|
Blog > Komentarze do wpisu
Ta niesamowita pamięć
Przed paru dniami
Paweł Wimmer
opowiadał, że niełatwo jest upowszechniać ideę języka esperanto. A warto
od razu tu wspomnieć, że wiele już zrobił, by ten prosty język poznano
– dostępny jest w Sieci jego
darmowy kurs. W zasadzie trudno jest
dostrzec przeszkody czy wrogów, ale... coś dziwnego mi zaświtało gdy
Bolesław Gleichgewicht opowiadał o „swojej” ulicy w przedwojennej
Warszawie.
Głównym wątkiem rozmowy był ONR i endecja. Wyznał, że nie było mu przykro, gdy na ulicy
pojawiła się policja, rozpirzyła siedzibę ORN-u i aresztując zastanych tam
ludzi starannie ich obiła. Sumitował się, ale wyjaśniał swą
satysfakcję: dobrze było widzieć jak te draby zasmakowały
środka, który przedtem aplikowały komu tylko mogły.
Był to rok 1934, ONR istniał oficjalnie zaledwie parę miesięcy, ale ludzie z nim
związani przez dłuższy czas działali w domu na ulicy Dzikiej 13. Oprócz ich
burd B.G. pamięta, że ich pismo, Sztafeta, miało w nagłówku zdanie
Mickiewicza brzmiące z grubsza tak: „Socjalizm nim stanie się
międzynarodowym, musi stać się narodowym”. Trzeba przyznać, że
pracowali nad dojściem do narodowego socjalizmu, choć Adam mógłby się
zdziwić ich staraniami.
Rzecz w tym, że B.G. mieszkał przy Dzikiej 25. A na Dzikiej 27 była
niewysoka kamienica, własność niejakiego Lubowieckiego. Był na wózku
inwalidzkim, ale nie umniejszało to jego energii w okazywaniu przekonań
endeckich i antysemickich. Dom był używany jako lokal Narodowej Demokracji.
Pytałem które z tych sąsiedztw było gorsze. Powiedział, że to jak różnica
między psem, który szczeka i tym, który gryzie. Ale podręczniki historii
mówią, że szczekający też miał wielki wkład w gryzienie...
A przedtem, mówi B.G., dom jego miał numer 63. I pod dawnym numerem 9
mieszkała jego babcia, a jeszcze wcześniej był to warszawski dom Ludwika Zamenhoffa.
Ulica Dzika zaczynała się od Nowolipek i dochodziła do dziwnego zakrętu. I
gdy postanowiono przemianować ją na Zamenhofa, część pozostała
przy starej nazwie. Formalnie, żeby uprościć. Ale nie od zakrętu... Miały
istnieć sprzeciwy, by ulica tego, no, Żyda, dochodziła do katolickiego
cmentarza na Powązkach. No, na to nie było nadziei.
Patrząc na dzisiejszą mapę
byłem lekko zagubiony, bo Dzika wychodzi na Karmelicką, ale tyle razy
okazywało się, że pamięć B.G. go nie zwodzi. Może zmieniła się zabudowa między
Stawkami i Nowolipkami? Trzeba dotrzeć do mapy przedwojennej Warszawy...
...ale im dalej w czas tym łatwiej wstecz. Po dobrym wyjaśnieniu
łatwo było
odnaleźć dawny bieg ulicy Dzikiej.
czwartek, 18 listopada 2010, andsol-br
TrackBack
Komentarze
prwimmer
2010/11/18 07:25:43
Przeczytałem z przyjemnością jako mieszkaniec Nowolipek. :-)
2010/11/18 23:33:50
Korzystając z okazji chcę zaznaczyć, że nie każdy szczekający ma wkład w gryzienie, chyba że chodzi o niezłośliwe gryzienie pokarmu, ale do tego z kolei w ogóle nie musi się umieć szczekać, a nawet, przepraszam za wyrażenie, miauczeć.
|
|