Słowa w ordynku. Słowa w ataku i w obronie. Pomieszane. Refrakcja słów w stali i w wodzie. Odbicia słowne i zwidy. Ład i gładkość. Spazmy i erupcje. Kojący wpływ soku z passion fruit. Od rzeczy i do rzeczy. Krótko mówiąc. Ostatnie słowo. Na początku był skowyt.
Blog > Komentarze do wpisu
Podpalanie Kraju to nienowy pomysł

Na pierwszy rzut oka do Wikipedii, taka to zacna postać: kapelan wojskowy, promował harcerstwo, projektował krzyż harcerski – a tu za poglądy polityczne tak nieprzyjemne oskarżenia:

Był przeciwny wyborowi Gabriela Narutowicza na prezydenta RP, występował przeciwko niemu w prasie i przemówieniach publicznych. Atakował prezydenta jako wybranego „głosami niepolskimi” i – podobnie jak w całej swojej publicystyce politycznej – uciekał się do haseł radykalnie antysemickich. Po zamordowaniu prezydenta Narutowicza był – obok m.in. gen. Hallera – osobą oskarżaną przez przeciwników endecji o podżeganie do zbrodni.

Ach, ci przeciwnicy endecji. Zapewne proto-komuniści. Ale co tak dokładnie ten ksiądz powiedział?

Znowu zacytuję fragment książki Ronalda Modrasa, nie tak obszerny jak bym chciał, ale wystarczający, by rozumieć nie tylko jednego chorego księdza ale chore społeczeństwo. Przepisane urywki są wyjęte ze str.46-52.

[...] stosunki między Polakami a Żydami w czasie zaborów można określić jako „stosunkowo dobre”. Tak było przynajmniej do 1912 roku. Właśnie wtedy ruch narodowo-demokratyczny Romana Dmowskiego uczynił z antysemityzmu i bojkotu żydowskich sklepów część programu wyzwolenia Polski. [...] Ten czołowy ideolog i współzałożyciel ruchu Narodowej Demokracji jest uważany za ojca polskiego nacjonalistycznego antysemityzmu. Głęboka niechęć, jaką odczuwali do siebie Piłsudski i Dmowski, nie była jedynie kwestią osobistej rywalizacji. Ucieleśniali oni przeciwstawne wizje polskiej tożsamości. Kontrowersje dotyczące „kwestii żydowskiej” w międzywojennej Polsce były częścią debaty na temat Polski jako takiej. Czy Polska powinna być pluralistyczną federacją narodów z polską większością na czele, nowoczesną wersją dawnej Rzeczypospolitej, jak chciał Piłsudski? Czy też powinna być, jak utrzymywał Dmowski, unitarnym państwem narodowym, w którym wszystkie mniejszości należy spolonizować bądź zmusić do emigracji? Żydzi byli oczywiście kluczem w tej dyskusji. Oficjalna polityka miała w końcu zawierać elementy obu proponowanych rozwiązań, lecz w epoce ogarniętej szałem nacjonalizmów pluralistyczne rozwiązanie było wyraźnie mniej popularne. Politykę polską w okresie międzywojennym zdominowało raczej myślenie Dmowskiego niż Piłsudskiego.

[...] większość zwolenników ruchu rekrutowała się z gwałtownie rosnącej pracującej klasy średniej. Dmowski poszedł za przykładem działań podejmowanych w trzynastowiecznej Anglii i dziewiętnastowiecznej Francji. Przekonał nową polską miejską klasę średnią, że Żydzi stanowią największą przeszkodę na drodze do realizacji jej społecznych i ekonomicznych aspiracji.

Warszawscy Żydzi nie widzieli powodu, dla którego mieliby wybierać przedstawiciela Narodowej Demokracji do rosyjskiej Dumy w 1912 roku. W rezultacie ich solidarnego stanowiska kandydat endecji przegrał z członkiem Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS). Od tego momentu bojkot żydowskich sklepów stał się centralną częścią programu Narodowej Demokracji. Endecja stała się nie tylko programowo, ale wręcz obsesyjnie antysemicka. Przekonany o tym, że polskich i żydowskich interesów nie da się pogodzić, Dmowski postrzegał ludność żydowską w Polsce jako jej podstawowy problem społeczny. Jeśli Piłsudski sądził, że największym zagrożeniem dla Polski są jej zewnętrzni wrogowie, Dmowski koncentrował się na Żydach, w których dopatrywał się wrogów wewnętrznych. [...] udało mu się przekształcić zadawnioną niechęć wynikającą z kulturowych i religijnych różnic w program polityczny, a od połowy lat trzydziestych XX wieku, w masowy ruch narodowy. [...]

Piłsudski postanowił nie kandydować na urząd prezydenta w nowej Rzeczpospolitej. Konstytucja z 1921 roku, skrojona przez endeków z myślą Piłsudskim, pozbawiła ten urząd jakiejkolwiek realnej władzy. W 1922 roku narodowi demokraci wystawili jako swego kandydata na prezydenta największego właściciela ziemskiego w kraju. Koalicja socjalistów, chłopów i mniejszości narodowych pokonała ich i przeforsowała wybór Gabriela Narutowicza na pierwszego prezydenta Polski. Narodowa Demokracja uznała za skandal, że o wyborze prezydenta zadecydowały głosy mniejszości narodowych, zwłaszcza przedstawicieli partii żydowskich. Ksiądz Kazimierz Lutosławski, poseł na sejm z ramienia endecji, pytał w narodowo-demokratycznej gazecie: „Jak Żydzi śmieją narzucać nam prezydenta?” Kilka dni po zaprzysiężeniu, Narutowicz zginął w zamachu z rąk nacjonalistycznego fanatyka.

A tak w ogóle, słodki musiał być to ptyś. Zlepek Macierewicza i Terlikowskiego. Jeszcze raz cytat z Wikipedii:

Deklarował swój sprzeciw wobec polityki Piłsudskiego. Zaraz po bitwie warszawskiej oskarżył Piłsudskiego na łamach „Myśli Narodowej” o zdradę. Według niego cała wcześniejsza działalność legionowa miała służyć nie niepodległości, lecz wykrwawieniu młodzieży polskiej.

Rzecz oczywiście nie w tym, że był sobie jakiś wariat-teoretyk, ale w konsekwencjach gdy coś takiego dociera do uszu niedouczonych wariatów-praktyków.

poniedziałek, 17 stycznia 2011, andsol-br
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/01/17 14:09:08
O, czyli to nie tylko mnie się wydaje, że jesteśmy świadkami coraz bardziej uporczywych prób podpalenia kraju...
-
2011/01/17 14:20:07
Wiesz, broniłem się przed wymówieniem słowa faszyzm na początku rządu premiera Jarosława Kaczyńskiego i przy pierwszych poczynaniach ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, bo to tyle skojarzeń... Ale ich pogłębiająca się nieodpowiedzialność opiera się właśnie na wątpliwościach takich jak ja czy nasuwające się słowa są adekwatne.
-
2011/01/17 16:26:47
Jak już o faszyzmie mowa... Nie chce mi się jeszcze raz pisać tego, co już kiedyś napisałem, więc tylko zlinkuję:
www.blog-bobika.eu/?p=323#comment-49604
Podkreślam, że ja nie wyciągałem żadnych kategorycznych wniosków, tak sobie tylko teoretycznie porozważałem. A że teoria czasem bezczelnie włazi w buty praktyki i zaczyna w nich wycinać hołubce, to już nie moja wina...
-
2011/01/17 18:16:03
Bobiku, bardzo dziękuję za ten wiersz - naprawdę się wzruszyłem, choć staremu koniowi pod naporem cynizmu o wzruszenia coraz trudniej.
-
2011/01/17 19:44:59
Pawle, w rozmowie z Bobikiem sprawdź najpierw czy możesz występować jako Stary Koń, bo tam już jest niesamowity zwierzyniec, na pewno jest tam Koń fiskaty i wiele innych ssaków; ale wydaje mi się, że jeszcze nie ma Leniwca, Jeżozwierza i Tapira.
-
2011/01/17 20:10:49
W domu ojca wszelkiego stworzenia jest mieszkań wiele :-)
-
2011/01/18 00:26:33
No i teraz ja się wzruszyłem, że Stary Koń się wzruszył...
Jak tak dalej pójdzie, może nawet wzruszymy z posad bryłę świata. :-)
-
2011/01/18 04:42:36
Z bolącym stawem barkowym to już nawet Nasza Szkapa albo i jaki Łysek z pokładu Idy.