwsz± ¿arówkê w ogóle wynalaz³ £odygin, ale Edison wynalaz³ pierwsz± ¿arówkê, która dzia³a³a. Jakby siê zastanowiæ, to szczera prawda

A propos le petit Santos: my¶my zawsze w niego wierzyli, Andrzeju, w szczególno¶ci Dorota.
-
2011/01/22 10:06:23
@Babilas - to przypomina siê kolejna anegdota: w Rosji ju¿ za Piotra Wielkiego by³ telegraf bez drutu. A jak do tego doszli? Nie znale¼li ¿adnego drutu z tego okresu :-)
-
2011/01/22 10:30:29
Z nieco innej beczki, ale w klimatach brazylijskich:
strefatajemnic.onet.pl/ufo/horror-w-varginhi,1,4104761,artykul.html
By³ kiedy¶ nawet film o tej historii.
-
2011/01/22 14:44:46
Michale, gdy Brazylijczycy przyjmuj± wersjê daj±c± pierwszeñstwo Santosowi Dumont, zawsze pozostaje cieñ podejrzenia, ¿e czêste w¶ród Brazylijczyków nastawienia anty-Stanowe oraz ufanismo czyli patriotyzm doprowadzony do absurdu, mog³y wp³yn±æ na wybór ¼róde³ i sposób analizowania argumentów. Ale Was, Polaków bez kompleksów mocarstwowych a ze ¶wietn± znajomo¶ci± kultury anglosaskiej trudno o to podejrzewaæ i tutejszy Minister Lotnictwa powinien przyznaæ Wam pozycjê Obroñców Brazylijskiej Racji.

Pawle, segodnia mnogo filmow, jest nawet film o wybijaniu przez KGB tych, co prze¿yli katastrofê tutki. Ale loty nad Varginh± wróci³y w prasie ufo-logicznej nieca³e dwa tygodnie temu, nowe ufy pojawi³y siê tam znowu 9 stycznia (OVNI - Objeto voador não identificado), tylko po tygodniu zamiast z³apaæ takie ufi±tko za kark opisano to w sposób racjonalny: 9 stycznia by³ w São Gonçalo, bliziutko Rio de Janeiro, festiwal balonów ekologicznych, bez ognia. To do Varginhi 416 km, ale prze¶ledzono ich lot a¿ do tej miejscowo¶ci.
-
2011/01/22 15:10:45
O, widzê, ¿e w Wikipedii jest nawet wie¿a ci¶nieñ z Varginhi jako pomnik tego ufo, którego nie by³o. Pod koniec artyku³u wyja¶nienie, ¿e na terenie, gdzie ufo widzianym z ufi±tkiem by³o, ¿y³ z rodzin± Mudinho, Niemy, cz³owiek umys³owo upo¶ledzony, maj±cy zwyczaj prawie na czworakach zbieraæ co¶ na ziemie. I tego dnia pada³o i by³ on ub³ocony i kogo¶ widaæ bardzo wystraszy³. Ale lalki w formie ufi±tka sprzedaje siê dobrze do dzisiaj.
-
2011/01/22 18:23:02
W³a¶nie zastanowi³o mnie, dlaczego ta historia z Varginha pojawi³a siê dzi¶ na najbardziej eksponowanym miejscu w Onecie. No to ju¿ wiem.
-
2011/01/23 00:48:24
Sprawdzam czy z tego IP tez mnie uwali
-
2011/01/23 01:10:58
Nie uwalil.

Otoz, jako elektronik z wyksztalcenia na starosc interesujacy sie historia, rzucilem sie na owa wiadomosc. Poszukalem patentow, co nei jest trudne. Mozna isc do Urzedu patentowego, ale latwiej sciagnac patenty stad:

www.landelldemoura.com.br/artigos/what-father-landell-de-moura-used-to-do-in-is-pare-ime.pdf

Otoz, po dojkadniejszej analizie pierwszego z nich, wydaje mi sie watpliwe aby ow gadget mogl dzialac. Sklada sie on z normalnego nadajnika Hertza czy Marconiego w postaci cewki Rhumcorffa; ow Hertz czy Marconi w obwodzie pierwotnym cewki umiescili klucz telegraficzny. Gdy klucz byl nacisniety, cewka generowala iskre, a wraz z iskra fale elektromagnetyczna o dosyc szerokim spektrum. Pan de Moura w miejscu klucza proponuje umeiscic pzrerywacz zasilany z mikrofonu - obwod pierwotny cewki bedzie przewywany "w takt" sygnalow otrzymywanych z mikrofonu.

Ide jest wielka, ale watpliwa. Po pierwsze, moc sygnalu z mikrofonu jest bardzo mala i nei wydaje mi sie aby byla wystarczajaca zeby poruszyc przerwyacz dostatecznie masywny aby mogll funkcjonowac w obwodzie pierwotnym cewki. Po drugie, aby glos mogl byc transmitowany, potzeba przesylac pasmo minimum 1000 Hz (drgan na sekunde). Owszem, mozna element mechaniczny poruszac z taka czestotliwoscia, ale amplituda tych ruchow bedzie minimalna, na pewno nei wystarczajaca do funkcjonowana owego pzredmiotu jako przerywacza. Po tzrecie, dezwladnosc cewki jako takiej jest dosyc duza ze wzgledu na duza indukcyjnosc obwodu wtornego. Po wlaczeniu napiecia do obwodu pierwotnego, cewka potzrebuje pewnego czasu zeby zaczac wytwarzac iskre, i jest to czas w porownaniu z 1000 Hz dosyc duzy. Po czwarte, nei widze nigdzie odbiornika ktory by owe sygnaly przetworzyl na dzwiek.

W sumie, idea jest znakomita, ale nei wydaje mi sie aby w owych czasach byla mozliwa do realizacji. Podobny koncept jest uzywany obecna jako "modulacja delta" i pokrewne i stosowany jest przy kodowaniu dzwieku do posatci cyfrowej.

Neizaleznei od wszystkiego, te patenty sa godne studiowania, i sadze ze ktos, gdzies powinien je studiowac, a jak wynika z cytowanego wyzej artykulu, juz studiuje. Sa na tyle interesujace ze mnie tez wciagnely :)

Nieatpliwie, de Moura wykazal blysk geniuszu i szkoda ze nei znalazl poparcia. Wydaje mi sie jednak, ze jego wynalazki wyprzedzily czas i mozliwosci owczesnej techniki

P.S. Nie mam zdania na temat pozostalych patenow - potzrebuje troche wolnego czasu zeby je pzrestudiowac
-
2011/01/23 01:26:02
Mnie te¿ natychmiast wci±gn±³ de Moura i te¿ jednego jestem pewien, opatentowane czy nie, ale niektóre jego idee na pewno s± wielkie, ale nie funkcjonalne. Egzorcyzmy, na ten przyk³ad :)

Nawiasem, jak to Ty robisz, ¿e bêd±c m³odszy ode mnie ju¿ jeste¶ "na staro¶æ", a ja (my¶lê) jeszcze nie?

Aha, co¶ tam jednak dzia³a³o. I jak dotychczas zrozumia³em, u Marconiego dzia³a³o przesy³anie telegrafowego sygna³u, a u de Moura - g³osu. Wygl±da na to, ¿e dobrze to za¶wiadczone, wprawdzie nie w latach 1892-94, ale na samym pocz±tku XX wieku...
-
2011/01/23 01:48:49
Byc moze starosc to stan ducha a nie ilosci lat :)

Podsumowujac: nie wydaje mi siei zeby urzadzenie do Moura do transmisji glosu moglo dzialac, i nie zmienie zdania dopoki nei znajde zrodla powierdzajacego w sposob nei budzacy watpliwosci ze dzialalo.

Opinia Urzedu patentowego USA nei wydaje mi sie miarodajna, zwlaszcza w swietle tego jak ow Urzad dziala dzisiaj

P.S. W nadajniku de Moura brakuje jednego elementu - "obwodu rezonansoowego" ktory okresla czestotliwosc na ktorej sie nadaje. Podobny obwod neizbedny jest w odbiorniku.

Historia mowi ze pierwszy "glosowy" nadajnik majacy szanse na dzialanie opatentowal niejaki Brown w roku 1898. Bazowal on tez na nadajniku iskrowym, ale ow nadajnik mial dosyc rozbudowany owod rezonansowy ktory mial wlaczony szeregowo mikrofon weglowy, powszechnie uzywany w telefonach. Ten nadajnik, w odroznieniu od nadajnika de Moura, nei zawiera zadnych czesci mechanicznych. Pierwsza udana transmisje glosu na duza odleglosc (kilometr :) pzreprowadzil Fessenden w roku 1900, mniej wiecej w oparciu o koncept Browna. ta data jest oficjalnie uznana za oficjalny poczatek "radio telephony".

Co w niczym nie umniejsza zaslug Pana de Moura.
-
2011/01/23 02:31:16
"1) dostanê zamówione materia³y, 2) przeczytam je, 3) zrozumiem to, co przeczytam. "

Co to za materialy?
-
2011/01/23 02:53:13
Biografia de Moury napisana przez niejakiego Ernani Fornari - przypuszczam, ¿e pierwsze wydanie jest z lat 30tych, wiêc tam na rewelacje nie liczê. Materia³y zlinkowane w www.mlm.landelldemoura.qsl.br/ , choæ my¶lê, ¿e to raczej dekoracyjne jak te skany kart patentowych tam pokazanych - mo¿e podlinkowany film co¶ ciekawego a konkretnego poka¿e - ale najbardziej liczê na ksi±¿kê tego pana Hamiltona Almeidy, o której Ci napisa³em na prive'a, ¿e by³o wydanie niemieckie - ale to pierwszej ksi±¿ki, a by³y trzy, zamówi³em ostatni±, wydan± w 2006: Padre Landell de Moura: Heroi sem Glória.
-
2011/01/23 04:57:41
" W sprawie wynlezienia ¿arówki przez d³ugie lata obowi±zywa³a za Bugiem wersja, ¿e - co prawda - pierwsz± ¿arówkê w ogóle wynalaz³ £odygin, ale Edison wynalaz³ pierwsz± ¿arówkê, która dzia³a³a. Jakby siê zastanowiæ, to szczera prawda"

Jezeli to ma byc dowcip, to taki sobie. rzeczywiscie, byl Lodygin, i rzeczywiscie wynalazl zarowke. Ale tez nie jako pierwszy. Zarowka Lodygina dzialala znakomicie i byla lepsza od zarowki Edisona bo miala wlokno z tunstenu, materialu ktorego uzywa sie dzisiaj. I swiecila lepiej i dluzej. Neistety, nei wytzrymaal ekonomicznie - w owych czasach cena tungstenu byla taka ze zarowki byly za drogie.

Edison tez nei wynalazl zarowki. Edison zreszta malo co wynalazl sam. Kradl pomysy na lewo i na parwo, a wiekszosc jego genialnych idei nigdy nie dala wcielic sei w zycie (metalurgia na przyklad).

Jakos jest wsrod neiktorych osob opinia ze Rosjanie chodzili w lapciach i nigdy niczego nigdy sami nei wynalezli. Blad.

Tu jest moaj recenzja do ksaizki "Between Human and Machine: Feedback, Control, and Computing before Cybernetics"(Johns Hopkins Studies in the History of Technology), David A. Mindell, na amazonie:

"Quite interesting book, but should have a subtitle: "US Army and US industry perspective". Book concentrates almost exclusively on military applications, mostly gyroscopes, autopilots and fire controllers, designed and made in the USA for US Army. It looks like nothing was happening in the area of automatic control and computing in other places of the world.

It would be good to inform the author that "Shannon Theorem" is elsewhere known as "Kotelnikov-Shannon Theorem", and it would be good to recommed him a book like "Theory of Oscillations" by Andronov, Vitt and Khaikin published by Dover in 1966. This book is reprit of a book published in Soviet Union in 1937. Book is in large part about feedback in nonlinear control systems and describes methods of analysis that are currently used."

W nowoztnych czasach tez dali achodowi w d... Biorac tylko z mojej dziedziny, "Zasada Maksimum" bedaca podstawa nowoczesnej teorii sterowania zostala wymyslona przez niejakiego Pontriagina. Podobnie inne rzeczy ktorych braky czasu nie wymienie
-
Go¶æ: fghj, gti2.internetdsl.tpnet.pl
2011/01/23 12:33:13
Jest nawet na podobny temat prawo naukawe oczywi¶cie odkryte przez kogo¶ innego ni¿ Stiglera (pewnie przez bardzo wielu ludzi) po którym zosta³o nazwane. W najprostszej postaci brzmi ono tak: "No scientific discovery is named after its original discoverer."
@mamula66
Ten metal zdaje siê wolfram nazywa po naszemu.