|
Blog > Komentarze do wpisu
A następne święta...
Koniec świąt, wypożyczonych przez Kościół od kultów szanujących przyrodę i
zrównanie dnia z nocą przesilenie zimowe, a nigdy im nie oddanych. Nie ma co płakać, że
oszukano oryginalnych czcicieli. Nie ma ich, jest świat cieszący się
spotkaniem rodzinnym i nitką wiążącą z przodkami, symbol narodzin jest
ciepły i miły, cieszy w coraz bardziej zamarzającej na parę miesięcy
Europie.
Kiedy następny okres wytchnienia? Wielkanoc, wiosna? Ale choć scenografia
miła, scenariusz ponury. Śmierć, tortury, cierpienie, wiszenie. I nie ma
sensownego wyjścia, więc trzeba wymyślić samodzielne wyjście z grobu i
dolepić jakieś morały o odkupieniu przez śmierć win świata.
Ciekawe jak wielu normalnych i zdrowych ludzi, po uczciwym przemyśleniu
sensu słów, akceptuje makabryczne pomysły takiego rodzaju.
Odkupienie win przez śmierć? Tortury, nienawiść rodzą tylko i
wyłącznie kolejne tortury i nienawiść i nikt nie pokaże w historii ludów
żyjących na Ziemi czegoś odmiennego. A pomysł, że jeden niewinny odcierpi
za to, co zawinili inni winni... Ciekaw jestem ilu Polaków zgodziłoby się, by
Janek Woleński z Kołobrzegu został zamordowany, zresztą za jego zgodą,
a w zamian za to z więzień wypuści się wszystkich polskich zbrodniarzy, bo
ich winy będą wymazane. Czysty obłęd.
Nie, wcale nie nazywam chrześcijaństwa obłędem. To nazwa, na którą zasługuje ta tylko wersja wiary, którą z politycznych przyczyn ustalał Ireneusz z Lyonu w IIw., a która stała się dominująca dzięki długotrwałemu niszczeniu i fałszowaniu innych wersji, w czym szczególne zasługi miał żyjący w III/IVw. Euzebiusz z Cezarei. To, że (przepraszam za wyrażenie) przepermutowali sobie do woli księgi Testamentu (nazwanego potem Starym) i dołożyli wygodne do swoich tez trzy spośród dziesiątek krążących wersji wydarzeń, czyli trzy Ewangelie, dodając do nich czwartą, bardziej prekursorkę s-f niż powiązaną z wydarzeniami realnymi (a ten zlepek nazwali Testamentem Nowym) znaczy tylko tyle, że taka jest wersja oficjalna, przyjęta przez panującą do dziś Zjednoczoną Partię Biskupów Rzymskich. Chrześcijaństwo było i jest dużo bogatsze – i sporo
teologowie wieku XIX i XX się natrudzili, wspomagani odkryciami
archeologicznymi, by odtworzyć wersję Q (od Quelle, Źródło, więc może
po polsku powinna nazywać się wersją Ź). I w tej wersji nie ma krzyża,
wieszania, grobów opuszczania i bajek niegodnych dobrego bajkopisarza. Jest
zbiór nauk, które przedkładał swoim rodakom człowiek zwany Jezusem, nigdy nie mówiący, że był bogiem.
I ta rekonstrukcja (czyniona, powtórzę, przez
150 lat przez wyśmienicie wykształconych chrześcijan) sytuuje się zaskakująco blisko wersji zwanej Ewangelią Tomasza.
Spis nauk, ułożony przez kogoś mianującego się Didymus Juda Tomasz,
określającego się jako bliźniaczy brat Jezusa, nieporównanie bardziej
zasługuje na uwagę niż inne Ewangelie, pisane dużo później, nawet jeśli te
inne przypadły do gustu administratorom wiary. I w tej Ewangelii też nie ma
rojeń o śmierci w cierpieniach i nie trzymających się kupy ich
interpretacji, jest Mistrz na miarę swoich czasów. Jeśli chcesz uznawać Go
za twojego mistrza, świetnie, nie widzę w tym niczego sprzecznego z
rozsądkiem, są ludzie, którzy wolą wiedzę potwierdzoną
mijaniem wieków. I masz pełne prawo nazywać się chrześcijaninem. Nie wiem
czy oryginalnie ta wersja chrześcijaństwa była dużo bardziej przyjazna dla
użytkownika, ale gorsza od urzędowo przyjętej być nie mogła.
Dlatego po drodze do następnego Bożego Narodzenia możesz mieć jeden wspaniały ciąg świąt, Kwiatów, Wiosny, Chrząszcza, Zachodzącego Słońca, Spokojnej Starości i Pierwszego Pocałunku, ale nie masz najmniejszej potrzeby zanurzania się w zlepek ponurych wymysłów, z których jedynym wyjściem jest jeszcze więcej wymysłów, cudów i nienawiści. poniedziałek, 27 grudnia 2010, andsol-br
TrackBack
Komentarze
Gość: kwik, cln41.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/27 05:41:27
Zrównanie dnia z nocą? To chyba na równiku. U nasz było przesilenie zimowe. I znowu się udało.
Gość: Allan, cpe001e58ea029a-cm001ade840dbc.cpe.net.cable.rogers.com
2010/12/27 19:42:28
Przepraszam ze sie wtrace do zgrabnego i logicznego wpisu:
-mit czy wierzenie nie jest przekazem historycznym - mit spelnia funkcje terapeutyczna pomaga czlowiekowi zrozumiec (w sensie uczuciowym) i pogodzic sie z trudnymi i waznymi sytuacjami w zyciu dlatego tyle mitow zajmuje sie smiercia, przechodzeniem do swiata zmarlych i ewentualnym odradzaniem sie - mity prawie zawsze zawieraja elementy fantastyczne i nadprzyrodzone, zapewne sa skuteczniejsze, bardziej dziaja na wyobraznie - typowy mit bohatera ('hero with a thousand faces'), ktory z reguly nie z wlasnej woli zmuszony jest do wykonania waznej misji: uratowania ludzkosci, zabicia potwora, wyprawy po zlote runo etc., odzwierciedla ciezkie ludzkie przezycia, z ktorymi kazdy musi sobie jakos poradzic. W przeszlosci co kilka lat mielismy wojne, rodzenie dziecka lub zaraze - czyli ocieranie sie o smierc - i kazdy z koniecznosci musial stac sie bohaterem. - oczywiscie mity zmienialy sie tak jak ludzkosc, powstawaly, zanikaly i czasem wracaly w innej formie. Po przejsciu na rolnictwo ludzie zpomnieli o bogini udanych lowow, ale pojawilo sie mnostwo innych bogow zwiazanych z sezonami i zywiolami. Przywlaszczanie i kreowanie wierzen przez jedyna sluszna instytucje KRK przypomina mi komercjalizacje roznych swiat przez supermakety: manipulowanie ludzkimi namietnosciami w celu wzmocnienia/wzbogacenia korporacji. Pozdrawiam ;)
Gość: Throgh, afbc20.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/27 21:07:09
W kwestii upału: ponawiam propozycję wymiany - zwierz gratis, bo się zachowuje jak bydlę.
2010/12/28 01:16:15
@Throgh: jakbym coś takiego przez okno widział, wyłbym i zachowywał się jak bydlę. Przy okazji, co to za niecny ptaszek zawieszony pod daszkiem?
@Allan: przemyślenie zjawiska od strony psychologii i antropologii słabo mi wyjdzie, brak warsztatu pojęciowego i wzorców; jeśli rozumiem, co mówisz, to dzięki zastanowieniu się nad ogólnym okrucieństwem baśni i mitów. A gdy doszedłem do roli ojca, zaskoczyło mnie pojawienie się strachów u dzieci (nie wdam się w szczegóły, bo Sieć jest pamiętliwa, może być okrutna, a podmioty opowieści nie dały przyzwolenia na rozpłaszczanie ich w miejscu publicznym) - było ono tak niesprowokowane i naturalne, że wymuszało podejrzenie, że do czegoś młodej istocie to służy. Elementy fantastyczne... no, skuteczność ich zapewne leży w making the long story short, ale może będąc nie z tego świata są w istocie godniejsze zaufania... Czyżby to dlatego dokooptowano do kanonu Ewangelię w/g Jana? Przy okazji, w tekście było mi nieporęcznie, ale chcę podlinkować bardzo godny uwagi tekst Michała Babilasa o tym dziwnym tworze. 2010/12/28 11:18:53
Świetny tekst, bo bardzo prawdziwy! Pozwolę sobie wrzucić go na FB.
PS. Miałem już wcześniej napisać, że chętnie bym częściej komentował u Ciebie drogi andsolu ale system komentowania Bloxa jakoś bardzo mnie odrzuca. Przyzwyczajony jestem niestety do prostoty wordpress.org i .com :)
Gość: , 77-255-20-123.adsl.inetia.pl
2010/12/28 11:35:31
Jakub Milczarek pisze: Miałem już wcześniej napisać, że chętnie bym częściej komentował u Ciebie drogi andsolu ale system komentowania Bloxa jakoś bardzo mnie odrzuca. Przyzwyczajony jestem niestety do prostoty wordpress.org (...)
W połączeniu z informacjami zawartymi na stronie domowej Jakuba (Aktualnie prowadzę firmę WP-Expert, w której zajmuję się zarządzaniem projektami informatycznymi związanymi z systemem WordPress) oświadczenie powyższe należy rozumieć w ten mniej więcej sposób: "Drogi Gospodarzu! Stołowałbym się częściej u Ciebie, ale nie odpowiadają mi niebieskie obrusy, na których podajesz swoje dania. Znacznie bardziej przyzwyczajony jestem do różowych obrusów, które - co za przypadek! - sprzedaje moja firma."
Gość: Throgh, acgt90.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/28 18:43:40
@Andsolu: ptaszek ów jest nowym kolegą Mikadora. Niestety naszym nie, bo wyznaje kanibalizm i usiłuje pożerać sikorki, dzwońce, rudziki, wróble, grubodzioby, kosy i sójki - choć nie, sójki się nie dają. Mikador parę dni temu przyprowadził go do domu, przedstawił, powiedział: "on tu od dziś mieszka" i pobiegł szukać kolejnych przyjaciół. No cóż, mieszkamy pod lasem, czas śwątecznych prezentów, wyjazdów, więc znalazł.
2010/12/28 18:48:12
@Jakub: czym chata bogata :) Ale statystyki detonują Złudzenia Liczbowe, liczby wchodzących i czytających są zupełnie odmienne (przypuszczam, że przy pobycie poniżej 5 sekund trudno mówić o czytaniu, chyba, że właśnie na fb i podobnych). To nie skarga, bo kilkadziesiąt osób dziennie w istocie czytających to spora radość; to równowaga chroniąca przed pożądaniem popularności typu Wykop.
A zniechęcenie do komentowania z powodu zasad Bloxa smuci, choć rozumiem. Mam tego typu (ale poważniejsze) zgryzy, gdy parę platform, zapewne nieprzypadkowo, wygasza czy odrzuca komentarze nie po myśli administratorów. Tego, na szczęście, Blox nie ma. Są tylko dziwactwa składni i trudności z wpisywaniem diakrytyków w komentarzach, nie mówiąc o niemożliwości podpinania obrazków. Smuci, bo są blogi (drescesarza.blox.pl to piękny przykład) świetnie funkcjonujące w jaskiniowej wręcz izolacji. A mój bez interakcji (w komentarzach i przesłaniach skype'owych) straciłby dla mnie większą część swoich walorów. 2010/12/28 19:14:22
ja juz nie pamietam od kiedy, ale calkiem maly jeszcze bedac, zachodzilem w głowę, po co wszechmocny swojego syna na Ziemi zainstalował a potem pozwolił go złym ludziom zabić, czym chyba potwierdzili tylko jak źli są. Mimo to ten zły czyn sprawił, że poprzednie niegodziwosci zostaly im wybaczone, a winy odkupione. więc bóg zaczal ludzkosc lubic znowu bo posrod wszystkich swoich podłych zajec znalezli chwile zeby zamordowac mu syna? no i po cholere on go tam w ogole wysylal?
z wiekiem przestalem sobie zaprzatac tym glowe, bo bylem juz dosc duzy zeby nie sluchac mamusi i nie chodzic na religie. 2010/12/28 20:04:50
@glomek: kiedyś wyjaśniałem młodemu (w przedpiśmiennym wieku) człowiekowi, że as bije króla. Człowiek potwierdził zrozumienie zasady i przy kolejnym zagraniu tak energicznie asem to zrozumienie potwierdził, że stolik karciany prawie rozwalił. Od tego czasu problemy językowe niosę albo do antrima, albo - wręcz odwrotnie - do bardzo młodych ludzi. Ale tutaj nawet dziecięca inteligencja nie pomoże. Sprzeczności definicyjne są tak oczywiste, że tylko w dużym stężeniu bełkotu można te zawikłania przechowywać.
2010/12/28 20:06:43
A tak w ogóle to przypomina mi się stary dowcip o zapłakanym mnichu odczytującym w oryginalnym manuskrypcie: i żyć będziesz w celi, bracie.
2010/12/29 11:08:24
@andsol - Rozumiem i oczywiście moja uwaga była tylko na marginesie ;) Oczywiście nadal będę stałym czytelnikiem i czasami komentatorem... Nie wiem czy blox pozwala na coś takiego ale czy da się włączyć powiadamianie mailowe o nowych komentarzach, do wpisu który ktoś komentuje?
@Gość: , 77-255-20-123.adsl.inetia.pl - Niestety zła diagnoza :( Zajmuję się zawodowo WP, bo uważam ten system za idealny do większości zastosowań sieciowych i dlatego wszystkim go polecam... Co więcej WordPress jest darmowy, więc nie trzeba go kupować, więc znów błąd... Dopiero jeśli ktoś z czymś sobie nie poradzi to płaci innym za pomoc ale w sumie nie wiem czy ma sens rozmowa z anonimem... 2010/12/29 16:16:30
Jakubie, wiem tylko o globalnym pobieraniu komentarzy z bloksowego blogu, u mnie to andsol.blox.pl/komentarze.rss , ale nie ma tu ich tylu, byś mógł zostać nimi zalany :) Tak, wiele niedogodności Bloksa sam bym umiał wykazać, ale jak mówią najweselsi z wielkich filozofów: najważniejsze to być pogodnym.
2010/12/30 12:28:34
RSSa z komentarzami zauważyłem, co więcej są też przecież kanały do komentarzy pod poszczególnymi wpisami - jeden już sobie zasubskrybowałem... Bądźmy pogodni :)
Gość: , bkx1.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/30 18:18:14
Dla mnie, wychowanego w wierze (nie tylko dla tego, ze mieszkaliśmy 100 metrów od kościoła), przełomem była wlasnie ewangelia Tomasza. Bo bylem zaintereswany wiarą i studiowałem to (żałuję straty casu teraz straszliwie) i dokopałem się do tej doktryny koscioła, która specyficznie nie dopuszcza panteizmu, czyli bóstwa natury, co dla chłopaka chcacego studiować fizykę, bylo nie do przyjęcia.
2011/01/04 19:30:49
A ja tam nadal uważam i powtarzam, że już judaizm (od Ezdrasza poczynając) przepermutował to, co było wcześniej, niestety łącząc dwa niekompatybilne systemy: typowo semicki (ludy Mezopotamii i Syropalestyny to byli głównie różnego rodzaju semici) kult zazdrosnego bóstwa plemiennego z indoeuropejską ideą "absolutu" (z braku lepszego słowa) - bóstwa nieantropomorficznego, będącego ponad "bytami pośrednimi" czyli pozornym politeizmem, w tym przypadku zaczerpniętą głównie z perskiego zoroastrianizmu. A mieszanie dwóch niekompatybilnych systemów zawsze owocuje katastrofą. I cała teologia judeochrześcijańska jest w związku z tym bezsensowna i domaga się nieustających usprawiedliwień i intelektualnych akrobacji, bo próba nadania jednemu z wielu plemiennych bogów cech bóstwa absolutnego po prostu nie ma sensu.
2011/01/04 21:03:10
O pełną zgodę między nami trudno, bo jak tu mówić o zgodzie osoby, która te rzeczy studiowała i drugiej (czyli mnie), którego religioznawstwa zawsze szczerze nudziło, ale w paru szczegółach jest w istocie zgoda, np. że to nie ma kropli sensu - i aż mi smutno oglądać to wyginanie sensu słów, które sprawia, że Powiernikom Religii słowo "miłość" kapie z ust bezustannie, a buzie ich są wyrazem nienawiści.
2011/01/05 02:45:19
Tu nie trzeba wiele studiować, ja też religioznawcą nie jestem ;) - po prostu Jhwh* (dygresja się rozrosła, więc wywaliłam na dół) jest oryginalnie takim samym bóstwem jak inne Marduki, Szamasze itd., i dopiero gdzieś tak od VI/V w. zaczyna się nowy trynd, początkowo pod wpływem perskim, potem filozofii greckiej. Tyle że reformatorom, a potem "uczonym w piśmie" najwyraźniej nie przyszło do głowy, że koncepcja monoteistyczna zakłada, że najwyższy byt musi stać ponad wszystkimi partykularnymi bóstwami, które muszą zostać uznane za byty pośrednie, mające pewne cechy ludzkie - bliższe człowiekowi, ale zarazem dzielące z nim pewne "ułomności natury". Ten sposób myślenia jest wciąż świetnie widoczny w Indiach, gdzie ta pierwotna indoeuropejska koncepcja jest naprawdę żywa, w zoroastriańskiej diasporze pewnie też, ale ich jest mało, a w Europie niby się zatracił, ale jego pochodną jest np. kult świętych. Moja osobista teza jest taka, że indoeuropejska tolerancja religijna stąd właśnie się bierze, że wszyscy partykularni bogowie mogą być uznani za "hipostazy" absolutu, podczas gdy koncepcja bóstw plemiennych wymaga, że "nie będziesz miał bogów _cudzych przede mną_". To nie są słowa najwyższego bytu... No i nietolerancja wszystkich "ludów księgi" czyli religii opartych na Biblii z tego właśnie się bierze: to _nasz_ bóg ma być najważniejszy.
* z dowolną wokalizacją. Nawiasem mówiąc nie ma sensu tych liter zapisywać samymi wielkimi, bo po prostu w wielu starożytnych systemach pisma nie ma wielkich i małych liter; Grecy jak ryli w kamieniu to też pisali samymi wielkimi, a nikt z tego powodu nie pisze ZEUS albo PERYKLES... - to taki mały kamyczek w kwestii wtórnej mitologizacji wszystkiego, co biblijne. |
|