|
Blog > Komentarze do wpisu
Abraham z Frondy
Ile to razy s³ysza³em o utracie naszych elit w czasie wojny jako jednej
z g³ównych przyczyn upadku obyczajów, jako¶ci i mo¿liwo¶ci w powojennej
Polsce... Dwie z najbole¶niejszych wymienianych strat to wymordowani przez
Rosjan wojskowi (co okre¶lamy jednym s³owem „Katyñ”), czê¶æ
prawie pó³milionowej masy Polaków deportowanych do Zwi±zku Radzieckiego,
oraz kilkana¶cie tysiêcy powstañców, którzy byli w¶ród oko³o 150 tysiêcy,
zabitych przez Niemców w masowych mordach przy zduszeniu powstania
warszawskiego, przynosz±cego prze¿ywaj±cym warszawiakom wygnanie z miasta.
Olbrzymie liczby, niepotrzebnie jeszcze bardziej rozdymane przez polityków
spod ró¿nych sztandarów, pomaga³y w utrwalaniu przekonania o wyj±tkowo¶ci
polskiego losu i braku osi±gniêæ, które ³atwiej stawa³y siê udzia³em
innych europejskich spo³eczeñstw. Zastanawia, ¿e choæ jest powszechnie znana
o wiele straszniejsza utrata ¿ycia w¶ród elit i talentów ¿ydowskich, nie
jest u¿ywany ten sam argument – mo¿e w³a¶nie dlatego, ¿e próba u¿ycia
go zmusza³aby do zastanowienia siê czemu tam skutki by³y tak odmienne i
nauka oraz kultura ¿ydowska w Izraelu i poza nim nie dozna³a upadku
porównywalnego ze zjawiskami z Polski. Ale jeste¶my od dawna impregnowani na
rozumowania zestawiaj±ce los dwóch etni wspó³¿yj±cych w dawnej
Rzeczpospolitej, wiêc by móc zastanowiæ siê nad znaczeniem argumentu o
naszej wyj±tkowej utracie elit, muszê zostawiæ na uboczu losy ¿ydowskie i
pomy¶leæ o innych europejskich nacjach. A tak¿e odsun±æ siê w czasie wstecz,
do uprzedniej Wielkiej Wojny.
W ksi±¿ce Bourbaki: a secret society of mathematicians Maurice Mashaal
pisze w trzecim rozdziale:
O ile [w ¶wiecie matematyki] panowanie Getyngi trwa³o do roku 1933 [...]
z³oty wiek matematyki we Francji skoñczy³ siê du¿o wcze¶niej. WWI i
powojenne lata wyznacza³y upadek matematyki jak i innych dziedzin nauki,
w³±cznie z fizyk±. [...] Na g³ówn± przyczynê [...] upadku wygl±da³a utrata
uczonych w WWI. W swoich Souvenirs d'apprentissage André Weil pisa³,
¿e „ju¿ w l'École Normale uderzy³y mnie straty zadane matematyce przez
WWI. Wojna stworzy³a pustkê, i nie by³o ³atwo mojemu pokoleniu oraz m³odszym
wype³niæ j±. W 1914 roku Niemcy m±drze starali siê uchroniæ swe przysz³e
naukowe elity i zdo³ali ochroniæ wielu m³odych naukowców. We Francji,
d±¿enie do równo¶ci w potrzebie po¶wiêceñ, choæ w swej zasadzie godne
pochwa³y, doprowadzi³o do zupe³nie odmiennej polityki. Pomnik dla martwych w
l'École Normale jest jednym z dowodów tych katastrofalnych
konsekwencji”. Liczby [...] s± wyraziste: prawie po³owa studentów,
którzy wst±pili do l'École Normale Supérieure miêdzy 1911 a 1914 zginê³a w
wojnie. Ogólnie, czwarta czê¶æ 331 studentów, którzy wst±pili do ENS miêdzy
1900 a 1918 nie wróci³a z pól walki.
Autor zastrzega siê, ¿e struktura francuskich instytucji i ich finansowanie
by³y równie¿ wa¿nymi czynnikami prowadz±cymi do obni¿enia jako¶ci nauki we
Francji. Ale co innego zainteresowa³o mnie od razu. Nigdy przedtem nie
s³ysza³em o niemieckich staraniach z odsuniêciem naukowców od ³atwego
giniêcia w okopach – a czy trzeba przypominaæ, ¿e w samej batalii
pod Verdun zginê³o ponad æwieræ miliona Niemców i Francuzów?
Przypomnia³em sobie
autobiografiê Roberta Gravesa Good-bye to All That gdzie pisze o tylu
swoich szlachetnych i utalentowanych kolegach, z których wielu nie wróci³o z
francuskich okopów. I pomy¶la³em, ¿e choæ mo¿e i Niemcy zachowali elity
naukowe, to nie elity intelektualne ukszta³towa³y ich pó¼niejszy los. A utrata elit by³a powszechna. I
zapewne niewielu historyków waha siê przed widzeniem WWII jako efektu
globalnego odmó¿d¿enia Europy w WWI.
Mo¿na by by³o wyobraziæ sobie, ¿e zawo³ania wysy³aj±ce na ¶mieræ ca³e
pokolenie m³odych ludzi, zosta³y raz i na zawsze skompromitowane –
ale by³oby to wyobra¿enie bez znajomo¶ci polskiej psychiki i jej mitów.
I do my¶lenia o tych smutnych sprawach sk³oni³ mnie tekst Tomasza
Terlikowskiego
sprzed paru miesiêcy,
w którym ujawnia swój syndrom Abrahama (nowo¶æ u niego, czê¶ciej wystêpuje w
roli Moj¿esza, przekazuj±cego polecenia Szefa) gdy zastanawia siê nad
osi±gniêciem pedagogicznego sukcesu:
miar± mojego sukcesu, jako wychowawcy bêdzie to, czy moje ukochane
dzieciaki bêd± potrafi³y i chcia³y, gdy nadejdzie (oby dla nich nie
nadszed³) czas próby (wielkiej lub ma³ej) zachowaæ siê tak, jak nasi
dziadkowie i pradziadkowie, którzy z broni± w rêku pokazali, co znaczy byæ
kochaj±cym wolno¶æ Polakiem.
Najbardziej mnie niepokoi, ¿e w tym skrypcie rolê Jehowy
jest on sk³onny oddaæ jakiemu¶ Rados³awowi Sikorskiemu czy Jaros³awowi
Kaczyñskiemu. Bo to takie osobisto¶ci w chwili Wykazywania Siê Patriotyzmem
mówi± kto i gdzie ma strzelaæ i jakie to po¿ytki przyniesie Ojczy¼nie.
Jest dla mnie zupe³nie oczywiste, ¿e ceniony w pewnych krêgach Frondy
publicysta nie pomy¶li nawet, ¿e przy przygotowywaniu synów do
¶mierci, cennym jest danie im takiego podk³adu moralnego, by w
potrzebie potrafili Sikorskim i Kaczyñskim powiedzieæ: „skoczcie nam na
cztery litery” i byli gotowi zostaæ za to rozstrzelani. Niestety,
potworne dylematy, powszechne w niektórych pokoleniach, nie polegaj± na
odwadze do wycelowania i strzelenia, ale na odwadze do rozwa¿enia czy
strzelanie w konkretnej sytuacji ma sens. Ale to s± oczywi¶cie zbyt delikatne
rozwa¿ania jak na owego patriotycznego wychowawcê (bo tylko hitlerowcy powinni byli my¶leæ co oni wyrabiaj± z broni±), wiêc powiem na czym
polega jego kardynalny logiczny b³±d – bo przecie¿ nie ma publicystyki
Terlikowskiego bez gwa³tów na elementarnej logice.
Otó¿ w±tek gotowo¶ci do umierania za Sprawê przewija siê przez ca³± kulturê
europejsk± (a mo¿e i przez inne, ale o tym mnie nie uczono) i wiele
g³êbokich tragedii opartych jest na tym temacie. Czyje ¿ycie wiêcej jest
warte? Jaka jest skala warto¶ci? Ile mo¿na oddaæ, by przetrwaæ nie tylko
fizycznie, ale i psychicznie? Póki s± to sytuacje konkretne, osadzone w
czasie, miejscu i wynikaj±ce z rozwoju akcji, s± to dylematy moralne. Gdy
szczegó³y zanikaj± i ich miejsce zajmuj± sztandary i inne symbole (w chwili
szczê¶cia z tkanin, a gdy ma siê pecha to ze szmat), staje siê to pod³±
gadanin±, ukrywaj±c± cele zupe³nie odmienne od ujawnianych. Walczyæ i umrzeæ
za w³asn± rodzinê? Prawie wszyscy maj± to za oczywiste. Za s±siadów? Ha! Czy
trzeba przypominaæ ksi±¿ki dokumentuj±ce tê kwestiê? Wiêc je¶li s±siedzi czy
ludzie z s±siedniej wioski nie s± dla mnie wa¿ni, czemu mia³bym umieraæ za
Jaros³awa Kaczyñskiego czy Donalda Tuska i za ich ugrupowania? Oni s± we
wszystkim bardzo mi dalecy.
Terlikowski opowiada dyrdyma³y bo nie lubi logiki, a lubi frazy, które lubiano kiedy¶, wiêc czemu by nie mia³y byæ lubiane i dzi¶. I takim glêdzeniem dotar³ do roli trybuna katolickiej Polski. Tej z okresu kontrreformacji. sobota, 04 grudnia 2010, andsol-br
TrackBack
Komentarze
2010/12/04 21:29:50
No tak, nie by³o myd³a, wiêc ka¿de zdanie smarowali¶my maciami i tak nam do dzisiaj zosta³o...
2010/12/04 22:17:19
W czasach gdy trudno jest zdradzaæ
bo trzeba by najpierw uwierzyæ ¿e dobro ojczyzny wymaga by fizyk by³ przez rok by³ ¿o³nierzem Rok - trochê wiêcej ni¿ trzysta numerów codziennych gazet Rok - wiêcej ni¿ jedna czterdziesta tego co jeszcze siê zdarzy Wymy¶li³ g³upiutk± piosenkê nad ranem, gdy le¿a³ na wznak melodiê sk±d¶ chyba pamiêta³, co¶... jakby tak Bo¿e pozwól bym potrafi³ Gdy ojczyzna mnie zawo³a Zamiast piersi wypi±æ dupê BO TA NAFTA NIE JEST MOJA 2010/12/04 22:41:04
Przed odegraniem tego na Frondzie trzeba by za³atwiæ aran¿ na organy i tr±by archanielskie.
2010/12/04 22:45:26
wlasnie wychodzimy do "AyShaa" po arabsku pizze zjesc i gdybym mial temperament, urok
osobisty i Kinderschtube pana Krasnodebskiego to uzylbym tez jego slow "gardze wami" panowie Terlikowski i podobni, niestety jestem mieczakiem, ide wiec bezpatriotycznie jesc 2010/12/04 23:38:32
@ by fizyk przez rok by³ ¿o³nierzem
Rozmowa Paw³a Tomczyka z Jackiem Staszelisem Gdy piosenka sz³a do wojska 2010/12/05 00:15:28
kwik, dziêki, przepisu na zostanie dowódc± plutonu nigdy nie zapomnê.
Go¶æ: nightwatch, ip-93-154-128-129.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2010/12/05 00:27:45
Nie ma sprawy, w pierwszym szeregu niech stan± ci co zachêcaj± innych do umierania za ojczyznê.
2010/12/05 00:59:13
"Naj¶mieszniejszy jest polski zwyczaj dumnego t³umaczenia, ¿e w Polsce brak ... (tu podstawiæ cokolwiek, co jest w cywilizacji, a u nas nima), poniewa¿ by³a II wojna ¶wiatowa i odnie¶li¶my niebywa³e straty. "
A rozbiory gdzie?... bardziej winne od II wojny 2010/12/05 01:17:15
nightwatch: je¶li pamiêtam, Graves w owej cytowanej ksi±¿ce proponuje to poprzedniemu pokoleniu - przypuszczam, ¿e wielu innym ¿o³nierzom chodzi³o to po g³owie. I te zgredy w Sztabach G³ównych przestawiaj±ce chor±giewki w grach wojennych... To jest naprawdê najwiêksza mo¿liwa pornografia (w klasycznym sensie tego s³owa).
mamula: w jakim¶ niedawno podczytywanym "chiñskim" blogu autor t³umaczy³ czemu tam nie ma monumentów po¶wiêconych cierpieniom zadanym przez Japoñczyków (kilkana¶cie milionów martwych!) -- bo nie jest godnym upamiêtniania przez wielki naród z wielotysiêczn± histori± jego najwiêkszych historycznych klêsk. Polacy nie rozumiej± po chiñsku. 2010/12/05 05:53:24
"Polacy nie rozumiej± po chiñsku"
Albo Chinczycy po polsku. tak na marginesie... Pewien znajimy Amerykanin byl w Warszawie i odwiedzil Muzeum Powstania Warszawskiego. Po powrocie opowiadal mi o tym, i gratulowal zwyciestwa Powstania. Na podstawie ogladu Muzeum wydawalo mu sie ze Powstanei zwyciezylo. Byl bardzo zdziwiony ze nie. Co prawda, Amerynanin, jak to Poalcy wiedza - glupi po prostu... Ale jakos mu nei przyszlo do glowy ze sie buduje pomnik przegranej bitwie. Ale jak ogladam coroczne jaselka to sam mam watpliwosci kto zwyciezyl. Szczegolnym obrzydzeniem napawaja mnie "rekonstrukcje" - odgrywanie przez ochotnikow wydarzen Powstania. Sprowadza to Powstanie - jakie tam ono nie bylo - sluszne czy niesluszne, do rozrywkowych jaselek dla tluszczy tinyurl.com/23ecbsd Szczegolnie zas ohydne jest jaselkowe odtwarzanie likwidacji getta, patrz www.tvp.info/informacje/ludzie/dzieci-odegraja-likwidacje-getta/2642129 Wadza dala uzasadnienie: "Naczelnik Wydzia³u Edukacji Historycznej Biura Edukacji Publicznej IPN Andrzej Zawistowski wyja¶ni³, ¿e chocia¿ w przypadku tej inscenizacji mamy do czynienia z du¿ym realizmem, to nie jest to jednak nic nowego. Ju¿ w ¶redniowieczu odbywa³y siê misteria pasyjne, odgrywane w bardzo realistyczny sposób z my¶l± o przybli¿eniu niepi¶miennym historii powiedzia³' "Misteria pasyjne" usprawiedliwiaja wszystko. Mysle jednak ze proszeczki jakies sa potrzebne 2010/12/05 06:04:02
I mo¿e dlatego nie potrafimy cieszyæ sie z sukcesów? 20 lat temu odzyskali¶my niepodleg³o¶æ, ale krew siê nie pola³a, bohaterowie siê nie ujawnili - nie ma komu ustawiaæ pomników - co to za sukces? W tym kontek¶cie lepiej mówiæ, ¿e okr±gly stó³ to zdrada i ¶piewac "Ojczyznê woln± racz nam zwróciæ Panie".
2010/12/05 06:20:02
Przy okazji takich Terlikowskich kojarzy mi siê zawsze Tuwim i jego "Do prostego cz³owieka" (choæ pan T. mówi o w³asnych dzieciach, wiêc w ogóle fuj). Niczego siê niektórzy nie naucz±.
2010/12/05 07:43:14
mamula66:
A ja przeczyta³em ostatnio opiniê, która ujmuje rzecz syntetycznie: g³ównym ¼ród³em dysonansu jest fakt, ¿e Muzeum Powstania Warszawskiego jest zorganizowane o wiele lepiej ni¿ samo powstanie. A w sprawie kultu klêsk - nie¼le robi± to Anglicy (Balaclava, Isandlwana, Dunkierka). 2010/12/05 11:19:23
Parafrazuj±c anegdotkê o przywo³anym Tuwimie, wzniosê toast: nie ma kultury polskiej bez cymba³ów; niech ¿yje Terlikowski!
2010/12/05 12:18:22
marzatela: nie przypominam sobie analiz tego zjawiska w ujêciu psychologów, wiêc przypomnê sobie u³omki ich nauk, zgaduj±c co mo¿e by powiedzieli.
Mówi±, ¿e gdy ¿ycie skierowane jest na wyra¼nie wyznaczone cele, najgro¼niejszy moment dla psychiki przychodzi po ich osi±gniêciu. I dlatego nie jest dobrze mieæ ma³e sny i marzenia. Wydaje siê, ¿e lud mia³ ograniczone oczekiwania od przysz³o¶ci: ¿eby nie by³o kolejek a w kieszeni zostawa³o do pierwszego, ¿eby mo¿na by³o pojechaæ za granicê na wczasy i móc publicznie mówiæ co siê my¶li. No i tak ³atwo to przysz³o, ¿e nie nast±pi³a nawet modyfikacja Snów Narodowych, ¿eby przekazaæ je kolejnemu pokoleniu. Ono, oczywi¶cie, nie bêdzie siê cieszy³o brakiem kolejek, bo nie rozumie o co chodzi ("jak w sklepie nie by³o towaru to dlaczego ludzie nie szli do innego sklepu?") 2010/12/05 12:30:59
Micha³: i mnie te¿ ta uwaga Danieli Scott uderzy³a trafno¶ci±, ale ona jest zbyt wyrozumia³a dla koncepcji Muzeum. Bo jakie¶ jednolite nastawienie do zjawisk musimy mieæ: je¶li nieludzkie jest dawanie broni nastolatkom w Kongo, Nepalu i Ugandzie, to w Polsce te¿ by³o ono wylêgarni± psychicznych chorób i antyspo³ecznych nastawieñ. I ¿adne mitologie o szlachetnych harcerzach tego nie odmieni±.
2010/12/05 12:35:39
No, nareszcie! Ju¿ mi trochê doskwiera³o samotne oddawanie nale¿nych ho³dów my¶li Betonowego Terlika i bardzo siê cieszê, ¿e i andsol wszed³ na w³a¶ciw± drogê.
I od razu z³apa³ byka za rogi, wymieniaj±c najwiêkszego terlikowego wroga. Wbrew pozorom nie s± to wcale gumki, tylko w³a¶nie logika. Terlik walczy z ni± wytrwale, przy pomocy wszelkich dostêpnych ¶rodków i regularnie te walki wygrywa. Czyli dowodzi czynem s³uszno¶ci swych zasad, nie wahaj±c siê mê¿nie stan±æ w pierwszym szeregu i z nara¿eniem ¿ycia odpieraæ pod³ych ataków rozumu. Cze¶æ mu za to i cha³a! I ca³e szczê¶cie, ¿e BT w swej wojnie z rozumem tak ¶wietlany daje przyk³ad, bo jak inaczej móg³by przekonaæ do pój¶cia w jego ¶lady polsk± dziatwê? Wiadomo - verba docent, exempla trahunt. 2010/12/05 12:47:58
sporotrix: gdyby mo¿na by³o ufaæ, ¿e mentalno¶æ tego typu (tego typa) ka¿e wyznaczaæ przysz³o¶æ w³asnych dzieci, to by by³o tragedi± rodzinn±. Ale w chwili rozes³ania wici bêd± wmawiaæ, ¿e i inne dzieci maj± ¦wiêty Patriotyczny Obowi±zek stan±æ w szeregu.
mamula: a zgrywy pod Grunwaldem? Przecie¿ to nie by³ cymbergaj, a wyrzynanie ludzi! Jak kto¶ lubi takie misteria, niech siê zamknie w zimie w podkoszulce w piwnicy i se odgrywa rolê Styczniowego Powstañca. Potem mo¿e mu siê odechcieæ raz na zawsze. A tak w ogóle, Twoje uwagi pokojarzy³y mi siê z ró¿nymi procesami laboratoryjnego tworzenia symboli i z paru zdaniami Jacoba Bronowskiego - i robi siê tego za du¿o na komentarz, chyba dopowiem Ci to w osobnym wpisie. 2010/12/05 13:43:28
Tak siê jeszcze zastanowi³em nad modyfikacj± Snów Narodowych... A w³a¶ciwie po jak± cholerê je modyfikowaæ, zamiast zwyczajnie od³o¿yæ do szuflady ze starymi fotografiami? I cykn±æ ca³kiem nowe fotki, w innej technice.
Ja ju¿ od do¶æ dawna lansujê pogl±d, ¿e pañstwo narodowe jest anachronizmem i ¶wietnie da³oby siê bez niego obej¶æ. W zwi±zku z czym trudno mi siê problemem umierania b±d¼ nieumierania za ojczyznê w ogóle zajmowaæ na serio. Sny, marzenia, oczywi¶cie mo¿na i warto mieæ, równie¿ jako zbiorowo¶æ. Tylko po kiego grzyba one maj± byæ ojczy¼niane? Równie dobrze, a nawet lepiej mo¿na ¶niæ (o, ¶wiêta psia naiwno¶ci!) o takim urz±dzeniu ¶wiata, ¿eby ludziom ³atwiej i przyjemniej by³o siê dogadywaæ, ni¿ wzajemnie wyrzynaæ. 2010/12/05 15:49:29
andsol: Podobno szczê¶cie to krótka chwila pomiêdzy wyci±gniêt± rêk± a zerwanym jab³kiem...
Nie wiem na czym to plega, ale doskonale potrafimy siê jednoczyæ przeciwko komu¶/czemu¶, a jako¶ nigdy za kim¶/za czym¶. Gdy osi±gamy cel - to poczucie wspólnoty zaczyna sie rozpadaæ. I trzeba znale¼æ nowego wroga. 2010/12/05 17:43:37
2010/12/06 00:24:49
@marzatela:
Polacy maja parowiekowa co najmniej tradycje w jednoczeniu sie przeciwko wrogowi. To sie wbija do lba na twardo od malego wszystkim dziatkom, a potem to juz kwestia honoru/tchorzostwa i tem podobnych pierdol. Gdyby zas od chociazby dwoch pokolen dzieciaki w szkolach uczono systemem pracy grupowej, wyznaczania i realizowania projektu, to pewnie roznice widac byloby na codzien. No, ale to raczej niepredko sie zdarzy. Mentalnosc spoleczenstwa zmienia sie tylko pod wplywem wymuszenia, musialyby wiec zajsc daleko idace i drastyczne zmiany zewnetrzne... 2010/12/06 02:12:10
Nino, delikatna sprawa z t± parowiekow± tradycj±. Przede wszystkim nader czêsto wrogiem Polski by³a Polska (szokuj±ca jest zawziêto¶æ z jak± katolicy wyrzynali protestantów, zupe³nie wyra¼nie przynale¿no¶æ do Watykanu wa¿niejsza by³a ni¿ do Korony). Z kolei, jakby ma³o by³o pamiêci kolonialnego wyzysku Ukrainy, to w Galicji, pod opresj± CK Austrii, bardziej blisko Polakom by³o do cesarskiego dworu ni¿ do ukraiñskich s±siadów. No i zaowocowa³o to tym, czym mia³o zawoocowaæ. Wiêc my¶lê, ¿e jak dobrze przeorz± nasze wolno¶ciowe drgawki i kto tak naprawdê chcia³ walki, a kto chcia³ tylko prze¿yæ, to trzeba bêdzie pisaæ zupe³nie inaczej nasze podrêczniki do historii. Oczywi¶cie nie tylko my, w³a¶nie w tym rzecz, ¿e nie ma w nas niczego szczególnie wybranego, mamy nie mniej ni¿ inne nacje szkieletów po szafach...
Rzeczywi¶cie lud jako¶ nie odbiera tego zdumiewaj±cego faktu, ¿e spod czarnych chmur przeszli¶my do zupe³nie niez³ej sytuacji, jak zapewne nigdy w historii, zupe³nie niskim kosztem - i zamiast odnajdywaæ energicznie i pracowicie nasz± u¿yteczno¶æ i przydatno¶æ w nowej Europie, trwonimy czas i okazje. Ale mo¿e przyrost masy mózgowej koniecznie idzie przez krêt± i bolesn± ¶cie¿k±. Wa¿ne, ¿e idzie. Zwolnienie z pracy poprzedniego premiera by³o niemniej spektakularnym osi±gniêciem ni¿ pozbycie siê Rosjan, choæ ten festiwal nienawi¶ci nie skoñczy³ siê jeszcze, to jednak jakie¶ potworki w stylu Leppera czy Ziobry nie wróc± zbyt szybko do psucia Kraju.
Go¶æ: TadekKuranda, dynamic-78-8-154-102.ssp.dialog.net.pl
2010/12/06 03:36:24
Andsolu, powiem jak by³y ¿o³nierz: Takich matematyków nam trzeba, kiedy wróg chce nam zadaæ cios! Takich fizyków, takich chemików, poetów, takich specjalistów od psychiatrii. (Mr) G³upota te¿ walczy o rozum!
2010/12/06 03:57:18
"zamiast odnajdywaæ energicznie i pracowicie nasz± u¿yteczno¶æ i przydatno¶æ w nowej Europie, trwonimy czas i okazje."
Poeta powiedziel: "Miales, chamie, zloty rog!", i to powiedzenie bylo aktualne wtedy i dzisiaj. Moje ulubione lektury to Kroniki Prusa z przelomu wiekow (18 i 19). W zasadzie, gdyby zmienic daty na 100 lat pozniej, nikt by nie zauwazyl. U Prusa Polacy tez zachowuja sie tak sobie. Wystarczy popatrzec co sie dzialo w Polsce miedzy dwiema ostatnimi wojnami. Polacy potrafia wywalczyc sobie to i owo, a jak juz wywalczyli, to to wywalczone przesr.... Jakis czas temu zostalem poproszony aby zasiasc w Radzie Naukowej pewnego instytutu w Polsce. Zgodzilem sie, bo nic mnie to nie kosztuje, oprocz tego ze jak jest posiedzenie to musze wstac o 5 rano. Funkcja jest zupelnie honorowa i bezplatna. Wszakze, wzburzyko to srodowisko. Posadzano mnie publicznie o bycie szpiegiem pzremyslowym (szpieguje tajemnice polskich osiagniec w dziedzinei computer science na rzecz USA), mam watpliwe kwalifikacje, dociekano kto mnie tam wsadzil, badano czy stopien naukowy mam taki jaki podaje, zastanawiano sie "za kim" to robie czy "przeciwko komu" to robie, a na koniec ze na pewno kradne i chce sie wzbogacic kosztem polskiego podatnika. Wszystko publicznie i bez krepacji. W USA tez cos podobnego robie i nikt nei ma do mnei pretensji, a wrecz przeciwnie, doceniaja to ze poswiecam swoj czas. I jak dla mnie, to jest drobny przyklad pokazujacy czym Polska roznie sie od reszty swiata. Dopoki to sie nei zmieni, bedziemy zascianem cywilizacji. Albowiem tak sie skalda ze do przodu mozna isc tylko w grupie. I to zgodnej grupie. Opowiesci o polskim piekle nawet nie bede przypominal... 2010/12/06 04:14:08
mamula: tak, szczególnie nauka to gra zespo³owa. Gwiazda musi przekonaæ grupê, ¿e zas³uguje na czêstsze podanie pi³ki w wa¿nych momentach. I wszyscy, do najprostszego laboranta, musz± mieæ przekonanie, ¿e ich wk³ad jest ceniony.
Twoje elementy autobiograficzne zwalniaj± mnie od odpowiadania na (niezadane) pytanie czemu nie wróci³em do pracy w Kraju. To w³a¶nie tak wygl±da nawet w tym ¶rodowisku, który kiedy¶ by³o ca³kiem przyzwoite.
Go¶æ: nightwatch, nat.atms.com.pl
2010/12/06 11:43:57
A s± w dziejach Narodu Polskiego bitwy zwyciêskie o których prawie nikt nie s³ysza³ i nikt nie ¶wiêtuje, a które przynios³y wielkie korzy¶ci narodowi bez spektakularnego rzucania siê z szabl± na czo³gi. Na przyk³ad zwyciêstwo nad Ko³tunem Polskim w XIX wieku. Byæ mo¿e nie przebi³o siê do ksi±g historycznych dlatego ¿e wielu badaczy uwa¿a ¿e Ko³tun nadal ma siê dobrze.
2010/12/08 01:42:09
"Wiêc my¶lê, ¿e jak dobrze przeorz± nasze wolno¶ciowe drgawki i kto tak naprawdê chcia³ walki, a kto chcia³ tylko prze¿yæ, to trzeba bêdzie pisaæ zupe³nie inaczej nasze podrêczniki do historii. "
To nam nie grozi. Zredukowali (nasi) historycy, (nasz±) historiê do prezentacji mitów, wyliczanki rzezi ludzi i koni oraz pocztu w³adców, których wygl±d wymy¶li³ kiepski malarz-antysemita. I nie zrobili tego w ramach spisku, lecz w odpowiedzi na ogólne zapotrzebowanie i powszechne ¿yczenie. Wa¿niejsze (jak s±dzê) od modyfikacji podrêczników wydaje mi siê zainicjowanie dyskusji której (wymarzonym) rezultatem by³oby zupe³nie inne pojmowanie historii. Ot, tak mi siê marzy... |
|
Na Boga, wojna skoñczy³a siê 65 lat temu, i ju¿ trzecie pokolenie usprawiedliwia ni± swoje nieudacznictwo!