|
Blog > Komentarze do wpisu
Nieprosty prosty kąt
Jeśli Roman mówi, że ma kłopoty z moim
wyjaśnieniem, to oczywiście wina jest moja i muszę spróbować jeszcze raz. Za
chwilkę, najpierw powiem w czym rzecz.
Z tym kątem prostym nigdy nie było lekko, to nie przypadek, że w
10tej definicji Euklides wykręca się, że kąt prosty to taki, jeśli dwa
sąsiednie są równe (no i upchnął kłopot w kąt równości) a na dobitkę
w 4tym postulacie dorzuca, że wszystkie kąty proste są równe. I na ogół
udajemy, że wszystko jest jasne i proste – i dopiero na przyzwoicie
poprowadzonym wykładzie algebry liniowej okazuje się, że są tam różne takie
klocki i trzeba wprowadzić nie tak znowu elementarne pojęcie iloczynu
wewnętrznego, żeby nauczyć się montować kąty, a w szczególności proste.
I dlatego należą się wyrazy uznania i szacunku każdemu, kto zauważy, że
tam jest coś do przemyślenia – no i właśnie ta refleksja
zawitała u Romana w jego wczorajszym blogu.
Z opowiedzeniem o co tu chodzi (nieprzesadnie technicznie, ale bez opowiadania bajek o fasolkach, ulubionej potrawie dydaktyków od matematyki) zbieram się od dawna – tak naprawdę trzeba wyjaśnić do czego służy ten przedmiot. Jak ktoś pisze, że idzie o macierze i wyznaczniki to ma rację, tak jak ma rację człowiek, co mówi, że w weterynarii chodzi o typ uprzęży konia, która jest mu najmilsza. Żeby opowiedzieć to nieco sensowniej, będzie nieco roboty (po to, żeby roboty nie miał czytelnik). A dziś chcę tylko na
jednym przykładzie wyjaśnić jak zręcznie, szybko i prosto można popsuć
intuicje prostego kąta tak, że większość osób przy tym szlag trafi.
Przedtem przypomnę, że w świecie używają dwóch terminów, mówią o liniach
ortogonalnych albo perpendykularnych. Pierwszy jest z greki i
znaczy z prostym kątem, drugi z łaciny i znaczy wedle wahadła.
Nieruchomego, rzecz jasna, czyli wskazującego ku środkowi Ziemi.
A ten środek to cieplutka gęsta wirująca magma i gdyby z sobie znanych
przyczyn zmieniła swoje w Ziemi położenie (czyli gdyby środek
ciężkości przestał być środkiem geometrycznym kuli) to sprawa kątów prostych
troszkę by się pokićkała. Wyobraźmy sobie, że Siła Wyższa przyciągnęła ten
metalowy środek Ziemi o tysiąc kilometrów w stronę Watykanu – i
przyjrzyjmy się jak będą wyglądały po takiej wędrówce kąty proste w paru
miejscach na powierzchi Ziemi. Na niebiesko jest linia horyzontu, złocisty
odcinek ze strzałką pokazuje jak w każdym z tym miejsc stoi się
„prosto”. Przed pójściem jądra Ziemi na wycieczkę wygląda to tak:
a po zmianie położenia w Watykanie nie odczują żadnej różnicy, ale w innych
miejscach będzie nieco zamieszania z „perpendykularnością”.
Kto wie, może jeszcze w grudniu dopiszę resztę, przecież to miesiąc prostych i sympatycznych bajek. środa, 08 grudnia 2010, andsol-br
TrackBack
Komentarze
roman_j
2010/12/08 08:43:49
To jednak dobrze to sobie wyobraziłem, tylko zabrakło mi do szczęścia wtedy jeszcze tej drobnej uwagi o perper... czyli o wahadle. No i jeszcze była wzmianka o jakichś rotacjach, co mi już w ogóle obraz zaciemniło. Poczułem ulgę, bo już zacząłem wątpić w swoją wyobraźnie i wiedzę z lekcji matematyki. :)
2010/12/09 05:57:22
"...i znaczy wedle wahadła"
No... znaczy - "wedle wisiorka". A jak komuś się wisior waha, to jego wina. PS. I o tym notka? 2010/12/09 16:12:44
tichy: przyznaję, trochę się wisiałem czy nie mówić o ciężarku czy wisiorku, bo przecież nie tylko w Twoim narzeczu jest pending ale i u mnie assunto pendente to sprawa nierozstrzygnięta, czyli wisząca nad człowiekiem. Ale tradycja zobowiązuje - nikt nie mówi o wisiorku Foucaulta...
Całość opowiadania... Zapewne Ty też mógłbyś je skomponować, a przynajmniej podejrzewasz jaka jest fabuła: od geometrycznej idei z opisaniem konfiguracji dwóch wektorów do macierzy formy kwadratowej dodatnio określonej droga nie jest przesadnie krótka, ale laik nie musi martwić się wszystkimi technicznymi detalami, ważnym zdaje się opowiedzenie mu, że pojęcie kątów i długości zawarte jest w takiej macierzy - albo i jeszcze dziwniejszej, z długościami ujemnymi - i to nie tylko w fizyce! Przecież piękna praca, którą zrobił ostatnio Jurek Kocik, dotycząca okręgów Apoloniusza i ciągu dalszego tej opowieści, jest właśnie związana z geometrią o sygnaturze (3,1)... Przygotowywanie się do wpisu o tym polega w zasadzie na wzięciu mego konspektu z wykładu z algebry liniowej i myśleniu: co mogę wyrzucić, żeby reszta była jeszcze z sensem ale mieściła się na 4 stronach?
Gość: Mikador, kyi66.internetdsl.tpnet.pl
2010/12/10 10:34:20
zadam bajek, bajek... przepraszam za brak polskich liter, ale ciezko sie wciska 'alt' psia lapa, rownoczesnie usilujac wygnac precz kocie pchly
merdam i sie klaniam w miedzyczasie, a dla bilu radosne hau hau |
|